Psychologia

„Zostałam zgwałcona”. Jak zareagować na takie słowa?

„Zostałam zgwałcona” – mówi nam przyjaciółka, sąsiadka, współpracownica. Co możesz w takiej sytuacji zrobić? Po pierwsze: wysłuchaj. Po prostu.

„Zostałam ofiarą gwałtu” – napisała do nas czytelniczka. Chce opowiedzieć swoją historię, więc oddajemy jej miejsce na łamach. Jednocześnie wiemy od was, że zastanawiacie się, jak zareagować, kiedy usłyszycie podobną historię jak ta opisana przez Oliwię. Poprosiliśmy Maję Staśko, która od lat pomaga osobom po gwałcie, żeby i nas wsparła i napisała, jak zareagować na słowa „on mnie zgwałcił”.

Oliwia Poterucha: Zostałam ofiarą gwałtu

Zawsze wiedziałam, że przemoc seksualna ma miejsce codziennie i dotyka tysiące kobiet. Zdawałam sobie z tego sprawę, ale było to jakby poza mną, nie spotkało to żadnej z moich koleżanek (albo po prostu o tym nie wiedziałam), żyłam w swojej bańce, która, w moim mniemaniu, chroniła mnie przed takimi zdarzeniami.

W tym roku bańka pękła, zostałam ofiarą gwałtu.

Na początku chyba sama nie zdawałam sobie sprawy, co się stało. Nie było krzyków, szarpania czy pobicia, jak w serialach kryminalnych. Tylko dlaczego czułam się tak potwornie skrzywdzona?

Nie byliśmy parą z długim stażem, wakacyjny romans, który jakoś tak został na dłużej. W trakcie było dużo czerwonych flag, wiele momentów, kiedy powinnam odwrócić się i odejść. Ale teraz już się nie obwiniam, wiem, że żaden z tych sygnałów, nawet w najmniejszym stopniu, nie usprawiedliwia przemocy.

Chyba obydwoje wiedzieliśmy, że ten sylwester to będzie już końcówka naszego półrocznego związku. Jak to na noworocznych imprezach, był alkohol, generalnie dobra zabawa. Mieliśmy spać w osobnych pokojach w domu jego rodziców – w końcu dopiero co zerwaliśmy. Jednak on zdecydował inaczej.

Rok w zawiasach za gwałt na 14-latce, bo „nie krzyczała”. My nie przestaniemy o tym krzyczeć

Z całego gwałtu w głowie zostało mi może kilka sekund, urywki, pamiętam, że płakałam i prosiłam, żeby przestał. Nie krzyczałam, nie wyrywałam się, od razu wiedziałam, że jestem za słaba. Jak skończył, ubrałam się i zasnęłam. To już był definitywny koniec.

Czasami ta sytuacja do mnie wraca, jakieś obrazy, emocje – ostatnio było to u dentysty – na chwilę cała zastygam, odcina mnie od rzeczywistości, ale umiem nad tym panować, nie pozwalam sobie wpaść w panikę.

Wiele osób radzi mi podjęcie kroków prawnych, ale widząc, jak to wygląda w Polsce, chyba nie jestem gotowa na taki stres. Nie mam przecież żadnych dowodów, a prawo i tak nie stanie po stronie ofiary.

Są gorsze momenty, długo czułam potworną złość, później smutek. Przeszłam przez krótki etap samookaleczania, musiałam się na kimś wyżyć, a to wydawało się najprostsze. Teraz już tego nie robię.

W historii innej kobiety przeczytałam, że straszne w przemocy seksualnej jest to, że nikt tego nie widzi, następnego dnia musisz wstać, iść do pracy i żyć dalej. Nie ma taryfy ulgowej. Często myślę, że wygodnie by było, jakby potrącił mnie samochód. Wtedy na chwilę mogłabym w oczach innych pobyć ofiarą, współczuliby mi, nikt by nie pytał, czy przypadkiem nie dałam mu sygnałów, żeby mnie potrącił, albo czy nie miałam za krótkiej spódniczki.

Mamo, on mnie zgwałcił

Jest czas pandemii, ja kończę studia, piszę pracę dyplomową, pracuję na pełen etat, chodzę na zajęcia dodatkowe, mieszkam sama, gotuję, sprzątam, żyję, myślę, że daję radę. Z drugiej strony budzę się zlana potem przez koszmary, codziennie płaczę, żeby wyrzucić emocje. Jak słyszę jego imię, to aż mnie skręca w środku, serce mi wali, czuję, jakbym na chwilę wychodziła z własnego ciała. Na samą myśl o kolejnym związku wpadam w panikę. Boję się nowych ludzi. Nikomu nie ufam.

W tej całej beznadziejnej sytuacji wiem, że jestem w uprzywilejowanej pozycji. Stać mnie na terapię, mam wsparcie przyjaciół i rodziny. Jeszcze trochę mi to zajmie, ale ja wiem, że będę silniejsza niż jedno okropne wydarzenie, niż jeden okropny człowiek.

Przeraża mnie jednak, ile osób jest w gorszej sytuacji, dopiero teraz zaczynam to dostrzegać. Gwałt to naprawdę straszne przestępstwo, niszczy psychikę, zabiera bardzo dużo, a sprawca nawet nie zdaje sobie sprawy, że zrobił coś złego. Dlatego też zdecydowałam się mówić o tym publicznie, nie pozwolę, żeby moja sprawa była kolejną nawet niezauważoną. Nie jest łatwo, ale musimy o tym głośno krzyczeć, tylko tak zaczniemy prowadzić do zmiany.

Oliwia Poterucha

Maja Staśko odpowiada: „Zostałam zgwałcona”. Jak zareagować na takie słowa?

„Zostałam zgwałcona” – mówi nam córka.

„Zostałam zgwałcona” – to słowa, które wprawiają w osłupienie. Przerażenie. Wściekłość. Bezsilność. I chęć pomocy – to często jedna z pierwszych myśli, która przychodzi. Co teraz? Jak pomóc? Co zrobić, by osoba czuła się lepiej?

Od wielu lat wspieram osoby po gwałtach. Pamiętam, gdy usłyszałam pierwszy raz: „zostałam zgwałcona”. To była moja koleżanka. Pamiętam zakłopotanie, poczucie bezsilności i krążenie po omacku, by pomóc. Nie wiedziałam nic ani o mechanizmach psychologicznych, ani o procesie prawnym, ani o organizacjach i instytucjach wsparcia.

Chciałabym wtedy trafić na taki tekst.

Nie jesteś winna

„Zostałam zgwałcona” – mówi nam przyjaciółka, sąsiadka, współpracownica. Co możesz w takiej sytuacji zrobić?

Po pierwsze: wysłuchaj. Po prostu. Nie udzielaj nieproszonych rad, nie oceniaj – to może u osoby wywołać poczucie winy, że zrobiła coś źle i dlatego do tego doszło. Że mogła uniknąć gwałtu. Nie mogła – za gwałt odpowiada tylko gwałciciel. I jest tylko jeden sposób, by uniknąć gwałtu: nie gwałcić.

Osoba może się obwiniać. To bardzo częste, bo stereotypy dotyczące przemocy sprawiają, że ofiary czują się wykluczone ze wspólnoty „ofiar”. Wizja obcego nożownika wyskakującego zza krzaków i broniącej się do upadłego kobiety jest bardzo szkodliwa. Większość kobiet doświadcza gwałtu od osób, które zna – partnerów, byłych partnerów, znajomych. Większość gwałtów ma miejsce w mieszkaniu. Wiele osób w momencie gwałtu zamiera – z przerażenia, szoku, zaskoczenia, niedowierzania, strachu przed zabójstwem. To naturalna reakcja fizjologiczna organizmu. Nie mogą się wyrywać ani walczyć. To jest ich obrona: ich organizm zamiera, by je obronić.

Ale przez stereotyp obcego nożownika ofiary sobie wypominają: powinnam walczyć, powinnam się wyrywać. To powinien być obcy człowiek, nie mój partner albo mąż. Na pewno go sprowokowałam. Zasłużyłam sobie. Powinnam inaczej się ubrać. Powinnam nie flirtować. Powinnam nie pić alkoholu. „Sama jestem sobie winna”.

To bardzo częste myśli. W takiej sytuacji za każdym razem do znudzenia warto powtarzać: „To nie twoja wina. Nie zrobiłaś nic złego. Tylko jedna osoba zrobiła tu coś złego – gwałciciel”.

Poczucie winy mogą wywołać nawet tak neutralne pytania, jak: „A jak byłaś ubrana?”, „Miałaś makijaż?”, „Jak to wyglądało?”. Dopytywanie o szczegóły nie tylko może wzbudzić poczucie, że to w zachowaniu ofiary było coś złego – ale i przywołać wspomnienia, flashbacki, które mogą być dla osoby nie do zniesienia. Te szczegóły nie są dla ciebie konieczne, by wspierać. Nie dopytuj o nie. Jeśli osoba będzie chciała się nimi podzielić, zrobi to.

Nie krytykuj osoby za sposób, w jaki opowiada o przemocy. Może to robić z użyciem wulgaryzmów, z bagatelizowaniem, z płaczem albo śmiechem. To jej sposób opowiedzenia swojej historii. Zasługuje na wysłuchanie, a nie karcenie.

Tym bardziej krzywdzą pytania, jak: „Po co tam poszłaś?”, „Ale dlaczego się nie wyrywałaś?”, „Co ty myślałaś, gdy z nim flirtowałaś?”. To zrozumiałe, że jesteś wściekły lub wściekła i chciałabyś „cofnąć” gwałt. Sprawić, by go nie było. Ale nie można go cofnąć – ktoś zgwałcił bliską ci osobę. A takie pytania mogą tylko sprawić, że będzie czuła się winna, że to ona zawaliła. A przecież nie to chcesz jej przekazać, prawda?

Jeśli jest ci trudno i nie radzisz sobie z masą emocji wokół gwałtu bliskiej ci osoby, skontaktuj się z psychologiem. Możesz zadzwonić pod numer telefonu zaufania dla osób w kryzysie emocjonalnym: 116 111. Możesz także skontaktować się z Siecią Przyjaciół Zdrowia Psychicznego, gdzie otrzymasz „przyjaciela”, który będzie ci towarzyszył w trudniejszych momentach. Tu znajduje się formularz Sieci. W przypadku kryzysu zdrowia psychicznego skontaktuj się z Poradnią Zdrowia Psychicznego i umów się na wizytę z psychiatrą. On może wypisać skierowanie na publiczną psychoterapię.

Wspieram

Komentarze z nieproszonymi radami także mogą wywołać poczucie winy. „Nie powinnaś tam iść”. „Powinnaś go uderzyć i uciec”. „Powinnaś iść teraz na policję”. „Dlaczego się umyłaś, zmywając z siebie dowody?” „Powinnaś powiedzieć mi o tym od razu”. To sprawia, że osoba czuje, jakby jej reakcja była niewłaściwa.

Każda reakcja po gwałcie jest właściwa – bo jest reakcją organizmu na traumę, dzięki której organizm próbuje z nią sobie poradzić. To gwałt jest problemem, nie reakcja na niego. Olbrzymia większość osób po gwałcie nie idzie na policję – boi się, wstydzi lub nie wierzy w działania wymiaru sprawiedliwości. Część osób wypiera gwałt lub doświadcza dysocjacji – odłączenia ciała od umysłu, przez co czuje, jakby to nie spotkało ich. Wiele osób nie wie, że doświadczyło gwałtu – przez wyparcie, brak edukacji seksualnej czy bagatelizowanie zdarzenia. Czasem to trwa latami. To są powszechne reakcje na gwałt. Żadna nie jest lepsza lub gorsza.

Nie ma niewłaściwych reakcji na gwałt

Zamiast rozliczać z reakcji czy dawać nieproszone rady – lepiej zapewnić pełną akceptację. „To ok, że nie powiedziałaś mi od razu. To ok, że umyłaś się po gwałcie. To ok, że nie poszłaś na policję. To są twoje reakcje – więc są ok. Nie zrobiłaś nic złego. Twój organizm reaguje najlepiej, jak może, by to przetrwać”.

Nie naciskaj, by pójść na policję. To potrafi wzbudzić presję i pogorszyć stan osoby. Osoby na policji, w prokuraturze czy sądzie mogą doświadczyć retraumatyzacji i wtórnej wiktymizacji. Mogą nie być na to gotowe – i musimy to zaakceptować. Zamiast nacisku lepiej stworzyć bezpieczną, pełną troski przestrzeń, w której osoba będzie mogła podjąć taką decyzję, jaka jest dla niej w tym momencie najlepsza. Nie naciskać, nie wywierać presji. Zapewniać o wsparciu. „Myślisz, żeby pójść na policję? Mogę pójść z tobą, nie będziesz w tym sama”. „Nie wiesz, co cię czeka na policji i w prokuraturze? Możesz w każdej chwili zadzwonić do Fundacji Przeciw Kulturze Gwałtu, Feminoteki lub Centrum Praw Kobiet i dowiedzieć się o całym procesie prawnym. Boisz się sama zadzwonić? Bez obaw, mogę to zrobić, dopytać i ci opowiedzieć”. „Nie lubisz policji? Możesz wysłać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa bezpośrednio do prokuratury, bez pośrednictwa policji. Takie zawiadomienie może ci pomóc stworzyć prawnik z Fundacji Przeciw Kulturze Gwałtu”. „Nie chcesz zgłosić gwałtu wymiarowi sprawiedliwości? Jestem z tobą, niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiesz”.

Czyli: bezwarunkowe wsparcie zamiast wywierania presji i przymuszania do czynności, których osoba nie chce. Przymuszanie to powtórzenie przemocy – odbiera kontrolę i poczucie sprawczości. Wsparcie przywraca kontrolę i poczucie sprawczości.

Nie jesteś sama

Osoby po gwałcie czują się często zupełnie same. Mają wrażenie, jakby to, co je spotkało, wydarzyło się tylko im. Jakby sobie na to zasłużyły albo były gwałtem „skalane”.

Słowa: „nie jesteś sama” mają w tym sensie podwójne znaczenie.

Po pierwsze: „Nie jesteś sama, bo gwałt jest powszechnym problemem i spotyka wiele kobiet. Większość sprawców nie zostaje skazana i chodzi bezkarnie po ulicach. To, co cię spotkało, nie naznacza cię i nie wynika z twojego «pecha» czy twojego działania – to problem systemowy, nie indywidualny. Nie jesteś spaczona – to ten system jest spaczony”.

Jak w 365 dni spieprzyć całą pracę na rzecz ofiar gwałtu? Poradnik Blanki Lipińskiej

Istnieją grupki dla osób po gwałtach – na Facebooku czy w innych mediach społecznościowych, jak „Nie znaczy nie”. Tam kobiety dzielą się swoimi emocjami, przeżyciami i historiami. Dają sobie wsparcie. Nie czują się już z tym same. Ich reakcje, ich emocje nie wynikają z ich „skalania” – są powszechne. Są zupełnie normalnymi reakcjami organizmu na traumę. Często niezrozumiałymi, ale normalnymi.

Na takich grupkach można otrzymać wsparcie przez wspólnotę doświadczeń.

„Po gwałcie zrobiłaś gwałcicielowi śniadanie? Ja też. Nie jesteś dziwna, to po prostu reakcja po traumie”.

„Po gwałcie weszłaś w związek z gwałcicielem? Ja też. Nie jesteś dziwna, to po prostu reakcja po traumie”.

„Po gwałcie konsensualnie przespałaś się z gwałcicielem? Ja też. Nie jesteś dziwna, to po prostu reakcja po traumie”.

Gwałt jako wypadek przy pracy

Gdy okazuje się, że to, co zdawało się najbardziej wstydliwe i nie do opowiedzenia, spotkało też inne osoby i jest psychologiczną reakcją – pojawia się odpuszczenie. „Czyli to nie ja jestem spaczona i dziwna. To nie we mnie jest wina, tylko w gwałcicielu i systemie”.

Takie wsparcie jest bardzo ważne. Oczywiście, jeśli nie przeżyłeś gwałtu, nie możesz podzielić się swoim doświadczeniem – to jasne. Ale możesz powiedzieć, że są grupki dla osób, w których dają sobie wsparcie. Możesz też powiedzieć, że to, jak osoba zareagowała albo jak się czuła, jest powszechne i stanowi szeroko opisaną reakcję na traumę – że nie jest dziwne. Możesz przytoczyć kilka innych przykładów reakcji po gwałcie, jak te wyżej. To daje otuchę i pozwala sobie odpuścić.

Istnieje profesjonalne wsparcie właśnie dla ciebie

Jest i drugi wymiar stwierdzenia „nie jesteś sama”. Oznacza: „Jestem dla ciebie. I nie tylko ja. Są też miejsca, w których możesz otrzymać profesjonalną pomoc, specjalnie dla ciebie. Zasługujesz na wsparcie. Zasługujesz na wszystko, co najlepsze”.

Warto znać te miejsca, by móc je przekazać osobie:

– Fundacja Feminoteka: 888 88 33 88 (od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00–20.00). Można też skorzystać z aplikacji AvonAlert.pl. Feminoteka prowadzi Fundusz Przeciwprzemocowy, który przeznacza na finansowe potrzeby kobiet po przemocy: terapie czy czynsze. Link do zbiórki na Fundusz: https://pomagam.pl/funduszfeminoteki.

– Fundacja Centrum Praw Kobiet: 600 07 07 17 (całą dobę). W Warszawie istnieje Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia, czyli bezpieczne schronienie dla kobiet i dzieci doznających przemocy, który prowadzi przyjęcia. Centrum Praw Kobiet ma swoje siedziby w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Żyrardowie. Porady mailowe: [email protected], [email protected], socjalne: [email protected]

– Fundacja Przeciw Kulturze Gwałtu (darmowa pomoc prawna): 506 467 523, [email protected], [email protected]

– Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”: 22 668 70 00 (Poradnia Telefoniczna „Niebieskiej Linii”), [email protected]

Po traumie osoba może cierpieć na zespół stresu pourazowego – wtedy pomaga wsparcie psychologiczne. Im szybciej osoba je otrzyma, tym szybciej będzie mogła poradzić sobie z traumą. Trauma po gwałcie jest w pełni uleczalna. Według WHO najskuteczniejszym nurtem w leczeniu traumy jest terapia EMDR.

Nie ma zgody, jest gwałt. Proste!

Darmowe wsparcie psychologiczne zapewniają Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieska Linia. To wsparcie interwencyjne, zwykle nieregularna terapia. By uczestniczyć w darmowej publicznej terapii, należy zapisać się do psychiatry, który wypisze skierowanie na terapię. Niestety, czekanie na darmową terapię potrafi trwać miesiącami. W takiej sytuacji można zgłosić się do Feminoteki, która ma Fundusz Przeciwprzemocowy – może okazać się, że uda jej się sfinansować terapię. Można także założyć zbiórkę na prywatną terapię po gwałcie – i zwrócić się do mnie, a ja postaram się ją nagłośnić.

W przypadku kryzysu emocjonalnego lub psychicznego pomoc można otrzymać pod numerami telefonów zaufania: 116 123 dla dorosłych oraz 116 111 dla młodzieży i dzieci.

Tuż po gwałcie można się udać do Centrum Interwencji Kryzysowej, Ośrodka Interwencji Kryzysowej czy Punktu Interwencji Kryzysowej w twoim mieście. Pracują tam specjaliści, którzy pomogą osobie przejść przez ten proces – zgłosić na policję, pojechać do szpitala. Możesz zaproponować, że pojedziesz tam z osobą, by nie pozostała z tym sama.

W czym mogę ci pomóc?

Wreszcie ostatni element, ale towarzyszy nam od samego początku: pytanie „W czym mogę ci pomóc?”. Jeśli osoba jasno tego nie komunikuje, nie zakładaj za nią, czego potrzebuje – po prostu zapytaj.

Każda osoba po gwałcie jest inna i znajduje się w innej sytuacji, a w związku z tym ma inne potrzeby. Nikt nie wie lepiej, czego potrzebuje po gwałcie, od osoby, która go doświadczyła. Może potrzebuje, żebyś zrobił jej zakupy, bo nie ma sił wyjść z domu. Może chce pogadać. Może potrzebuje, żebyś poszedł z nią na spacer albo na policję. Może wystarczy, że wyprowadzisz jej psa. Może chce mieć z kim zjeść obiad.

Nie ma złych potrzeb po gwałcie – wszystkie są dobre, bo służą osobie, która została skrzywdzona. Nie oceniaj ich, nie wyśmiewaj, nie podważaj. Te potrzeby są ważne.

Jeśli nie wiesz, czy zdołasz spełnić potrzebę, pamiętaj – masz swoje granice i twoje potrzeby też są ważne. Jeśli jesteś na odwyku, a osoba po gwałcie potrzebuje się z kimś napić – masz prawo powiedzieć, że nie jesteś w stanie spełnić tej potrzeby, ale chętnie spełnisz inną, jeśli tylko będziesz mógł. Jeśli osoba po gwałcie chce odzyskać ciało przez uprawianie seksu z kimś, z kim czuje się bezpiecznie, i pyta, czy chciałbyś być tą osobą – możesz odmówić, jeśli nie chcesz uprawiać w takich okolicznościach seksu. Ty też jesteś ważny. Nie jesteś superbohaterem ani robotem – masz swoje emocje i postaraj się w nie wsłuchać, zamiast je wypierać. Nie będziesz mógł pomagać, jeśli się wykończysz.

Pamiętaj też, że nie jesteś specjalistą: psychologiem, psychiatrą czy prawnikiem. Nie jesteś w stanie terapeutyzować tej osoby, nie możesz zdiagnozować stanu jej zdrowia psychicznego, nie uda ci się reprezentować jej w sądzie. To, co możesz, to – być obok i wysłuchać. Wspierać i bezwarunkowo akceptować. To bardzo wiele, naprawdę.

Jak powinna się zachowywać ofiara gwałtu, żeby jej uwierzono?

czytaj także

Wreszcie, pamiętaj, że nie jesteś w pomaganiu sam – są organizacje, w których są specjaliści, są instytucje przeznaczone do wspierania osób po gwałcie. W każdej chwili możesz do nich zadzwonić – po radę lub pomoc dla bliskiej ci osoby. Ta pomoc jest także dla ciebie.

Feminoteka stworzyła cały poradnik: Jak pomagać, by nie krzywdzić osób po doświadczeniu przemocy seksualnej, w tym gwałtu. Warto z nim się zapoznać.

Nie jesteś winny, jeśli osobie się nie poprawia.

Nie jesteś sam w pomaganiu.

Istnieje wsparcie właśnie dla ciebie, gdy masz kryzys we wspieraniu.

Wspieram cię.

Maja Staśko

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij