Film

Przed i po [o serialu „Własnymi rękoma: historia Madam C.J. Walker”]

Zuzanna Piechowicz
Anna Piekutowska

Córka byłych niewolników. Żona, matka, rozwódka. Przedsiębiorczyni. Szefowa. Ofiara przemocy domowej. Twórczyni kosmetyków do włosów stworzonych specjalnie dla czarnych kobiet. Pierwsza kobieta, która samodzielnie została milionerką. Pierwsza czarna milionerka. To bohaterka serialu „Własnymi rękoma: historia Madam C.J. Walker”.


Oryginalny tytuł brzmi Self made: inspired by the life of Madam C.J. Walker i kluczowa jest właśnie informacja, że produkcja Netflixa jest „inspirowana” historią amerykańskiej przedsiębiorczyni, bo jej twórcy zdecydowali się na kilka głębokich zmian w historii oryginalnej Madam (w tej roli Octavia Spencer). Cały serial bazuje na książce On Her Own Ground autorstwa praprawnuczki Madam C.J. Walker A’Leili Bundles, która była również jedną z producentek Własnymi rękoma. Najnowsze wydanie książki nosi tytuł Self made, aby od razu podpowiadać skojarzenie z serialem. A ten uprościł, spłaszczył i zubożył historię, koncentrując się głównie na wątkach, które pasują do wizji stereotypowego „amerykańskiego snu” . Serial to czteroodcinkowa miła bajka, a przecież ta najprawdziwsza historia Madam jest dużo ciekawsza.


31 stycznia 1865 roku Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych przyjęła 13. poprawkę do konstytucji. Na jej podstawie zniesiono niewolnictwo. Zatem Sarah Breedlove, która po drugim mężu będzie używała nazwiska Walker, urodziła się dwa lata później już jako wolna osoba, ale i tak, jak jej rodzice i rodzeństwo, doświadczyła niewolniczej pracy. Najpierw na plantacji bawełny, a potem jako praczka i pomoc kuchenna. Jako czternastolatka została zmuszona do ślubu z Mosesem McWilliamsem. Z tego związku miała swoje jedyne dziecko – córkę Leilę. Małżeństwo zakończyło się po zaledwie pięciu latach, jednak do dziś nie wiadomo, czy Moses zmarł, czy opuścił Sarę.

Przez następnych 21 lat późniejsza Madam C.J. Walker pracowała jako praczka. „Pewnego ranka patrzyłam na wielkie pranie, które miałam przed sobą” – wspominała w wywiadzie dla „New York Timesa” w 1917 roku. – „Kiedy pochyliłam się nad wiadrem i spojrzałam na swoje ręce w mydlinach, powiedziałem sobie: »Co zrobisz, gdy się zestarzejesz i kręgosłup zesztywnieje? Kto zajmie się twoją małą dziewczynką?«”.

Sama z dzieckiem postanowiła być bliżej braci i przeniosła się do St. Louis. Tam kolejny ślub – z Johnem Davisem. Gdy Davis, już po śmierci Madam, chciał dostać coś z jej majątku, jedna z przyjaciółek Sary z tamtego okresu zeznała, że John nadużywał alkoholu i bił żonę. Po zakończeniu tego małżeństwa przeniosła się do Denver.

Przełom nastąpił, kiedy w 1904 roku zaczęła sprzedawać produkty do stylizacji i pielęgnacji włosów według receptur Annie Turnbo Malone. Najpierw pomogły one samej Walker, która miała takie same kłopoty z fryzurą jak wszystkie jej współczesne czarne kobiety. Brud i wszy powodowały wypadanie włosów, a wszystko przez brak odpowiedniej infrastruktury umożliwiającej regularne mycie. Walker chodziła w chustce, starając się ukryć łyse placki na głowie. Dopiero „Magiczny Środek na Porost Włosów” od Malone pomógł się jej uporać z tymi kłopotami.

Walker tak bardzo w niego uwierzyła, że razem z jego twórczynią zaczęła sprzedawać specyfik, wędrując od drzwi do drzwi. W końcu zdecydowała się stworzyć własny produkt: „Madame C.J. Walker’s Wonderful Hair Grower” jako konkurencję dla „magicznego” produktu byłej szefowej. Madam twierdziła później, że przepis na odżywkę przyszedł do niej we śnie. I to właśnie dzięki swojemu produktowi odzyskała włosy. W książce On Her Ground pojawia się informacja, że farmaceuta z Denver przeanalizował produkt Malone na prośbę Madam. Czy się nim inspirowała? Twórcy serialu ustami Octavii Spencer przyznają, że Madam splagiatowała formułę. W rzeczywistości nie ma na to dowodów. Zachował się też cytat Malone z gazety, ostrzegający przed podróbkami: „Jestem naśladowana przez osoby, których włosy sama wyhodowałam (…) Strzeżcie się imitacji”. Prawdopodobnie jednak żadna z kobiet nie wymyśliła maści z wazeliny i siarki na porost włosów, a obie korzystały jedynie z wiedzy ludowej na ten temat, znanej już od XVI wieku.

„Mrs. America”: na patriarchalnej planszy

czytaj także

„Mrs. America”: na patriarchalnej planszy

Anna Piekutowska, Zuzanna Piechowicz

W serialu Netflixa nie występuje postać Annie Turnbo Malone, nemezis tytułowej Madam C.J. Walker jest Addie Munroe, postać fikcyjna. W rozmowie z „Indystar” producentka serialu Janine Sherman Barrois powiedziała: „Addie jest bohaterką, która została zainspirowana biografiami wielu kobiet tworzących produkty kosmetyczne w tamtym czasie”. Trudno jej jednak nie kojarzyć z Malone. W produkcji Netflixa widzimy scenę, kiedy Madam, a wtedy jeszcze po prostu Sarah, prosi o pracę. Addie jej odpowiada: „Nie chcę, aby moje produkty kojarzyły się z takimi jak ty. Wszystkie kobiety chcą wyglądać tak jak ja. Ty wyglądasz, jakbyś uciekła z plantacji”.

W serialu Addie jest piękniejsza, bardziej elegancka, a w dodatku ciągle upokarza Sarę. Dlatego Walker za wszelką cenę chce odnieść sukces i udowodnić swoją wartość. To jedna z najważniejszych zmian, jakie serial Netflixa dokonał w oryginalnej biografii Madam C.J. Walker. Konflikt pomiędzy nią a Addie jest przerysowany tak, aby wybrzmiały w nim echa rasizmu (Addie ma dużo jaśniejszą skórę) i braku „kobiecej solidarności”. Addie jest sportretowana jako zła wiedźma, która posunie się do wszystkiego, żeby jej rywalka nie osiągnęła sukcesu i sławy.

Toni Morrison: Chciałam, żeby moje pisarstwo było bezspornie czarne

Rywalizacja między Addie i Walker jest jedną z głównych linii narracyjnych serialu. Ich spotkania przeplatane są scenami, w których walczą na ringu bokserskim. Grana przez świetną Carmen Ejogo Addie Munroe mocno różni się od Annie Malone. W serialu jest rywalizacyjna, mściwa, przeprowadza się za Sarą, aby kontynuować ich wyścig. Wiadomo, która z nich to „ta dobra”, której trzeba kibicować, z którą empatyzować – nawet w momencie, kiedy Madam przyznaje się, że ukradła Munroe recepturę. W rzeczywistości Malone sama założyła firmę, która odniosła sukces na rynku kosmetyków dla czarnych kobiet. I również zarobiła na tym fortunę.

Sarah produkowała swoje kosmetyki pod szyldem „Madame C.J. Walker”. Skąd ta nazwa? To próba zdobycia szacunku, szczególnie przez tytuł „Madam”. W tamtym czasie biali zwracali się do czarnych w lekceważący sposób – mówiąc po prostu „Sarah”, czasami dodając „ciocia” przed imieniem. To stąd wzięły się nazwy produktów spożywczych „Aunt Jemima” i „Uncle Ben’s” świetnie znane i popularne na całym świecie. Dosłownie kilka dni temu, po rosnącej fali antyrasistowskich protestów, właściciele marek zapowiedzieli ich rebranding.

„Biel ustawia się na pozycji normy”. Porozmawiajmy o białym przywileju

W serialu widać, że jedną z rzeczy, które odróżniały Madam od innych producentów kosmetyków dla czarnych, był marketing. Była jego pionierką – sprzedawała nie produkt, ale styl życia. W jednej ze scen, oferując odżywkę na porost włosów, opowiada o sobie – od łysiejącej biednej kobiety do samodzielnej przedsiębiorczyni. „Przed i po”. Narracja „ja zmieniłam swoje życie, wy też możecie” wciąż jest obecna w reklamach produktów mających sprawić, że będziemy młodsi/młodsze, piękniejsi/piękniejsze i szczęśliwsi/szczęśliwsze.

Opowieść o produktach Madam to też niestety historia dążenia do „białego” kanonu urody. Największą popularność oraz fortunę przyniósł Madam nie specyfik na porost włosów, tylko sposób prostowania tzw. kinky hair, czyli włosów, które układają się w afro. Była krytykowana za produkcję kosmetyków, których celem było pozbycie się cech charakterystycznych dla włosów czarnych kobiet. Zamiast podkreślić ich naturalne piękno, produkty Madam C.J. Walker zachęcały do naśladowania prostych i gładkich fryzur, jakie nosiły białe kobiety.

Dunin: Emigracja, imigracja, repatriacja…

Madam twierdziła, że dzięki lepszym włosom czarne kobiety zyskają więcej siły i pewności siebie. Jednak wsparcie dla nich okazywała bardziej przez sposób, w jaki prowadziła biznes. Walker zatrudniała czarne kobiety, które sprzedawały kosmetyki, chodząc od drzwi do drzwi i rozmawiając z klientkami. Stworzyła sieć szkół kosmetycznych, w których uczono „agentki Walker”, jak pielęgnować włosy czarnych i jak korzystać z jej kosmetyków. Firma rozrosła się do 15 tys. konsultantek na całym świecie. Jak to się stało, że czarna kobieta odniosła taki sukces chwilę po tym, jak zniesiono niewolnictwo w USA? Henry Louis Gates w swoim tekście o Madam dla PBS argumentuje, że działała ona w branży idealnej dla czarnego przedsiębiorcy tamtych czasów. Białych właścicieli firm kosmetycznych po prostu nie interesowała czarna klientela, ona trafiła w niszę i skwapliwie skorzystała z okazji.

Godna podziwu jest determinacja Madam w dążeniu do sukcesu. I to na tej potrzebie spełnienia kapitalistycznego snu opiera się fabuła produkcji Netflixa. W jednej ze scen zapytana, jak długo chce rozwijać swoją firmę, Madam odpowiada pożądliwie: „Aż będzie tak duża jak Carnegie, Ford i Rockefeller razem wzięci”. W serialowej Madam trudno odnaleźć tę samą kobietę, która jako praczka chciała po prostu lepszej przyszłości dla swojej córki. Fabuła koncentruje się na rozwoju własnej marki, na trudnościach, z jakimi musi mierzyć się Walker, takich jak strajk pracowniczek, na tym, jak zwinnie je omija i jak dobre decyzje biznesowe podejmuje. Ważne jest też to, że wreszcie zarabia tyle pieniędzy, że faktycznie zostaje sąsiadką Rockefellerów.

Black Lives Matter. Kościuszko to mówił 250 lat temu

A przecież w życiorysie prawdziwej Madam C.J. Walker obok sukcesu biznesowego stała na równi działalność publiczna i charytatywna. Madam wspierała finansowo organizacje działające na rzecz czarnych, m.in. wpłaciła rekordowe wówczas 5 tys. dolarów na NAACP – National Association for the Advancement of Colored People. Razem z grupą czarnych przedsiębiorców, aktywistów i polityków odwiedziła w 1917 roku Biały Dom. Chcieli wspólnie przekonać Woodrowa Wilsona m.in. do uznania linczów za niezgodne z prawem federalnym. Prezydent odmówił im audiencji. Niestety ten fragment jej biografii nie został wspomniany w serialu. A ustawa antylinczowa stała się prawem dopiero w 2020 roku.

W Księdze Rekordów Guinnessa Madam figuruje jako pierwsza kobieta, która samodzielnie dochodząc do swojego majątku, została milionerką. Uchodzi też za pierwszą afroamerykańską milionerkę, co już nie do końca jest zgodne z prawdą. Zdaniem Shomari Wills, autorki książki Black Fortunes, inni czarni zgromadzili miliony przed Walker. Jednak jak argumentuje sama autorka, umniejszali swój sukces w obawie przed przemocą i reakcją białych. Madam C.J. Walker nie miała takich obaw – kupowała rezydencje tam gdzie biali, a zakupy robiła na Piątej Alei. Gdy zmarła na nadciśnienie w wieku 51 lat, jej majątek wart był pół miliona dolarów.

Gra pozorów. Jak USA nie chronią swoich czarnych obywateli

Po jej śmierci prezeską firmy została jej córka Leila. W serialu jest sugestia, że po rozpadzie pierwszego małżeństwa Leila angażowała się już tylko w związki z kobietami, jednak w rzeczywistości jeszcze dwukrotnie wyszła za mąż. Bundles w rozmowie z Oprah.com przyznała, że „Ostatni związek Leili mógł być z kobietą – osobą, która była jej długoletnią przyjaciółką”. Leila w Nowym Jorku prowadziła bogate życie towarzyskie, nazywana była „boginią radości”. Finansowała m.in. renesans Harlemu. Gra ją amerykańska komiczka Tiffany Haddish. Jest to zdecydowanie jedna z najlepiej napisanych postaci w całym serialu.

Szkoda, że tak fascynująca opowieść nie doczekała się wierniejszego przełożenia na mały ekran. Bardziej zniuansowanego i być może mniej „hollywodzkiego”. Mimo ogromnego potencjału tej historii serial Własnymi rękoma: Historia Madam C.J. Walker jest porządną, acz nieporywającą opowieścią. Serwuje nam pouczające historyjki na takie tematy, jak rasizm, seksizm, homofobia. Źli bohaterowie zostają ukarani, ci pozytywni – żyją w szczęściu. Co jakiś czas padają banalne bon moty o sile rodziny, współpracy czy realizowaniu marzeń. Całość trochę ratuje, jak zwykle świetna, Octavia Spencer, laureatka Oscara za najlepszą rolę drugoplanową w filmie Służące. Podwójnie wykluczona jako czarna kobieta w świecie biznesu na początku XX wieku spotyka się z lekceważeniem i przemocą. Potencjalni inwestorzy chcą rozmawiać z mężem, nie wierząc, że to Madam jest właścicielką firmy, jeden z nich próbuję ją zgwałcić. Ona zaś wychodzi z każdej z tych prób silniejsza i jeszcze bardziej zdeterminowana.

Twórcy serialu, DeMane Davis i Kasi Lemmons, zdecydowali się stworzyć opowieść o czarnej ikonie. W serialu nie ma żadnej znaczącej roli granej przez białego aktora czy białą aktorkę. Amerykański sen w wydaniu czarnej kobiety jest czymś, na co patrzy się z satysfakcją. Ale nie wystarczy zatrudnienie czarnych aktorów, aby nie popaść w stereotypy. Dobrze wie o tym Octavia Spencer, która już raz zagrała w filmie o rasizmie w USA, opowiadającym o tragicznej sytuacji czarnych w USA lat 60. poprzez błahą historię dziewczyny z białej klasy średniej.

Hrapkowicz: „The Wire”. Ocalić musimy się sami

czytaj także

**
Zuzanna Piechowicz – sekretarz redakcji Radia TOK FM i prowadząca audycje Idealna niedziela, Szkoda czasu na złe seriale i Dobra praca. Trenerka umiejętności miękkich, absolwentka Kursu Trenerskiego Grupy TROP. Prowadzi warsztaty m.in. z empatii, komunikacji, kreatywności, edukacji medialnej i cyfrowej. Jej teksty można przeczytać m.in. w „Newsweek Psychologia” czy „Magazynie Slow”.

Anna Piekutowska – dziennikarka i wydawczyni w Radiu TOK FM, socjolożka. Publikowała m.in. w „Kulturze Liberalnej”, Oko.press i „Polityce”. Członkini kapituły Funduszu im. Iwony Winiarskiej-Feleszko, który przyznaje stypendia młodym zdolnym ludziom z niezamożnych rodzin. Członkini Radiowego Klubu Książki „Poczytalni”.

Autorki wspólnie prowadzą podcast Szkoda czasu na złe seriale.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać