Film

Seks, kłamstwa i Messenger – czego boją się ludzie młodsi ode mnie?

euforia recenzja serialu

„Życie uzależnionej od narkotyków nastolatki zmienia się, gdy poznaje transseksualną dziewczynę, która przybywa do miasta” – czytamy o nowej produkcji HBO i może nam się wydawać, że wiemy, czego się spodziewać. Że dostaniemy kolejną opowieść o uzależnieniu, wykluczeniu i patriarchacie. Nic bardziej mylnego.

Jeden z tematów maturalnych z języka polskiego w roku 2004 brzmiał: „Człowiek coraz bardziej bytuje w lęku – Jan Paweł II. Zastanów się nad słusznością powyższego sądu. W swoich rozważaniach posłuż się przykładami z literatury i codziennego życia”. Wypracowanie z lęku piszą wszyscy bohaterowie Euforii. Pracuje nad nim Rue, piszą je Jules, Nate, Cassie, Maddy i Chris, ale tego, co się w nim znajduje, raczej nie chciałby przeczytać żaden nauczyciel.

Serial zaczął szokować, zanim się ukazał – Drake jako producent, młoda gwiazda Disneya (Zendaya) jako narkomanka, kilkadziesiąt penisów w jednym odcinku. Większość recenzji skupiła się na brutalności Euforii (która jest niezaprzeczalna), hiperseksualności nastolatków i przesadnej estetyzacji (w serialu w główne role wcielają się gwiazdy Instagrama i nastoletnie modelki). Często pojawiały się też zarzuty, że serial tak naprawdę nie ma grupy docelowej – zbyt niezrozumiały dla dorosłych i za ostry dla młodzieży. I w tym ostatnim ujawnia się chyba największy dysonans poznawczy i naiwność recenzentów. Nastoletniość jako wiek niewinności? Serio?


Narratorką serialu jest 17-letnia Rue, inteligentna i zblazowana, która wychodzi z odwyku, gdzie trafiła po przedawkowaniu, i oczywiście od razu zaczyna znów ćpać. Opowieści na ten temat dostaliśmy już zdecydowanie za dużo – chyba mało jest tematów tak wyeksploatowanych przez kulturę popularną, podanych w bardziej i mniej surowych formach, z morałem, śmiercią w tle, a czasem (rzadziej) ze szczęśliwym zakończeniem.

Był sobie chłopak i uzależnił się od metamfetaminy

Euforia różni się od innych narkotykowych historii przynajmniej jedną rzeczą – już od pierwszych scen wiemy, że problem Rue ma swoje źródło gdzie indziej, że najpierw był permanentny lęk, ataki paniki, depresja. Bohaterka nie kupuje narkotyków dlatego, że lubi chodzić na imprezy, słuchać Migos i A$AP Ferga, że pragnie rzeczywistości HD, tylko dlatego, że chce zniknąć, marzy o chwili spokoju, o ucieczce z własnej głowy. Oczywiste? Może dla nas – trzydziestolatków po terapii albo w trakcie, ale pewnie nie dla wszystkich dzieciaków, które wciągają podróbę klefedronu w jakiejś toalecie.

Narkotyki są tu tylko tłem, twórcy serialu zdają sobie sprawę, że najciekawsze jest co innego. Nie bez powodu Rue to najbardziej znudzona postać w serialu. Diler, kreska, okłamywanie matki, zjazd, diler, kreska, okłamywanie matki, zjazd… I chyba ta nuda i rutyna są dla bohaterki najbardziej dojmujące w jej uzależnieniu. Ile można?

Największym problemem Rue jest choroba dwubiegunowa, w której nikt nie jest w stanie pomóc, w której przychodzą takie stany, że nie można nawet iść do ubikacji, epizodów depresji nie da się przewidzieć („Już wolałam tę jebaną manię”), a w czasie ich trwania można tylko obsesyjnie oglądać Love Island i czekać, aż przejdą.

W świecie głównej bohaterki pojawia się Jules – transpłciowa, poturbowana, ale mimo wszystko niewinna i delikatna. Twórcy serialu nie robią z transseksualizmu bohaterki żadnego tematu. Na szczęście nie jest to kolejna opowieść o trudnej drodze do samoakceptacji, konserwatywnych rodzicach, nieprzychylnym binarnym świecie. Dzięki temu Jules staje się złożoną osobowością, a jej płeć, orientacja seksualna (również labilna i niejednoznaczna) nie mają wielkiego znaczenia.

„Mam wam do opowiedzenia historię”

czytaj także

Jules dźwiga brzemię swojego dzieciństwa, podobnie jak wszyscy bohaterowie serialu. Każdy odcinek zaczyna się od krótkiego zarysu jednej z postaci, flashbacków z dzieciństwa, gdzie dostajemy pięknie pokazane historie porzuceń, alkoholizmu rodziców, skrywanego homoseksualizmu, nerwic, napięć, agresji. Wszystkie te pocztówki z przeszłości mówią nam: jesteśmy tym, co widzieliśmy jako dzieci, a jeszcze częściej tym, czego udajemy, że nie widzieliśmy, bo to zbyt dziwne i straszne.

Jedną z najbardziej dramatycznych postaci jest w tym kontekście Nate, syn wpływowego biznesmena, człowieka sukcesu, utajonego homoseksualisty, który lubi dorastających chłopców o dziewczęcym wyglądzie i ostry seks. Tutaj przecinają się drogi Nate’a, jego ojca i Jules, która może i ma różowy brokat na twarzy i pastelowy rower, ale lubi (i nie boi się) pojechać do hotelu na seks z obcym starszym mężczyzną. I w tej scenie to nie brutalny seks uderza najbardziej, ale to, co rozgrywa się chwilę wcześniej: scena, w której Jules siedzi, a mężczyzna wkłada jej palec do buzi, mocno, coraz mocniej. To zestawienie uległości i ewidentnej tęsknoty za dominacją uderza najsilniej.

Twórcy serialu nie próbują niczego tłumaczyć, nie znajdziemy tu moralizatorstwa. Coś się dzieje i mija, może mieć konsekwencje, ale nie musi. To surowe obrazowanie pozbawione dydaktyzmu chyba najmocniej zaskoczyło krytyków. Bo czy o nastolatkach i ich świecie można mówić bez oceniania, próby zmiany? Naprawy?

Czy o nastolatkach i ich świecie można mówić bez oceniania, próby zmiany?

Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że o seksie będzie sporo i mocno. Po pierwsze język – wulgarny, dosadny, precyzyjny. Po drugie – będzie sporo o przemocy, seksie jako spełnieniu (często wyimaginowanych) oczekiwań, towarze. Chris zaczyna podczas seksu dusić Cassie. Gwałt? Nie, wszyscy oglądamy porno („Wszyscy oglądają porno”. „Nieprawda. Faceci oglądają porno. I zdziry. Cnotki nie oglądają porno” – to jeden z dialogów z serialu) – mówią twórcy Euforii, to z porno uczymy się seksualności, jej norm i granic. Sexting, zdjęcia penisów w smartfonach, sekskamerki, slut shaming, przemoc, plotki to scenografia szkolnej rzeczywistości. Seks stanowi tu prawie zawsze ekwiwalent czegoś innego – dominacji, ucieczki przed lękiem, dopasowania się do grupy. Dziewczyny całują się z kimś pierwszy raz, żeby mieć to z głowy, żeby coś sobie (i innym) udowodnić.

Mokry sen o edukacji seksualnej

Świetna jest postać Kat, która już w pierwszym odcinku słyszy, że grubaski najlepiej robią loda. Co odpowiedzieć na taki komplement? Dziewczyna uśmiecha się smutno i przechodzi do dzieła. Podczas swojego pierwszego razu zostaje nagrana, bez swojej wiedzy i zgody. Nagranie trafia do sieci. Trauma? Wstyd? Nie, dziewczyna dzięki porno ze swoim udziałem zaczyna akceptować swój wygląd, afirmować swoje ciało, seksualność. „Nie ma nic bardziej pociągającego niż gruba dziewczyna, która jest pewna siebie” – stwierdza w końcu Kat. Czy popełni po drodze błędy? Tak, ale to już zupełnie inna historia.

Młodzież nie jest dziś „rozseksualizowana” bardziej niż sto lat temu [rozmowa z Agnieszką Kościańską]

Twórcy serialu pokazują, że piętnem może być też uroda, talent, wrażliwość. Nie ma tu prostych wniosków. Wszyscy są jakoś skrzywdzeni, nie mają nadziei, poruszają się w mroku. Czy można odziedziczyć gniew? Czy seksualne preferencje przenoszą się z ojca na syna? I czy kiedyś skończy się nienawiść, którą przepełniony jest Nate?

Euforia robi wrażenie na trzydziestoparolatkach z prostego powodu – kiedy my byliśmy w liceum, żaden serial ani film nie poruszał w podobny sposób tematyki seksualności, cielesności, przemocy. A to są również nasze problemy sprzed kilkunastu lat, nigdy nieprzepracowane, zamiecione pod dywan. Dzisiejsza młodzież przepełniona jest niepokojami wynikającymi z obecności nowych mediów – czy ktoś zobaczy moje nagie zdjęcia, czy ktoś mnie nagra, czy ktoś zrobi screena rozmowy – ale w gruncie rzeczy zawsze chodzi o lęk przed upokorzeniem i odrzuceniem. Nowe media są już naturalnym środowiskiem młodych (i nie tylko) ludzi, twórcy nie roztrząsają ich wpływu na życie, to już było, nagie zdjęcie to w końcu tylko jeden z wielu etapów współczesnego flirtu przez internet. „Nie oceniajcie źle dziewczyn, które wysyłają swoje nagie zdjęcia. Oceniajcie chłopków, które je rozpowszechniają” – mówi narratorka serialu.

Paprota: Ufam, więc ślę

czytaj także

Paprota: Ufam, więc ślę

Katarzyna Paprota

Na imprezach w Euforii dochodzi do przypadkowego seksu, są narkotyki, dużo alkoholu. Najbardziej szokuje jednak chłód i dystans bohaterów. Nikt tu się nad nikim nie pochyla, litość to zbrodnia, ale nikt też nie cacka się z sobą samym. Bohaterowie znają swoją wartość „na rynku”, świadomie kreują swój wizerunek, udają. Nikt już nie wie, jaka jest prawda. Nastolatki z Euforii są dojrzałym owocem popkultury i kapitalizmu. Wychowani na kolorowych pismach, telewizji, kanonach urody i prawach wolnego rynku, idą krok dalej od swoich rodziców. Matka z podziwem oglądała zdjęcia pięknych kobiet w magazynach? Córka będzie zamieszczać swoje piękne zdjęcia na Instagramie. Maddy już jako dziecko wiedziała, że świat dzieli się na kobiety, które u kosmetyczki siedzą na fotelu, i te, które przed nimi klęczą. Zgadnijcie, którą postanawia być. Ta sama Maddy ogląda porno, ale nie dla przyjemności. Wie, jak udawać, co robić, żeby jej facet myślał, że jest wspaniałym kochankiem.

Nastolatki z Euforii są dojrzałym owocem popkultury i kapitalizmu. Wychowani na kolorowych pismach, telewizji, kanonach urody i prawach wolnego rynku, idą krok dalej od swoich rodziców.

W Euforii granice pomiędzy wizerunkiem a prawdą tak bardzo się rozmywają, że ta druga przestaje istnieć. Jedynym sposobem poznania może być tu przeszłość? Może aby dowiedzieć się, kim jest chłodna i niedostępna Rue, musimy zobaczyć ją jako mdlejące ze stresu dziecko. Czy prawdziwa Jules to ten chłopiec pozostawiony przez matkę w szpitalu psychiatrycznym? A Kat to nie seksowna domina, tylko mała, pulchna okularnica pijąca szóstą pina coladę? A może to wszystko jednocześnie. I między tymi postaciami nie ma żadnej różnicy. Bo facet z najlepszym curry w mieście to ten sam, który zakłada prezerwatywę w przydrożnym motelu. I robi to mocno.

W świecie, gdzie wszyscy się boją i mają coś do ukrycia, miłość, która rodzi się pomiędzy Rue i Jules, od początku nosi znamiona niespełnienia, naznaczona jest tęsknotą i lękiem. Chcą uciec, jak wszystkie nastolatki z małej miejscowości, bo wiedzą, że „prawdziwe życie jest gdzie indziej”. Pragną miłości, której nie znają i nie rozumieją, a jeszcze bardziej się boją. Euforia to serial o strachu przed porzuceniem. O miłości i samotności. Dziecinne? Niedojrzałe? To pokażcie mi tego, kto bez zastanowienia wsiadłby do tego pociągu.

Poradnik mówienia „nie”

Bio

Emilia Konwerska

| Publicystka, krytyczka literacka i filmowa
Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie literaturoznawstwo, publicystka, krytyczka literacka i filmowa. Współpracuje z "Magazynem Osiem Dziewięć" i "Krytyką Polityczną". Mieszka w Olsztynie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.