Kraj

Bez mokradeł nie ma życia, za to są kopalnie

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Mokradeł, ale w Polsce nie ma czego świętować, bo najcenniejszym w kraju bagnom Poleskiego Parku Narodowego – będącym częścią tzw. europejskiej Amazonii – grozi całkowita dewastacja. Powód? Australijska spółka chce zbudować tam kopalnię węgla.

Przyrodnicze bogactwo Poleskiego Parku Narodowego jest nie do przecenienia. Można tu spotkać wiele okazów roślin i zwierząt, w tym unikatowych, jak wodniczka – najrzadziej występujący w Europie ptak wędrowny. Aby zrozumieć, w jak trudnym położeniu znajduje się wodniczka, wyobraźmy sobie, że zsumowany ciężar wszystkich obecnie żyjących na świecie, lecz zagrożonych wyginięciem osobników tego gatunku wynosi zaledwie tonę, a więc mniej więcej tyle, ile przeciętnie ważą dwie krowy.

Na szczęście część, a dokładniej 4 proc., populacji wodniczek mieszka w chronionym lubelskim rezerwacie, gdzie w ciągu ostatnich lat ich stado zdołało się powiększyć. Wydawałoby się, że przyszłość dziobatych wędrowców maluje się w jasnych barwach. Nic bardziej mylnego.

Ścieżka przyrodnicza Perehod na terenie Poleskiego Parku Narodowego. Fot. Jakub Szafrański

Przyrodniczy Wawel

„Dziś planuje się takie inwestycje, które będą skutkowały zdegradowaniem ich siedlisk, czyli jednego z najcenniejszych terenów w skali Polski i Europy, a z punktu widzenia zagrożonych gatunków – również świata” – tak o smutnym losie wodniczek i innych organizmów tworzących faunę i florę Polesia Zachodniego mówił podczas zorganizowanej przez Centrum Ochrony Mokradeł (CMok) konferencji prasowej prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Grzegorz Grzywaczewski.

Naukowiec i członek Rady Poleskiego Parku Narodowego od lat apeluje o ochronę „przyrodniczego Wawelu wschodniej Polski” przed niszczycielskimi zakusami węglowych potentatów. W przededniu tegorocznego Światowego Dnia Terenów Podmokłych prof. Grzywaczewski w gronie naukowców i aktywistów opowiedział na wirtualnym spotkaniu z dziennikarzami o tym, że jedna z firm wydobywających węgiel od 2013 roku stara się o przyznanie koncesji na eksploatację złoża „Sawin” w sąsiedztwie Poleskiego Parku Narodowego.

Fragment ścieżki przyrodniczej w Poleskim Parku Narodowym. Fot. Jakub Szafrański

Mowa o grupie Global Mineral Prospects wchodzącej w skład australijskiej Balamary, która planuje rozbudowę Lubelskiego Zagłębia Węglowego. Projekt ten zakłada, że ze złoża o powierzchni 137 km kw. będzie można wydobyć ok. 290 mln ton węgla. Obsługująca ten proces kopalnia miałaby funkcjonować przez ponad 50 lat. Tymczasem świat nauki przestrzega przed katastrofą klimatyczną i podkreśla, że w celu uniknięcia najbardziej katastrofalnych skutków zmian klimatu wszystkie kraje UE, w tym Polska, powinny odejść od spalania węgla najpóźniej w 2030 roku.

Co się stanie, jeśli Balamara dopnie swego? O tym mówi przygotowany przez CMok we współpracy z europejskim oddziałem organizacji Wetlands International i zaprezentowany podczas wspomnianej wyżej konferencji specjalny raport. Jego autorzy i autorki zebrali dane naukowe o ekosystemach obszaru bezpośrednio zagrożonego budową kopalni i na ich podstawie ocenili potencjalne skutki przyrodnicze eksploatacji węgla kamiennego ze złoża „Sawin”. Wnioski są przytłaczające.

Niedoceniony diament

„Wydobycie węgla na tym obszarze jest sprzeczne z powszechnie uznaną koniecznością spowolnienia kryzysu klimatycznego i ograniczania jego skutków, również ze względu na rolę zagrożonych mokradeł w bilansie gazów cieplarnianych i lokalnym obiegu wody” – czytamy w raporcie. Dowiadujemy się z niego także, że na zagrożonym obszarze występuje w sumie 112 chronionych gatunków roślin i 180 chronionych gatunków zwierząt, przede wszystkim ptaków, ale również żółwi błotnych.

Żurawie na granicy Poleskiego Parku Narodowego. Fot. Jakub Szafrański

Naukowcy i naukowczynie precyzują, że największe szkody spowodują odwierty na terenie południowo-wschodniej eksklawy Poleskiego Parku Narodowego, obejmującej torfowiska Bagno Bubnów i Bagno Staw. „Eksploatacja węgla może także wpłynąć na przyległe do granic Poleskiego Parku Narodowego oraz koncesji poszukiwawczej Sawin-Krowie Bagno, którego fragmenty stanowią refugia ekosystemów bagiennych” – dodają eksperci i ekspertki. Bagno Bubnów i Bagno Staw są terenami chronionymi w ramach sieci Natura 2000 oraz obszarem specjalnej ochrony ptaków (Dyrektywa Ptasia).

Komentujący sprawę opiekun merytoryczny raportu, prof. Grzegorz Grzywaczewski z ubolewaniem przyznał z kolei, że „nie patrzymy na ten diament przyrodniczy z wystarczającym uznaniem”, a samą inwestycję nazwał przykładem porażki ochrony przyrody w XXI wieku.

Badacz przypomniał również, że konflikt wokół budowy kopalni nie zaczął się wczoraj, bowiem sprzeciw w tej sprawie wielokrotnie w ostatnich latach wyrażali naukowcy z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, a także rada naukowa Poleskiego Parku Narodowego. Obecnie działania spółki węglowej próbują powstrzymać także autorzy petycji, pod którą podpisało się ponad 6 tysięcy osób.

Wszyscy obrońcy poleskiej natury nie mają wątpliwości co do tego, że Balamara powinna zostać zmuszona do rezygnacji z inwestycji, a władze krajowe – uznać złoże za „trwale zaniechane ze względu na wysoką wartość przyrodniczą obszarów w jego obrębie”. Jeśli stanie się inaczej, spór wokół budowy kopalni przy Poleskim Parku Narodowym może przybrać formę tego, który toczył się wokół Doliny Rospudy i Puszczy Białowieskiej.

Powtórka z „Bogdanki”

Na powstrzymanie australijskiej spółki nie jest jeszcze za późno, jednak trzeba się spieszyć, bo od wjazdu koparek do okolic parku w gminie Hańsk dzieli Balamarę jedynie uzyskanie decyzji środowiskowej na budowę kopalni. Pełne przekonanie o tym, że projekt ruszy, firma wyrażała już w 2017 roku, gdy kilkadziesiąt metrów od dyrekcji Poleskiego Parku Narodowego zorganizowała Barbórkę, a nawet poświęcenie nieistniejącej jeszcze kopalni.

Aktywiści na tle hałd kopalni „Bogdanka”. Fot. Jakub Szafrański

Na mapie, którą można znaleźć na stronie firmy, zobaczymy zaś, że koncern ostrzy sobie zęby na ogromne połacie poleskiej przyrody. Koncesją poszukiwawczą jest 14 obszarów objętych różną formą ochrony, więc tak naprawdę projekt eksploatacji złoża „Sawin” ma szansę objąć niemal cały chroniony konwencją ramsarską obszar Poleskiego Parku Narodowego i wszystkie jego okolice, w tym transgraniczny rezerwat biosfery UNESCO i obszary europejskiej sieci Natura 2000.

Jeśli komuś wciąż trudno wyobrazić sobie rozmiar szkód, jakie Balamara wyrządzi na Lubelszczyźnie, można posłużyć się już istniejącym podobnym przykładem. Wystarczy spojrzeć na to, co z przyrodą zrobiła funkcjonująca od lat 70. w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Poleskiego Parku Narodowego kopalnia węgla kamiennego „Bogdanka”.

„Wiemy też, co tam się stało z wodami podziemnymi. Możemy założyć, że w mniejszej lub większej skali to samo wydarzy się z wodami w rejonie planowanej kopalni złoża «Sawin»” – twierdzi jeden z autorów raportu CMok, przewodniczący zarządu tej organizacji oraz pracownik naukowy Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, dr Łukasz Kozub.

Rzęsa na bagnie Poleskiego Parku Narodowego. Fot. Jakub Szafrański

Ekspert przypomina, że uruchomienie złoża do celów wydobywczych wymaga uprzedniego i intensywnego jego odwodnienia, tak samo jak późniejsze funkcjonowanie kopalni, które oznacza regularne „wypompowywanie” lub – mówiąc wprost – marnowanie olbrzymich zasobów wody i głębokich przekształceń naturalnego systemu hydrologicznego.

Trzeba przy tym pamiętać, że dla torfowisk nawet niewielkie zmiany zasilania wodnego mogą być groźne. „A z drugiej strony możemy mieć do czynienia z powstawaniem zapadlisk, które powodują osuszanie okolicznych terenów, lub nadmiernym zalewaniem powierzchni torfowiska, co również jest unicestwieniem funkcjonujących tam roślin i zwierząt” – zaznacza dr Kozub.

Perwersja w czasach katastrofy

W raporcie czytamy dalej, że w wyniku osuszenia z ekosystemów trwale wiążących dwutlenek węgla torfowiska zostałyby przekształcone w znaczące źródła tego gazu cieplarnianego.

„Dobrze zachowane torfowiska magazynują wodę, dzięki czemu zmniejszają skutki suszy oraz regulują lokalny klimat. Torfowiska są ogromnym magazynem węgla, ale też jedynym ekosystemem, który trwale wiąże dwutlenek węgla, zmniejszając jego stężenie w atmosferze. Zmiany poziomu wody, które niechybnie spowoduje eksploatacja złóż węgla, będą się wiązać z nieodwracalnym zniszczeniem wrażliwych ekosystemów torfowiskowych i stratą wszystkich lub znacznej części funkcji przez nie pełnionych, w szczególności zamienieniem ich z pochłaniaczy dwutlenku węgla z atmosfery w jego znaczące źródła” – grzmią specjaliści i specjalistki.

Karłowate sosny nad jeziorem Moszne w Poleskim Parku Narodowym. Fot. Jakub Szafrański

Jeden z autorów analizy, prof. Wiktor Kotowski, który pracuje jako wykładowca na UW oraz jest członkiem zarządu CMok i Wetlands International-European Association, uważa, że „uparte dążenie rządu do budowy kopalni niszczącej najcenniejsze obszary bagienne jest zatem niemalże perwersją w czasach narastającego zagrożenia ze strony globalnego ocieplenia, wywołanego spalaniem paliw kopalnych i niszczeniem naturalnych ekosystemów”.

„Porozumienie paryskie wymaga od Polski powstrzymania emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku, co oznacza nie tylko konieczność całkowitego odejścia od węgla, ale również ochrony zasobnych w węgiel ekosystemów. A przecież w biosferze lądowej nie ma bardziej efektywnych pochłaniaczy dwutlenku węgla niż aktywne torfowiska, przy czym ich przyroda należy do najbardziej zagrożonych spośród wszystkich ekosystemów. Jako przyrodnicy nie możemy dopuścić do realizacji tego szalonego planu” – przekonywał podczas konferencji prasowej.

W ochronę poleskich bagien włączyli się ponadto aktywiści klimatyczni i organizacje takie jak Greenpeace Polska. Jego przedstawicielka, Anna Meres – również obecna na prezentacji raportu CMok, zwróciła uwagę na to, że „budowanie nowych kopalń jest krótkowzroczne”, sprzeczne z interesem publicznym i skrajnie nieodpowiedzialne.

„Świat mierzy się z największym w historii wyzwaniem, czyli powstrzymaniem katastrofy klimatycznej. Aby tego dokonać, niezbędne jest podjęcie bardzo konkretnych i stanowczych kroków. Organizacja Greenpeace na tym etapie postępowań administracyjnych nie ma oficjalnego potwierdzenia od spółki Balamara, że ten wydobywany węgiel ze złoża «Sawin» nie będzie węglem energetycznym” – powiedziała ekspertka.

Bagno przy ścieżce przyrodniczej Dąb Dominik. Fot Jakub Szafrański

Co to jest węgiel nieenergetyczny? Chodzi o węgiel koksujący. Dr Łukasz Kozub w czasie konferencji prasowej poinformował, że spółka kilka dni temu wysłała do autorów i autorek informację, że kopalnia zamiast węgla energetycznego będzie wydobywać węgiel koksujący. To nieco zmienia kontekst klimatyczny dyskusji o kopalni i emisjach, ale nie główne tezy raportu, jak dewastacja siedlisk czy utrata wody. Jednocześnie Balamara nie ogłosiła oficjalnie, że zmienia swoje plany. Dlatego też obawy o kwestie gazów cieplarnianych pozostają aktualne i uzasadnione, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że energetyka węglowa jest największym źródłem emisji gazów cieplarnianych w Polsce. Kopalnie węgla są też istotnym emitentem metanu, najgroźniejszego „ocieplacza” globalnej atmosfery. Po co więc nam kolejne „gorące źródło” katastrofy?

„Na przemiany systemu energetycznego mamy bardzo mało czasu. Dlatego tworzenie nowych kopalń i czynienie Polski jeszcze silniej uzależnionej od węgla to ostatnie, co jest nam potrzebne do zbudowania bezpiecznej przyszłości” – podsumowała Anna Meres.

**

ZEIT-Stiftung Ebelin und Gerd BuceriusMateriał powstał dzięki wsparciu ZEIT-Stiftung Ebelin und Gerd Bucerius.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paulina Januszewska
Paulina Januszewska
Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.
Zamknij