Felieton

Jak celebryci sprzątają kopalnie Solorza-Żaka

Fot. Unsplash

Aktorzy w spocie akcji Czysta Polska mówią, że mają dość dymu, smogu, plastiku, który zanieczyszcza rzeki i jeziora. Dodają, że „mamy ostatnią szansę, żeby to zmienić, ale musimy zacząć od siebie”. Warto pochwalić taką postawę. Celebryci mogliby zacząć od niewystępowania w bałamutnych i greenwashingowych kampaniach, tworzonych na potrzeby ocieplenia wizerunku udziałowca elektrowni i kopalni węglowych.


Czysta Polska. Czy to nowa marka wódki? A może program polityczny Krzysztofa Bosaka dotyczący polityki imigracyjnej i eksterminacji uchodźców?

Nie, to nazwa proekologicznej kampanii społecznej Zygmunta Solorza-Żaka, głównego udziałowcy ZE PAK, zespołu elektrowni cieplnych opalanych węglem brunatnym (w skład grupy kapitałowej ZE PAK S.A. wchodzi m.in. PAK Kopalnia Węgla Brunatnego Konin S.A.). Pewnie zastanawiacie się, czego o ochronie środowiska może nas nauczyć węglowy potentat?

Czy w ramach programu Czysta Polska kontrolowana przez Solorza-Żaka spółka ZE PAK S.A. postanowiła ogłosić natychmiastowe odstąpienie od planów kontynuacji wydobycia węgla brunatnego i budowy nowych odkrywek, jak Ościsłowo, oraz przedstawić rzetelny harmonogram odejścia od węgla przed 2030 rokiem?

Wszak to spalanie węgla i innych paliw kopalnych jest główną przyczyną katastrofy klimatycznej, a co za tym idzie suszy czy pożarów.

Cisza przed suszą. Być może największą od ponad 50 lat

Energetyka węglowa wykorzystuje 70 proc. wody w Polsce. To rekord w skali światowej, ale nie jest to bardzo dziwne w przypadku Polski, gdzie 85 proc. energii wytwarzanej jest w blokach węglowych. Problem dodatkowo pogłębiają kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego, które kradną wody gruntowe w promieniu nawet stu kilometrów. Odkrywki w Wielkopolsce, zarządzane przez ZE PAK, której większościowym udziałowcem jest Zygmunt Solorz-Żak, doprowadziły do obniżenia się poziomu jezior o średnio cztery metry. Poziom wody w jeziorze Wilczyńskim spadł już o sześć metrów, a jezioro dalej wysycha w tempie nawet 10 centymetrów na tydzień. Niegdysiejsze mola straszą teraz między krzakami niczym jakieś fantastyczne konstrukcje. Czasem tylko, gdy przychodzi mgła i przykrywa krzewy, a nawet drzewa rosnące w niecce dawnego jeziora, można sobie wyobrażać, jak daleko sięgała jego tafla. Z powodu działalności odkrywki znikają też mokradła oraz jeziora należące do Pojezierza Gnieźnieńskiego, rezerwatu przyrody chronionego programem Natura 2000.

Nieprzypadkowo najszybciej w Polsce pustynnieją województwo łódzkie i wielkopolskie, czyli tereny, gdzie znajdują się kopalnie odkrywkowe.

Odkrywki to żaden biznes, tylko zwyczajna katastrofa

Tego oczywiście nie dowiecie się z lektury materiałów na stronie programu Czysta Polska. Generalnie nie dowiecie się z niej nic, poza komunałami, półprawdami i zwykłymi kłamstwami. Co oczywiście też jest pouczające. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak napisać tekst o 10 największych zagrożeniach dla Ziemi i nie używać słów „węgiel” ani „spalanie paliw kopalnych”, to PR-owcy Solorza-Żaka rozwiązali za was ten problem.

Opublikowany na stronie tekst nie ma autora ani nie podaje odniesień do żadnych źródeł, co nie przeszkadza komuś, kto ten tekst napisał, bezczelnie powoływać się na autorytet nauki. W leadzie czytamy wręcz: „Zastanawiasz się czasami, co spowoduje koniec świata? Naukowcy mają swój ranking pewniaków”, ale już w pierwszym punkcie dostajemy jawne kłamstwo. Największym zagrożeniem dla Ziemi według twórców programu Czysta Polska ma być „zanieczyszczenie powietrza” powodowane przez emisje pyłów i gazów cieplarnianych. Fajnie, że naukowcy Solorza-Żaka niczym polscy politycy nie widzą różnicy między smogiem a globalnym ociepleniem.

Niestety nie dowiemy się też, kto te gazy cieplarniane produkuje, bo trzeba by użyć słów „spalanie węgla”. Zamiast tego dowiemy się, że za ocieplenie klimatu odpowiada dziura ozonowa. Chętnie poznałbym naukowców, którzy tak twierdzą, bo prawda jest wręcz przeciwna. Dziuro ozonowa nigdy nie była tak mała jak dziś, a to dzięki podpisanemu w 1987 roku protokołowi montrealskiemu i zakazowi używania freonów, substancji niszczących ozon w atmosferze. To samo oczywiście należałoby zrobić z paliwami kopalnymi, których spalanie powoduje emisję gazów cieplarnianych i katastrofę klimatyczną. Niestety, o tym nie powiedzą wam Solorzowi naukowcy.

Bińczyk: Ludzkość jest dziś jednocześnie supersprawcza i bezradna!

O ile naukowcy kryjący się za tak kontrowersyjnymi tezami pozostają anonimowi i trudno się temu dziwić, bo prawdopodobnie nawet nie istnieją, o tyle ujawnić się i zostać twarzami greenwashingowej kampanii Solorza-Żaka zgodzili się liczni aktorzy i celebryci. Aktorów trochę łatwiej zwerbować niż naukowców, bo nie muszą się orientować w stanie wiedzy naukowej, a jedynie wygłaszać napisane dla nich kwestie.

Dla Zygmunta Solorza-Żaka jest to o tyle łatwiejsze, że jest nie tylko głównym udziałowcem ZE PAK, ale również właścicielem telewizji Polsat, źródła zatrudnienia i zarobków dla setek celebrytów, więc raczej nie było trudno zwerbować część z nich do wzięcia udziału w tak szlachetnym i proekologicznym programie. Polsat jest również partnerem kampanii. Telewizja ma „pokazywać, że każdy każdego dnia może zrobić coś dla środowiska – oszczędzać prąd, wodę, wymienić piec, używać niskoemisyjnego paliwa do spalania w piecu czy segregować śmieci”. W ramach uświadamiania nam tej wiedzy Polsat wyprodukował klip ogłaszający powstanie Stowarzyszenia Program Czysta Polska.

„To nasz dom, miejsce, w którym żyjemy, miejsce, o które przestaliśmy dbać” – ogłasza z emfazą Krzysztof Ibisz, a za jego plecami widzimy satelitarne zdjęcie Ziemi. Znany prezenter informuje nas, jak poważnym problemem jest w Polsce zanieczyszczenie powietrza. Niestety zapomniał dodać, że spowodowane jest ono m.in. spalaniem węgla niskiej jakości, czyli takiego, jaki wydobywany jest w kopalniach odkrywkowych, których właścicielem jest jego szef. Ibiszowi wtórują inne polsatowskie gwiazdy. Wokalistka i celebrytka Sylwia Lipka alarmuje, jak dużo w Polsce produkujemy plastiku, a aktorka Nicole Bogdanowicz ujawnia, prawie płacząc: „nie tylko przemysł zatruwa powietrze, ale też my sami, ogrzewając nasze domy”. Dzięki za info. Ale trochę nie bardzo wiem, jaki mamy wybór, skoro większość energetyki w Polsce jest oparta o spalanie węgla, więc jednak dalej będę czepiał się przemysłu i zachęcał do zmiany miksu energetycznego, zamiast zrzucania odpowiedzialności na każdego i każdą z nas.

Suchą szosą Sasza szedł, aż zdechł

Aktorzy zgodnie mówią, że mają dość. Czego konkretnie? „Dymu, smogu i chorób, które wywołują”. Nicole Bogdanowicz nie chce się bać o swoje zdrowie i zdrowie swojej rodziny. Igor Herbut nie chce chodzić w maseczkach (trochę kiepski moment na taki akurat bunt, bo można dostać mandat, ale OK, powodzenia, Pudelek na pewno chętnie o tym napisze). Aktorka Anita Sokołowska ma z kolei dość plastiku, który ponoć zanieczyszcza nasze rzeki i jeziora. Fajnie, ale to akurat nie jest w Polsce tak duży problem jak wysychanie jezior i rzek, ale tego oczywiście też się nie dowiemy. Dalej jest jeszcze śmieszniej. Karolina Gilon, celebrytka znana m.in. z serialu Miłość na bogato, grozi nam palcem i mówi: „Mamy ostatnią szansę, żeby to zmienić, ale musimy zacząć od siebie”.

Warto pochwalić taką postawę. Celebryci mogliby zacząć od niewystępowania w bałamutnych i greenwashingowych kampaniach, tworzonych na potrzeby ocieplenia wizerunku udziałowca elektrowni i kopalni węglowych. Ale na tak odważny krok niestety nie było ich stać. Zamiast tego proponują segregować śmieci, nosić torby bawełniane do sklepu i kupować mniej ubrań. Brawo. Segregowanie śmieci jest już co prawda naszym ustawowym obowiązkiem, a tej samej torby bawełnianej musielibyśmy używać na zakupy tysiące razy, żeby miała mniejszy negatywny wpływ na środowisko niż zwykła reklamówka. Kupowanie większej ilości ubrań, niż się nosi, to zwyczajna głupota, ale oczywiście cieszy, że nawet popularne aktorki zaczynają sobie z tego zdawać sprawę.

Tylko czy rzeczywiście powinniśmy traktować poważnie wyznania celebrytów, ewidentnie słabo zorientowanych w temacie dbania o środowisko? Czy występujący w klipie celebryci zdają sobie sprawę, że nie tylko powtarzają komunały, których świadomość i tak ma większość Polek i Polaków, ale również gadają zwykłe bzdury oraz sprzątają obsrany gównem chlew Solorza-Żaka (że pozwolę sobie nawiązać do znanego mema)? Chyba niespecjalnie.

Fajnie, że zachęcają do zbierania śmieci i wstąpienia do Stowarzyszenia Czysta Polska. Rzeczywiście dołączenie do programu jest banalnie proste i nie wymaga ruszenia się sprzed komputera ani zobowiązania się do czegokolwiek. Tylko czy rzeczywiście wstąpienie do stowarzyszenia rozpowszechniającego komunały, półprawdy i zwykłe kłamstwa może komukolwiek pomóc? Być może poprawi czyjeś samopoczucie, ale dopóki nie odejdziemy od spalania paliw kopalnych, będzie wyłącznie pustym gestem.

W zakładce Co robimy? na stronie programu Czysta Polska możemy przeczytać: „Regularnie monitorujemy zgodność naszych działań z ustawami i rozporządzeniami obowiązującymi w zakresie ochrony środowiska oraz ze wszelkimi innymi wymogami środowiskowymi, którym możemy podlegać”. Może i monitorują, ale to nie przeszkodziło kopalni Tomisławice miesiącami działać bez ważnego pozwolenia wodnoprawnego, które zresztą zostało wydane według nieaktualnego modelu hydrogeologicznego. Już nawet Komisja Europejska zauważyła, że „decyzja środowiskowa dla odkrywki węgla brunatnego Tomisławice została wydana z rażącym naruszeniem prawa”. Co nie przeszkodziło jej działać i pobierać wodę. Fajnie, że monitorują wymogi środowiskowe, szkoda, że środowisko i ludzi mają przy okazji w dupie.

„Powinni zamknąć tę kopalnię i iść w cholerę”

Gdy czytam, że do oszczędzania wody zachęca nas program stworzony przez Zygmunta Solorza-Żaka, głównego akcjonariusza spółki, której odkrywka „rocznie wyciąga spod ziemi nawet 120 mln metrów wody”, mam wrażenie, że ktoś robi z nas idiotów. Było kiedyś takie przysłowie: co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie. Najwyraźniej niektórym kopalniom wolno pobierać niewyobrażalne ilości wody, a my mamy się zastanawiać, czy spuszczać wodę po siku.

Gdyby było wam za mało bezczelności, Czysta Polska z okazji Dnia Ziemi zainicjowała akcję „#ZaczynamOdSiebie. Ziemia to nasz wspólny dom, dbajmy o nią razem!”. Twórcy akcji zachęcają: „Jak pokazać swoje zaangażowanie w ochronę planety? Wystarczy zamieścić na Instagramie krótki, trwający od 15 do 30 sekund filmik lub zdjęcie, ukazujące dla poprawy naszego środowiska. Aby dotarł on do większej grupy odbiorców, zachęcamy do dodania #ZaczynamOdSiebie oraz oznaczenia naszego profilu @programczystapolska na Instagramie”. Niestety, nie napisali, co dla poprawy planety ukazywać mają filmiki. Ale może wystarczą cycki? Malik Montana na pewno by to pochwalił. Mam nadzieję, że w akcji weźmie udział Zygmunt Solorz-Żak oraz prezesi ZEPAK-u.

Tak się składa, że równolegle z akcją #ZaczynamOdSiebie powstał list otwarty, którego autorzy wskazują, co właściciele kopalni mogliby zrobić, gdyby rzeczywiście chcieli zacząć działać na rzecz czystej Polski.

Stowarzyszenia, fundacje i grupy nieformalne naprawdę działające na rzecz środowiska żądają:

1. Powstrzymania ekspansji kolejnych odkrywek i natychmiastowego wycofania wniosku o wydanie decyzji środowiskowej dla odkrywki Ościsłowo,

2. Naprawienia szkód w środowisku spowodowanych przez przemysł wydobywczy, we współpracy z naukowcami, lokalnymi samorządami, instytucjami państwowymi i organizacjami społecznymi.

3. Podjęcia uczciwego dialogu z poszkodowanymi – wypłacenia rzetelnych odszkodowań rolnikom za straty spowodowane osuszaniem pól uprawnych i zmniejszeniem wartości nabywczych nieruchomości oraz branży turystycznej, która upada w wyniku eksploatacji złóż węgla brunatnego.

4. Ogłoszenia konkretnego planu szybkiego odejścia od wydobycia i spalania węgla oraz przestawienia istniejących mocy w elektrowniach PAK na inne, nieemisyjne paliwa.

Polska się wysusza

Halo, celebryci i akcjonariusze ZEPAK-u, chyba nie chcecie być obłudnymi kłamczuszkami i zaczniecie od siebie? Czekamy na posty na Instagramie. Dajcie hashtagi i oznaczcie na Instagramie konto Fundacja „Rozwój Tak – Odkrywki Nie” @fundacjarton. Na pewno są tam ciekawi, jak wam idzie sprzątanie po sobie węglowego pyłu i redukcja emisji gazów cieplarnianych.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.