Kraj

Gdula: Polska to większa sprawa niż interesy partyjne Budki

Budka wie, że PO słabnie, a tym bardziej on sam jako lider. Dla Budki ważniejsze od czegokolwiek innego jest... zostanie Kaczyńskim opozycji. Rozdawanie kart, dyscyplinowanie mniejszych graczy i podgrzewanie emocji. Nieważne, że nie pozwoli to wygrać z PiS i przejąć władzy w Polsce. Poseł Lewicy Maciej Gdula komentuje poparcie dla rządowego Krajowego Planu Odbudowy.

„Zdrajcy”, „hitlerowcy”, „czerwona ekstrema” – te słowa kierowane przez polityków PO wobec Lewicy mają nas obrażać, ale też wyłączać myślenie elektoratu opozycyjnego i przywołać go do porządku. Ma być tylko jedna droga dla opozycji i wyznaczać ją może Borys Budka. Bycie przytomnym obywatelem nakazuje jednak myśleć i rozumieć, jak opłakane konsekwencje dla opozycji ma taka postawa lidera PO.

Lewica zgodnie z tym, co mówiła od dłuższego czasu, nie była skłonna poprzeć ratyfikacji Funduszu Odbudowy bez spełnienia przez PiS dodatkowych warunków. Nie tylko rozmawialiśmy o tych warunkach, ale zgłosiliśmy też dokument z postulatami do rządu i wyraźnie sformułowaliśmy, o co nam chodzi.

W Krajowym Planie Odbudowy muszą znaleźć się zapisy dające duże pieniądze na zdrowie, dla poszkodowanych branż i na budowę mieszkań. Oprócz tego musi być pula dzielona przez samorządy. A żeby pieniądze nie rozeszły się w podejrzany sposób, konieczne jest powołanie Komitetu Monitorującego, który składał się będzie z osób wyłanianych w sposób niezależny przez stronę społeczną. Jest zapowiedź spełnienia tych warunków – jest zatem nasza deklaracja poparcia dla ratyfikacji FO.

Olaboga! Lewica poparła PiS, czyli meltdown, jakiego dawno nie było

Słyszycie dziś o tym, że zniweczyliśmy w ten sposób jakąś skomplikowaną grę prowadzoną przez całą opozycję, która miała doprowadzić do większych ustępstw w ramach KPO. Otóż to są, Drodzy Państwo, bzdury.

Gra, jaką prowadziły PO i PSL – a nie cała opozycja – polegała na próbie rozbicia rządu przy okazji głosowania nad Funduszem i zrobienia alternatywnego rządu technicznego. Dlatego marszałek Grodzki z PO w kółko apelował, żeby w Sejmie cała opozycja rozmawiała ze sobą o nowym rządzie; okazję do tego stwarzać zaś mają napięcia przy okazji głosowania Funduszu Odbudowy. Miałyby one sprawić, że Ziobro zostanie z rządu wyrzucony albo sam odejdzie, a Gowin wobec rozpadu koalicji będzie szukał dla siebie jakiejś szalupy ratunkowej, więc przyjdzie do PSL. Rząd techniczny chwyci za stery, przeprowadzi przez parlament ratyfikację FO, wyrzuci Kurskiego z telewizji, zablokuje Trybunał Konstytucyjny pod kierunkiem Julii Przyłębskiej, a opozycja w ten sposób odzyska władzę.

Lewica dogadała się z PiS. Sojusz opozycji będzie teraz trudniejszy niż kiedykolwiek

Jeśli z kolei słyszycie, że ktoś nie wziął pod uwagę zdania całej opozycji, to była to właśnie – najgłośniej krzycząca dziś o współpracy – Platforma. Starała się zaszantażować partnerów z opozycji swoim niewydarzonym pomysłem rządu technicznego. Jej politycy ogłaszali, że możliwa jest większość i żeby wywrzeć presję na posłów, którzy ugną się do współpracy „przeciwko Kaczyńskiemu”. PO nie miała zatem zamiaru zgłaszać żadnych negocjowalnych postulatów do Krajowego Planu Odbudowy.

Platforma nie zgłosiła jednak żadnych dokumentów na ten temat. Od razu parła do głosowania przeciw Funduszowi, żeby rozwalić rząd i zobaczyć, co się wydarzy. W ewentualnym chaosie powstającym po przegranym głosowaniu ich propozycja – rząd techniczny – byłaby „rewelacyjnym” wyjściem z sytuacji, a oni występowaliby jako mężowie opatrznościowi.

Ktoś powie, że może byłoby warto. Tylko czy ten plan miał szanse powodzenia? Nie miał.

Po pierwsze, nie przekonano posłów z innych ugrupowań do tego pomysłu. Lewica nie weszłaby w układ z Konfederacją i vice versa. Po drugie, nawet jeśli założymy, że taki układ udałoby się jakimś cudem zmontować, to sejmowa większość zawieszona na posłach Konfederacji w życiu nie byłaby w stanie ratyfikować Funduszu Odbudowy. Konfederacja musiałaby zagłosować przeciw. A zatem wielkie pieniądze dla Polski stanęłyby pod znakiem zapytania. Po trzecie, kampania wyborcza prowadzona w atmosferze puczu przeciw Kaczyńskiemu, z możliwością utraty historycznych środków na rozwój i w kakofonii prounijnych i antyunijnych „koalicjantów technicznych”, skazałaby opozycję na klęskę.

Borysa Budki szczera deklaracja bezradności

Dlaczego więc Budka zdecydował się na tę grę? Bo wie, że słabnie jego formacja, a tym bardziej on sam jako jej lider. Podgrzanie sporu z Kaczyńskim i symboliczne chociaż upokorzenie prezesa PiS były dla niego szansą na odzyskanie poparcia i skonsolidowanie własnego ugrupowania, z którego wielu posłów zerka w stronę Polski 2050. Dla Budki ważniejsze od pokonania PiS-u jest bowiem zostanie Kaczyńskim opozycji: rozdawanie kart, dyscyplinowanie mniejszych graczy i podgrzewanie emocji. Nieważne, że nie pozwoli to wygrać z PiS. O tym pomyśli się później.

PiS tanio kupił poparcie Lewicy. „Wyszło fatalnie”

Tylko że wygrać z PiS może tylko opozycja, która nie odwróci się od historycznie wielkich środków na rozwój europejskich społeczeństw. A mogłyby one zostać zmarnowane przez niedojrzałość lidera jednej z partii. Ludzie nie wybaczyliby nam zawieruchy, w której prawie na pewno mielibyśmy do czynienia z opóźnieniami w dostępie do pieniędzy, a być może nawet z ich utratą. Nie możemy zrobić tego hotelarzom, fryzjerkom i pacjentom. Jeśli chcemy wygrać z PiS, musimy mieć ich głosy.

Polska to większa sprawa niż interesy partyjne Budki.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Maciej Gdula
Maciej Gdula
Poseł Lewicy
Poseł Lewicy, socjolog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracownik Instytutu Socjologii UW. Zajmuje się teorią społeczną i klasami społecznymi. Auto szeroko komentowanego badania „Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”. Opublikował m.in.: „Style życia i porządek klasowy w Polsce” (2012, wspólnie z Przemysławem Sadurą), „Nowy autorytaryzm” (2018). Od lat związany z Krytyką Polityczną.
Zamknij