Kraj

„Kiedy państwo nas nie chroni, mojej siostry będę bronić”. Mija rok od Tęczowej Nocy

Rok temu, 7 sierpnia na ulicach Warszawy miała miejsce policyjna łapanka. Podczas demonstracji solidarnościowej z Margot Szutowicz policja zatrzymała 48 osób. Czy miała do tego prawo? Nie! Publikujemy raport kolektywu Szpila.

W przypadku 97 proc. zatrzymań funkcjonariusze policji działali poza prawem i z przekroczeniem uprawnień. Szpila publikuje obszerny raport, w którym analizuje wszystkie przypadki pod kątem zasadności i poprawności tych zatrzymań.

Przypomnijmy tamte wydarzenia

Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał aresztowanie na dwa miesiące Margot Szutowicz, aktywistki Stop Bzdurom, pod zarzutem uszkodzenia homofobusa, furgonetki Fundacji Pro – prawo do życia, pocięcia opon i banerów głoszących nienawistne hasła oraz poturbowania kierowcy pojazdu.

Margot: Niech granice wytyczają osoby krzywdzone, nie rząd czy opinia publiczna

7 sierpnia pod siedzibą KPH na Powiślu, gdzie Margot czekała na policję, zebrała się spontaniczna demonstracja solidarnościowa. Ok. 18.30 Margot sama wyszła do oczekującej policji, żeby pozwolić się aresztować, ale policja z niewyjaśnionych powodów odmówiła. Wobec tego Margot, razem z grupą osób, które się z nią solidaryzowały, ruszyła pieszo w stronę Krakowskiego Przedmieścia. Dopiero tam czekał na nią nieoznakowany pojazd, w którym ją zamknięto. Protestujące przeciw aresztowaniu osoby usiadły wokół samochodu, nie pozwalając mu ruszyć. Wtedy policja brutalnie, z użyciem siły zaczęła rozbijać blokadę.

Bezbronne, pokojowo protestujące osoby były powalane na ziemię, przygniatane kolanami, podduszane i szarpane, wykręcano im ręce.

Policyjnej przemocy doświadczyły nawet osoby, które znalazły się na Krakowskim Przedmieściu całkowicie przypadkiem.

Policja wyłapywała kolejne osoby także już po proteście, a potem pod komendą na ulicy Wilczej, gdzie miały przebywać osoby zatrzymane w czasie demonstracji i gdzie również zebrała się pikieta solidarnościowa. Protestujących broniły posłanki: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Magdalena Biejat, Magdalena Filiks i Klaudia Jachira z KO. Zatrzymanych rozwożono po różnych komisariatach, niektóre osoby wywieziono poza Warszawę, nie pozwalano im spotkać się z pełnomocnikami, rodziną ani posłankami i posłami, którzy chcieli skorzystać ze swojego immunitetu. Dopiero Magdalenie Biejat, która zatrzymała radiowóz, udało się dowiedzieć, gdzie przewieziono część aresztowanych z komisariatu na Zakroczymskiej. Policja kłamała i ukrywała informacje. Interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Zatrzymano aż 48 osób.

Antyrepresja na telefon. Szpila ci pomoże, kiedy po proteście wylądujesz na dołku

Tamtej nocy, w odpowiedzi na policyjną przemoc zawiązał się feministyczny kolektyw Szpila i grupa prawnicza Tęczowi Obrońcy, by nieść pomoc prawną osobom, które działają społecznie i które dotyka przemoc ze strony władz.

Raport

Teraz, rok po tamtych wydarzeniach, Szpila publikuje raport, analizujący zachowania policji.  Wynika z niego, że w aż 97 proc. przypadków bezkarne służby działały poza obowiązującym prawem i z przekroczeniem uprawnień.

Z 48 zatrzymanych co najmniej 40 wniosło zażalenia. Do tej pory sądy rozpatrzyły 35 z nich. We wstępie do raportu czytamy: „By zażalenie na zatrzymanie zostało oddalone, sąd musi orzec, że było ono legalne, zasadne i prawidłowe − tak stało się zaledwie w 1 z 35 postępowań. Aż 26 proc. z zatrzymań uznano za całkowicie nielegalne, bezpodstawne i niepoprawne. To znaczy, że policja postąpiła samowolnie, niezgodnie z prawem, bez uzasadnionego przypuszczenia o popełnieniu przestępstwa, dodatkowo całą procedurę przeprowadzając błędnie. Oprócz tego wśród 35 zatrzymań aż 28 (80 proc.) przebiegało w sposób nieprawidłowy, zaś 30 (86 proc.) okazało się bezzasadnych, a zatem nie powinny one w ogóle mieć miejsca i nie znajdowały podstawy w procedurze karnej. Dodatkowo, aż 11 (31 proc.) zostało uznane za nielegalne. W większości orzeczeń sąd stanowczo skrytykował działania policji. Do uznania czynności za legalną nie wystarczy bowiem samo stwierdzenie, że dokonali jej funkcjonariusze policji. Aby czynność taka mogła być uznana za legalną, musi ona znajdować umocowanie w obowiązujących przepisach Kodeksu postępowania karnego oraz ustawy o policji”.

Zatrzymane wtedy osoby były przetrzymywane przez ponad 24 godziny. Bez postawienia zarzutów, w złych warunkach, zakute w kajdanki, bez dostępu do wody i toalety, bez możliwości kontaktu z obrońcami i rodziną. Zmuszane były do rozbierania się podczas kontroli osobistych przy udziale funkcjonariuszy innej płci niż ta, z którą się identyfikują.

Sądy uznały, że do zatrzymań w ogóle nie powinno było dojść, że policjanci działali bezprawnie. Czy ponieśli konsekwencje?

− Nie jest nam znany żaden przypadek pociągnięcia jakiegokolwiek funkcjonariusza do odpowiedzialności dyscyplinarnej lub karnej − mówi adw. Karolina Gierdal, członkini kolektywu.

− „Nigdy nie będziesz szła sama” i „Kiedy państwo nas nie chroni, mojej siostry będę bronić” − to nie tylko hasła, które wykrzykujemy na demonstracjach. To idea, którą razem wcielamy w życie. Zapraszamy do zapoznania się z raportem. Wierzymy, że może stać się on inspiracją nie tylko dla osób prawniczych, ale każdej osoby lub grupy, której bliska jest walka o prawa człowieka − mówi Aleksandra Ziemiańska z kolektywu Szpila.

Zapraszamy do zapoznania się z raportem kolektywu Szpila.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij