Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Felieton

Zełenski, czyli zemsta na Ukrainie

Fenomen Zełenskiego jest możliwy tylko w państwie, które zupełnie zaniedbało swój przemysł kulturalny – przede wszystkim film i inne teksty kultury masowej. I ta upośledzona kultura będzie się teraz mścić. Prezydentem zostanie jej były pracownik, który może to państwo doszczętnie zniszczyć.

 

Na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Ukrainie jedna z największych stacji telewizyjnych 1+1 wyemitowała trzeci sezon serialu Sługa narodu. Znany z poprzednich odcinków serialu prezydent Ukrainy, były nauczyciel Wasyl Hołoborodko, ląduje w więzieniu, do władzy w kraju wracają politycy-oligarchowie, a Ukraina pogrąża się w chaosie i rozpada na kilkanaście niepodległych republik. Pod koniec sezonu Hołoborodko triumfalnie przywraca sobie stanowisko prezydenta, Ukraina (czyli to, co z niej pozostało) zaczyna osiągać niewiarygodne sukcesy gospodarcze, a reszta separatystycznych republik sama się prosi, żeby przyjąć ją z powrotem do tego mocarstwa.

Dwa dni po emisji tego odcinka wykonawca roli Hołoborodki, Wołodymyr Zełenski, zdobył ponad 30% głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich (prawie dwa razy więcej niż obecny prezydent Poroszenko, który zajął drugie miejsce). Spowodowało to falę wieszczących apokalipsę reakcji w patriotycznym obozie zwolenników Poroszenki. Najmroczniejsze komentarze zapowiadają wybuch wojny domowej w przypadku nieuniknionego – jak się już teraz wydaje – zwycięstwa Zełenskiego w drugiej turze oraz realizację scenariusza rozpadu kraju rozpisanego w nowym sezonie Sługi narodu.

Kandydat ze świata kamer

Zełenski jest bowiem postrzegany przez obóz patriotyczny jako koń trojański „opcji prorosyjskiej”, która, jak się wydawało, została raz na zawsze wyeliminowana z ukraińskiej polityki z pomocą otwartej – mimo że nieogłoszonej – wojny z Rosją. Kampania prezydencka Zełenskiego miałaby być nową odsłoną rosyjskiej „wojny hybrydowej”, która eliminuje różnice między medialnymi symulakrami a rzeczywistością.

Zełenski to popularny w Ukrainie aktor, który od 2015 roku znany jest z roli prezydenta Ukrainy w Słudze narodu. Kandydat sprawia wrażenie wzorcowego wcielenia wszelkich grzechów postmodernistycznej polityki, od Reagana po Trumpa i od Beppe Grillo po Macrona, bodaj pierwszego na gruncie postradzieckim. Zemsta, którą planuje dokonać na klasie politycznej (a może i na całej najnowszej historii Ukrainy), daje się wyjaśnić historią jego życia.

Urodzony w 1978 Zełenski wychował się w ukraińskim mieście Krzywy Róg – samym sercu radzieckiego przemysłowego piekła (żeby wyobrazić sobie, jak Krzywy Róg wygląda do dziś, warto obejrzeć nakręcony w tym mieście Donbas Siergieja Łoźnicy). Zełenski pochodzi z dosyć uprzywilejowanej jak na ten zdewastowany region rodziny. Ale na początku lat 90. młodzi mieli tylko jedną drogę awansu społecznego: wyjazd za granicę.

Mający żydowskie korzenie Zełenski dostał stypendium na studia w Izraelu, ale ojciec podobno zabronił mu wyjazdu. Młody Zełenski interesował się aktorstwem, ale po upadku infrastruktury kulturalnej wraz z ZSRR miał tylko jedną opcję, by zrealizować te ambicje: Klub Wesołych i Pomysłowych.

Klub Wesołych i Pomysłowych (w rosyjskim skrócie – KWN) to jedno z ciekawszych zjawisk radzieckiej kultury popularnej, które przeżyło koniec ZSRR, a teraz dokonuje nieoczekiwanego comebacku w postaci produkcji Zełenskiego i jego kolegów. Ten studencki program satyryczny w radzieckiej telewizji powstał na początku lat 60. Studenci wyższych uczelni z całego ZSRR konkurowali ze sobą na satyryczne skecze, piosenki oraz improwizacje.

KWN w latach 90. przyciągał młodych ludzi: nowe ukraińskie państwo nie oferowało młodzieży zbyt wielu możliwości poza wyjazdem lub ulicznym chuligaństwem. Pod koniec dekady Zełenski z kolegami nauczyli się zarabiać na swoim hobby: jeździli w trasy i występowali na korpoimprezach. Niewiele później założyli Kwartał 95 – firmę specjalizującą się w tworzeniu satyrycznych imprez i programów telewizyjnych.

Zełenski sprawia wrażenie wzorcowego wcielenia wszelkich grzechów postmodernistycznej polityki, od Reagana po Trumpa i od Beppe Grillo po Macrona.

Serial Sługa narodu to tylko jeden z jej licznych projektów, które w ciągu ostatnich pięciu lat zdominowały ukraińską przestrzeń medialną. Stres związany z wojną i kryzysem gospodarczym podniósł popyt na prymitywny humor, którego mistrzem jest Zełenski. A co za tym idzie, wielki kapitał jednoczący się w opozycji do Poroszenki (a przede wszystkim właściciel stacji 1+1, oligarcha Ihor Kołomojski) zaczął postrzegać Zełenskiego jako postać dobrze nadającą się do rozegrania w nowej politycznej rzeczywistości naznaczonej prezydenturą Trumpa.

Na razie trudno powiedzieć, czy Zełenski będzie w stanie spowodować jakikolwiek wstrząs w ukraińskim porządku oligarchicznym. Bo możemy już być raczej pewni, że wygra – chyba że nastąpią bezprecedensowe fałszerstwa ze strony władzy lub wojenna eskalacja. Pewne jest również to, że klęska wyborcza prezydenta Poroszenki wynika z postawienia na agresywnie nacjonalistyczny elektorat. W swoim militarystycznym zaślepieniu prezydent uznał, że działa to na większość wyborców. Dziś wyraźnie widać, że skrajnie prawicowe hasła nie dadzą więcej niż 16% poparcia.

Nie mam z tego powodu żadnej Schadenfreude, nieszczególnie również mnie cieszy, że prezydentem mojego kraju chyba zostanie kolega po fachu – filmowiec. Nie mogę jednak nie dostrzec w tej całej historii ironii losu.

Komik prezydentem? Pięć lat po Majdanie Ukraińcy dalej głosują na mniejsze zło

Fenomen Zełenskiego jest możliwy tylko w państwie, które zupełnie zaniedbało swój przemysł kulturalny – przede wszystkim film i inne teksty kultury masowej. I ta upośledzona kultura będzie się teraz mścić. Prezydentem zostanie jej były pracownik, który może to państwo doszczętnie zniszczyć.

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.