Felieton

Tęcza nad Nowym Jorkiem

christopher-park

Nowy Jork jest obwieszony tęczowymi flagami. Miasto wygląda jak najgorszy koszmar homofoba – po prostu wszędzie piszą, że miłość to miłość.

Nowy Jork jest obwieszony tęczowymi flagami. W niedzielę ulicami przeszła parada równości (World Pride), największa, jaka odbyła się kiedykolwiek i gdziekolwiek. W tym roku parada zbiegła się z 50. rocznicą buntu w barze Stonewall. W Nowym Jorku o tym, co się wtedy wydarzyło, przypominają na każdym kroku reklamy, witryny, limitowane serie koszulek w sklepach z ciuchami. Miasto wygląda jak najgorszy koszmar homofoba – czyli po prostu wszędzie piszą, że miłość to miłość.

W nocy z 27 na 28 czerwca 1969 roku w Stonewall Inn doszło do buntu społeczności LGBT+. Tego wieczoru, jak zresztą w wiele innych, policja przeprowadzała rutynową kontrolę w barze w Greenwich Village. Według prawa gejom i lesbijkom nie można było sprzedawać alkoholu. Po tym, jak w USA skończyła się prohibicja, przepisy stanowe regulowały, komu wolno sprzedawać alkohol, a komu nie. Społeczność LGBT+ znalazła się w grupie, której nie można było po prostu obsługiwać w knajpach. Dlatego Stonewall Inn działał jako prywatny klub, do którego członkowie przychodzą potańczyć. Wystarczyło zapłacić za wejście i wpisać się na listę. Nikt nie zwracał uwagi na to, że ludzie wpisywali zmyślone nazwiska. Kluby takie jak Stonewall były kontrolowane, czasem wystarczyło przekupić policjantów, żeby tego uniknąć, czasem policja aresztowała kilka osób, pokazowo zamykała klub. Tym razem zatrzymani stawili opór. Doszło do przepychanek. Aresztowano 13 osób.

Na tej jednej nocy się wtedy nie skończyło. Przez kilka dni toczyły się większe czy mniejsze walki z policją. Całe zajście zostało zapamiętane jako pierwszy moment postawienia się policji przez gejów i lesbijki. Dziś Stonewall to legenda ruchu LGBT+, choć dokumentuje ją tylko kilka fotografii prasowych, a bunt w Stonewall wcale nie był pierwszym tego typu wydarzeniem. Wcześniej geje i lesbijki sprzeciwili się dyskryminowaniu ich przez policję m.in. w Los Angeles w 1959 roku, San Francisco czy Filadelfii w 1965.

Bar Stonewall Inn znikał i wracał. Dziś nowy, prowadzony przez nowych właścicieli, stoi przy Christopher Street w Greenwich Village. Kiedy przyjechałam tam w czwartek, na ulicy spontanicznie zbierali się ludzie. W parku Christopher tęczowe flagi zdobią całe ogrodzenie.

To miejsce ma szczególne znaczenie dla społeczności LGBT+ w USA. Pierwsza nowojorska parada zorganizowana w 1970 roku nazywała się Christopher Street Liberation Day March. Stonewall pojawia się w pracy Félixa Gonzáleza-Torresa, w której białymi literami u dołu czarnej powierzchni bilbordu wymienione są ważne daty z historii ruchu LGBT+. Bilbord z tą pracą wisi teraz zresztą przy skrzyżowaniu, przy którym znajduje się Christopher Park.

Mnóstwo ludzi przyjechało do Nowego Jorku z innych miast i krajów, żeby uczcić 50. rocznicę buntu, zrobić sobie zdjęcie pod legendarnym barem, pójść na paradę. W piątek pod Stonewall ustawiono scenę. Występowali na niej aktywiści LGBT+ z całego świata. Opowiadali o walkach o równe prawa w swoich krajach. Słucham tych słów w mieście, w którym chyba każde korpo wywiesiło tęczową flagę na budynku. W tym samym czasie śledzę informacje o paradzie w Gruzji, która się ostatecznie nie odbyła, o czym pisała u nas Kaja Puto.

Czy Gruzja jest gotowa na ruchy LGBT+?

W niedzielę ulicami Nowego Jorku przeszła World Pride, pierwsza światowa parada w USA i od razu największa na świecie.

Parada szła kilka godzin. W amerykańskim modelu wygląda to tak, że jest ekipa, która idzie ulicą w paradzie – ma platformy, jest w zorganizowanych grupach – a na chodnikach stoją widzowie. Jedni machają do drugich, robią sobie wzajemnie zdjęcia. W paradzie szło – według BBC – 150 tys. ludzi. Wokół parady zgromadziło się ich około 4 milionów.

Okolice przemarszu wyglądały w niedzielę jak jeden wielki festiwal. Ludzie stawali na trochę przy ulicy, żeby zobaczyć paradę – platformy korporacji, polityków, przedstawicieli spółek miejskich, organizacji, instytucji. Ja podeszłam do parady w momencie, kiedy szedł nią akurat burmistrz miasta, Bill de Blasio. Tak, burmistrz szedł w paradzie i z uśmiechem pozdrawiał mieszkańców miasta i turystów, którzy przejechali świętować dumę i równość w Nowym Jorku. Jak dobrze, że taka sytuacja jest już możliwa także w polskich miastach.

Parada Równości 2019: Tęcza nad Warszawą

Przylegające do trasy parady ulice zamknięto na cały dzień. Zmieniły się w deptaki. Na krawężnikach siedzieli ludzie zmęczeni chodzeniem albo upałem, albo jednym i drugim. Widać, że wielu z nich przyjechało z daleka. Wielu też pamięta czasy buntu w Stonewall – rozpiętość wiekowa uczestników parady była naprawdę duża.

Po odpoczynku w cieniu budynków można znowu podejść do ulicy, którą idzie parada. Tym razem trafiłam na przejście przedstawicieli nowojorskiej policji. Na bogato, z orkiestrą, w pełnym umundurowaniu – choć na dworze 30 stopni. No dobra, szef nowojorskiej policji Terence A. Monahan szedł w białej koszuli. Witał się z policjantami, którzy nie szli w przemarszu, a ochraniali go na całej trasie. Policjanci ochraniający marsz witali się ze znajomymi, którzy szli w paradzie. Przybijali piątki z kolegą policjantem (w pełnym umundurowaniu), który na paradę przyszedł z partnerem.

Platformy korporacji nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, jak ci policjanci spontanicznie padający sobie w ramiona. Zbyt duża liczba korporacji na paradzie, a także udział w niej policji odstraszyły część aktywistów. W niedzielę odbyła się więc też druga parada, która była alternatywą dla World Pride. Queer Liberation March przeszedł tą samą trasą, którą w 1970 szedł Christopher Street Liberation Day March. Do marszu dołączyć mógł każdy – tu nie było podziału na paradujących i widzów. Organizatorzy podkreślali, że ten marsz jest wolny od korporacji i policji. I był. Mniejszy, zbuntowany, politycznie zwrócony w inną stronę niż świat korpo.

Wieczorem na Times Square Twitter puszczał tweety z paradowym hasztagiem. Połowa wielkich świecących reklam zawierała elementy tęczy. Tęczowe flagi wiszą na równi z flagą amerykańską na wielu budynkach. Na niektórych wiszą flagi amerykańskie, w których pasy przerobiono na tęczowe. W Polsce jedna pluszowa wagina rozpętała jatkę. Ale jednak mamy bezpieczne parady, w przeciwieństwie do Gruzinów.

Stonewall doceniono jako fragment dziedzictwa narodowego. Stonewall National Monument jest od 2016 roku pierwszym pomnikiem narodowym USA związanym z ruchem LGBT+.

World Pride przeszedł. Koszulki z tęczowym logo zaraz trafią na przeceny. Ale tym milionom ludzi, którzy przyjechali do Nowego Jorku, nikt nie odbierze tak łatwo dumy. Uczestnicy parady pozdrawiali się słowami „Happy Pride”. Tego życzę sobie i wam wszystkim. Happy Pride.

„Wszystko będzie Pride, drodzy”

Bio

Agnieszka Wiśniewska

| Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynowała działania Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych w Wydawnictwie Krytyki Politycznej. m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna". Współautorka książki "Współpraca. Przewodnik dla dzieci".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.