UE

Neutralna klimatycznie Europa to szansa dla socjaldemokracji

Fot. MD_JERRY/Unsplash

Potrzeba partii postępowych, które adekwatnie do naszych czasów potrafią powiązać ze sobą sprawiedliwość, dobrobyt i zrównoważony rozwój, a potem uczynić je swym najważniejszym celem politycznym. Tak wygląda zadanie europejskich socjaldemokracji w antropocenie – bo każdy czas domaga się swoich odpowiedzi.

Wraz z Europejskim Zielonym Ładem Unia Europejska przedstawiła strategię, za sprawą której Europa do 2050 roku powinna zostać pierwszym neutralnym klimatycznie kontynentem globu. W związku z tym gospodarka i polityka liczą nie tylko na istotny wkład w walkę ze zmianą klimatu, ale też na pewne miejsce na coraz bardziej konkurencyjnych globalnych rynkach ochrony klimatu. Dzięki uruchomieniu co najmniej biliona euro w kolejnych dziesięciu latach europejski przemysł może stać się liderem rozwoju chroniących klimat technologii i łańcuchów tworzenia wartości. Niezbędne do tego zmiany na skalę systemową każą nazywać ten proces „nową wielką transformacją”.


W czasie opisanej przez Karla Polanyiego pierwszej „wielkiej transformacji“ w XIX i XX wieku gospodarka usamodzielniła się wobec społeczeństwa. W efekcie specyficzna racjonalność rynku coraz bardziej przenikała życie ludzi. W tej sytuacji na scenę jako nowy aktor weszły socjaldemokratyczne partie Europy. Udało im się wywalczyć dla wyzyskiwanych dotąd grup ludności całościowe zabezpieczenia socjalne i umożliwić im awans społeczny. Swą misję realizowały tak dobrze, że przez długi czas słusznie mogły się definiować jako partie postępu. Ale czy europejscy socjaldemokraci są programowo i koncepcyjnie uzbrojeni na czas nowego, wielkiego zadania transformacyjnego, czyli stworzenia Europy neutralnej klimatycznie?

Socjaldemokratyczne wyobrażenia o dobrobycie i tworzeniu wartości w XXI wieku przetrwają jedynie wówczas, kiedy będą znośne nie tylko gospodarczo i społecznie, ale także ekologicznie. Jeśli to się uda, czekające nas zadanie transformacji da europejskim socjaldemokracjom szansę złożyć w całość projektu postępowego takie kluczowe sprawy, jak ucyfrowienie, dobra praca, spójność społeczna, wsparcie gospodarki i polityka innowacji.

Morozov: Socjalizm cyfrowy, czyli nowa socjaldemokracja na XXI wiek

Do tego potrzeba jednak programowego kompasu, który uzyskają jedynie wówczas, jeśli będą gotowi dostosować najważniejsze dla socjaldemokracji pojęcia i koncepcje do obecnych wymogów. Spróbuję to zarysować na przykładzie trzech kluczowych dla socjaldemokracji pojęć: sprawiedliwości, pracy i postępu.

Sprawiedliwość: konflikty o podział w czasach zmian klimatu

Globalne zmiany środowiskowe prowadzą do zaostrzenia konfliktów o podział. Wysokoemisyjne działania jednych aktorów i grup ludności coraz głębiej podkopują prawa innych. Poprzez swe skutki – degradację gleb, zanieczyszczenie powietrza, obciążenie hałasem, szerzenie się chorób, susze, wymieranie gatunków itd. – już dziś zmiana klimatu staje się „niewidzialną ręką” stojącą za wieloma społecznymi turbulencjami, z kryzysami uchodźczymi i wojnami włącznie.

Wywołane za sprawą zmiany klimatu obciążenia dla gospodarek liczy się obecnie w setkach miliardów euro rocznie, z tendencją wyraźnie rosnącą. To samo dotyczy kosztów ponoszonych w celu zwalczania konsekwencji zmian klimatycznych. W często przywoływanej epoce „antropocenu”, w której człowiek stał się kluczowym czynnikiem wpływu na Ziemię, partie socjaldemokratyczne, które społeczną sprawiedliwość biorą na swój sztandar, muszą wypracować całościowe rozumienie sprawiedliwości ekologicznej.

Można na wstępie wyłożyć kilka zasadniczych reguł takiej sprawiedliwości: jednostka może korzystać z zasobów tylko o tyle, o ile nie zagraża przy tym prawom życiowym stron trzecich. Kiedy zasoby się kończą, a klimat trzeba chronić, użytek z natury musi być droższy, szkodliwe dla klimatu zachowania karane, a postępowanie chroniące zasoby – wspierane. Kto mocno przyczynia się do degradacji środowiska, musi dużo zapłacić. Kto może płacić więcej niż inni, powinien być mocniej zobowiązany. A kogo szkody dla środowiska dotykają bardziej niż innych, zasługuje na szczególne wsparcie. Do tego prawa do publicznych dóbr ekologicznych i szanse życia w naturalnym środowisku muszą być równo dostępne.

Z tych początkowo prostych reguł sprawiedliwościowych wynika szereg konsekwencji. Z jednej strony widać wyraźnie, że sprawiedliwość ekologiczna to ważny element sprawiedliwości społecznej i do tego nierozdzielnie powiązany z powszechnymi prawami człowieka. Z drugiej strony staje się jasne, że takie reguły generują kwestię podziału na trzech poziomach struktury społecznej.

  1. Struktura międzypokoleniowa obejmuje relacje pokoleń dziś żyjących, zużywających dużo zasobów, oraz pokoleń przyszłych, których podstawy życia nie powinny zostać w teraźniejszości zniszczone;
  2. Struktura międzynarodowa obejmuje relacje ludności państw, które mocno przyczyniają się do degradacji środowiska i jednocześnie dysponują środkami, by kompensować sobie skutki zmiany klimatu, oraz ludności tych krajów, która w niewielkim stopniu przyczynia się do degradacji środowiska, ale nieproporcjonalnie mocno cierpi z powodu skutków zmian klimatu;
  3. Struktura wewnątrzspołeczna obejmuje relacje między grupami ludności prowadzącymi styl życia o różnej intensywności emisji i różnych uwarunkowaniach materialnych, jak również między wspólnotą i aktorami, którzy zużywają dużo zasobów, przywłaszczają sobie korzyści ze zużycia zasobów, ale negatywne tego skutki potrafią uspołecznić.

Czeska socjaldemokracja na skraju przepaści [ZOBACZ MEMY]

Kwestie regulacyjne, z jakimi mamy tu do czynienia, są wymagające: jakie zużycie zasobów przypada na jednostkę w ramach jej prawa do indywidualnego kształtowania życia tak, aby nie ograniczać praw innych? Jak sprawić, żeby ekologiczne następstwa prywatnych decyzji gospodarczych nie były spychane na ogół społeczeństwa? I co zrobić, by społeczne konsekwencje środków regulacyjnych polityki klimatycznej nie pogłębiały podziałów społecznych? Jak zmierzyć się z faktem, że ubogie grupy ludności narażone są na szczególnie duże obciążenia środowiskowe? Do kogo powinny należeć zasoby naturalne i kto oraz w jakim zakresie ma prawo z nich korzystać? Jak będzie wyglądał dalszy ich podział, kiedy zacznie ich brakować?

Konflikty dystrybucyjne antropocenu stawiają wiele nowych pytań. Europejska socjaldemokracja potrzebuje politycznego kompasu, aby móc na nie odpowiedzieć. Do tego konieczne jest jednak rozwinięcie w sobie rozumienia sprawiedliwości ekologicznej i uczynienie jej kluczowym elementem składowym sprawiedliwości społecznej.

Ropa za mniej niż zero. Obrońcy klimatu apelują: żadnego bailoutu koncernów naftowych

Tym bardziej że pytanie o sprawiedliwy wobec konkretnych branż i regionów przebieg transformacji będzie centralne dla postępowych aktorów przy kształtowaniu i wdrażaniu Europejskiego Zielonego Ładu. Podobnie jest ze sprawiedliwym społecznie ukształtowaniem instrumentów finansowania tych przedsięwzięć – podatkami węglowymi czy systemami handlu emisjami.

Praca: zintegrujmy politykę klimatyczną i zatrudnienia

Kształtowanie świata pracy było i wciąż jest jednym z najważniejszych zadań socjaldemokracji. Stworzenie dobrych warunków pracy, relacji pracowniczych opartych na partnerstwie społecznym, pełnego zatrudnienia i możliwości awansu społecznego to – historycznie rzecz biorąc – wyznaczniki jej tożsamości. W tym kontekście sformułowany w ramach Europejskiego Zielonego Ładu i uznawany przez socjaldemokratów Europy cel przekształcenia gospodarki UE w neutralną emisyjnie do roku 2050 wymusza również rozwinięcie socjoekologicznego rozumienia pracy.

Nowoczesne pojęcie pracy warunki regeneracji zasobów człowieka i natury rozpatruje łącznie. Już Marks mówił nie o jednym, lecz o dwóch „źródłach wszelkiego bogactwa”, mianowicie o „ziemi i robotniku”. Jednemu i drugiemu grozi niebezpieczeństwo nadmiernego zużycia i wyzysku, w związku z czym podejście do jednego i drugiego musi podlegać kryteriom podtrzymywalności. Socjoekologicznie rozumiane pojęcie „dobrej pracy” obok sensownej, sprawiedliwie wynagradzanej i społecznie zabezpieczonej działalności obejmuje również jej znośność dla środowiska, funkcjonowanie w zrównoważonych łańcuchach tworzenia wartości i umożliwienie zrównoważonego modelu życia.

Czy lewica powinna zamykać kopalnie? Marks powiedziałby „tak”

Takie socjoekologiczne pojęcie pracy jest zatem odzwierciedleniem – na poziomie polityki świata pracy – prowadzonej dziś w Europie debaty o zrównoważonej polityce przemysłowej, której sednem jest pytanie, jaką pracę i w jakich sektorach przyszłości należy tworzyć, a także jakiego rodzaju kwalifikacje i narzędzia kształcenia będą do tego niezbędne. Gospodarowanie ochroną środowiska już teraz jest ważną gałęzią w wielu krajach członkowskich UE. Efektywność energetyczna, zrównoważona gospodarka wodna, oszczędzanie materiałów, technologie recyklingu, paliwa syntetyczne, technologie Power-to-X, produkcja baterii i ogniw paliwowych, bezemisyjny transport itp. to obszary kluczowe i technologie o wielkim znaczeniu dla Europy jako miejsca zrównoważonej produkcji.

Europejski sektor gospodarki ekologicznej od dwudziestu lat rośnie wyraźnie względem całej gospodarki unijnej. Według ostatnich dostępnych w Eurostacie danych jego obroty wynosiły w 2016 roku 750 mld euro, a zatrudnienie – ponad 4,5 mln pracowników. Na całym świecie eksport produktów przemysłu ekologicznego rósł w latach 2002–2015 o średnio 8,4 procent rocznie, a więc wyraźnie szybciej niż cały wolumen światowego handlu towarami przemysłowymi.

Kto mocno przyczynia się do degradacji środowiska, musi dużo zapłacić.

Jednocześnie w gospodarce ekologicznej przybiera na sile międzynarodowa konkurencja. Same tylko Chiny zwiększyły swe udziały w handlu międzynarodowym w tym sektorze trzykrotnie od 2002 roku. Unia Europejska coraz mocniej reaguje na tę sytuację poprzez kształtowanie ram regulacyjnych. I tak np. w 2017 roku wprowadzono wraz ze Zintegrowanymi Projektami Wspólnych Interesów Europejskich (IPCEI) instrument, który regulacyjnie wspomaga powstawanie strategicznych łańcuchów tworzenia wartości dla przemysłu neutralnego klimatycznie.

Socjaldemokraci Europy powinni dążyć do aktywniejszej roli władzy publicznej w tworzeniu i wspieraniu przyjaznych klimatowi metod produkcji i innowacji. Neutralna klimatycznie Europa potrzebuje państwa inwestującego i inspirującego, które wspomaga zielone technologie w osiągnięciu dojrzałości rynkowej i tworzy im jasne ramy prawno-polityczne do inwestycji.

Całościowe socjoekologiczne pojęcie pracy wychodzi jednak poza kwestie implikacji ekologicznych rynków wiodących dla zatrudnienia i potrzebnych kwalifikacji. I tak np. rozwój możliwości zrównoważonego postępowania ze środowiskiem, oszczędzania zużycia zasobów, oddawania się działaniom niepłatnym, ale pożytecznym, czy świadome wzorce konsumpcyjne będą w istotnym stopniu uzależnione od tego, czy godziwie wynagradzana i zabezpieczona socjalnie, a także mniej absorbująca czasowo praca stworzy ku temu odpowiednie możliwości.

Ciężką pracą do bogactwa? Nie w tym systemie

Wreszcie, socjoekologiczne rozumienie pracy uwzględnia też perspektywę internacjonalistyczną: kiedy bowiem godziwe wynagrodzenie służy temu, by móc konsumować produkty produkowane gdzieś indziej w urągających godności ludzkiej warunkach, lub kiedy to wynagrodzenie wypłaca pracodawca, którego praktyka biznesowa zagraża zdrowiu, godności czy prawom życiowym stron trzecich – także wtedy kluczowe zasady dobrej pracy zostają zakwestionowane.

Przemiany technologiczne zmieniają możliwości osiągnięcia celu zarówno pracy dobrej, jak i  zrównoważonej. Dlatego też temat ucyfrowienia słusznie zajmuje ważne miejsce w debacie o polityce rynku pracy wśród europejskich socjaldemokratów. Ważnym dla nich krokiem programowym jest jednak powiązanie ucyfrowienia z kwestiami Europy neutralnej klimatycznie. Zastosowanie technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji może pomóc np. organizować bardziej efektywne energetycznie łańcuchy produkcji i oddzielić wzrost od zużycia energii poprzez mechanizmy gospodarki obiegu zamkniętego i wytwarzanie dóbr i usług przy niższych kosztach energetycznych i środowiskowych.

Jak rozwój sztucznej inteligencji zmieni świat w latach dwudziestych

To trzeba uczynić możliwym środkami polityki rynku pracy – przez kształcenie zawodowe i instrumenty przekwalifikowania. Na stole leży również pytanie, czy ucyfrowienie umożliwi postęp w kierunku mniejszej ilości, ale za to bardziej sensownej społecznie i ekologicznie pracy oraz dowartościowania pracy niepłatnej.

Bez regulacji politycznych ucyfrowienie może zadziałać w przeciwny sposób: poprzez uzysk wydajności spadną ceny, co doprowadzi do zwiększenia popytu. Pozytywne efekty wzrostu produktywności na środowisko zostaną zatem utracone (tzw. efekt odbicia). I tak np. produkuje się więcej energooszczędnych urządzeń przetwarzających dane, używanych przez większą liczbę obywateli, przez co udział technologii informacyjnych i komunikacyjnych w światowym zużyciu prądu od lat drastycznie rośnie. Równocześnie wraz z rozwojem technologii cyfrowych wielokrotnie rośnie zapotrzebowanie na metale, w tym ziem rzadkich, i surowce. Wiele niezbędnych dla technologii przyszłości metali i surowców wydobywa się w regionach konfliktów zbrojnych, w nieludzkich warunkach pracy i z ogromnym kosztem dla środowiska.

Epidemia, która urodziła kapitalizm

Tutaj właśnie widać, że przy zestawieniu dekarbonizacji i ucyfrowienia nie chodzi jedynie o innowacje technologiczne. Innowacje mają służyć nie tylko przedsiębiorstwu, ale też ludziom i ich środowisku naturalnemu. W historii socjaldemokratycznych idei rozwój technologii nigdy nie był traktowany neutralnie. Chodziło zawsze o to, by zaprząc je jako siły wytwórcze do służby na rzecz postępowego porządku społecznego, w którym człowiek i natura jako dwa źródła bogactwa nie ulegają niepohamowanej erozji.

Postęp: stress-test dla paradygmatu wzrostu

Tym sposobem dochodzimy do pytania, co właściwie socjaldemokracja definiuje jako cel społecznego postępu. „Wzrost dla każdego” – pod tą formułą z czasów fordowskich przez długi czas siły mieszczańskie i liberalne mogły podpisać się ramię w ramię z socjaldemokratami i związkami zawodowymi. Opiera się ona na idei, że mniej wzrostu znaczy także mniej tworzenia wartości, a mniej wytworzonej wartości – ostrzejsze konflikty o podział, przez co „wzrost dla każdego” pomaga te konflikty zminimalizować. W ten sposób funkcjonowała gospodarka XX wieku – przez pewien czas i ograniczona do zachodnich państw uprzemysłowionych, choć i tutaj dalszy wzrost przynosił w końcu coraz mniej sprawiedliwości, dobrej pracy i rosnącej jakości życia.

Państwo dobrobytu: socjaldemokratyczne albo żadne

W czasach zmiany klimatycznej logika ta zamienia się w swoje przeciwieństwo, jako że ekologiczne konsekwencje permanentnego wzrostu globalnego powodują potężne turbulencje społeczne i narastające konflikty o podział, co oczywiście podkopuje społeczny postęp. W XXI wieku każde socjaldemokratyczne pojęcie postępu musi wpierw uznać, że immanentna dla systemu kapitalistycznego dynamika wzrostu stoi w sprzeczności z granicami ekologicznymi planety. Tak samo nie da się uciec od stwierdzenia, że wysokoemisyjne i nastawione na ciągły wzrost wzorce produkcyjne i konsumpcyjne Zachodu nie dają się zglobalizować.

Dzień Przeciążenia Ziemi, a więc dzień, w którym ludzkość zużyła wszystkie zasoby naturalne, które Ziemia ma w danym roku do dyspozycji, przesuwa się z roku na rok na coraz wcześniejszą datę. W roku 1990 był to jeszcze 7 grudnia, za to w roku 2019 – już 29 lipca. Po tym dniu aż do końca roku kumulują się zatem „długi ekologiczne” pod postacią utraty bioróżnorodności, utraty zbiorów, susz, wojen klimatycznych i strumieni uchodźców. Gdyby brać pod uwagę zużycie zasobów przez samą Unię Europejską, dzień przeciążenia w roku 2019 wypadłby już 10 maja. Jeśli zatem europejskie zużycie zasobów miałoby być wzorem dla całego świata, w roku 2019 potrzebowalibyśmy trzech kul ziemskich.

Monbiot: Oto sposób, by się wyżywić bez zabijania planety

Widać tym samym, że socjaldemokraci – inaczej niż w „kopalnym” XX wieku – nie mogą celować w nieograniczony wzrost, bo w ten sposób pchalibyśmy świat w kierunku, gdzie demokracja socjalna z powodu potężnych zaburzeń społecznych nie miałaby szans. Zamiast tego na stole jest pytanie o adekwatną do czasów definicję postępu, który uwzględnia wzrost jako środek osiągania jakościowych celów, ale nie traktuje go jako celu samego w sobie.

Aby Europa stała się neutralna klimatycznie, potrzeba jej ogromnych – generujących wzrost – inwestycji w nowe technologie. Jako neutralna klimatycznie baza dla przemysłu Europa nie może też w przewidywalnej przyszłości zrezygnować ze stali, cementu, chemikaliów i innych materiałów, na które przypada dziś ok. 20 procent łącznych emisji gazów cieplarnianych. Tym ważniejsze jest społeczne porozumienie co do tego, co w Europie powinno rosnąć, a co nie.

Europejskie socjaldemokracje powinny więc wykorzystać Europejski Zielony Ład, aby rozwinąć własne idee tego, jak wzrost może prowadzić do większej spójności społecznej, ekologicznego zrównoważenia i poprawy jakości życia. Socjaldemokracja może tu swobodnie opierać się na własnych konceptach: „Nie każdy wzrost jest postępem. Rosnąć musi to, co zabezpiecza naturalne fundamenty naszego życia, poprawia jakość pracy i życia, zmniejsza zależności i sprzyja samookreśleniu człowieka, co chroni życie i zdrowie, zapewnia pokój, zwiększa wszystkim szanse życiowe i perspektywy na przyszłość, wspomaga kreatywność i własną inicjatywę.

Cisza przed suszą. Być może największą od ponad 50 lat

Skurczyć się lub zaniknąć w ogóle musi to, co zagraża naturalnym podstawom naszego życia, pogarsza jego jakość i podkopuje szanse życiowe” – pisała SPD w 1989 roku w swym programie ogólnym. To, co wówczas głoszono, 30 lat później jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek – właśnie ze względu na cel neutralności klimatycznej Europy. Dziś partie socjaldemokratyczne muszą tym bardziej rozwinąć podejścia zmierzające do „podwójnego rozdzielenia”, mówiąc słowami Uwe Schneidewinda: z jednej strony rozdzielenia wzrostu i zużycia zasobów, z drugiej strony stopniowego rozdzielenia wzrostu i jakości życia.

Takie podwójne rozdzielenie jest potrzebne dlatego, że przy silnie rosnącym zaludnieniu świata uniknięcie załamania ekosystemów wymaga bezwzględnej redukcji zużycia zasobów. Relatywne rozdzielenie wzrostu gospodarczego od ich zużycia jest ważne, ale niewystarczające. Rozdzielenie wzrostu i zużycia zasobów może stać się możliwe przez innowacje technologiczne i już dokonuje się w wielu europejskich gospodarkach. Produkt krajowy brutto Unii Europejskiej w latach 1990–2017 wzrósł o 58 procent, podczas gdy emisje gazów cieplarnianych spadły względem roku 1990 o 22 procent.

Rozdzielenie wzrostu od jakości życia wymagałoby jednak zmiany kulturowej i instytucjonalnej. Rozciągałaby się ona od nowych metod wyliczania dobrobytu państwa i społeczeństwa przez wspieranie regionalnych obiegów gospodarczych, zorientowane na dobro wspólne formy gospodarowania, ekonomii społecznej i niekomercyjnego tworzenia wartości aż po nowe modele czasu pracy, zmienione wzorce konsumpcji i style życia.

Socjaldemokracja w antropocenie: „Każdy czas domaga się swych własnych odpowiedzi” (Willy Brandt)

Europejski Zielony Ład to wyraz tego, że spór wokół globalnych zmian środowiskowych wreszcie trafił do politycznego centrum Europy, a tym samym stał się elementem ponadpartyjnej konkurencji politycznej. W nadchodzącym dziesięcioleciu polityczne współzawodnictwo na kontynencie będzie coraz bardziej zależało od tego, które siły będą wiedziały, jak opowiadać o globalnych zmianach środowiska i kształtować wokół nich politykę.

Ostatnio widać już, że do konkurencji z zielonymi, socjaldemokratami, konserwatystami i liberałami stopniowo dołączać będą również prawicowi populiści, w każdym razie tam, gdzie będą u władzy. Nie bez powodu: ten, kto zgłosi roszczenie do kształtowania przebudowy gospodarki w kierunku klimatycznej neutralności, nie tylko będzie mógł wpływać na kryteria przyznawania wielomiliardowych funduszy kompensacyjnych i prowadzenia inwestycji; dostosuje się również do zmieniających się oczekiwań europejskiego elektoratu. Ocieplanie planety, ekstremalne zjawiska pogodowe, fale upałów, okresy suszy, wymieranie gatunków i inne konsekwencje zmiany klimatycznej, ale także szanse na nowe miejsca pracy i bycie technologicznym liderem rynku, już dawno odebrały tematom ekologicznym ich awangardowo-postmodernistyczny posmak.

Regularne sondaże Eurobarometru pokazują, że coraz więcej Europejczyków uważa zmianę klimatu za najważniejszy problem współczesności. Już przy wyborach europejskich w maju 2019 roku nastąpiło jednoznaczne przesunięcie decydujących dla głosowania tematów na korzyść kwestii klimatu i środowiska. Także dziś, licząc średnią dla całej UE, zmiana klimatu jest według Eurobarometru na liście najważniejszych wyzwań na pierwszym miejscu. Ponad 90 procent ankietowanych twierdzi, że emisje gazów cieplarnianych muszą zostać obniżone do minimum, a te pozostałe muszą zostać skompensowane, aby do roku 2050 gospodarka Unii Europejskiej stała się neutralna klimatycznie.

Dla Polaków ważniejszy jest klimat niż wzrost gospodarczy

Znaczenie kwestii ekologicznych dla decyzji wyborczych będzie wciąż rosło. W tym momencie ludzkość zmierza w stronę scenariusza świata cieplejszego o 4 lub nawet więcej stopni, który w 2050 roku zamieszkiwać będzie około 10 miliardów ludzi. Zamiast bezpieczeństwa, demokracji, pracy i godności taki scenariusz przyniesie coraz więcej konfliktów, fal uchodźców, kryzysów żywnościowych i społecznych niepokojów. Demokracja socjalna jako model życia społecznego jest w takim scenariuszu trudna do wyobrażenia.

Jednocześnie Europejski Zielony Ład oferuje europejskim socjaldemokracjom szansę rozwinięcia programowego wzorca dla społeczno-ekologicznie uregulowanego kapitalizmu w Europie. Partie socjaldemokratyczne Europy muszą jednak dopasować swoje programowe pomysły do wymogów czasu, w którym podejście do globalnych zmian środowiskowych staje się decydującą kwestią polityczną.

Socjaldemokraci odnosili sukcesy zawsze wtedy, kiedy obok drobiazgowej Realpolitik potrafili dawać odpowiedzi na wielkie pytania swojej epoki – a więc wtedy, kiedy byli partią postępu.  I kiedy potrafili ten postęp kształtować tak, aby prowadził do większej spójności społecznej – a zatem wtedy, kiedy byli partią sprawiedliwości. Dziś potrzeba partii postępowych, które adekwatnie do naszych czasów potrafią powiązać ze sobą sprawiedliwość, dobrobyt i zrównoważony rozwój, a potem uczynić je swym najważniejszym celem politycznym. Tak wygląda zadanie europejskich socjaldemokracji w antropocenie – bo każdy czas domaga się swoich odpowiedzi.

Bińczyk: Na naszych oczach zatrzymała się hiperkonsumpcyjna gospodarka wzrostu

Matthias Jobelius – politolog, kierownik referatu Europy Środkowej i Wschodniej Fundacji im. F. Eberta w Berlinie. Fragmenty tekstu pochodzą z artykułu Sozialdemokratie in der Heißzeit w SPW 228/5.

Z niemieckiego przełożył Michał Sutowski.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać