Świat

Skąd się wziął COVID-19?

Jeśli się tego nie dowiemy, nie unikniemy kolejnych pandemii.

NOWY JORK – Skąd wziął się COVID-19? Źródło pandemii ma ogromne znaczenie. Tymczasem po ponad półtora roku od pojawienia się SARS-CoV-2 (wirusa wywołującego COVID-19) nadal nie bardzo wiadomo, skąd pochodzi ten patogen. Tylko jawna i przejrzysta dyskusja na ten temat może pomóc odtworzyć genezę wirusa i zapobiec przyszłym pandemiom.

Istnieją dwie główne hipotezy. Pierwsza mówi o naturalnym pochodzeniu SARS-CoV-2, który przeniósł się na ludzi ze zwierząt w naturalnych warunkach, w gospodarstwie rolnym albo na targu. Druga sugeruje, że zakażenie jest związane z pracami badawczymi prowadzonymi nad wirusami typu SARS (czyli wirusami, które wywołały epidemię SARS w latach 2002–2004). Jeżeli chcemy uniknąć epidemii w przyszłości, niezwykle istotne jest wykrycie genezy tej aktualnej.

Każda z tych hipotez obejmuje inny rodzaj obaw i środków zaradczych, nad którymi należy się pochylić. Choroby, które pojawiają się w rezultacie przeniesienia wirusa z dzikich zwierząt na ludzi (tzw. zoonozy, choroby odzwierzęce), wymagają stosowania środków ostrożności w kontaktach między ludźmi i zwierzętami, będącymi rezerwuarem potencjalnie śmiertelnych patogenów, np. podczas karczowania lasów, w rolnictwie, podczas spożywania mięsa dzikich tropikalnych zwierząt oraz w hodowli i obrocie inwentarzem żywym. Przeniesienie patogenów ze zwierząt na ludzi w naturalnych warunkach wywołało w ostatnich dekadach kilka śmiertelnych chorób epidemicznych, jak choćby HIV/AIDS, ebola, SARS czy MERS.

Nowe choroby zakaźne mogą również rozwijać się wskutek badań prowadzonych nad wirusami i innymi patogenami. Historia zna przypadki, kiedy pracownicy laboratoriów i naukowcy zakażali się badanymi przez siebie patogenami. Zakażenie związane z badaniami nad SARS-CoV-2 mogło nastąpić na wiele sposobów. Badacz mógł zakazić się, pobierając próbki wirusów i cząsteczek wirusa w naturalnym środowisku występowania podkowców lub innych zwierząt będących nosicielami wirusa. Do zakażenia mogło dojść w jakimś laboratorium, gdzie naukowcy badali zgromadzone wcześniej preparaty z wirusami albo szczepy wirusów. Inny scenariusz to zakażenie personelu badawczego wirusami pobranymi z naturalnego źródła, które następnie genetycznie zmodyfikowano w laboratorium, np. w sposób, który zwiększył prawdopodobieństwo przenoszenia się na ludzi wirusa pochodzącego od nietoperzy.

Obie hipotezy – zoonoza w warunkach naturalnych i zakażenie w warunkach laboratoryjnych, na obecnym etapie dochodzenia wydają się prawdopodobne. Ci, którzy twierdzą, że wirus może mieć wyłącznie naturalne pochodzenie, zdają się ignorować intensywne badania nad wirusami typu SARS, prowadzone w terenie i w laboratoriach, w tym w chińskim Wuhanie, gdzie po raz pierwszy wykryto epidemię, oraz w Stanach Zjednoczonych. Z kolei zwolennicy wersji przypisującej zakażenie badaniom nie dostrzegają tego, jak często dochodzi w przyrodzie do zakażeń odzwierzęcych, jak to miało miejsce w przypadku epidemii SARS. Istnieje bardzo wiele możliwości, jak po wystąpieniu jakiegoś naturalnego zdarzenia z SARS-CoV-2 gdzieś w Chinach wirus mógł trafić do Wuhanu za sprawą kogoś zakażonego lub zwierzęcia na targowym stoisku. Sporo zamieszania spowodowało również powiązanie hipotezy o pochodzeniu laboratoryjnym z pewną wersją powyższej hipotezy, a mianowicie, że infekcja pojawiła się wskutek ukierunkowanej modyfikacji wirusa mającej wzmocnić jego adaptację u ludzi.

Od początku pandemii zwolennicy każdej z hipotez wysuwali przesadzone, pochopne i nieuzasadnione tezy. W jej wczesnej fazie kilku naukowców oświadczyło, iż istnieje mnóstwo dowodów na to, że SARS-CoV-2 pochodzi od dzikich zwierząt, a wszelkie inne teorie wiążące epidemię z badaniami ochrzcili mianem „teorii spiskowych”. W tym samym czasie inni obserwatorzy, w tym m.in. niektórzy amerykańscy politycy (prezydent Trump, sekretarz stanu Mike Pompeo i część kongresmenów), przywołując trwające w laboratoriach w Wuhanie badania, przekonywali, że bardzo wiele dowodów wskazuje na to, że wirus został wypuszczony z laboratorium.

Jak rozmawiać z przeciwnikami szczepień?

czytaj także

Stan debaty

Niektórzy naukowcy od razu stwierdzili, że obie hipotezy są możliwe. Późniejsze badania nad pochodzeniem COVID-19 na razie nie przyniosły jednoznacznych wniosków, co tylko podtrzymuje obie te hipotezy oraz podkopuje zdecydowane poglądy wyrażane przez niektórych przedstawicieli obu głównych obozów. W początkowych badaniach nad genezą wirusa wiązano spore nadzieje z badaniem genomu SARS-CoV-2. Poszukiwano zbliżonego wirusa w środowisku naturalnym (u podkowców lub łuskowców będących żywicielem pośrednim) lub starano się ostatecznie udowodnić, że wirus został poddany modyfikacjom genetycznym w warunkach laboratoryjnych.

Nadzieje na znalezienie szybkiej, jednoznacznej odpowiedzi wciąż się nie ziściły. Genom SARS-CoV-2 nie wyklucza ani pochodzenia naturalnego, ani laboratoryjnego. Jeżeli bowiem zbierający próbki wirusa w terenie badacz został zakażony wirusem występującym w środowisku naturalnym, źródło zakażenia nadal byłoby związane z badaniami. Jakby tego było mało, badacz terenowy mógł przechodzić chorobę łagodnie lub bezobjawowo, przez co ani on czy ona, ani jego czy jej współpracownicy nie wiedzieli o zakażeniu w terenie, które teraz przenosi się już bezpośrednio między ludźmi.

Wariant Delta, czyli COVID-19 groźniejszy niż wojna

Z drugiej strony genom SARS-CoV-2 nie ma żadnych jednoznacznych genomicznych cech świadczących o sztucznej modyfikacji, takich jak jednoznaczna rekombinacja materiału genetycznego niemożliwa w warunkach naturalnych.

Ci, którzy forsują tezę o tym, że SARS-CoV-2 to pochodzący z natury wirus choroby odzwierzęcej, liczyli, że uda się szybko zidentyfikować zwierzęcych nosicieli SARS-CoV-2, np. w gospodarstwach rolnych czy na targowiskach, albo że wirus zostanie wykryty bezpośrednio u podkowców. Tego również nie udało się jak na razie udowodnić, co oczywiście nie oznacza, że tak się nie stanie. Tego typu odkryć często dokonuje się wiele lat po wybuchu epidemii. Co nie zmienia faktu, że naukowcy nadal nie zidentyfikowali rezerwuaru wirusa wśród nietoperzy czy wśród ssaków jako żywicieli pośrednich.

Niemniej jednak w ciągu pierwszego półtora roku pandemii pojawiły się pewne bardzo istotne i niepokojące fakty, które mocno obciążają badania nad jej przyczynami. Opinia publiczna i politycy zaczęli coraz bardziej uświadamiać sobie ogromną skalę, na jaką prowadzono badania nad wirusami typu SARS w USA, Chinach i nie tylko, zwłaszcza jeżeli chodzi o zbieranie próbek wirusa w terenie czy badania nad zakażalnością i patogenicznością (zdolnością do wywoływania choroby) prowadzone w laboratoriach. Dowiedzieliśmy się, że wiele tych prac miało charakter badań nad wzmocnieniem funkcji (Gain-of-Function Research/GOFR).

To ogólny termin określający modyfikowanie wirusów w celu uzyskania nowych funkcji biologicznych. Szczególną uwagę poświęcano tu badaniu potencjalnego zagrożenia w związku ze wzmocnieniem funkcji, czyli GOFROC (Gain-of-Function Research of Concern), które polega m.in. na badaniach mogących wzmacniać zdolność do przenoszenia się między ludźmi i/lub patogeniczność patogenów o potencjale pandemicznym. Doświadczenia prowadzone w instytucie wirusologicznym Wuhan Institute of Virology (WIV), które obejmowały modyfikacje koronawirusów pochodzących od nietoperzy, umożliwiające ekspresję białek mogących ułatwiać przedostawanie się do ludzkich komórek wielu naukowców uznaje za typową kategorię badań GOFROC.

Wielu ekspertów od bezpieczeństwa biologicznego od dawna przekonuje, że tego typu prace, mające na celu szybsze ujawnienie żywicieli docelowych, lepsze przewidywanie epidemii i opracowywanie szczepień i lekarstw, wymagają znacznie surowszego nadzoru, kontroli i monitoringu, np. jeżeli chodzi o otwarte prezentowanie działań badawczych opinii publicznej. Wytyczne amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) zawierają następujące zastrzeżenie: „Mechanizmy oceny zmodyfikowanych patogenów o potencjale pandemicznym (PPP) przez urzędy muszą zapewniać jak największą transparentność wobec opinii publicznej na temat projektów realizowanych z użyciem funduszy publicznych i dotyczących tworzenia, przenoszenia lub stosowania zmodyfikowanych PPP”.

Okazało się jednak, że NIH finansowały amerykańskich i chińskich naukowców, którzy wspólnie pracowali nad zbieraniem próbek wirusów typu SARS w terenie i sprowadzali je do laboratoriów WIV w celu prowadzenia zaawansowanych analiz genetycznych. W trakcie badań w WIV zajmowano się m.in. tworzeniem genetycznych rekombinowanych chimer wirusów typu SARS w celu studiowania ich zdolności do zakażania komórek ludzkich i wywoływania choroby. Wyszło na jaw, że niektóre prace nad klonami wirusów w WIV odbywały się w pomieszczeniach BSL2, uważanych przez wielu naukowców za niewystarczająco zabezpieczone przed wydostawaniem się wirusów z laboratoriów, choć najwyraźniej NIH nie mają problemu z prowadzeniem tego typu projektów w laboratoriach BSL2.

7 lekcji z pandemii, których nie wolno zapomnieć

Nauka i tajemnica

Władze amerykańskie i chińskie jak dotąd niezbyt chętnie odnosiły się do wysiłków badaczy chcących poznać źródło SARS-CoV-2. Niedawno NIH oświadczyły, że nie wspierały badań GoF, które mogły doprowadzić do pandemii COVID-19, twierdząc, że nigdy nie „zatwierdziły żadnego grantu na realizację badań nad wzmocnieniem funkcji dla koronawirusów w celu zwiększenia ich zdolności do szerzenia się wśród ludzi i śmiertelności dla ludzi”.

Niestety NIH nie ujawniły, jakie badania w rzeczywistości sfinansowały i wspierały. Tajemnicą poliszynela w amerykańskich środowiskach naukowych jest to, że NIH tak naprawdę wsparły badania nad rekombinantem genetycznym dla wirusów typu SARS, które wielu naukowców uznaje za badania typu GOFROC. W recenzowanych pracach naukowych można znaleźć relacje z wyników badań nad rekombinantem genetycznym wirusów SARS, finansowanych przez amerykańskiwe Narodowe Instytuty Zdrowia. Jednak proces weryfikacji bezpieczeństwa biologicznego potencjalnych badań GOFROC jest mało przejrzysty. Do wiadomości publicznej nie trafiają żadne nazwiska ani kwalifikacje osób prowadzących proces weryfikacji, ani dyskutowany temat, ani badacze albo projekty poddawane rewizji.

Nie ulega zatem wątpliwości, że w świetle hipotezy o wycieku wirusa z laboratorium  współfinansowane przez NIH badania w WIV wymagają kontroli. Badania obejmowały zbieranie potencjalnie niebezpiecznych wirusów typu SARS w warunkach naturalnych i doświadczenia ukierunkowane na zakaźność wirusów, których wyniki opublikowano w recenzowanych artykułach. Niedawny grant NIH, przyznany w celu współfinansowania prac w WIV, następująco opisuje 1. i 3. cel badania (fragmenty ze Streszczenia):

„Cel 1: Charakteryzacja różnorodności i dystrybucji SARSr-CoV z wysokim ryzykiem przełamywania bariery międzygatunkowej u nietoperzy w południowych Chinach. Z użyciem analizy filogeograficznej i krzywej wykrywania wirusa będziemy zbierać dodatkowe próbki wśród nietoperzy i prowadzić screening cząsteczkowy CoV, by uzupełnić braki we wcześniej zgromadzonych preparatach i wyczerpująco scharakteryzować naturalną różnorodność SARSr-CoV w południowych Chinach. Dokonamy sekwencjonowania domen wiązania receptora (peplomerów) w celu identyfikacji wirusów o najwyższym potencjale przełamywania bariery międzygatunkowej i uwzględnimy je w naszych badaniach doświadczalnych (cel 3).

Cel 3: Charakterystyka in vitro i in vivo ryzyka przełamania bariery międzygatunkowej w świetle analiz przestrzenno-filogenetycznych w celu identyfikacji regionów i wirusów stanowiących potencjalne ryzyko dla zdrowia publicznego. Z użyciem danych z sekwencji białka S, technologii klonów zakaźnych, doświadczeń z zakażeniami in vitro i in vivo oraz analizy wiązania receptorów zbadamy hipotezę, czy progi procentowej rozbieżności w sekwencjach białka S mogą przewidywać potencjał do przełamywania bariery międzygatunkowej”.

(Cel 2 obejmuje obserwację populacji wysokiego ryzyka pozostających w kontakcie z nietoperzami).

Nie ulega wątpliwości, że chińscy i amerykańscy naukowcy finansowani przez NIH nie zdradzili nam jeszcze wszystkiego na temat charakteru swoich prac na tym polu. Chodzi tu np. o protokoły wypraw do naturalnych siedlisk podkowców i innych miejsc w celu gromadzenia próbek wirusów typu SARS, o środki ostrożności stosowane lub niestosowane w trakcie tych wypraw oraz repozytorium próbek wirusów, sekwencji genomów i innych istotnych informacji genetycznych. O protokoły doświadczeń laboratoryjnych na wirusach typu SARS, w tym protokoły na temat stworzonych, przebadanych i wyhodowanych w warunkach laboratoryjnych chimer wirusów, środki ostrożności stosowane lub niestosowane w trakcie takich badań, inne dane laboratoryjne i pełne sprawozdanie z potencjalnych zakażeń wśród pracowników WIV.

Najważniejsi badacze z projektów WIV kategorycznie zapewniają, że nie badali wirusów zbliżonych do SARS-CoV-2. Ale w celu przeprowadzenia szczegółowej kontroli ze strony niezależnych ekspertów chińscy i amerykańscy naukowcy zaangażowani w ten projekt powinni udostępnić wszystkie notatniki laboratoryjne i inne istotne informacje.

Gdzie jest wirus pogrzebany

Dotarcie do źródła pandemii nie ma związku z takimi czy innymi władzami, nie jest kwestią geopolityczną ani próbą zrzucenia winy na Chiny i oczyszczenia z podejrzeń USA. Jeżeli rzeczywiście wirus SARS-CoV-2 pochodzi z laboratorium, niewykluczone, że stało się tak w ramach projektu finansowanego przez władze amerykańskie, prowadzonego z użyciem metod i z błogosławieństwem amerykańskich naukowców, podczas projektów prowadzonych i finansowanych przez USA w celu zgromadzenia i analizy potencjalnie niebezpiecznych wirusów m.in. w Chinach.

Konieczne jest pilne przeprowadzenie międzynarodowego, niezależnego śledztwa w celu zbadania możliwych hipotez, abyśmy dowiedzieli się jak najwięcej na temat pochodzenia SARS-CoV-2. Amerykańskie i chińskie władze powinny tutaj zapewnić pełną, otwartą współpracę. Na razie jednak naukowcy, politycy, eksperci i komentatorzy z mediów społecznościowych powinni przyznać, że obecnie trudno cokolwiek stwierdzić ze stuprocentową pewnością.

Powinni uświadomić sobie również, że aktualna pandemia pokazuje nam, jak zapobiec podobnym tragediom na przyszłość. Nie da się uniknąć nowych chorób odzwierzęcych, dlatego konieczne jest stworzenie lepszych systemów globalnego nadzoru i ostrzegania oraz systemów wczesnego reagowania na wypadek epidemii. Potrzebne są rzetelne kanały komunikacyjne, zapobiegające gwałtownemu przenoszeniu się w skali globalnej nowych chorób odzwierzęcych, a także mechanizmy instytucjonalne umożliwiające szybsze badania nad potencjalnymi metodami leczenia, diagnostyki, szczepieniami, oraz narzędzia i sprawdzone metody działania w opanowywaniu epidemii. Krótko mówiąc, musimy się lepiej przygotować do wymiany istotnej wiedzy naukowej i technologicznej, w sposób bardziej uczciwy, transparentny i rzetelniejszy, niż to miało miejsce podczas obecnej pandemii.

Jednak istnieje również ryzyko przyszłych pandemii wywoływanych przez czynniki związane z badaniami naukowymi. Władze muszą poprawić transparentność, nadzór i bezpieczeństwo biologiczne projektów, w których aktywnie poszukuje się niebezpiecznych patogenów w środowisku naturalnym i sprowadza się je do laboratorium. Trzeba uświadomić sobie związane z tym ogromne ryzyko. Również narzędzia manipulacji genomem rozwinęły się na tyle gwałtownie, że budzi to poważne obawy przed możliwościami tworzenia nowych, śmiertelnych patogenów w warunkach laboratoryjnych i przypadkowymi czy umyślnymi wyciekami. Obecnie nie ma na świecie odpowiednich międzynarodowych i krajowych zabezpieczeń i transparentności w odniesieniu do tego typu niebezpiecznych przedsięwzięć. Ryzyko potęgują jeszcze tajne programy badań nad bronią biologiczną, finansowane przez niektóre rządy.

The Lancet COVID-19 Commission, której przewodniczę, dokładnie zbada powyższe kwestie przed wydaniem swojego raportu końcowego w połowie 2022 r. Nadrzędnym celem komisji jest zalecenie działań politycznych pozwalających zapobiec przyszłym pandemiom i lepiej je opanowywać. Prace techniczne będą przebiegać pod kierownictwem niezależnych ekspertów, którzy sami nie byli bezpośrednio zaangażowani w kontrolowane przez komisję amerykańsko-chińskie badania. Uczestniczący w tych badaniach naukowcy powinni szczegółowo wyjaśnić charakter prowadzonych przez siebie prac, komisja z pomocą ekspertów od bezpieczeństwa biologicznego spróbuje zaś przeanalizować zasadne hipotezy dotyczące pochodzenia SARS-CoV-2 i przygotuje zalecenia w zakresie sposobów i środków zapobiegania i opanowywania przyszłych epidemii, bez względu na to, czy zawiniły czynniki zoonotyczne, czy działalność naukowo-badawcza.

**
Copyright: Project Syndicate, 2021, www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Dorota Blabolil-Obrębska.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jeffrey D. Sachs
Jeffrey D. Sachs
Ekonomista, Columbia University
Profesor Zrównoważonego Rozwoju oraz profesor Polityki i Zarządzania Zdrowiem Publicznym na Uniwersytecie Columbia. Jest dyrektorem Centrum ds. Zrównoważonego Rozwoju na Columbii oraz Sieci Rozwiązań na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju przy ONZ.
Zamknij