Czytaj dalej

„Sekret nadludzkiej siły”: Ku znikającemu „ja”

Choć ukazujący się właśnie w Polsce „Sekret nadludzkiej siły” Alison Bechdel wydaje się prostą opowieścią o fascynacji uprawianiem sportu, to w rzeczywistości jest to komiks traktujący o kształtowaniu się życiowej filozofii jednej z najważniejszych autorek komiksowych naszych czasów.

Alison Bechdel, Sekret nadludzkiej siły, przeł. Wojciech Szot, timof comics 2021

W swojej najgłośniejszej powieści graficznej Fun Home. Tragikomiks rodzinny Alison Bechdel analizowała własną relację z ojcem. Ona – wyoutowana lesbijka, autorka jednego z najważniejszych komiksów branżowych w historii (niewydany niestety w Polsce ciąg stripów Dykes to Watch Out For); on – gej, który nigdy nie wyszedł z szafy i najprawdopodobniej z tego powodu popełnił samobójstwo. Próbując rozszyfrować tajemnicę ojca, Bechdel sięgała przede wszystkim po literaturę, jakby w książkach, które czytał za życia, spodziewała się znaleźć odpowiedź na pytanie o to, kim był i dlaczego się zabił.

Symbolicznie „zabiwszy swojego ojca” – jak podsumuje później opublikowanie Fun Home – wzięła się za relacje z matką. Tym razem kluczem jest przede wszystkim psychoanaliza. Cytując obficie Donalda Winnicotta, przywołując własne sesje terapeutyczne, Bechdel opisuje na kartach Jesteś moją matką? Komiksodramat proces swojego usamodzielnienia, ale i doceniania roli matki. Jesteś moją matką? to rzecz znacznie trudniejsza w lekturze niż Fun Home, ale nie mniej wnikliwa, dowodząca, że nawet w najmniejszych gestach pomiędzy najbliższymi tkwi głębia podtekstów.

Dunin: Ojciec gej. A matka?

Nie jest więc zaskoczeniem, że rozprawiwszy się z rodzicami, Bechdel postanowiła w końcu skupić się na sobie. Bo choć ukazujący się właśnie w Polsce Sekret nadludzkiej siły wydaje się prostą opowieścią o fascynacji uprawianiem sportu, to w rzeczywistości jest to komiks traktujący o kształtowaniu się życiowej filozofii jednej z najważniejszych autorek komiksowych naszych czasów.

Aktywność fizyczna od A do Z

Żeby nie było: czytelnicy zainteresowani sportem świetnie odnajdą się w Sekrecie nadludzkiej siły. Na podstawowym poziomie jest to powieść graficzna o aktywności fizycznej towarzyszącej Bechdel od najmłodszych lat. Śledzimy więc pierwsze zabawy małej Alison z piłką, dowiadujemy się o problemach z zakupem sportowego obuwia (nieprzystającego dziewczynkom w pruderyjnych latach 60.), poznajemy prekursorskie telewizyjne programy fitness i obserwujemy, jak Bechdel odkrywa jogging – pierwszy sport, któremu naprawdę się poświęca i w którym się zatraca.

Dalej są: narciarstwo, rower, siłownia, taekwondo, joga… Bechdel nigdy nie zajęła się sportem wyczynowo, ale jej osiągnięcia robią wrażenie – szczególnie dla czytelnika tak niemrawego jak ja. Zwłaszcza że aktywność fizyczną łączyła nie tylko z płodnością artystyczną, ale i ze spożywaniem niemałych ilości alkoholu.

Rozpięta pomiędzy latami 60. a współczesnością opowieść Bechdel to też interesująca kronika rozwoju uprawiania sportu jako zjawiska społecznego. Gdy w latach 70. nastoletnia Alison odkrywa radość biegania, rodzina traktuje jej pasję jako kolejne dziwactwo dorastającej dziewczynki. Z czasem jednak wokół tego dziwactwa wyrasta potężna infrastruktura ideologiczno-biznesowa. Bechdel przypomina pojawienie się pierwszych sklepów z obuwiem sportowym, opisuje własną fascynację ubraniami wpierw marki L.L. Bean, a następnie Patagonia (jak przyznaje, na co dzień ubiera się w zasadzie niemal wyłącznie w produkty tej firmy) i pieczołowicie odnotowuje ceny kolejnych kupowanych rowerów. Nie jest przy tym krytyczką komercjalizacji fitnessu.

Bechdel nie doszukuje się źródeł zamiłowania do aktywności fizycznej w zafascynowanej ludzką sprawnością sztuce starożytnych Greków i Rzymian. W Sekrecie nadludzkiej siły ani razu nie jest przywoływana Sparta. Podobnie pomijane są reżimy faszystowskie – zarówno włoski, jak i niemiecki – fetyszyzujące zdrowe jednostki, lubujące się w tężyźnie i przekraczaniu fizycznych granic człowieka (w drodze do nadczłowieczeństwa). W Sekrecie nadludzkiej siły nie ma też w zasadzie mowy o profesjonalnych sportowcach, olimpiadach, medalach i tym podobnych zjawiskach.

Odkryto pigułkę szczęścia. Koncerny farmaceutyczne jej nienawidzą

Bechdel korzeni rekreacyjnego sportu upatruje w romantycznej fascynacji naturą. Za prekursora pieszych marszów uważa Williama Wordswortha, który w 1790 roku wybrał się na wędrówkę po Europie. Innymi ważnymi postaciami są dla niej Samuel Taylor Coleridge, Ralph Waldo Emerson, Margaret Fuller i siostra Williama, Dorothy Wordsworth. Pisząc o Coleridge’u, wprost stwierdza, że piesze wędrówki, których był miłośnikiem, mają korzenie demokratyczne, pozwalały bowiem poecie stykać się ze „zwykłymi ludźmi”.

Z kolei początek ruchu fitnessowego przypadający na przełom lat 60. i 70. Bechdel łączy z rewolucją obyczajową lat 60. Zwłaszcza z nagłym otwarciem się ludzi Zachodu na filozofów Wschodu, buddyzm i jogę. Ważna jest też rosnąca siła ruchu ekologicznego, promującego modę na kontakt z naturą.

Wysiłek artystki

Bechdel nie interesuje śrubowanie wyników i poprawianie czasówek. W ruchu szuka szansy na choćby chwilowe osiągnięcie transcendencji. I właśnie dzięki temu wątkowi Sekret nadludzkiej siły przekracza ramy opowieści o historii sportu i wkracza na tereny wnikliwej, świetnie skomponowanej autobiografii.

Transcendencję rozumie Bechdel jako zapomnienie o „ja”. Jest to dla niej stan, w którym znikają wszystkie troski, bo w zasadzie znika świadomość czasu i otoczenia – pozostaje tylko przepływająca przez człowieka teraźniejszość.

Po raz pierwszy Bechdel odkryła ten stan, gdy jako kilkulatka bawiła się piłką. „Niczego nie kochałam tak bardzo, jak wprowadzania się w trans przy pomocy piłeczki tenisowej. Jak wysoko mogłam ją podrzucić, by wciąż móc ją złapać? Ile piłek mogłam złapać bez ruszania stopami? Im bardziej starałam się wykonać choćby najprostszą sztuczkę, tym stawała się ona trudniejsza. Z czasem dowiedziałam się, że nie chodzi o to, by się starać. Nie, żeby myśleć o niej. Żeby nie myśleć o niczym”.

Czarna dziura dojrzewania

To niemyślenie o niczym, „rozluźnienie chwytu ego”, oddanie się chwili, poświęcenie w pełni czynności, którą akurat wykonuje, będzie od tej pory celem wszystkich wysiłków Bechdel. Nie tylko fizycznych, ale i duchowych, i zawodowych.

Skupiając się na wątku poszukiwania życiowego flow (w bardzo kompetentnym tłumaczeniu Wojciecha Szota mowa o „przepływie”), Bechdel daje czytelnikowi wgląd w swą twórczą rutynę i pokazuje, jak ważny dla działalności artystycznej jest dobrostan psychiczny. Czytany pod tym kątem Sekret nadludzkiej siły jest komiksem tyleż o wysiłku fizycznym, co o wysiłku kreatywnym.

To kronika blokad twórczych, lęków i niepokojów. Czasami wynikających z traum dzieciństwa, czasami powodowanych ciężką sytuacją w związku, czasami wydarzeniami politycznymi, a czasami niemożliwych do zrozumienia, przez co jeszcze trudniejszymi do zwalczenia. Często jest tu mowa o obciążeniu, jakim było publikowanie przez wiele dekad regularnych pasków Dykes to Watch Up For czy zmierzenie się z postaciami ojca i matki podczas tworzenia Fun Home i Jesteś moją matką?

Postaciami patronującymi bardziej osobistym wątkom komiksu są Margaret Fuller – transcendentalistka, bojowniczka o prawa kobiet i pierwsza dziennikarka pracująca dla „New York Tribune” – i Jack Kerouac. Z jednej strony protofeministka, z drugiej pisarz oskarżany o maczyzm, zresztą również przez Bechdel. To paradoksalne zestawienie zdradza osobiste ambicje Bechdel, artystki zaangażowanej społecznie, wymagającej intelektualnie, oczytanej i ambitnej, a przy tym egoistycznej, zafiksowanej na sobie do tego stopnia, że w zasadzie całą karierę oparła na różnych formach pisania o sobie i swoich relacjach z innymi.

W fascynacji postacią Kerouaca dostrzegam też – być może na wyrost – pragnienie wielkości. Obojętne, jak świadoma siebie byłaby Bechdel, w głębi serca zdaje się targaną wątpliwościami artystką marzącą o tym, by jej twórczość oddziaływała na czytelników tak, jak swego czasu oddziaływało W drodze czy Włóczędzy Dharmy.

Jest to jednocześnie ambicja najzupełniej zrozumiała i uroczo rozczulająca. Warto pamiętać bowiem, że Bechdel już dawno osiągnęła wielkość. Dykes to Watch Out For to rzecz kultowa (opisany tam „test Bechdel” do dziś służy krytyce dominacji męskiej perspektywy w popkulturze), Fun Home to jeden z najważniejszych komiksów naszych czasów, a ona sama jest laureatką grantu MacArthura, zwanego grantem dla geniuszy.

Trzy (względnie) optymistyczne opowieści o stracie na ponurą jesień

Poszukiwanie sensów

Pewną słabością Sekretu nadludzkiej siły jest naiwna, towarzysząca Bechdel już we wcześniejszych pracach wiara w symboliczne momenty. Na ponad 230 stronach komiksu autorka przynajmniej kilkanaście razy wskazuje w swojej biografii konkretne chwile przełomu. Jakby jej życie pełne było filmowych olśnień.

Prof. Regina Lubas-Bartoszyńska – jedna z najważniejszych w Polsce badaczek twórczości autobiograficznej – wskazuje, że takie zabiegi są typowe dla fikcji powieściowej. Ich nadużywanie w autobiografii osłabia wiarygodność wyznania. Olśnienia dramatycznie wyglądają w hollywoodzkich produkcjach i mogą być dobrą reklamą terapii u psychoanalityka, ale w prawdziwym życiu zdarzają się niezwykle rzadko.

Z drugiej jednak strony kryje się w tej strategii pewna prawda o autorce. Podobnie jak życie swojego ojca, Bechdel także własny los postrzega przez pryzmat tekstów kultury. W każdej chwili doszukuje się ukrytych znaczeń. Wszystko łączy ze wszystkim. Problem w tym, że nie zawsze jest w tym przekonująca.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Tomasz Pstrągowski
Tomasz Pstrągowski
Dziennikarz, scenarzysta komiksowy
dr Tomasz Pstrągowski – związany z Uniwersytetem Gdańskim (obronił pracę o komiksie autobiograficznym). Dziennikarz, krytyk i scenarzysta. Współautor powieści graficznej Jak schudnąć 30 kg? Prawdziwa historia miłosna (rys. Maciej Pałka) i kilku miniatur komiksowych. Autor scenariusza gry wideo Radio Commander. Współtwórca podcastu o grach wideo Niezatapialni.pl.
Zamknij