Czytaj dalej, Weekend

„Po prostu nie uwierzyłem im, tym kobietom”

Amia Srinivasan

W miejscach zdominowanych przez białych często uważano, że kobiet ciemnoskórych i czarnych nie da się zgwałcić ze względu na ich domniemaną hiperseksualność. Dokonywane przez nie zgłoszenia napaści były więc a priori dyskredytowane.

Wieczorem 16 grudnia 2012 roku w Delhi dwudziestotrzyletnia kobieta, Jyoti Singh, później publicznie znana Hindusom jako Nirbhaya [„nieustraszona”], została zgwałcona i poddana torturom w autobusie przez sześciu mężczyzn, w tym kierowcę. Zmarła trzynaście dni później na skutek urazu mózgu, zapalenia płuc, zatrzymania akcji serca oraz powikłań związanych z napaścią, podczas której agresorzy penetrowali jej waginę zardzewiałym metalowym prętem. Niedługo po ataku ojciec znajomej poruszył ze mną ten temat przy kolacji. „Przecież Hindusi są tacy cywilizowani”. Pragnęłam mu powiedzieć, że nie ma żadnej cywilizacji tam, gdzie panuje patriarchat.

Chutnik: Popiół

czytaj także

Chutnik: Popiół

Sylwia Chutnik

Komentatorzy spoza Indii, którzy przyglądali się tematowi, skłonni byli postrzegać morderstwo Singh przez pryzmat kultury, która zawiodła: panującego w Indiach wyparcia seksualności, analfabetyzmu, konserwatyzmu.

Nie sposób zaprzeczyć, że specyfika historii i kultury wpływa na to, jak społeczeństwo reguluje przemoc seksualną. Realia struktury kastowej, religii i biedy, oraz zbyt długie dziedzictwo brytyjskiego kolonializmu kształtują w Indiach reżim przemocy seksualnej, podobnie jak realia nierówności rasowych i klasowych w połączeniu z niewolnictwem i imperializmem kształtują analogiczne reżimy w USA i Wielkiej Brytanii. Jednak osoby spoza Indii opisywały brutalność napaści na Jyoti Singh, w pewnym sensie wypierając się jakichkolwiek cech wspólnych pomiędzy kulturą seksualną Indii a ich własnych państw.

Niedługo po zabójstwie brytyjska dziennikarka Libby Purves wyjaśniała, że w Indiach „normą jest traktowanie (kobiet) z morderczą pogardą przez zachowujących się jak hieny mężczyzn”. Pytanie pierwsze: dlaczego jest tak, że kiedy biali mężczyźni gwałcą, to naruszają normę, a kiedy robią to mężczyźni o innym kolorze skóry, wówczas postępują zgodnie z nią? Pytanie drugie: jeżeli Hindusi to hieny, kim w takim razie są Hinduski?

W miejscach zdominowanych przez białych często uważano, że kobiet ciemnoskórych i czarnych nie da się zgwałcić ze względu na ich domniemaną hiperseksualność. Dokonywane przez nie zgłoszenia napaści były więc a priori dyskredytowane. W 1850 roku w będącej pod panowaniem brytyjskim Kolonii Przylądkowej, w dzisiejszej Afryce Południowej, osiemnastoletni robotnik Damon Booysen został skazany na śmierć po przyznaniu się do zgwałcenia Anny Simpson, żony swojego szefa. Kilka dni po wydaniu wyroku sędzia zajmujący się sprawą, William Menzies, napisał do gubernatora kolonii list, w którym twierdził, że popełnił koszmarny błąd. Założył bowiem, że Anna Simpson jest biała, jednak grupa „godnych poszanowania” mieszkańców jej miasta doniosła mu, że „ta kobieta i jej mąż to Basterowie, kolorowi ludzie”. Menzies prosił gubernatora o pilne załagodzenie wyroku śmierci Booysena, a gubernator na to przystał.

W 1859 roku pewien sędzia w Missisipi obalił wyrok niewolnika, który zgwałcił niewolnicę; obrona argumentowała, że „w tym stanie nie istnieje takie przestępstwo, jak gwałt pomiędzy afrykańskimi niewolnikami […] [jako że] ich stosunki są rozwiązłe”. Zgwałcona dziewczynka nie miała wówczas nawet dziesięciu lat.

W 1918 roku Sąd Najwyższy Florydy ogłosił, że białe kobiety automatycznie powinny być uznawane za cnotliwe – a tym samym zgłoszone przez nie gwałty należy uważać za faktyczne – jednak zasada ta nie powinna być stosowana wobec „innej rasy, która jest wielce niemoralna [a] stanowi znaczną część populacji”.

Gwałt jako narzędzie polityki #JusticeForAsifa

Badanie przeprowadzone przez Center on Poverty and Inequality (Ośrodek ds. Ubóstwa i Nierówności) wydziału prawa na uniwersytecie w Georgetown wykazało, że Amerykanie o wszystkich kolorach skóry mają skłonność do postrzegania czarnych dziewcząt jako bardziej uświadomionych seksualnie i potrzebujących mniej opieki, ochrony i wsparcia niż ich białe rówieśniczki.

W roku 2008 odbył się proces R. Kelly’ego, samozwańczego „Fletnika R&B”, któremu postawiono zarzut stworzenia sekstaśmy, w której występował z czternastolatką. W filmie dokumentalnym Dream Hampton R. Kelly: Jego wszystkie ofiary (2019) jeden z członków ławy przysięgłych, biały mężczyzna, w ten sposób wyjaśniał decyzję ławy o uniewinnieniu piosenkarza: „Po prostu nie uwierzyłem im, tym kobietom […]. Ten sposób, w jaki mówią, w jaki się zachowują – nie podobały mi się. Głosowałem przeciwko. Nie wziąłem na poważnie niczego, co miały do powiedzenia”.

Prawda jest taka, że czarne kobiety we współczesnych Stanach Zjednoczonych, w porównaniu z kobietami białymi, są szczególnie narażone na niektóre formy międzyludzkiej agresji. Teoretyczka polityki Shatema Threadcraft opisuje występujące w amerykańskiej polityce dotyczącej czarnych zjawisko zawężania pola koncentracji na spektaklu trupa czarnego mężczyzny – obrazach zlinczowanego czarnego ciała, czarnego mężczyzny zastrzelonego przez policję – oraz sposób, w jaki odwraca to uwagę od jakże powszechnej przemocy, której dopuszcza się państwo wobec czarnych kobiet.

Chociaż na Południu w czasach Rekonstrukcji linczowano również czarne kobiety, a w dzisiejszych czasach je także zabija policja, to zazwyczaj pomija się te „spektakularne” formy przemocy. Czarne kobiety, zgłaszając przypadki przemocy domowej, nieproporcjonalnie częściej cierpią z powodu nękania przez policję, napaści seksualnych, przymusowego rozdzielania z dziećmi, rutynowego podważania ich prawdomówności, a także innych nadużyć. Podatność czarnych kobiet na przemoc ze strony partnerów intymnych wynika bezpośrednio z działań władzy państwowej: wyższa stopa bezrobocia wśród czarnych mężczyzn przekłada się na wyższy procent zabójstw czarnych kobiet dokonywanych przez ich partnerów. Threadcraft pyta: „Co zmotywuje ludzi do protestu wokół martwych ciał naszych czarnych kobiet?”.

Opowieść o Ameryce jako najdoskonalszej demokracji świata to jakiś żart

W niepokojąco kreatywny sposób operuje się mitologią białych na temat seksualności czarnych. Przedstawianie czarnych mężczyzn jako gwałcicieli, a czarnych kobiet jako zawsze gotowych na seks, a więc niemożliwych do zgwałcenia to według Angeli Davis dwa oblicza hiperseksualności czarnych – a zarazem zestaw „białych” mitów, który wytwarza napięcie pomiędzy dążeniem czarnego mężczyzny do oczyszczenia się z zarzutów a potrzebą czarnej kobiety, by zabrać głos przeciwko przemocy seksualnej, w tym przemocy, jakiej dopuścili się wobec niej czarni mężczyźni.

Skutkiem tego jest podwójne seksualne podporządkowanie czarnych kobiet. Te, które zabierają głos przeciwko przemocy ze strony czarnych mężczyzn, obwinia się o utrwalanie negatywnych stereotypów na temat własnej społeczności i oskarża o domaganie się ochrony od władz rasistowskiego państwa. Jednocześnie internalizacja stereotypu przedwcześnie dojrzałej seksualnie czarnej kobiety oznacza, że niektórzy czarni mężczyźni odnoszą wrażenie, iż czarne dziewczyny i kobiety same się proszą o stosowanie wobec nich przemocy. W 2018 roku, w odpowiedzi na doskonale udokumentowane zarzuty gwałtu i przemocy, ludzie R. Kelly’ego wydali oświadczenie, że będą „stawiać kategoryczny opór tej próbie publicznego zlinczowania czarnego mężczyzny, który miał niezwykły wkład w naszą kulturę”. Nie odnieśli się do faktu, że prawie wszystkie jego oskarżycielki były czarne.

Będę silna naszą wspólną wiarą, towarzyszko

W lutym 2019 roku dwie czarne kobiety publicznie dokonały wiarygodnych oskarżeń wobec czarnego wicegubernatora stanu Wirginia, Justina Fairfaxa. Fairfax był namaszczony do przejęcia schedy po gubernatorze Ralphie Northamie, którego nawoływano do ustąpienia po rzekomym pojawieniu się na fotografii z rasistowskim makijażem blackface. Vanessa Tyson, profesorka nauk politycznych w Scripps College, oskarżyła Fairfaxa o zmuszenie jej w 2004 roku w hotelu podczas Krajowego Kongresu Partii Demokratycznej do seksu oralnego. Kilka dni później głos zabrała Meredith Watson, twierdząc, że Fairfax zgwałcił ją w 2000 roku, kiedy oboje byli na studiach licencjackich w Duke.

Na kilka dni po ogłoszeniu przez oskarżycielki gotowości na publiczne zeznania Fairfax podczas nieplanowanego przemówienia w Senacie Stanowym porównał się do historycznych ofiar linczów: „Z mównicy tego właśnie Senatu słyszałem wiele słów sprzeciwu wobec linczowania, opowieści o ludziach pozbawionych należnych im procesów, którym współczujemy… Jednak teraz, spiesząc się, aby osądzać, wyłącznie na podstawie oskarżeń i bez żadnych faktów, robimy to samo”.

Fairfax nie spostrzegł ironii porównania czarnych kobiet do białego, linczującego tłumu. Podobnie zresztą jak Clarence Thomas, który w 1991 roku oskarżył Anitę Hill o spowodowanie „linczu z zastosowaniem najnowocześniejszych technik”. Ta sama logika, która umożliwiła linczowanie czarnych mężczyzn – logika, że czarni są hiperseksualni – jest ponownie wykorzystywana na poziomie metafory, by niesłusznie wskazywać czarne kobiety jako prawdziwe ciemiężycielki.

Zbiorowy gwałt i morderstwo Jyoti Singh wywołało wybuch żałoby i gniewu z całych Indiach. Nie spowodowało jednak głębszego rozpoznania znaczenia gwałtu jako takiego. Gwałt małżeński – w Wielkiej Brytanii uznany za przestępstwo dopiero w 1991 roku, a we wszystkich pięćdziesięciu trzech stanach USA w roku 1993 – w Indiach pozostaje sprzecznością z punktu widzenia prawa.

Ustawa o szczególnych uprawnieniach sił zbrojnych, która wywodzi się z prawa kolonialnego wprowadzonego przez Brytyjczyków w 1942 roku, wprowadzona, by zdusić walkę o wolność, wciąż pozwala indyjskiemu wojsku na bezkarne gwałcenie kobiet w „niespokojnych obszarach”, w tym w Assamie i Kaszmirze. W 2004 roku młoda kobieta z Manipuru, Thangjam Manorama, została porwana, skatowana, zgwałcona i zamordowana przez członków 17 Assam Rifles, jednostki Indyjskiej Armii, którzy twierdzili później, że ofiara należała do ugrupowania separatystycznego. Kilka dni później grupa dwunastu kobiet w średnim wieku przeprowadziła pikietę przed Fortem Kangla, kwaterą Assam Rifles. Zdarły z siebie ubrania i, nagie, skandowały: „Gwałćcie nas, mordujcie! Gwałćcie nas, mordujcie!”.

Wojenna przemoc seksualna

czytaj także

Wojenna przemoc seksualna

Jakub Gałęziowski

W Indiach, podobnie jak na całym świecie, niektóre gwałty mają większe znaczenie od pozostałych. Jyoti Singh była pochodzącą z wysokiej kasty, wykształconą kobietą z miasta: dzięki tym warunkom socjologicznym pośmiertnie wyniesiono ją na „córkę Narodu Indyjskiego”. W 2016 roku w południowym stanie Kerala znaleziono wypatroszone i pokryte ponad trzydziestoma ranami ciętymi ciało Jishy, dwudziestodziewięcioletniej Dalitki, studentki prawa; sekcja wykazała, że została zamordowana, kiedy opierała się przed gwałtem. W tym samym roku ciało siedemnastoletniej Dalitki, Delty Meghwal, zostało odkryte w zbiorniku na wodę w jej szkole w Radżastanie. W dniu morderstwa Meghwal powiedziała rodzicom, że zgwałcił ją nauczyciel. Uwaga, którą poświęcono tym dwóm zabitym kobietom, nie da się porównać z poruszeniem, jakie wywołał gwałt i morderstwo Jyoti Singh.

Podobnie jak w przypadku wielu czarnych kobiet w Stanach Zjednoczonych i innych społeczeństwach zdominowanych przez białych, Dalitki i kobiety „z niższych kast” są w Indiach postrzegane jako rozwiązłe seksualnie, a tym samym niezgwałcalne. Nikogo nie postawiono przed sądem za gwałt i morderstwo Delty Meghwal, i ani ona, ani Jisha nie otrzymały tytułów honorowych od pogrążonego w żałobie kraju. We wrześniu 2020 roku w Uttar Pradesh zmarła w szpitalu dziewiętnastoletnia Dalitka, która przed śmiercią zdążyła zgłosić policji, że była ofiarą grupowego gwałtu ze strony czterech sąsiadów z wyższej kasty. Policja, która zaprzeczyła otrzymaniu tego doniesienia, w środku nocy spopieliła jej ciało wbrew protestom rodziny.

Punita Devi, żona jednego z mężczyzn skazanych na śmierć za gwałt i morderstwo Jyoti Singh, spytała: „Gdzie będę mieszkała? Co dam dziecku jeść?”. Devi pochodzi z Biharu, jednego z najbiedniejszych stanów Indii. Do dnia egzekucji obstawała przy niewinności swego męża. Być może wypierała jego winę. Albo była wyczulona na fakt, że biedni mężczyźni bywają niesłusznie pomawiani o gwałt. W każdym razie Punita Devi postrzegała jasno jedną kwestię. Prawo w kwestii gwałtu – nie to prawo, które jest skodyfikowane w statutach, ale to niewypowiedziane, regulujące rzeczywiste traktowanie tego przestępstwa – nie zwraca uwagi na takie kobiety, jak ona. Gdyby mąż Devi zgwałcił nie Jyoti Singh, ale swoją własną żonę albo kobietę z niskiej kasty, istnieje duża szansa, że wciąż by żył. A teraz jest martwy, zaś państwo indyjskie nie interesuje się tym, jak przetrwa Punita Devi ani jej dziecko. „Dlaczego politycy nie myślą o mnie?”, pytała Devi. „Ja również jestem kobietą”.

„Intersekcjonalność” – termin ukuty przez Kimberlé Crenshaw dla określenia koncepcji sformułowanej wcześniej przez starsze pokolenie feministek, od Claudii Jones po Frances M. Beal, przez the Combahee River Collective, Selmę James, Angelę Davis, bell hooks, Enriquetę Longeaux y Vásquez oraz Cherríe Morragę – często jest sprowadzana, w powszechnym pojmowaniu, do właściwego rozpatrywania różnych osi opresji i przywileju: rasy, klasy, płci, niepełnosprawności i tak dalej.

Jednak traktowanie intersekcjonalności jako podejścia opierającego się jedynie na wrażliwości na różnice oznacza pominięcie jej siły jako orientacji teoretycznej i praktycznej. Intersekcjonalność przede wszystkim dostrzega, że każdy ruch wyzwoleńczy – feminizm, antyrasizm, ruch robotniczy – który koncentruje się tylko na tym, co łączy wszystkich przedstawicieli danej grupy (kobiety, ludzi niebiałych, klasę robotniczą), jest zarazem ruchem, który najlepiej się przysłuży tym członkom grupy, którzy są najmniej uciemiężeni. Tym samym feminizm, który zajmuje się tylko „czystymi” przypadkami patriarchalnej opresji – przypadkami, których nie „komplikują” takie czynniki jak kasta, rasa czy klasa – przysłuży się jedynie kobietom bogatym i białym lub pochodzącym z wysokiej kasty. Podobnie jak każdy ruch antyrasistowski, który zajmuje się tylko „czystymi” przypadkami rasistowskiej opresji, finalnie będzie pomagał bogatym, niebiałym mężczyznom. Oba te ruchy wytworzą z kolei politykę asymilacjonistyczną, ukierunkowaną na zapewnienie najlepiej sytuowanym kobietom i niebiałym mężczyznom prawa do traktowania na równi z bogatymi białymi mężczyznami.

*
Prawo do seksu okładkaFragment książki Amii Srinivasan Prawo do seksu, która ukazuje się właśnie w Wydawnictwie W.A.B. w przekładzie Katarzyny Mojkowskiej. Pominięto przypisy.

**
Amia Srinivasan (1984) jest filozofką i profesorką – wykłada teorię społeczną i polityczną na Uniwersytecie Oksfordzkim, będąc pierwszą kobietą, która uzyskała tytuł profesorski im. Henry’ego Chichele.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij