Kraj

Nie zgadzamy się na bylejakość, czyli o co chodzi młodym lekarzom

Dyrektorzy szpitali nie mają zahamowań przed żerowaniem na naszym etosie.

Trwa gorące lato w opiece zdrowotnej: po pielęgniarkach z Centrum Zdrowia Dziecka przyszła kolej na manifestację młodych lekarzy, a już we wrześniu czeka nas strajk wszystkich zawodów ochrony zdrowia. My – rezydenci skupieni w Porozumieniu Rezydentów OZZL – przypominamy politykom ich obietnice wyborcze. Chcemy przestrzegania prawa pracy i lepszej jakości szkolenia specjalizacyjnego, nowoczesnej, odbiurokratyzowanej medycyny oraz wzrostu naszych wynagrodzeń.

Już sam fakt, że 17 tysięcy lekarek i lekarzy oddolnie zorganizowało się, aby walczyć o swoje prawa, wystarczająco świadczy o poziomie frustracji narosłej w tym środowisku. Po akcji osobistego dotarcia do polityków nasza sytuacja wróciła do punktu wyjścia. Kolejnym krokiem była manifestacja 18 czerwca. Pomimo rozmów, wykazanego zrozumienia, złożonych interpelacji, jesteśmy nadal ignorowani przez ministra Radziwiłła, który ostatnio zaproponował rozłożoną na lata podwyżkę w wysokości ok. 75 groszy za godzinę pracy!

Polska cierpi na chroniczny brak lekarzy, tym głębszy, że na horyzoncie wśród wyzwań, prócz starzejącego się społeczeństwa, czeka również opieka długoterminowa, leczenie wielodyscyplinarne czy zwiększenie nacisku na prewencje. Ze statystyką 2,2 lekarza na 1000 osób znajdujemy się na samym końcu wśród krajów OECD. Średnia wieku polskich lekarzy należy do jednej z najwyższych w Europie (54,5 roku). Dodatkowo przedstawiciele tego zawodu żyją krócej niż reszta społeczeństwa (nawet o 10 lat krócej jak wynika z badań Śląskiej Izby Lekarskiej), m.in. z powodu narażenia na stres i znaczne ryzyko samobójstwa (dwukrotnie większe u lekarzy, a nawet trzykrotnie u lekarek).

Rezydent (lekarka lub lekarz w trakcie specjalizacji) to osoba po 6-letnich studiach, rocznym stażu podyplomowym i zdanym Lekarskim Egzaminie Końcowym. Posiada pełne prawo wykonywania zawodu. Diagnozuje, operuje i leczy pacjentów, ponosząc z tego tytułu pełną odpowiedzialność. Zarobki lekarza rezydenta ustalarozporządzenie ministra zdrowia. Od 2012 wynosi ono od 3170 zł brutto, co w przeliczeniu daje ok. 14 zł netto za godzinę pracy.

Nie tylko płaca, ale i warunki pracy budzą rozgoryczenie młodych lekarzy. Neoliberalne paradygmaty lansowane w zarządzaniu szpitalami boleśnie odczuwają nie tylko pielęgniarki czy ratownicy. System ten wepchnął lekarzy rezydentów w rolę uszczelniaczy funkcjonowania placówki.

Wiele jednostek, zamiast zatrudnić brakujących specjalistów, wprost działa głównie dzięki wykorzystywaniu pracy młodych lekarzy (opłacanych przez Ministerstwo Zdrowia czy wręcz pracujących w ramach wolontariatu). Skutkuje to nieopłacanymi nadgodzinami, zsyłkami do pracy na szpitalne oddziały ratunkowe, zostawaniem w pracy po dyżurach i robieniem wielu innych zajęć tam, gdzie akurat trzeba gasić pożary kadrowe. Dyrektorzy nie mają zahamowań przed żerowaniem na naszym etosie. A wszystko to odbywa się kosztem jakości szkolenia specjalizacyjnego.

Młodzi lekarze i młode lekarki są przepracowani. By związać koniec z końcem, a do tego jeszcze zakupić potrzebne do nauki książki, pracują na więcej niż jednym etacie (średnio 1,6 etatu, czyli ok. 64 godzin tygodniowo). Nie mają czasu na kursy i szkolenia, nie mają czasu dla swoich rodzin.

Przy tak niesatysfakcjonujących zarobkach i źle zorganizowanym szkoleniu, chętnych na zostanie lekarzem w Polsce będzie coraz mniej. Nie można polegać jedynie na reprodukcji rodzin lekarskich i ogólniej – klas, które są w stanie wspomagać swoje pociechy na początku kariery. Zbyt małe zróżnicowanie społeczne przedstawicieli zawodu lekarskiego jest przez wiele gremiów zajmujących się zdrowiem publicznym wymieniane jako jeden z czynników powodujących nierówności zdrowotne w populacji. Zawód lekarza powinien stać się zwyczajną ścieżką dobrego wyboru zawodowego dla ludzi ze wszystkich warstw społecznych. Raport OECD z 2015 r. podaje, że stosunek pensji lekarzy do średniej płacy dla Polski wynosi 1,6 i jest jednym z najniższych w UE. Dla porównania: w Niemczech wynosi 3,7, a w UK – 2,4 (najczęściej wybierane kierunki emigracji naszych lekarzy). Co ciekawe nawet w Czechach wskaźnik ten wynosi 2,2, a w Słowenii 2,3.

Niektórzy będą twierdzić, ze zależy nam tylko na pieniądzach. To byłaby jednak zbyt łaskawa diagnoza naszego położenia.

Protest ten jest o wiele trudniejszy do przełknięcia dla wszystkich fanów niskonakładowej opieki zdrowotnej, gdyż ogniskuje jak w soczewce wszystkie pozostawione na odwal rozwiązania, które nadal obowiązują w systemie ochrony zdrowia.

Polskie państwo w 2014 r. wydawało na szeroko pojęty system ochrony zdrowia4,6 proc. PKB. To o wiele mniej niż wynosi średnia dla naszego regionu Europy Środkowej, nie mówiąc już o bardziej rozwiniętych gospodarczo krajach. Średni nakład finansowy na pacjenta (per capita) w Polsce jest ponad połowę mniejszy niż średnia w krajach OECD (1081$ vs 2536$).

Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, to właśnie cywilizacyjny skok jest naszym najważniejszym celem. Dlatego tak bardzo naciskamy na aspekt edukacyjny i organizacyjny szkolenia młodych lekarzy. Zarówno w strajku pielęgniarek z CZD, jak i manifestacji Porozumienia Rezydentów idzie więc o coś więcej. Chodzi o szerszą niezgodę na rażące zaniedbania, których od lat doświadcza polski system ochrony zdrowia. Pielęgniarki, młodzi lekarze, a za chwilę także inne zawody medyczne, głośno mówią, że efektywnego XXI-wiecznego systemu ochrony zdrowia nie uda się zbudować z dykty, a nowoczesnego szpitala oprzeć o przemęczony personel zatrudniony na śmieciówkach.

***

Przemysław Waszak lekarz stażysta, członek Porozumienia Rezydentów OZZL, pracuje w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Janusza Korczaka w Słupsku.

***

Zobacz także: Julia Kubisa o proteście pielęgrniarek w CZD

Edukacja-Podatki-Ekologia-Przewodniki Wydawnictwo-Krytyki-Politycznej-Promocja-Wakacyjna

**Dziennik Opinii nr 195/2016 (1395)

Bio

Przemysław Waszak

| Lekarz, rezydent psychiatrii
Lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii, na co dzień związany z Wojewódzkim Szpitalem Psychiatrycznym im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. Pracuje jako asystent na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, gdzie przygotowuje rozprawę doktorską o epidemiologii i prewencji psychiatrycznej. Założyciel projektu Nauka Po Ludzku, promującego wiedzę o badaniach naukowych w medycynie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.