Kraj

Hanna Gill-Piątek odeszła z Polski 2050. Koniec partii fajno-Polaków?

Koalicja Polski 2050 z PSL oznacza dla partii Hołowni ostry skręt w prawo. Odejście Hanny Gill-Piątek to przypieczętowuje, bo ona była najsilniejszą lewą skrzydłową. Hołownianie niższych szczebli jej odejściem są zaniepokojeni. Czy kolejna będzie Joanna Mucha?

„Podjęłam dziś trudną decyzję. Polska 2050 weszła na nową drogę, ale nie jest to już moja droga. Dziękuję wszystkim, z którymi miałam zaszczyt budować Polskę 2050 przez ostatnie 2,5 roku” − napisała na Twitterze Hanna Gill-Piątek.

Była twarzą partii w Sejmie, przewodniczącą jej sejmowego koła poselskiego. Była zaangażowana – i nie tylko ona, bo Hołownia przyciągnął wielu zaangażowanych, którzy chcieli zbudować polityczne centrum. Prawdziwe centrum, a nie − jak na ogół w polskiej polityce i całej sferze publicznej − rozpychającą się, czasem ustrojoną w liberalne piórka prawicę.

Centrum według Polski 2050 miało być bardziej zielone, europejskie, laickie, a w każdym razie zdecydowanie spychające sprawy religii w obszary prywatności. Nastawione na młodych, nieudające, że zmiany klimatu to bzdury. Miało być młodszą Platformą Obywatelską – weselszą, mniej zaściankową, obytą z europejską otwartością i zaprzyjaźnioną ze światem.

Oczywiście partia deklarowała, że z PO nie ma nic wspólnego, bo to cyniczni politycy skompromitowani przez ośmiorniczki i brak kontaktu ze zwykłymi ludźmi, tymczasem Polska 2050 wyrosła z ruchu społecznego fajnych Polaków. Fajnych, czyli bez kompleksów, zadowolonych z siebie, mających aspiracje, chcących, by ich państwo tym aspiracjom sprostało. A jednocześnie zniesmaczonych cynizmem polityków. Hołownia dał fajnym Polakom nadzieję na takie państwo.

Co z niej zostanie po ostatnich tygodniach, w czasie których Polska 2050, choć znów stała się w mediach obecna, to jednak nieco straciła na fajności? Bo choć decyzja o głosowaniu przeciw niepraworządnym, niekonstytucyjnym zmianom w Ustawie o Sądzie Najwyższym mogła się podobać, to już ostry pojazd po Donaldzie Tusku, prztyczek wymierzony Paulinie Hennig-Klosce za jej działalność w PO i drwiący stosunek do proponowanych koalicji przedwyborczych był po prostu niesmaczny.

Z jednej strony Hołownia deklarował, że nadal chce trzymać się z dala od polityki i trwać przy wartościach, jakie idą z ruchem społecznym, ale przecież pokazał też ogromne, dość narcystyczne i na wskroś polityczne ego. W czasie konwencji mówił, że zwycięstwo może nie przyjść od razu, może trzeba będzie na nie jeszcze trochę poczekać. Słuchając go, pomyślałam, że to nie tyle o długim marszu partii, ale o tym, że Hołownia jednak gra na siebie, a nie na Polaków, którzy mają dość PiS. I jest gotowy na kolejne lata w opozycji, które pozwolą mu stanąć jeszcze raz do wyborów prezydenckich.

Wspólna lista spraw z PSL

Wtorkowa wspólna konferencja Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza była pewnym zaskoczeniem. Wszak jeszcze parę dni temu, po wolcie Hołowni i końcu mrzonek o wspólnych listach, ogłoszono porozumienie Koalicji Obywatelskiej, PSL i Ruchu Tak! dla Polski. Przedwcześnie? Zdaje się, że tak. PSL ogłasza „listę spraw” z Hołownią. Samorządowcom zaś nie do końca przypadł do gustu warunek, jaki postawiła PO: kandydaci wybrani spośród samorządowców zrzeszonych w Ruchu Tak! dla Polski wchodzą na listy, ale jako członkowie Koalicji Obywatelskiej.

Tak! dla Polski: najważniejsza bitwa wyborcza rozegra się na polu samorządu

Czy podniesienie „spraw” przez liderów PSL i Polski 2050 też okaże się przestrzelone? Co będzie obszarem negocjacji? Kwestie klimatyczne? Jeżeli tak, to wydaje się, że współpracujące partie mogą się potknąć o hodowlę zwierząt. Na tym polu rolnicy, a właściwie hodowcy, nie ustąpią. Ustąpić będzie musiał Hołownia.

Fajni Polacy pewnie jakoś przełkną kiełbasę. Ale prawa zwierząt w gospodarstwach? W tej sprawie są raczej przeciw fermom futerkowym, pewnie woleliby jajka od szczęśliwych kur i sery od szczęśliwych krów. Pewnie nie chcą, by psy przywiązane były łańcuchami, co jednak na wsi jest powszechne. „Piątkę dla zwierząt” Kaczyńskiego, zakazującą hodowli na futra i uboju rytualnego, Kosiniak-Kamysz nazwał „wygaszaniem polskiego rolnictwa”.

Rozdział Kościoła od państwa? Może bardziej na miękko, może po prostu Hołownia będzie o tym mówić mniej. Sprawy genderowe? PSL przystanie na związki partnerskie? 63 proc. związków na wsi to związki nieformalne, ale może wystarczy, że dopuści się związki tylko heteroseksualne. Co do praw kobiet między liderami panuje konsensus: Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że o usunięciu ciąży 14-latki powstałej w wyniku przestępstwa nie będzie się wypowiadał, bo nie jest ginekologiem, a Hołownia ma, jak wiadomo, sumienie wolne od tego typu trosk.

Zostanie OZE i pieniądze z KPO na transformację energetyczną. Tak, wiatraki są dość fajne. A najfajniejsze na pewno pieniądze, które mogłyby do samorządów trafić. Ale w samorządach silny jest PSL, hołownianie ledwo budują swoje struktury. I ten układ w terenie na pewno powinien działaczy Polski 2050 niepokoić. Choć sondaże nie dają PSL-owi wielkich szans na kolejną kadencję w Sejmie, to w terenie struktury PSL złożone są ze starych i bezwzględnych wyjadaczy.

Gill-Piątek: Chcę budować z Hołownią nowe polityczne centrum

Fajni Polacy pójdą do Zielonych?

Tak czy inaczej, koalicja Polski 2050 z PSL oznacza ostry skręt w prawo. Odejście Hanny Gill-Piątek to przypieczętowuje, bo ona była najsilniejszą lewą skrzydłową. Hołownianie niższych szczebli jej odejściem są zaniepokojeni. Czy kolejna będzie Joanna Mucha?

Centrowi wyborcy Polski 2050 cenią aktywizm społeczny, udział w protestach. W badaniu przeprowadzonym przez Instytut Badań Publicznych wskazali to jako trzecią najważniejszą cechę kandydata na posła i senatora (57,5 proc.). Dla bardziej prawicowych wyborców ta cecha jest znacznie mniej istotna (11,61 proc.). Wyborcy Polski 2050 najbardziej też cenią uczciwość (89,4 proc.). Jak przyjmą układ na wskroś polityczny, pragmatyczny, by nie powiedzieć: cyniczny?

Mogą się zniechęcić. Hasło „wspólna lista” najpierw zostało obrzydzone, potem rozmiękczone, zmanipulowane i ostatecznie podane jako „lista spraw”. Niekoniecznie jest tak, że ludzie z wypiekami na twarzy oglądają kolejne oratorskie popisy. Mogę chcieć większego konkretu, a nie zawracania im głowy co pięć minut, nie wiadomo właściwie po co.

Kompromisy, do których zmusi ich układ z kościółkowym PSL, mogą ostatecznie sprawić, że wyborcy Polski 2050 pogodzą się z tym, że nie ma działalności politycznej poza polityką, i zaczną szukać nowego centrum. Wtedy mogą na nowo odkryć Koalicję Obywatelską, w której są np. fajni posłowie i posłanki – jak Sterczewski, Gasiuk-Pihowicz czy Nowacka – i Zieloni, też opowiadający się za wiatrakami, przeciwni dręczeniu zwierząt, zawsze obecni, gdy trzeba interweniować w terenie.

Budyń z groszkiem – razem czy osobno?

Zieloni w Polsce są niewielcy, tymczasem w Parlamencie Europejskim to czwarta najsilniejsza frakcja. W Niemczech to trzecia co do wielkości siła, we Francji są istotnym elementem drugiej co do wielkości partii w kraju, w Holandii partia Zielonych powstała ze środowiska podobnego do hołownian: centrowych, czyli chrześcijańskich i socjalistycznych (tam to słowo nie jest aż takie straszne).

Klimatyczne postulaty Zielonych zapewne bardziej współgrają z istotną dla Polski 2050 sprawą klimatu i energetycznej transformacji. Im nie trzeba tłumaczyć tak jak twardej bazie PSL, dlaczego obdzieranie lisów ze skóry jest złe, że myśliwi nie mogą strzelać po pijaku, a czynienie sobie ziemi poddanej to wcale nie jest pierwsze przykazanie. Są, jak widać, „listy spraw”, o których hołownianie mogą rozmawiać nie tylko z Kosiniakiem-Kamyszem, i może nawet konstruktywniej niż z nim. Tymczasem zegar tyka, na kolejne zmiany strategicznych sojuszy przed jesiennymi wyborami czasu jest coraz mniej, a PiS robi wszystko, by wygrać.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Dziennikarka KrytykaPolityczna.pl
Dziennikarka KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, absolwentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskiego 1976-79”. Autorka książki „Żaba”, wydanej przez Krytykę Polityczną.
Zamknij