Kraj

Graff: Dlaczego feministkom nie wolno krytykować Magdaleny Ogórek?

Mamy ją popierać bezwarunkowo i entuzjastycznie, bo to kobieta.

Konserwatywny dziennikarz Jan Wróbel zakpił z Magdaleny Ogórek, nazywając ją świetną kandydatką prawicową. Marek Borowski, polityk SLD, powiedział ostrożnie: „Wolałbym kandydata, który realizowałby w przeszłości jakąkolwiek, choćby skromną misję polityczną”. Oj, chciałabym zganić obu panów za lekceważący stosunek do kobiet w polityce. Niestety, wiem, że mają rację.

Magdalenę Ogórek krytykuje się od prawa do lewa. Za brak kompetencji i doświadczenia (słusznie); za poglądy (słusznie, jeśli założyć, że to jednak kandydatka lewicowa); za przewinienia męża (niesłusznie – to ona kandyduje). I tylko feministki obowiązuje ścisły zakaz krytykowania Magdaleny Ogórek. Jak tylko próbują, zaraz obrywają za mizoginię i brak kobiecej solidarności. Mamy ją popierać bezwarunkowo i entuzjastycznie, bo to kobieta.

Skandalem okazało się użycie przez Wandę Nowicką i Agnieszkę Grzybek słowa „paprotka”. Teza Magdaleny Środy, że dr Ogórek działa „pod dyktando jakiegoś pana”, wywołała burzę. „Feministki zawyły. Nie z zachwytu, z przerażenia zawyły!” – szydziła na łamach „Wyborczej” Agnieszka Kublik, a wtórował jej Andrzej Saramonowicz, twierdząc, że to „znęcanie się” nad dr Ogórek. […]

Wiele osób sądzi, że psim obowiązkiem feministek jest popierać każdą kobietę w imię solidarności jajników. Mniejsza o poglądy i kompetencje, liczy się tylko płeć.

Cóż, feminizm to nie kobieca mafia, tylko pewna wizja świata i polityki. Środa, Grzybek i Nowicka użyły mocnych słów, ale powiedziały prawdę. Miller nie postawił na dr Ogórek dlatego, że jest wybitną polityczką lewicy (wszyscy wiedzą, że nią nie jest), ale dlatego, że znani politycy mu odmówili, a ona jest młodą i ładną kobietą, która mówi miłe rzeczy o Kościele katolickim i jest fizycznie podobna do Barbary Nowackiej.

Już słyszę groźne pomruki: „Wstyd, feministka, a czepia się wyglądu!”. A ja tylko zgaduję, jak kombinował Miller. Wyszło mu, że w tych wyborach jest miejsce dla jednej młodej blondynki. Kto pierwszy, ten lepszy. Na okładce „Polityki” znalazły się dwie „lwice lewicy” podobnie ubrane i uczesane. Od razu widać, że to o jedną lwicę za dużo. Para siwych lub łysych panów takiego efektu by nie dała, zwłaszcza gdyby obaj byli prawicowi. Ot, dwóch kandydatów do prezydentury, pomyślałby czytelnik.

Miller twierdzi, że dr Ogórek „symbolizuje zmianę na lewicy”. Moim zdaniem symbolizuje stagnację w SLD i potrzebę odwrócenia od niej uwagi mediów. […]

„Paprotka” to nie obelga, lecz żartobliwa nazwa pewnego politycznego mechanizmu. Właściwie należałoby mówić: „paprotkizm” lub „paprotkizacja”. To pseudorównościowa zagrywka, instrumentalizacja płci. Do zdominowanej przez mężczyzn polityki chętnie dopuszcza się pojedyncze kobiety pozbawione politycznego doświadczenia, zaplecza i wpływu. Po co? Ano po to, by pozorując równość, wzmocnić status quo. Kilka lat temu rolę paprotek w polityce tak opisała Barbara Labuda: „Chętnie się z nich korzysta podczas kampanii, wysyła do mediów, każe się uśmiechać, ale nie dopuszcza już do tworzenia strategii”. Co dostają w zamian? Rozpoznawalność i mglistą obietnicę, że to tylko szczebel w karierze, że w przyszłości naprawdę będą kimś. I czasem tak bywa, że z „paprotek” wyrastają wielkie polityczne postacie – podobno Angela Merkel miała być paprotką w rządzie Helmuta Kohla.

Trudno zgadnąć, czy dr Ogórek stanie się kiedyś prawdziwą polityczką. Problem w tym, że na razie nią nie jest, a Leszek Miller sprawnie wykorzystał ją w grze, która nie jest ani lewicowa, ani równościowa. A feministki od tego między innymi są, żeby ten fakt odnotować. […]

Cały tekst Agnieszki Graff czytaj w „Wysokich Obcasach” z dn. 7 lutego 2015.

Czytaj także:
Maciej Gdula, Plastic is not fantastic
Kinga Dunin: Leszek. Ogórek. Kiełbasa i sznurek
Agnieszka Wiśniewska: Sojusz zaskoczył. Teraz czas na nasze „sprawdzam”

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Agnieszka Graff
Agnieszka Graff
Publicystka, amerykanistka
dr hab. Agnieszka Graff – kulturoznawczyni i publicystka, absolwentka Amherst College i Oksfordu, profesorka w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Oprócz „Świata bez kobiet” (2001) – książki, której poszerzone wydanie ukazało się w 2021 roku po dwudziestu latach nakładem wydawnictwa Marginesy – wydała też: „Rykoszetem. Rzecz o płci, seksualności i narodzie” (W.A.B. 2008), „Matkę feministkę” (Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2014) oraz „Memy i graffy. Dżender, kasa i seks” (Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2015, wspólnie z Martą Frej). W serii z Różą Krytyki Politycznej ukazał się autobiograficzny wywiad rzeka pt. Graff. Jestem stąd” (2014; współautorem jest Michał Sutowski). Publikowała teksty naukowe w takich czasopismach jak: „Signs”, „Public Culture”, „East European Politics and Societies”, „Feminist Studies”, „Czas Kultury” i „Teksty Drugie”. Współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca, członkini rady programowej stowarzyszenia Kongres Kobiet. Od kilku lat pisuje felietony do „Wysokich Obcasów”. Autorka polskiego przekładu „Własnego pokoju” Virginii Woolf.
Zamknij