Kraj

Niezły program na tonącej platformie

Wystąpienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej było pozytywne i nastawione na przyszłość. W centrum programu Koalicji Obywatelskiej znalazły się nie afery rządzących, ale strukturalne problemy i wyzwania rozwojowe dla społeczeństwa: opieka zdrowotna, polityka senioralna, edukacja i ekologia. Rafał Bakalarczyk polemizuje z Adamem Leszczyńskim.

Platforma Obywatelska po prezentacji swego programu spotkała się z krytyką i z lewej, i z prawej strony. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej propozycjom tej partii – abstrahując od sympatii i antypatii wobec autorów – znajdziemy tam szereg tropów naprawdę godnych uwagi.

Adam Leszczyński niedawno stwierdził na łamach Krytyki Politycznej, że Platformą Obywatelską lewica nie powinna się już zajmować, gdyż partia ta – choćby przy okazji prezentacji programu – pokazała, jak dalece chyli się upadkowi, a siły do walki politycznej należy raczej zachować na poważniejszego przeciwnika – Prawo i Sprawiedliwość. Ja sam, nie będąc sympatykiem największej siły opozycyjnej, miałem jednak zupełnie inne odczucia.

Nie nostalgia, ale wyzwania strukturalne

Podczas konwencji programowej, a potem czytając sam program Koalicji, odniosłem wrażenie, że Małgorzata Kidawa-Błońska i pozostałe polityczki prezentujące kolejne propozycje programowe próbują odkleić od partii dwie łatki przypisywane ich formacji: reaktywnego anty-PiS-u oraz bezdusznego (neo)liberalizmu.

Leszczyński: Lewico, oszczędzaj siły do walki z PiS. Platforma za moment zapadnie się sama

Nawet w części diagnostycznej głównego wystąpienia, gdy kandydatka KO na premierkę punktowała dysfunkcje obecnego państwa, to nie afery i błędy rządzących ani perspektywa ich surowego rozliczenia były w centrum, lecz strukturalne problemy i wyzwania rozwojowe dla społeczeństwa. Dominujący przekaz był pozytywny, zorientowany bardziej na przyszłość niż negację działań Zjednoczonej Prawicy czy też nostalgię za tym, co było przed rokiem 2015. Inna sprawa to treść propozycji rozwiązań i wiarygodność ich autorów.

I tu dochodzimy do drugiej z etykiet KO jako nieczułych liberałów, w najlepszym razie zapatrzonych w abstrakcyjne wskaźniki ekonomiczne, w najgorszym zaś – dbających o interesy oligarchii i wąskiej grupy ludzi sukcesu, bez zważania na szarego człowieka, jego potrzeby i troski. Prezentacja programu i jego spisana treść nie wpisują się w ten obraz. Znalazły się tam wprawdzie wątki i pomysły ekonomiczne rodem z lat 90., ale niekoniecznie na pierwszym planie.

Jak uniknąć apokalipsy, czyli wszystko, czego nie chcecie wiedzieć o polskim zdrowiu, choć powinniście

Nacisk położono na inne sfery: opiekę zdrowotną, politykę senioralną, edukację, ekologię, także w jakiejś mierze – choć dość zachowawczo – prawa obywatelskie grup, które mogą dziś czuć się defaworyzowane (rodzice pragnący skorzystać z in vitro, mniejszości seksualne, którym ułatwiłaby życie możliwość zawarcia związków partnerskich). Nie zanegowano też dorobku „socjalnego” aktualnej władzy.

Z kolei najbardziej kontrowersyjne punkty, jak choćby program „Niższe podatki, wyższe płace”, mają zarówno aspekt liberalny, jak i prospołeczny (zwiększenie dochodów osób, które zarabiają względnie niewiele).

O samej koncepcji, jej potencjalnych skutkach i szansach warto krytycznie dyskutować, wskazując ewentualne minusy (podobnie jak w przypadku alternatywnej wizji znacznego podniesienia płac, jaką zaproponował w kampanii PiS). Trudno jednak widzieć w tym prosty powrót do neoliberalnej utopii, w której rynek wszystko najlepiej wyreguluje, państwo zaś ma mu jak najmniej przeszkadzać.

Dopracowana polityka senioralna

We wspomnianym już tekście Adam Leszczyński zarzucił programowi KO eklektyzm i chaotyczność („zbiór propozycji od Sasa do Lasa”), a także oderwanie od realiów życia społecznego (obietnica darmowego internetu dla młodych). Ja też sądzę, że kwestia wykluczenia cyfrowego wśród młodych ma nieco inne oblicze niż brak dostępu do sieci, a i samo zjawisko najmocniej dotyka osób starszych.

Lęk nasz powszedni

Niemniej trudno tylko na tej postawie wydawać ocenę o całym programie, zupełnie pomijając te postulaty, które odnoszą się do realnych potrzeb i wyzwań. Z objętości i eklektyzmu programu trudno zaś robić zarzut – ja np. wolę dokumenty, które obejmują szeroki zakres spraw (nawet jeśli trudno czasem znaleźć ich wspólny mianownik czy ideę przewodnią) niż programy bardziej spójne, ale hasłowe czy zawężone do wybranych kwestii. Jako obywatel wolę po prostu wiedzieć, jakie dana formacja ma pomysły na poszczególne sfery życia (i czy w ogóle je ma) oraz z czego później można ją rozliczać.

Liczącą 136 stron książeczkę programową Twoja Polska trudno jednak recenzować całościowo. Z racji zainteresowań napiszę jedynie o części senioralnej, tym bardziej że jest ona silnie wyodrębniona i dość dobrze – także na tle programów konkurencji – dopracowana.

Zawiera ona trzy elementy: premię emerytalną (pakiet akcji dla seniorów, który pracowali 40 lat), trzynastą emeryturę na stałe i co roku oraz tzw. czek opiekuńczy. Na pierwszy plan wybija się właśnie ta ostatnia koncepcja, choć wątpliwe, by pomysł ten stał się częścią publicznej debaty. A szkoda.

Czek opiekuńczy to pomysł na bon, który otrzymywałaby osoba o stwierdzonych potrzebach opiekuńczych i przy pomocy którego mogłaby opłacać (sama lub za pośrednictwem opiekuna prawnego, najczęściej członka rodziny) usługi opiekuńcze. Dziś wiele osób i rodzin w takiej sytuacji albo na takie usługi nie stać, albo finansowanie ich z własnej kieszeni rujnuje domowe budżety. Czek taki byłby wart do 1000 złotych. Cała koncepcja jest zresztą bardziej złożona, a projekt ustawy, którą klub PO złożył w tej kadencji (przygotowany wcześniej pod kierunkiem senatora Mieczysława Augustyna), zawiera wiele innych elementów (np. urlopy dla opiekunów).

Polacy znają wiele sposobów na niepłacenie alimentów

Wydaje się, że – przy różnych zastrzeżeniach – pomysł czeku stanowi jakąś odpowiedź na rosnące wraz ze starzeniem się społeczeństwa potrzeby opiekuńcze i trudności zaspokojenia ich zasobami osób najbliższych. Może być on pomocny dla osób samotnych o ograniczonej samodzielności, jak i tych, których bliscy pracują czy chcieliby pracować lub z innych powodów nie są w stanie w pełni poświęcić się opiece. Koncepcja nie zawiera jednak obietnicy dla tych osób, które zdecydowały się samodzielnie poświęcić opiece, zrezygnowały z pracy i starają o finansowe świadczenia opiekuńcze. Autorzy programu zdają się tego świadomi, gdyż piszą: „Gdy zaś osoba bliska nie pracuje, wtedy dotyczą jej przepisy o zasiłku dla opiekuna z tytułu innej ustawy o świadczeniach rodzinnych”.

Szkopuł w tym, że w obecnych ramach prawnych wspomniany specjalny zasiłek opiekuńczy nie wystarcza do zabezpieczenia niepracującej zarobkowo grupy opiekunów, a dla wielu z nich jest niedostępny. Rozwiązanie to należałoby rozszerzyć (kłania się niezrealizowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku), ale na ten temat nie znajdujemy bezpośrednio informacji w programie PO-KO (podobnie zresztą jak w programach innych partii).

500+ dla niepełnosprawnych, czyli nieźle, tylko czemu tak mało?

Poza tym trudno powiedzieć, czy projekt zawierający czek opiekuńczy wszedłby w życie, gdyby KO rządziła lub współrządziła (wszak w podobnej postaci projekt gotowy był już kilka lat temu, gdy Platforma Obywatelska wraz z PSL miały parlamentarną większość). Tak czy inaczej, warto o tej koncepcji rozmawiać i traktować ją jako ciekawy punkt odniesienia do poszukiwań alternatywnych pomysłów reform i rozwoju systemu opieki długoterminowej. Takich wartych uwagi pomysłów jest na kartach tego programu więcej, także w innych dziedzinach.

Program Twoja Polska to wyzwanie dla lewicy

Czy program Twoja Polska jest socjaldemokratyczny? Lewicowy? Bynajmniej. Nie jestem jednak pewien, czy byłoby to pożądane. Programu lewicowego oczekiwałbym raczej po lewej stronie politycznego spektrum (i generalnie go tam znajduję), niekoniecznie zaś w liberalnym centrum. Dobrze jednak, jeśli i tam znajdziemy wątki socjalne, progresywne, sensowne z punku widzenia interesu publicznego czy po prostu inspirujące. Dobrze też, jeśli są tam elementy jakoś zbieżne z programami innych partii, bo daje to nadzieję na szersze poparcie dla bliskich nam pomysłów.

Zandberg: Chcemy nowoczesnego państwa dobrobytu [rozmowa]

Wydaje mi się czymś dobrym, że zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platforma/Koalicja Obywatelska po zeszłej dekadzie, w której były mocno zanurzone w neoliberalnej wyobraźni, stały się bardziej otwarte na niektóre przynajmniej tematy, problemy i rozwiązania społeczne. Dla lewicy może być to utrudnienie, ale może też stwarzać szansę. To mianowicie bodziec motywujący do zwiększania wysiłku na rzecz bardziej konkretnych i dopracowanych politycznych projektów. Nie wystarczy już hasło „państwa dobrobytu” (gdyż niemal każde ugrupowanie przedstawia jakiś jego wariant), potrzeba za to refleksji, jaki konkretnie model tego państwo będzie najskuteczniejszy czy najbardziej zbieżny z bliskimi nam wartościami i celami. I przede wszystkim, jak jego wizję przekonująco zakomunikować.

Lewico, nie fantazjuj, że Platforma za moment sama się zapadnie

Bio

Rafał Bakalarczyk

| Doktor nauk społecznych
Doktor nauk o polityce publicznej, współredaktor naczelny pisma „Polityka senioralna”, członek komisji ekspertów ds. osób starszych przy RPO, współpracownik m.in. Fundacji Norden Centrum, OMS im. Ferdynanda Lassalle'a. Magazynu Kontakt i portalu Więź.pl. Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Zajmuje się polityką społeczną, głównie senioralną, rodzinną, wobec osób z niepełnosprawnościami, opieką długoterminową oraz ubóstwem i wykluczeniem.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.