Świat

Unia przegra na Wschodzie?

Radosław Sikorski twierdził, że 2013 może być „olbrzymim sukcesem” unijnej polityki wschodniej. Coraz bardziej jest jednak prawdopodobne, że będzie porażką.

W listopadzie ma się odbyć szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, na którym Ukraina może podpisać umowę stowarzyszeniową z UE. W mediach pojawiły się jednak informacje, że czarnym koniem tego szczytu może być Mołdawia, która podpisze umowę jeszcze przed Ukrainą. „Nie, to nie jest możliwe z technicznego punktu widzenia. Tekst umowy z Ukrainą mamy zamknięty. Co więcej, albo już gotowe, albo prawie gotowe są tłumaczenia. Z Ukrainą będziemy technicznie gotowi do podpisania umowy. To, co jest technicznie możliwe z innymi krajami Partnerstwa Wschodniego, to zamknięcie negocjacji i ewentualnie parafowanie” – zdementował te pogłoski Sikorski. Tym niemniej oczekiwania wobec Mołdawii i jej europejskiego sukcesu były duże. Tymczasem już kilkanaście dni po optymistycznych słowach ministra sytuacja w obu państwach, które miały odegrać główną rolę na szczycie, zmieniła się diametralnie.

Filat zamiast Filata?

W połowie lutego premier Mołdawii Vlad Filat postanowił rozwiązać rządzącą koalicję partii o nazwie Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej. Powodem miał być spór z Vladem Plahotniukiem, biznesmenem i politykiem z wchodzącej w skład koalicji Partii Demokratycznej, którego Filat oskarżył o korupcję. Utrata większości w parlamencie pozwoliła na przegłosowanie wotum nieufności już 5 marca. Wniosek poparli członkowie Partii Komunistycznej Republiki Mołdawii, byli sojusznicy z Partii Demokratycznej i niezależni deputowani.

– Obecnie najbardziej prawdopodobne są dwa scenariusze. Wedle pierwszego premierem nowego rządu po raz kolejny zostanie Vlad Filat. Wedle drugiego zostaną ogłoszone przedterminowe wybory ze względu na brak porozumienia między partiami – mówi analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Całus. – Oczywiście jest jeszcze trzeci scenariusz: premierem zostaje ktoś inny. Jednak dzisiaj jest on najmniej realny.

Dymisja rządu postawiła pod znakiem zapytania losy umowy stowarzyszeniowej z UE. Aby została ona parafowana, partie byłej już koalicji muszą się porozumieć i zatwierdzić premiera oraz rząd w ciągu czterdziestu pięciu dni przewidzianych przez konstytucję. – Jeśli tak się stanie, to proces integracji europejskiej nie zwolni – mówi Całus. – Istnieje jednak poważne ryzyko, że przedłużający się kryzys polityczny doprowadzi do przedterminowych wyborów. W takiej sytuacji umowa stowarzyszeniowa nie zostanie parafowana w listopadzie w Wilnie.

Janukowycz dalej walczy z opozycją

W pierwszych dniach lutego Ukrainę odwiedził komisarz Unii Europejskiej do spraw rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Štefan Füle. Krytykował wówczas władze Ukrainy za brak reform, w tym tych najważniejszych: sądownictwa, ordynacji wyborczej i walki z tak zwanym „wybiórczym stosowaniem prawa”. Dla obu stron jasne jest, że pod hasłem „wybiórcze stosowanie prawa” kryją się wyroki dla opozycjonistów – byłej premier Julii Tymoszenko i byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenki. Praktycznie te same zarzuty, choć już w bardziej kurtuazyjnym tonie, zostały powtórzone podczas szczytu UE-Ukraina 25 lutego.

Za każdym razem prezydent Wiktor Janukowycz i jego otoczenie obiecywali realizację wszystkich wymaganych przez Unię reform. Dobra wola może jednak nie wystarczyć: podpisanie umowy stowarzyszeniowej w Wilnie stoi pod coraz większym znakiem zapytania.

Na trzy dni przed szczytem Janukowycz przeprowadził „Dialog z krajem” – w programie telewizyjnym o takim tytule odpowiadał na pytania zadawane przez „przypadkowych” mieszkańców Ukrainy. W jednej ze swoich wypowiedzi skrytykował Europejską Wspólnotę Energetyczną, która rzekomo nie udziela wystarczającej pomocy Ukrainie w negocjacjach gazowych z Rosją. A ewentualne wyjście z EWE uniemożliwi podpisanie umowy stowarzyszeniowej.

6 marca Wyższy Administracyjny Sąd pozbawił Serhija Własenkę, deputowanego i jednocześnie obrońcę Julii Tymoszenko, mandatu. Powodem miało być łączenie pracy w Radzie Najwyższej z działalnością adwokacką. Własneko twierdzi, że prawo tego nie zabrania. Utrata immunitetu oznacza, że przeciwko politykowi wkrótce może zostać wszczęty proces. Znając „niezależność” ukraińskiego sądownictwa, można założyć, że Własenko podzieli losy swojej podopiecznej.

Ale już wcześniej z Brukseli i Waszyngtonu dochodziły krytyczne głosy. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przytoczył wypowiedź niemieckiego MSZ, że Ukraina ostatecznie pożegna się z umową stowarzyszeniową. W podobnych duchu wypowiadał się wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz.

Czy będzie po co jechać do Wilna?

Nawet jeśli budowanie nowej koalicji w Mołdawii się przedłuży, a przez to parafowanie umowy stowarzyszeniowej nie będzie możliwe w listopadzie, to integracja tego kraju z UE wydaje się niezagrożona. Partie proeuropejskie cieszą się w Mołdawii wciąż dużą popularnością. W przypadku Ukrainy sytuacja wygląda dużo gorzej. Janukowycz gra na nosie UE i podejmuje kolejne decyzje, które wzburzają unijnych polityków. Swoją rolę odgrywa tu zapewne kontroferta Rosji, która w zamian za dzierżawę na kilkadziesiąt lat ukraińskiego systemu gazociągów gotowa jest obniżyć Ukrainie ceny za gaz i udzielić kredytów umożliwiających dopięcie ukraińskiego budżetu i spłatę zagranicznych długów.

Jest więc całkiem możliwe, że nie będzie po co jechać do Wilna. A o 2013 roku minister Sikorski będzie chciał jak najszybciej zapomnieć.

Projekt finansowany ze środków Parlamentu Europejskiego.

 

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Paweł Pieniążek

| Dziennikarz, reporter
Relacjonował ukraińską rewolucję, wojnę na Donbasie, kryzys uchodźczy i walkę irackich Kurdów z tzw. Państwem Islamskim. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor książek „Pozdrowienia z Noworosji” (2015), „Wojna, która nas zmieniła” (2017) i „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” (2019). Dwukrotnie nominowany do nagrody MediaTory, a także do Nagrody im. Beaty Pawlak i Nagrody „Ambasador Nowej Europy”. Stypendysta Poynter Fellowship in Journalism na Yale University.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.