Serwis klimatyczny, Świat

Raport klimatyczny IPCC: Stawką jest nasze przetrwanie

Jeśli utrzymamy kurs, na którym jesteśmy, do końca stulecia temperatura podniesie się tak, że oznaczałoby to kres ludzkiej cywilizacji. − Mamy ostatnią szansę, by powstrzymać najbardziej katastrofalne skutki kryzysu klimatycznego. Musimy ją wykorzystać − mówi nam Anna Ogniewska z Greenpeace.

Międzyrządowy Panel do spraw Zmian Klimatu IPCC ogłosił pierwszą część raportu podsumowującego globalne zmiany klimatu. Pierwsza część obejmuje ponad 14 tys. publikacji naukowych z obszaru nauk przyrodniczych. Pracowało nad nią 751 naukowców i naukowczyń z kilkudziesięciu krajów oraz reprezentanci 195 rządów całego świata. Podsumowuje on najbardziej aktualną wiedzę na temat zmian klimatu i prognozy ich dalszego przebiegu.

To już szósty raport IPCC, ale pierwszy, który ocenia ryzyko przekroczenia tzw. punktów krytycznych. I pierwszy, który w takim stopniu podkreśla krytyczną sytuację kluczowych ziemskich ekosystemów: prądów oceanicznych, lasów deszczowych czy czap lodowych na biegunach.

W czasie konferencji towarzyszącej publikacji raportu IPCC, jak mantra powtarzał się przekaz, że zmiany klimatu, niemające precedensu w historii, są wynikiem działalności człowieka.

Czemu to właśnie podkreślano? Bo nadal wielu przywódców politycznych udaje, że problem ich nie dotyczy, a zmiany klimatu są „naturalne” ,a nie antropogeniczne, czyli spowodowane działalnością przemysłową człowieka.

PiS nie jest tu gorszy od PO: politycy wciąż wierzą, że zmiana klimatu nie dotyczy Polski

− Bardzo potrzebne jest podkreślanie wpływu człowieka na klimat bo wciąż za mało jest robione, by przeciwdziałać wzrostowi globalnej temperatury. Słowa kolejnych panelistów kierowane były przede wszystkim do polityków, bo to oni podejmują decyzje, to oni są w stanie pchnąć naszą cywilizację na nowe tory − mówi ekspertka Greenpeace ds. klimatu Anna Ogniewska, którą poprosiliśmy o skomentowanie raportu.

Raport IPCC daje także nadzieję. Mamy jeszcze szansę, żeby zatrzymać zmiany na poziomie, który pozwoli żyć na tej planecie. Ale musimy działać stanowczo i natychmiast − te słowa również powtarzały się podczas konferencji.

Co się zmieniło?

Raport podkreśla, że przyczyną obserwowanych obecnie zmian klimatu jest działalność człowieka od początku rewolucji przemysłowej i spalania paliw kopalnych na masową skalę. Poziom CO2 w atmosferze jest teraz najwyższy od co najmniej 2 milionów lat. Nieprzerwane emisje gazów cieplarnianych do atmosferty, destabilizują klimat, niszczą lasy i bioróżnorodność, czyli warunki, które kiedyś umożliwiły rozwinięcie się ludzkiej cywilizacji.

W latach 2011−2020 średnia temperatur na powierzchni Ziemi była o ok. 1,09 stopnia wyższa niż w epoce przedprzemysłowej. Temperatura lądów wzrosła o 1,59 st., a oceanu o 0,88 st. Ostatnie 5 lat były najgorętsze w historii pomiarów.

Taką temperaturę jak obecnie, mieliśmy ostatnio 125 tysięcy lat temu, w ostatnim interglacjale. Poziom mórz był wtedy o 5−10 metrów wyższy niż obecnie. Poziom wód oceanicznych stale się jednak podnosi. W ciągu ostatniego stulecia już o 20 cm, a w ciągu ostatnich sześciu lat naukowcy zaobserwowali gwałtowne przyspieszenie: z 1,3 mm do 3,7 mm na rok.

Tego zjawiska nie da się już zatrzymać w ciągu najbliższych stuleci. Można je jedynie ograniczać, bo jest związane z procesem topnienia lodowców. Tempo utraty pokrywy lodowej na Grenlandii w latach 2010−2019 jest sześć razy szybsze niż w latach 1992−1999, Antarktyda traciła lód trzy razy szybciej w tych samych okresach.

Raport językiem naukowym i stonowanym opowiada o dramatycznych zmianach, które obserwujemy codziennie. To przedłużające się okresy suszy, które skutkują pożarami, takimi jak w tej chwili w Grecji, we Włoszech, w Turcji, na Syberii i w Amazonii. Opady, których gwałtowność nasila się systematycznie od lat 80. XX wieku. Podnosząca się temperatura sprawia, że oceany się duszą, jest w nich coraz mniej tlenu. Podnosi się kwasowość wody. Tak kwaśne oceany ostatnio były dwa miliony lat temu.

Jaki ważne są oceany dla życia ludzkiego?

− Co trzeci oddech, który czerpiemy, zawdzięczamy oceanom − mówi obrazowo Anna Ogniewska.

Co nam grozi?

Katastrofa klimatyczna już się zaczęła i dotyka ludzi na całej Ziemi. Raport mówi, że fale gorąca i ulewne deszcze są znacznie częstsze od lat 50. XX wieku i dotykają już 90 proc. powierzchni Ziemi. Ilość tajfunów i huraganów wzrosła od lat 70. XX wieku o 66 proc.

Nawet Europa, której wydaje się, że jest bezpieczna, doświadcza pożarów i powodzi. „Nie możemy dalej zakładać, że obywatele krajów zamożnych i bezpiecznych, takich jak Kanada, Niemcy czy Japonia, będą w stanie przetrwać gwałtowne zjawiska pogodowe, wynikające ze zmian klimatu” powiedziała prof. Katharine Hayhoe, szefowa The Nature Conservancy.

Zmiany, które dawniej zachodziły w ciągu setek tysięcy lat, teraz dokonują się w dziesiątkach. Część z nich jest nieodwracalna, część możemy jeszcze spowolnić. Stawką jest nasze przetrwanie.

Ekstremalne temperatury, które kiedyś dotykały nas raz na pół wieku, teraz pojawiają się raz na dekadę. Jeśli temperatura wzrośnie o 1,5 stopnia − będą zdarzały się raz na pięć lat.p  Przy 2 st. C raz na trzy i pół roku, a przy 4 st. C co kilkanaście miesięcy. Ale tego może już nie być komu odnotować.

Zbyt powolna redukcja emisji gazów cieplarnianych do atmosfery może sprawić, że globalna temperatura urośnie o ponad 2 stopnie C, co grozi przekroczeniem klimatycznych punktów krytycznych i utratą jakiegokolwiek wpływu na dalsze, katastrofalne zmiany.

Mimo, że naukowcy są pewni, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat Ziemia ociepli się o 1,5 stopnia, uważają oni, że wciąż mamy jeszcze szansę na to, by utrzymać ten wzrost w ryzach. Żeby to osiągnąć, musimy natychmiast wdrożyć na ogromną skalę zmiany, które pozwolą zredukować emisje CO2 do atmosfery. Z raportu wynika, że kluczowy jest rok 2030. Do tego czasu musimy ograniczyć emisje CO2 o co najmniej połowę.

Procesy, które już się rozpoczęły: np. topnienie lodowców, są nie do odwrócenia przez kolejne wieki. Oznacza to, że np. poziom wody musi się podnieść, nawet o 100 cm do końca stulecia.

Katastrofa klimatyczna – tracimy kontrolę

Co możemy zrobić?

− Pomimo poczucia zbliżającej się katastrofy, pomimo obrazów powodzi i pożarów, które oglądamy w telewizji, naukowcy podkreślają, że mamy szansę nie przekroczyć tych wszystkich punktów krytycznych. Cały czas mamy szansę sprawić, by świat w którym żyjemy był w miarę bezpieczny i przewidywalny. Pomimo tego, co obserwujemy, jeszcze nie przekroczyliśmy granicy, za którą może czekać nas zagłada. Naukowcy podkreślają, że cały czas mamy szansę, jeśli odejdziemy od węgla do 2030 roku i niedługo potem od gazu ziemnego − podkreśla Anna Ogniewska z Greenpeace.

Raport nie pozostawia wątpliwości, liczy się każda tona wyemitowanych gazów cieplarnianych. Każda kosztuje bowiem Ziemię powodzie i pożary. Każda kolejna tona emisji przybliża nas do przekroczenia punktów krytycznych.

Jeśli przestaniemy emitować, w ciągu kolejnej dekady lub dwóch temperatura zacznie spadać, a razem z nią zagrożenie ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Jednak jeśli natychmiast i na dużą skalę nie zredukujemy emisji, nie będziemy mieć szans na ograniczenie temperatury do 1,5 st. − komentował sekretarz IPCC Abdalah Mokssit.

Jakie jeszcze słowa powtarzały się w czasie konferencji? Że musimy działać mocno, zdecydowanie i szybko.

− Cele klimatyczne są podnoszone. Unia Europejska niedawno podniosła swój cel redukcji emisji z 40 do 55 proc. To nadal zdecydowanie za mało. Aby być na ścieżce do półtora stopnia, ten cel powinien zostać podniesiony do co najmniej 65 proc. Mam nadzieję, że przygotowywane obecnie dyrektywy i rozporządzenia będą znacznie bardziej podnosić poprzeczkę. Mamy środki i ostatnią szansę, by powstrzymać najbardziej katastrofalne skutki kryzysu klimatycznego. Musimy ją wykorzystać − mówi Anna Ogniewska.

Popkiewicz: Polska nie może być hamulcowym zmian

Po poprzednich raportach, równie jednoznacznych i katastroficznych, ten kładzie nacisk na szansę, jaką wciąż mamy. Jednocześnie horyzont koniecznych do przeprowadzenia zmian sięskrócił. Teraz to już tylko najbliższych osiem lat − do 2030 r. Politycy, którzy na swoje decyzje patrzą z perspektywy kilkuletnich kadencji, nie mogą już zdjąć z siebie odpowiedzialności za klimat. Od decyzji podejmowanych przez nich dziś zależy osiągnięcie globalnego celu.

− Sytuacja jest bardzo poważna. Oczy całego świata skierowane są na rządzących. Najbliższy szczyt klimatyczny będzie miał miejsce już w listopadzie, w Glasgow. Tam będą podejmowane kolejne decyzje polityczne o tym, jak szybko będą redukowane emisje. Wyzwania są ogromne, ale możliwości również. Mamy globalne porozumienie i cel: nie przekroczyć 1,5 stopnia. Mamy też do tego środki. Energia słoneczna i wiatrowa stały się najtańszymi źródłami energii, ich koszty ciągle spadają. Międzynarodowa Agencja Energetyczna widzi możliwość osiągnięcia celu 1,5 stopnia i widzi, że OZE przynoszą ogromne korzyści. Sektor finansowy zaczyna się budzić i dostosowuje swoje strategie do założonego celu. Wszystko zależy od decyzji politycznych, od tego czy rządy podejmą zdecydowane działania, by uratować ludzkość, uratować nasz świat − komentuje Anna Ogniowska.

**
Kolejne części raportu IPCC, które dotyczą wpływu człowieka i możliwości minimalizowania strat, będą publikowane na początku kolejnego roku.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.
Zamknij