Historia

Narodowy dzień pamięci antysemitów wyklętych

wykleci-mural-nowa-ruda

Antysemityzm był ważnym elementem w refleksji politycznej i propagandzie „wyklętych”. Dopuszczali się oni licznych zbrodni na Żydach, jak też innych mniejszościach narodowych i wyznaniowych – mówi historyk August Grabski.

Sławek Blich: Powojenne podziemie zbrojne jest w centrum polityki historycznej rządu PiS, gloryfikację zaczął już zresztą prezydent Komorowski. Jednocześnie sam IPN i prawicowi historycy piszą o „zbrodniach o znamionach ludobójstwa” i mordach na Żydach czy ludności białoruskiej dokonanych przez oddziały „wyklętych”. Czy polskie społeczeństwo zaraz po wojnie naprawdę popierało ich działania?

August Grabski: Po pierwsze, kiedy mówimy o tzw. wyklętych, należy pamiętać, że to dość niewielka grupa. W 1945 roku liczbę antykomunistycznych partyzantów możemy szacować na maksimum kilkanaście tysięcy osób (oczywiście istniały też ich cywilne grupy wsparcia). Mówimy więc o zdecydowanej mniejszości żołnierzy dawnego Polskiego Państwa Podziemnego, które rozwiązało się latem 1945 roku i „wyklęci” nie mogą być tym samym uznani za jego kontynuację.

Dla porównania w maju tego roku w szeregach Ludowego Wojska Polskiego było ponad 370 tys. żołnierzy.

Dlatego przetrwanie „wyklętych” zależało w dużym stopniu od postawy chłopów. Wieś jednak dość szybko zaczęła się od nich odwracać: zdecydowała o tym dokonana przez komunistów reforma rolna, koniec wojny, odbudowa kraju i niechęć do utrzymywania „leśnych”. Z drugiej strony, aby przetrwać, „wyklęci” musieli zabierać chłopom żywność, ubrania itp. Wiele grup antykomunistycznych już w 1945 roku coraz bardziej się kryminalizowało, dopuszczało coraz większej liczby rabunków i zbrodni na niechcących ich wspierać chłopach. Pamiętajmy, że wyklęci zamordowali też tysiące cywili będących etnicznymi Polakami.

A czy wśród tzw. żołnierzy wyklętych nie było polskich Żydów?

Nie było, ponieważ antysemityzm był ważnym elementem w refleksji politycznej i propagandzie „wyklętych”. Dopuszczali się oni licznych zbrodni na Żydach, jak też innych mniejszościach narodowych i wyznaniowych. Co ważne, nie dotyczy to tylko Narodowych Sił Zbrojnych czy innych grup o charakterze endeckim, ale też Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, postrzegającego się jako kontynuacja Armii Krajowej. Bez wątpienia mimo całego rozbicia organizacyjnego „wyklętych” stosunek głównego ich nurtu wobec Żydów był zdecydowanie wrogi.

To znaczy? Kim byli Żydzi dla „wyklętych”?

Przede wszystkim obcymi, komunistami oraz wyzyskiwaczami. Takie oceny nie były oryginalnym „dorobkiem” tzw. wyklętych. Przejęli je po prostu po największych obozach politycznych II RP: narodowej demokracji, chrześcijańskiej demokracji, sanacji (z okresu po 1935 roku). Żaden z tych obozów nie widział miejsca dla Żydów w Polsce, każdy chciał ograniczenia ich praw i masowej emigracji z kraju.

W ulotkach WiN Żydzi przedstawiani są jako „zdrajcy”, „pasożyty”, „plemię żmijowe”, a rządy polskiej lewicy traktowane są jako „rządy żydowskie” (!). Podkreślę jeszcze raz, że tego typu oceny nie pojawiały się tylko w ulotkach lokalnych struktur, ale znajdziemy je nawet w Memoriale Zrzeszenia WiN do Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Zaremba: Wyblakłe powstanie i chłopaki z lasu

Za antysemitów możemy uważać wielu spośród najbardziej dziś spopularyzowanych dowódców „wyklętych”, takich jak np. Hieronim Dekutowski ps. Zapora (WiN, Lubelszczyzna), Zdzisław Broński ps. Uskok (WiN, Lubelszczyzna), Leon Taraszkiewicz ps. Jastrząb oraz Edward Taraszkiewicz ps. Żelazny (WiN, Lubelszczyzna), Józef Zadzierski ps. Wołyniak (Narodowa Organizacja Wojskowa, Rzeszowszczyzna), Stanisław Sojczyński ps. Warszyc (NSZ, woj. łódzkie), Józef Kuraś ps. Ogień (Podhale) itp.

Pomnik Kurasia w Zakopanem odsłonił w sierpniu 2006 roku prezydent Lech Kaczyński.

Niestety tak. A przecież przeciwko rehabilitacji „Ognia” protestowało Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej, mniejszość słowacka w Polsce (w stosunku do której Kuraś również dopuścił się licznych zbrodni) czy też kombatanci z Armii Krajowej z Nowego Targu, którzy zablokowali zbudowanie pomnika „Ognia” właśnie tam. Dla nich wszystkich „Ogień” był przede wszystkim bandytą.

Czy Duda zaapeluje do narodowców, żeby zdjęli koszulki z „Burym”?

Wspomniał pan o zbrodniach dokonywanych na Żydach przez „wyklętych”? Co dziś o nich na pewno wiemy?

Po wyzwoleniu zamordowano w Polsce w różnych okolicznościach ponad 700 Żydów. Nie ma pełnej listy i opisu tych morderstw, więc musimy posługiwać się szacunkami. Jednak w literaturze naukowej opisanych jest już ponad sto kilkadziesiąt takich zbrodni „wyklętych”.

Osobiście antysemickie zbrodnie podziemia antykomunistycznego szacowałbym na ponad 200 zabitych Żydów. Więcej ofiar na sumieniu ma WiN niż NSZ (które były po prostu mniejszą organizacją). Trzeba dodać, że ofiar byłoby jeszcze więcej, gdyby nie środki obronne podjęte przez polskich Żydów: przenoszenie się do większych miast (podczas gdy „wyklęci” działali w kompleksach leśnych i środowiskach wiejskich) oraz powołanie żydowskiej zbrojnej samoobrony współpracującej z MO, UB i ORMO. Rekordzistą jeśli chodzi o liczbę zabitych Żydów, był gloryfikowany dziś przez prawicę dowódca Józef Kuraś, ps. Ogień. Jego oddział zabił ponad 30 Żydów, w tym kobiety i dzieci.

Od kultu „wyklętych” do przemocy

Niektórzy starają się usprawiedliwiać zbrodnie „wyklętych” komunistycznymi poglądami ofiar i logiką „wojny domowej”.

Same poglądy polityczne (lewicowe czy inne) nie mogą usprawiedliwiać przemocy czy zbrodni. Trzeba też zdecydowanie stwierdzić, że nawet w świetle badań prof. Marka J. Chodakiewicza (sympatyzującego z „wyklętymi”) większość Żydów zabitych przez podziemie nie miała nic wspólnego ze strukturami nowego państwa polskiego. Również ustalenia prof. Adama Kopciowskiego wskazują, że większość sprawców mordów na Żydach kierowała się chęcią rabunku i antysemityzmem.

Jak nie zostałem żołnierzem wyklętym

Gloryfikację „wyklętych” trzeba też czytać w szerszym kontekście stosunków polsko-żydowskich. Jak skomentowałby pan ostatnią wypowiedź ministra Israela Katza, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”?

W Polsce niestety również mamy polityków dopuszczających się wypowiedzi nacjonalistycznych, rasistowskich, antyimigranckich, rusofobicznych. Wypowiedź Katza to pozbawiony znaczenia epizod. W relacjach polsko-izraelskich najważniejsze są swoboda badań naukowych, wymiana kulturalna i turystyczna, nie zaś obraźliwe retoryczne popisy nacjonalistycznych polityków z tej czy innej strony.

A co pan sądzi o medialnych atakach na polskich historyków Zagłady obradujących ostatnio w Paryżu?

Nie zgadzam się z niektórymi badaczami obecnymi w Paryżu ze względu na operowanie przez nich koncepcją odpowiedzialności zbiorowej Polaków za współudział w Holokauście. Moim zdaniem możemy mówić o bardzo licznych indywidualnych zbrodniarzach oraz silnych organizacjach i instytucjach antysemickich, ale nie o żadnej kolektywnej odpowiedzialności całej grupy etnicznej. Ale nie zmienia to faktu, że wszelkie ataki na wolność naukową muszą być zdecydowanie potępione.

Leociak: Paryska awantura

czytaj także

**
Dr hab. August Grabski (1971) – adiunkt w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1996–2016 pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, wiceprzewodniczący Rady Naukowej ŻIH w latach 2009–2010, sekretarz Zarządu Stowarzyszenia ŻIH w latach 2011–2015, ekspert sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (2010, 2014), stypendysta m.in. Yad Vashem i United States Holocaust Memorial Museum (Waszyngton), członek redakcji „Studiów z Geografii Politycznej i Historycznej”. Za udział w pracach przy tworzeniu wystawy głównej Muzeum Historii Żydów Polskich Polin nagrodzony w 2015 roku przez ministra kultury odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Polityka historyczna, czyli kto zabił Laurę Palmer? [rozmowa z Piotrem Osęką]

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.