Film

Przesuń się, koniu. „Tuca i Bertie” są jak „Girls”, tylko rysunkowe i lepsze

tuca-i-bertie

„Nie rozmawiajcie o mnie, jak mnie nie będzie” – mówi chłopak Bertie. Tuca, jej przyjaciółka, odpowiada: „Nigdy tego nie robimy”. Bo w nowym serialu Netfliksa kobiety mają mnóstwo tematów i żadnym z nich nie są faceci.

Tuca i Bertie to smutno-ironiczna opowieść o trzydziestolatkach, które utknęły między niedojrzałością a dorosłością, a z drugiej strony – traktat o najpiękniejszej kobiecej przyjaźni.

Tuca i Bertie to dwa antropomorficzne ptaki, współlokatorki i przyjaciółki z dużego amerykańskiego miasta. Są tytułowymi bohaterkami animacji dla dorosłych: żyją w świecie, gdzie budynki mają piersi, jezioro jest z marmolady, a fascynująca sąsiadka jest kwiatem doniczkowym. Brzmi surrealistycznie? Mimo to ze świecą szukać serialu, który trafniej opisywałby rzeczywistość, problemy i decyzje, przed którymi stają współcześni trzydziestolatkowie. Nawiązania do klasyków, takich jak Girls, Seks w wielkim mieście, Przyjaciele, znajdzie tu wiele widzek i widzów. To nie one jednak stanowią o wartości Tuki i Bertie.

Główną showrunnerką Tuki i Bertie jest Lisa Hanawalt. Do tej pory znana była jako współtwórczyni postaci BoJacka Horsemana i innych bohaterów serialu o podstarzałym aktorze z depresją i problemem alkoholowym. Pierwszy sezon BoJacka miał premierę w 2014 roku i zmienił zasady gry. Do tej pory animacje dla dorosłych kojarzyły się głównie z przedpotopowymi produkcjami, takimi jak Simpsonowie i South Park. Każdy odcinek był zamkniętą historią, bohaterowie się nie starzeli, a humor balansował na krawędzi dobrego smaku, często ją przekraczając. BoJack Horseman też jest komedią, ale znacznie bardziej mroczną, z rozwiniętą fabułą, wieloma wątkami i złożonymi postaciami. To serial dramatyczny, w którym formuła komedii jest tylko środkiem wyrazu (podobnym przełomem był telewizyjny serial Atlanta, rzekomo komediowy, a poruszający śmiertelnie poważne tematy).

Czarni udają czarnych

Przy Tuce i Bertie Hanawalt czerpie z doświadczeń pracy nad BoJackiem. To tam zaczynała przygodę z animacją, zwerbowana do projektu przez kolegę z liceum, głównego producenta i pomysłodawcę BoJacka Raphaela Bob-Waksberga. Musiała od podstaw nauczyć się techniki animacji (zajęło jej to kilka lat) oraz pokonać lęk przed zarządzaniem całym zespołem grafików. Po świetnie przyjętych przez krytyków czterech sezonach BoJacka postanowiła stworzyć coś bardziej osobistego, z głównymi postaciami kobiecymi. Najpierw opublikowała komiks Coyote Doggirl, western o kojotce. Teraz przyszedł czas na ptasią historię Tuki i Bertie. Role się odwróciły – to Waksberg wspiera projekt Hanawalt, jest jego współproducentem.


Tuca to pewna siebie, bezczelna, momentami wręcz wulgarna tukanica, która nie ma stałego zatrudnienia ani stałego związku. Jej najbliższą przyjaciółką jest Bertie, drozd śpiewak, jej całkowite przeciwieństwo. Spokojna, zrównoważona, niepewna, często ma problemy z tym, żeby zawalczyć o swoje. Żyje w stałym związku ze Specklem i ma etat w korporacji Conde Nest.

Tuca i Bertie nie są bogate ani uprzywilejowane, jak bohaterki nowojorskiego serialu Leny Dunham Girls. Ich marzenia są przyziemne. Bertie nie chce zostać słynną pisarką czy marszandką, ale nie pogardziłaby własną piekarnią. Tuca utrzymuje się, wyciągając pieniądze od bogatej ciotki i z dorywczych prac. Bertie w jednym z odcinków rozważa ze swoim stałym partnerem kupno domu, jednak wizja kredytu na trzydzieści lat jest na tyle przerażająca, że nie podejmuje ryzyka.

„Girls”. Głos pokolenia dziewczyn

Praca w dziale marketingu wykańcza Bertie nerwowo i fizycznie, a szef oczekuje od niej coraz więcej. Jednak gdy w jednym z odcinków Bertie przestaje przychodzić do pracy, nikt tego nie zauważa. Dla swojej firmy jest niewidzialna. Wieczorami uczy się piec ciastka, idzie jej coraz lepiej. Zamienić na stałe garsonkę na piekarski fartuch? To nie wchodzi w grę. Kiedy kucharz, jej mistrz i autorytet, zaczyna źle się do niej odnosić, Bertie musi zdecydować, czy jest gotowa na założenie własnej piekarni. Przecież tyle się mówi o przedsiębiorczości kobiet! Lisa Hanawalt rozwiewa złudzenia: własny biznes to nie jest cukierkowe spełnienie marzeń, lecz wielkie ryzyko finansowe, poświęcenie i tytaniczna praca.

Na rynku pracy Bertie walczy o swoje głównie z mężczyznami. Kolega w firmie nie dość, że ją molestuje, to jeszcze podkrada pomysły, aby zdobyć awans. Dyrektor działu jej nie zauważa i nie docenia. Szef kuchni okazuje się przemocowcem. Jednocześnie obie bohaterki serialu robią wszystko, aby nie podejmować żadnych decyzji. Bertie mówi: „Dla mnie podejmowanie decyzji to jakby zamykanie drzwi”. To postawa bliska współczesnym trzydziestolatkom, którzy z jednej strony uważają, że będą wiecznie młodzi, z drugiej czują presję na ustatkowanie się i obranie konkretnej drogi. Granica dorosłości się przesuwa. Tuca i Bertie wciąż mają wrażenie, że są bardzo młode i wiele przed nimi, ale nad jeziorem nastolatki wołają do nich „babciu” i pytają, jak tam menopauza.

Tuca i Bertie to także serial epoki #metoo. Temat molestowania i przemocy seksualnej przewija się przez wszystkie odcinki. Bertie mierzy się z podobnymi problemami jak serialowa Nola Darling w She’s Gotta Have It Spike’a Lee. Na początku nie reaguje na napastliwość kolegi z pracy. Za to jej pierś się wścieka i postanawia uciec z ciała, bo ma dość tego, jak traktują ją mężczyźni. To mogło się zdarzyć tylko w animacji.

Gdy w końcu Bertie zgłasza molestowanie do działu HR, trafia na strażniczkę patriarchatu. Słyszy, że jest szczęściarą, bo podrywał ją przystojny facet. I dostaje ulotkę „Jak flirtować w miejscu pracy”. Z realną pomocą spieszy Tuca, która zostaje stażystką w tej samej korporacji. Na pewnym zebraniu zaczyna wrzeszczeć i woła: „To jest dźwięk, który pojawia się, jeśli przez trzy minuty nie odzywa się żadna kobieta”. Wtedy Bertie zdobywa się na odwagę i publicznie opowiada o swoim doświadczeniu. Okazuje się, że nie jest jedyna. Ośmielone jej historią współpracowniczki zaczynają mówić.

Gillette uczy, jak elegancko poderwać mamusię i być dobrym tatusiem

Na feministycznych warsztatach Bertie mówi: „Czasami myślę, że w tym męskim świecie jestem tylko listkiem unoszonym przez wiatr. Nad niczym nie panuję, jestem bezbronna. Nie chcę się bać i żyć pod dyktando większych i silniejszych ode mnie”. Trenerka zachęca ją, aby kontynuowała: „Co byś chciała powiedzieć facetom, którzy wchodzą ci w paradę i uprzykrzają twoje cholerne życie?” Wtedy Bertie się budzi: „Jestem dorosła. Zasługuję na to, aby traktowano mnie jak osobę, a nie jak rzecz. Nie jestem tu dla twojej rozrywki. Nie jestem twoją zabawką. Wypieprzaj z mojej strefy, bo ci rozpieprzę gębę”. Inne dziewczyny nagradzają ją brawami. W innym odcinku Bertie obserwuje, jak dekadę od niej młodsza dziewczyna stawia się facetowi i mówi, żeby jej nie dotykał. Sama Bertie nie potrafiła się tak zachować w podobnej sytuacji z tym samym mężczyzną. Nowe pokolenie jest inne.

Poradnik mówienia „nie”

Tuca i Bertie to piękna opowieść o kobiecej przyjaźni. Właśnie przyjaciele stają się rodziną, gdy krewni są daleko. I niekoniecznie chodzi o odległość. O tym opowiada wątek Tuki, która straciła matkę jako mała dziewczynka. Zostało jej kilkoro rodzeństwa – słyszy się z nimi dwa razy w roku – oraz ciotka, która cały czas podkreśla, jak mało Tuca osiągnęła w życiu. Tak naprawdę ciotka nie zna swojej siostrzenicy. Przykład? Tuca jest niepijącą alkoholiczką. Bertie bardzo ją w tym wspiera. Przed ciotką, której zawsze towarzyszy drink, Tuca udaje, że wciąż pije, bo nie chce być oceniana, krytykowana. Wątek alkoholizmu Tuki należy do najciekawszych w serialu. To tylko jedna z wielu cech, nie treść osobowości. „Niepijący alkoholicy są kimś więcej niż niepijącymi alkoholikami”, uważa autorka serialu.

Tuca jest pewna siebie, głośna i bezpośrednia. Łatwo nawiązuje relacje z mężczyznami, lubi seks, nie angażuje się. Jednak gdy zaczyna jej na kimś zależeć, nie umie się odnaleźć. Nie wie, jak się zachowywać, co mówić, w co się ubrać. Randka się nie udaje. Tuca nie ma problemu z szybkimi, niezobowiązującymi kontaktami, ale boi się stałych związków. To odwrotnie niż Bertie, która będąc w stałym związku, ciągle się zastanawia: czy Speckle to facet na całe życie? Dużym atutem serialu jest to, że w przeciwieństwie do choćby Seksu w wielkim mieście bohaterki nie rozmawiają nieustannie o facetach. Tak, relacje z mężczyznami są ważnym aspektem życia kobiet. Nie, nie są one sensem ich życia.

Tuca i Bertie to serial o tym, jak przeżyć we współczesnym kapitalizmie, w którym wciąż rządzi patriarchat. Uczy, że warto mieć blisko kogoś, kto stanie po naszej stronie i nas obroni. Mówi o tym, jak ważne jest dawanie sobie przestrzeni, nawet w tych najbliższych relacjach. Bywa obrzydliwy i przekombinowany, jak w historii o wszach łonowych Tuki, które zakładają rockowy zespół. Jednak Lisa Hanawalt nawet szokować potrafi z wdziękiem oraz dużą dawką absurdalnego humoru.

*
Posłuchaj podcastu Szkoda czasu na złe seriale, w którym autorki mówią o innych serialowych animacjach:

**
Zuzanna Piechowicz – sekretarz redakcji Radia TOK FM i prowadząca audycje Idealna niedziela, Szkoda czasu na złe seriale i Dobra praca. Trenerka umiejętności miękkich, absolwentka Kursu Trenerskiego Grupy TROP. Prowadzi warsztaty m.in. z empatii, komunikacji, kreatywności, edukacji medialnej i cyfrowej. Jej teksty można przeczytać m.in. w „Newsweeku Psychologia” czy „Magazynie Slow”.

Anna Piekutowska – dziennikarka i wydawczyni w Radiu TOK FM, socjolożka. Publikowała m.in. w „Kulturze Liberalnej”, Oko.press i „Polityce”. Członkini kapituły Funduszu im. Iwony Winiarskiej-Feleszko, który przyznaje stypendia młodym zdolnym ludziom z niezamożnych rodzin. Członkini Radiowego Klubu Książki „Poczytalni”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.