Kinga Dunin czyta

Chcesz zostać pisarzem? Czytaj książki, słuchaj redaktorek

Stephen King Jack Nicolson

Jeśli ktoś uważa, że miarę wartości literatury wyznacza rynek, to Stephen King jest zapewne jednym z najbardziej wartościowych pisarzy. A nawet jeśli to kryterium nam nie odpowiada, myślę, że King jest właściwą osobą, żeby zadać mu pytanie: jak pisać, żeby ludzie chcieli mnie czytać? Kinga Dunin czyta „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” i „Później” Stephena Kinga oraz „Rozpływaj się” Anny Cieplak.

Stephen King, Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika, przeł. Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka 2021

Jak pisać KingNa początku lat dziewięćdziesiątych (możliwe, że w roku 1992, ale trudno pamiętać daty, gdy człowiek dobrze się bawi) dołączyłem do zespołu rockandrollowego złożonego głównie z pisarzy.

King – wiadomo. Nie ma co się rozpisywać – napisał kilkaset powieści, lepszych czy gorszych, i zarobił na tym grube miliony. Gdyby dostał Nobla, to pewno nawet nie zauważyłby tego na koncie. Jeśli ktoś uważa, że miarę wartości literatury wyznacza rynek, to jest to zapewne jeden z najbardziej wartościowych pisarzy.

Jeśli chodzi o to, na jakich zasadach rynek wynagradza i czy całkiem sprawiedliwie, mam oczywiście wątpliwości, ale nie odbieram znaczenia jego sukcesowi czytelniczemu. Przychodzi mi to tym łatwiej, że – może nie wszystko i nie zawsze – lubię jego książki. I myślę, że jest to właściwa osoba, żeby zadać jej pytanie: jak pisać, żeby ludzie chcieli mnie czytać? „W pisaniu chodzi o to, żeby uwieść czytelnika”. Nie wiem jednak, czy istnieje na to dobra odpowiedź, algorytm, który sprawi, że każdy, kto przysiądzie fałdów, będzie mógł z tego dostatnio żyć. Chociażby tyle. King też ma wątpliwość, bo jak mówi, istnieją źli pisarze, którzy nigdy się niczego nie nauczą. I wybitni, geniusze, których te lekcje dobrego rzemiosła nie dotyczą. Kieruje zatem swój przekaz do twórców i miłośników literatury środka.

Stawiszyński: King wraca do hotelu Panorama

Na początek trzeba więc mieć coś tak nieuchwytnego jak talent. King dodaje jeszcze – trzeba to lubić, bez względu na kasę. A dopiero do tego trzeba dodać rzemiosło. Swój pamiętnik rzemieślnika zaczyna od opowieści o trudnych początkach. Syn samotnej matki, klasa robotnicza, praca fizyczna w czasie studiów, dziesiątki odmów od wydawców i redakcji pism, mieszkanie w przyczepie, gdzie w schowku pisał Carry. I bingo. Sprzedał ją za 400 tys. dolarów.

Potem już pisał w lepszych warunkach, a nawet dużo lepszych, pijąc i ćpając. Tego nie doradza, ale nie przeszkodziło mu to napisać paru dobrych rzeczy. Chyba po prostu ma talent do opowiadania w taki sposób, że czytelnik ma ochotę przewrócić kartkę, żeby zobaczyć, co dalej. Jego praktyczne porady są całkiem sensowne i często poparte konkretnymi przykładami. Kiedy mówi, że ostateczna wersja powinna być o 10 procent krótsza od pierwotnej, pokazuje swój kilkustronicowy tekst sprzed i po swojej redakcji.

Ale nie będę wszystkich tych porad tu streszczać. Przytoczę może dwie: redaktor ma zawsze rację oraz dużo czytaj. Sam na koniec zamieszcza zestaw stu kilkudziesięciu najlepszych książek, jakie przeczytał w ciągu ostatnich kilku lat. Wygląda na to, że nie czyta nic spoza kręgu literatury anglosaskiej. I sporo popu. Ale czyta podobno w każdej wolnej chwili.

Zakładając, że za część jego sukcesu odpowiadają czysto rzemieślnicze umiejętności, to na resztę, talent, chyba głównie składają się pomysły. Skąd je brać? Pisarz mówi, że te historie już istnieją, a on je tylko odkopuje, odkrywa w trakcie pisania. Rozumiem tę metaforę – jak mówi King, nie ma sensu pisanie konspektów, po prostu trzeba podążać za jakimś konceptem, samemu nie wiedząc, jak się rozwinie. Brzmi jak prosta rada, ale gdyby była taka prosta, to mielibyśmy miliony Kingów.

*
Stephen King, Później, przeł. Rafał Lisowski, Albatros 2021

Później KingWracałem z matką ze szkoły do domu.

No to zobaczmy, jak to się sprawdza w praktyce, czyli w ostatniej powieści Kinga. Jaki tym razem był pomysł? Chłopiec widuje zmarłych, niedługo po śmierci, w miejscu, gdzie zginęli. Okazuje się to pożyteczne, bo odpowiadają oni na pytania i nie mogą kłamać. Niestety nie na pytania o szczęśliwe numery na loterii, tylko takie jak „gdzie schowałeś kosztowności?”.

Jest to jakiś pomysł, ale dokąd prowadzi? Do tego, co najprostsze. Poza tym zaczyna mu się pojawiać też bardzo zły pan. Na koniec stoczy z nim walkę i wygra. Przepraszam, że zdradzam zakończenie, ale jakie miałoby być inne?

Książka niezbyt długa, można przeczytać w jeden–dwa wieczory. Rzemiosło, tylko sprawne rzemiosło i aż sprawne rzemiosło. Nic z powabu Smętarza dla zwierzaków, Lśnienia, To, Worka kości… Po dwóch dniach zapominamy, o czym to było. Ale ja taką sprawność doceniam, a wieczór z nie najlepszym samopoczuciem poszczepiennym, które domagało się czegoś lżejszego, i Później był całkiem spoko.

*
Anna Cieplak, Rozpływaj się, Wydawnictwo Literackie 2021

Rozpływaj sięZnam. Trzęsę się na dźwięk nazwiska, bo to moje.

A jak ta autorka radzi sobie z uwodzeniem osób czytających?

Jej książka zbudowana jest z części, części z krótszych części, a każdej z nich patronuje jedno z czworga głównych bohaterów i bohaterek – naprzemiennie. Krótsze części z kolei podzielone są na mniejsze fragmenty, a te fragmenty odróżniają od siebie daty opisanych wydarzeń. Dominuje dzisiaj, czyli 2019 rok. Najwcześniej opisane wydarzenie ma miejsce w roku 1996. Jest tych różnych momentów czasowych przynajmniej kilkanaście i – jeśli chodzi o całą powieść – nie jest to porządek chronologiczny.

Obie te zasady konstrukcyjne są dobrze znane: oddzielne głosy różnych bohaterów, przeskoki czasowe, ale tu, powiedzmy, występuje to jednocześnie i w dużym natężeniu. Nie jest to konstrukcja, która dobrze służy potoczystej lekturze, jakiś czas zajmie czytelnikowi zorientowanie się w relacjach między bohaterami, umieszczenie ich w kontekstach rodzinnych. Ale oczywiście autorka ma do tego prawo, a „potoczystość lektury” od pierwszej strony to zaleta ze świata Kingów.

Śląsk. Czwórka trzydziestoparolatków: małżeństwo w kryzysie i z kredytem, uzależniony brat męża, kobieta, która ma z nim nastoletnią córkę (zerwała z nim, kiedy zaszła w ciążę). Wszyscy przyjaźnili się w dzieciństwie, teraz ich drogi się rozeszły. Ale się zejdą.

Rozpływają się plany życiowe bohaterów, stabilizacja nie jest dla wszystkich. Tu przejdę do pochwał. Najmocniejszą stroną tej książki wydaje mi się zdolność autorki do bystrej, socjologicznej obserwacji przemian społecznych. Bo owo rozpływanie się to też koniec tradycyjnych rodzin górniczych, konsekwencje imigracji zarobkowej albo możliwości ucieczki w świat, niepewny i niejednoznaczny awans społeczny, prekaryzacja, zmiana wzorów relacji, nadchodzące młode pokolenie, które jest jeszcze inne. Dziś nastolatka zabrana na rodzinny spacer do zoo reaguje oburzeniem pomieszanym z obrzydzeniem.

Jest też powoli zapowiadany, długo ledwie markowany wątek, który ma dodawać pieprzu tej historii – sataniści, zabójstwo, klątwa… Nie oczekuję, że czwórka bohaterów na koniec będzie walczyć z jakimś monstrum w starych bunkrach. I bez tego książka by mi się podobała, ale jeśli już ten wątek jest, to mógłby mocniej wybrzmieć. A może właśnie tak jest dobrze? Gdy wszystko to jest tylko dalszym tłem, a to, jakie miało znaczenie dla bohaterów, pozostaje kwestią wyobraźni czytelniczej. W każdym razie klątwa brzmiała: „rozpływaj się”.

Cieplak: Nie wszyscy mają w dupie małe miasteczka

A jednak, przepraszam, ale pod koniec nie mogłam się powstrzymać, żeby sobie nie wyobrażać, jak by to napisał King. Działoby się! (Naprawdę nie jest on dla mnie synonimem wartościowej literatury, raczej guilty pleasure).

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij