Kinga Dunin czyta, Weekend

Pieniądz nie ma narodowości ani duszy, ale kapitalizm ma swoją ekonomię pożądania

Najnowsza powieść Louisa to kolejne podejście do tego samego tematu, znajdziemy więc tu sporo tego, co już znamy, ale porządkować to będzie inny temat: zmiany. Co musiał zrobić Eddy Bellegueule, punkt po punkcie, jak z „Dystynkcji” Bourdieu, aby stać się sławnym i bogatym pisarzem z Paryża?

Édouard Louis, Zmiana, przeł. Joanna Polachowska, Wydawnictwo Pauza 2023

Jest wpół do pierwszej w nocy i w tym mrocznym i cichym pokoju zasiadam do pisania.

Louis ma dwadzieścia sześć lat i pisze już kolejną, ostentacyjnie autobiograficzną książkę. Jak na razie nie ma nam do opowiedzenia nic poza swoją biografią, ale musi pisać, bo przeżył już bardzo dużo i – jak mówi – ma głęboką potrzebę pisania o swojej przeszłości. Zastanawia się, czy po to, żeby się od niej uwolnić, czy przeciwnie – wciąż opowiadając o niej, tylko utrwala jej istnienie. Cynicznie można jeszcze dodać – bo to się dobrze sprzedaje, a książki nie są przesadnie długie.

W pierwszej, Koniec z Eddym, opisywał swoje trudne dzieciństwo w biednej, wielodzietnej i przemocowej rodzinie na francuskiej prowincji. Z całą jej specyficzną kulturą. Oraz swoje cierpienie, którego częścią, jeszcze bardziej wykluczającą, była jego homoseksualność. Druga, Historia przemocy, dotyczyła jego wielkiej traumy – mężczyzna, którego zaprosił do domu, zgwałcił go, pobił i okradł. Dalej były dwa portrety: ojca w Kto zabił mojego ojca (zabiła go ciężka praca i francuska władza) i matki w Zmaganiach i metamorfozach kobiety (okazało się, że matka, dużo bardziej niż ojciec, jest gotowa na zmianę).

Ludzie mają problemy

Najnowsza powieść to kolejne podejście do tego samego tematu, znajdziemy więc tu sporo tego, co już znamy, ale porządkować to będzie inny temat: zmiany. Co musiał zrobić Eddy Bellegueule (tak się pierwotnie nazywał, to chyba znaczy pięknogęby?), punkt po punkcie, jak z Dystynkcji Bourdieu, aby stać się sławnym i bogatym pisarzem z Paryża Édouardem Louisem. I co sobie drobiazgowo, zgodnie z planem narzucił.

A więc musiał zdobyć wykształcenie, ostatecznie skończył elitarną, jedną z trzech we Francji, kształcącą elity École normale supérieure. Musiał zdobyć kapitał kulturowy – przeczytać książki, poznać teatr i balet, muzykę klasyczną i sztukę współczesną, ambitne kino. Zbudować kapitał społeczny – brał udział we wszystkim, w czym mógł, od klubu haiku poprzez szkolne samorządy aż do organizowania skrajnie lewicowych demonstracji, przede wszystkim jednak poznawał ludzi bogatych i o odpowiednim statusie społecznym. Także zmieniać swoje ciało i wygląd – schudnąć, wyleczyć i wyprostować zęby, operacyjnie poprawić linię włosów (???).

Inaczej się ruszać, zmienić dietę, stać się koneserem win, nauczyć się posługiwać prawidłowo sztućcami, inaczej ubierać, wiązać krawat na węzeł windsorski. Zmienić imię i nazwisko. I wreszcie napisać książkę, która odniesie sukces, co utwierdzi jego pozycję. Początkowo odgrywał to wszystko jak rolę (uczył się w liceum o profilu teatralnym), tak długo, aż stanie się prawdziwą naturą. I w końcu nauczył się odgrywać ją perfekcyjnie, stała się jego drugą naturą. (Bourdieu twierdzi, że przedstawiciele klasy wyższej nie muszą być aż tak perfekcyjni, mogą sobie pozwolić na bardziej lekceważący stosunek do tych wszystkich wymogów, nie to co nuworysze albo aspirująca klasa średnia).

Po co to wszystko? Żeby się zemścić, pokazać światu, stać się kimś, poczuć się bezpiecznie. Chęć dojścia za wszelką cenę do stanowiska, władzy (język to władza, Louis to wie) czy pieniędzy to arywizm. W literaturze chyba najsłynniejszym arywistą był Julian Sorel, bohater powieści Stendhala Czerwone i czarne. Młody chłopak z gminu, delikatny i inteligentny, a przez to odrzucony przez najbliższe otoczenie, który miał przed sobą dwie możliwe w tym czasie drogi kariery: wojsko albo Kościół, no i odpowiednie małżeństwo. Robił wszystko, aby coś osiągnąć – rozumiemy go, a nawet mu kibicujemy, ale to, co robił, bywało też wątpliwe etycznie.

Jasne, to wina klasowego społeczeństwa, niemniej Sorel kończy na szafocie. To aż dziwne, że wśród tysięcy lektur Louisa, z których tak wieloma się chwali, nie ma tej jednej, która natychmiast przychodzi nam, a na pewno francuskiemu czytelnikowi, na myśl.

Rodzinne praktyki, style i kapitały. W jakich warunkach powstaje talent?

Louis po prostu opisuje ogromny wysiłek, jakiego wymagała od niego ta przemiana, oraz olbrzymi dystans, jaki przebył z nędznego miasteczka na wyżyny, na których bywał. I nie mówmy tu o byciu znanym pisarzem, tylko o świecie, w którym sofy obite są futrem polarnych niedźwiedzi, na ścianach wiszą szkice Picassa, a Luwr zwiedza się, kiedy jest zamknięty dla publiczności. Bywa na najważniejszych festiwalach operowych, podróżuje bez żadnych ograniczeń… Pociąga go to i podobno brzydzi.

Jak w każdej bajce, w której bohater odbywa długą drogę, by w końcu zdobyć konia, pół królestwa i całą królewnę, spotyka przeszkody – wszystko, co wyniósł z domu, a także „pomocników”, którzy ułatwią mu jego misję.

Najpierw, w szkole podstawowej i gimnazjum, są to szkolne bibliotekarki. U nich chronił się przed prześladowaniami kolegów, a one chętnie z nim rozmawiały. To o tyle zabawne, że Eddy nie czyta książek, żadnych, zaczął dopiero na studiach, ale wcześnie nauczył się dyskutować o książkach, których nie czytał. (Trochę trudno w to uwierzyć – tak całkiem nic? Przez wszystkie szkolne lata zakończone znakomicie zdaną maturą? Ale takich momentów, kiedy wydaje się, że autor nieco koloryzuje, jest w książce więcej). W liceum „pomocnicą” jest Elena, koleżanka ze szkoły – znowu coś się nie zgadza, była o rok młodsza, więc kiedy ją poznał, miała trzynaście lat i właśnie czytała Celine’a Podróż do kresu nocy (doprawdy?), a potem zdali w tym samym czasie maturę (przeskoczyła jedną klasę?) Nie czepiajmy się jednak szczegółów, przecież to literatura.

Elena i jej rodzina poświęcają mu mnóstwo czasu, ma u nich nawet swój pokój, ale noce spędza w łóżku przyjaciółki, kochają się, planują wspólne życie, ale oczywiście jej nie pożąda. Uwewnętrzniona homofobia sprawia, że nie potrafi się przyznać do swojej orientacji ani przed sobą, ani przed nią. Wiele jednak na kontakcie z tą kulturalną rodziną z klasy średniej zyskuje.

Po maturze Louis studiuje historię na lokalnym uniwersytecie i udaje mu się nawiązać kontakt z Didierem Eribonem, autorem słynnego Powrotu do Reims, ich historie są podobne. Eribon zostaje wzorem, mentorem, a potem najbliższym przyjacielem Édouarda. Doradza mu podczas egzaminów do École normale, pisze list polecający. Chyba dzięki niemu poznaje Ludovica, też profesora na uniwersytecie. Ludovic również otacza go opieką, zabiera na eleganckie kolacje, do opery, pozwala mieszkać za darmo w należącej do niego kawalerce. W zamian… Wiadomo, podobnie jak jeszcze kilku innych nieprzyzwoicie bogatych panów. To dzięki nim Édouard bywa w niezwykle ekskluzywnych lokalach, odbywa egzotyczne podróże, poznaje życie najbogatszych sfer. Marzy, żeby któryś z nich go adoptował albo uczynił stałym partnerem. Jednak kiedy akurat nikogo takiego nie ma, szuka na portalach randkowych kogoś, kto za seks mu zapłaci. Nigdy jednak nie wchodzi na portale dla profesjonalnych seksworkerów, to byłoby przekroczeniem granicy.

Oglądanie Eurowizji nie zniesie granic klasowych

I trochę się z tego wszystkiego w swojej książce tłumaczy, a nawet czasem wydaje się, że po to właśnie ją napisał. Tłumaczy się zatem biedą i brakiem pieniędzy oraz tym, że tak się dobrze składało, że jeśli ktoś miał pozycję i pieniądze, to budził też jego pożądanie – niekiedy była to przyjaźń, a nawet trochę miłości. Może pieniądz nie ma narodowości ani duszy, ale kapitalizm ma swoją ekonomię pożądania.

Czy ktoś tu kogoś wykorzystał? Pewno bogaci geje jego, bo za drobne dla nich pieniądze spędzili miłe chwile z ładnym i kulturalnym chłopakiem, nie zniżając się do kupowania seksu czy wywierania nacisku. Odpiera też zarzuty, że zrobił karierę dzięki romansowi z Eribonem (którego nie było). A także zarzuty rodziny Eleny, że ich wykorzystał. Może i wykorzystał – tak jak oni wykorzystali swoje rodziny i środowisko, żeby zdobyć kapitał kulturowy. Pozostają wyrzuty sumienia wobec Eleny, ale w życiu tak bywa, obietnice składane przez nastolatków nie są wiarygodne.

Ostatecznie uznał, że woli inną drogę i postanowił napisać książkę, wydał ją, kiedy miał dwadzieścia cztery lata i odniósł ogromny sukces. Wreszcie! Czy dzięki temu był szczęśliwy? Nie, zatęsknił za dzieciństwem w swoim parszywym miasteczku. Zawsze to lepsze zakończenie od gilotyny.

I wreszcie, czy jest to dobra książka? Louis pisze wartko, nauczył się kilku chwytów – czasem zmienia pierwszą osobę na drugą, patrząc na siebie bardziej z zewnątrz, czasem zwraca się do ojca albo do Eribona, włącza do książki wywiady z samym sobą, oddaje głos Elenie. Gra szczerością, ale dla mnie nie do końca wiarygodnie, bo zawsze jest to podporządkowane pewnym oczywistym schematom (Eribonowi wierzyłam). Nie jestem przekonana do jego talentu. I jak dużo można napisać tylko o sobie? Jak wiadomo, dużo, por. Knausgard, który jednak nieporównanie lepiej pisze i potrafi też nie o sobie. Ale mogę się mylić i następną książką Louis nas zaskoczy.

Cokolwiek jest tu początkiem, będzie miało swoje konsekwencje

A poza tym świat jest okrutnie niesprawiedliwy, jedni zapracowują się i żyją w biedzie, a drudzy tarzają się w bogactwie. Sądząc po tej książce, gdyby jej autor postanowił to zmienić i bardzo się postarał, toby mu się udało, tak jak wszystko, co sobie w życiu planował.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij