Kraj

Dlaczego potrzebujemy lewicowego Ordo Iuris?

Fot. Bart Staszewski

Praca u podstaw nie wystarczy – potrzebne są skuteczne strategie jej komunikowania, regularnie powtarzany przekaz, nie jedna konferencja. Skrajni prawicowcy w garniturach głośno krzyczą o swoich rzeczywistych lub rzekomych sukcesach. Jest paru prawników po lewej stronie – potrzebujemy lewicowego Ordo Iuris.


Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uchylił uchwałę anty-LGBT przyjętą przez radę gminy Istebna. Skargę przeciwko niej złożył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Sąd uwzględnił wszystkie zarzuty skargi Rzecznika na uchwałę z 2 września 2019 r. o powstrzymaniu „ideologii LGBT” i stwierdził jej nieważność. Dwa dni później radomska delegatura WSA w Warszawie uchyliła analogiczną uchwałę z gminy Klwów.

Sukces? Magdalena Dropek z krakowskiej fundacji Równość.org.pl komentuje: – Ważne, że na sali sądowej usłyszeliśmy, że LGBT to część społeczności, także lokalnych, że LGBT to nie ideologia, ale ludzie. Samorządy bronią się często, podkreślając, że to tylko symboliczne uchwały, bardziej deklaracje poglądów. Dzięki sądom wybrzmiało to, o czym mówimy od dawna: to nie są tylko deklaracje, to wykluczanie grupy obywateli i obywatelek z lokalnych społeczności, to także przyzwolenie na dyskryminację.

Z kolei sąd w Krakowie stwierdził, że „uchwała nie dotyczy sprawy z zakresu administracji publicznej”, i odrzucił skargę rzecznika. Ordo Iuris poinformowało o tym triumfującym komunikatem.

Magdalena Dropek: – Jestem zawiedziona unikiem, który wykonał krakowski sąd, ale mam nadzieję, że kolejne dwie sprawy także zakończą się dla nas pozytywnie. Wraz z fundacją Równość.org.pl wspieramy społeczności LGBT w mniejszych miastach na południu Polski, to nie jest tak, że ludzi LGBT na wsiach i w miasteczkach nie ma. To wszystko ma na nich wpływ. Czekamy teraz na podkarpacki Niebylec i Serniki w województwie lubelskim.

Czy gej może wygrać przetarg?

Czy można spodziewać się kolejnych wyroków unieważniających dyskryminujące uchwały?

Ekspert od samorządu, Jan Kazimierz Czubak ze stowarzyszenia Rzeczpospolita Obywatelska, tłumaczy: – Polskie prawo nie jest precedensowe, a więc za każdym razem sąd administracyjny będzie sprawę rozpatrywać niejako od początku. Ale w ustnym uzasadnieniu do uchylenia uchwały rady gminy w Istebnej usłyszałem nowy argument, który będzie miał znaczenie w następnych postępowaniach. Otóż sędzia w Gliwicach stwierdził, iż organ gminy nie może podejmować uchwał, które w swojej konsekwencji dzielą i dyskryminują, a tym samym obniżają poziom życia członków lokalnej wspólnoty samorządowej. Zdaniem sędziego zadaniem organu gminy jest tworzenie warunków do bezpiecznego i dostatniego życia we wspólnocie, a ewentualne ograniczenia (czytaj: strefy wolne „od czegoś”) muszą mieć uzasadnienie w przepisach prawa krajowego. W języku prawa to nowy argument, na który jak na razie wygadani prawnicy z Ordo Iuris kontrargumentu nie znaleźli.

Nagonka na LGBT pogrąży PiS

Czubak argumenty radnych poszczególnych samorządów za Kartą uważa za „bełkot”: – Wydawałoby się, że dorośli ludzie nie powinni się zajmować bzdurami, ale jak nie ma się pojęcia o budżecie gminy, zasadach finansowania inwestycji gminnych itp., to trzeba znaleźć sobie temat zastępczy. Czytaliście Samorządową Kartę Praw Rodzin? Ja przeczytałem. Na kilkunastu stronach jest wiele mądrych i dobrych słów, pod którymi pozornie można by się podpisać bez problemu. Przecież każdy chce, aby rodzinom było dobrze. Trzeba wysiłku intelektualnego, aby zauważyć dwuznaczności i niejasne stwierdzenia, które w codziennej praktyce będą prowadziły do dyskryminacji. Np. certyfikacja przedsiębiorców pod kątem sprzyjania rodzinie. To znaczy? Czy certyfikat, a przy okazji dostęp do zamówień gminnych, dostanie rozwiedziony przedsiębiorca budowlany, o geju już nie wspomnę?

Tournée skrajnej prawicy

Według Atlasu nienawiści 102 samorządy w Polsce przyjęły regulacje wymierzone w społeczność LGBT. Ordo Iuris objechało sporą część tych miejsc. Przeglądając materiały z wprowadzania tych uchwał przez radnych, które nie zmieściły się we wstrząsającym filmie Tu nie chodzi o ludzi, można zobaczyć, jak skrajni prawicowcy w garniturach odwiedzają kolejne gminy i powiaty. W trasę po Polsce wyruszył m.in. Paweł Kwaśniak, związany z Ordo Iuris prezes Centrum Życia i Rodziny, znany m.in. ze śledzenia rzekomej „homoindoktrynacji” w Związku Harcerstwa Polskiego.

Tablice „Strefa wolna od LGBT” na rogatkach

Z kolei na posiedzeniu rady powiatu opoczyńskiego przemawiał Rafał Dorosiński, domagając się od tegoż powiatu, by stał się „pewnym integratorem i koordynatorem polityki prorodzinnej prowadzonej przez gminy”. „Jakież to konkretne zadania prorodzinne zaniedbuje nasz powiat?” – zapytała jedna z radnych. Odpowiedzi nie uzyskała.

Dorosiński to 37-letni adwokat po Uniwersytecie Warszawskim. Ma doświadczenie polityczne i samorządowe – w latach 2010–2018 był radnym Warszawy z ramienia PiS. Był też stypendystą amerykańskiego Cato Institute, fundacji Charlesa Kocha – co zabawne, laureatem ufundowanej przez ten libertariański think tank nagrody im. Miltona Friedmana był w 2014 nie kto inny, tylko Leszek Balcerowicz.

Jak argumenty libertariańskie mogą spotkać się ze skrajnym konserwatyzmem katolickim Ordo Iuris? Dorosiński podkreślał w Opocznie: przede wszystkim suwerenność rodziców wobec swoich dzieci. Stwierdził: „Prawo do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami oznacza, że rodzice nie tylko dbają o rozwój fizyczny dziecka i jego potrzeby bytowe, lecz także mają prawo podejmować różnorodne działania, zgodne z ich własnymi poglądami dotyczącymi różnych sfer życia, mające na celu ukształtowanie dziecka pod względem psychicznym, umysłowym, duchowym, moralnym i światopoglądowym oraz estetycznym”.

LGBT to ludzie. To nasi przyjaciele, współpracowniczki, sąsiedzi, współobywatelki

W tym ujęciu rodzice mają bezsprzeczny prymat nad szkołą, seksista ma pełne prawo wychowywać seksistę, homofob – homofoba. Sama idea publicznej opieki staje się podejrzana. Rafał Dorosiński wywodził m.in., że: „preferowanie żłobków w polityce publicznej de facto nierówno traktuje tych rodziców, którzy dzieci do żłobka nie wysyłają. A wręcz ekonomicznie ich karze za takie zachowanie”. Tymczasem zdaniem prawnika z Ordo Iuris „neutralna” polityka rodzinna preferuje „wolność wyboru”. „Libertariańskim” – choć tego słowa Dorosiński nie użył – świadczeniem miałoby być 500+ – umożliwiające np. „bardziej indywidualne rozwiązania”. Tyle tylko, że jeżeli nawet chcemy zatrudnić prywatną opiekunkę zamiast wysłania dziecka do złego państwowego żłobka, to 500 zł miesięcznie nie wystarczy oczywiście na taką inwestycję.

Potrzebne lewicowe Ordo Iuris

Jeżeli lewica czegoś może się od Ordo Iuris uczyć, to tej konsekwencji w pracy oddolnej, w terenie, z wykorzystaniem już posiadanych politycznych i prawniczych zasobów. Zwłaszcza że nie ma dużej przesady w niedawnym stwierdzeniu Magdaleny Środy: dziś polityką społeczną zajmuje się Ordo Iuris, bo Kaczyńskiego takie tematy nudzą.

Taka praca u podstaw po lewej stronie już się wydarza – choć potrzeba jej więcej i powinna być bardziej skoordynowana. Lewica protestowała w Sejmie przeciwko przyjęciu Karty Rodziny w górnośląskim Bytomiu (160 tys. mieszkańców), zwracając uwagę właśnie na słabość usług publicznych i totalne niedostosowanie wyidealizowanego obrazu „normalnej” rodziny zawartej w postulowanych przez Ordo Iuris regulacjach do społecznych realiów.

„W Bytomiu jest jeden publiczny żłobek. Czy ta Karta sprawi, że miejsc w żłobkach będzie więcej? Oczywiście, że nie. W Bytomiu ponad 30 procent dzieciaków żyje w niepełnych rodzinach. Czy ta Karta jakoś im pomoże? Oczywiście, że nie. W tej Karcie jest definicja rodziny, w której te rodziny się nie mieszczą. W Bytomiu, jak zresztą w całej Polsce, brakuje mieszkań, rodziny żyją w ciasnocie. Czy dzięki tej Karcie będzie więcej dostępnych mieszkań? No, chyba już sami znacie odpowiedź” – mówił 18 czerwca poseł Razem Maciej Konieczny na sejmowej konferencji. Towarzyszyła mu posłanka Wanda Nowicka z Wiosny, stanowisko przeciw Karcie podjęło też bytomskie SLD.

Niebawem Adam Bodnar przestanie być Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Trudno sobie wyobrazić, by następny RPO – nawet jeśli nie będzie nim Jarosław Gowin – tak konsekwentnie stawał w obronie praw osób LGBT, kobiet czy innych osób prześladowanych ze względów światopoglądowych w miejscu pracy czy życia. Czy następny, powołany głosami PiS rzecznik będzie pozywał samorządy przyjmujące dyskryminacyjne regulacje? Trudno w to uwierzyć.

Dlatego Lewica musi szybko pomyśleć o tym, jak próbować zastąpić Bodnara w tej ciężkiej i regularnej pracy. Powinna skorzystać z tego, co robią już aktywiści, jak dr Jakub Szlachetko, który pomaga w sposób odpowiadający samorządowym procedurom przeciwdziałać uchwałom nienawiści.

I ty możesz zatrzymać prawicowy hejt na osoby LGBT+. Sprawdź jak

Co ważne, praca u podstaw nie wystarczy – potrzebne są skuteczne strategie jej komunikowania, regularnie powtarzany przekaz, nie jedna konferencja. Skrajni prawicowcy w garniturach głośno krzyczą o swoich rzeczywistych lub rzekomych sukcesach. Jest paru prawników po lewej stronie – potrzebujemy lewicowego Ordo Iuris.

**

Dziękuję za pomoc Teresie Fazan z ekipy filmu Tu nie chodzi o ludzi.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Witold Mrozek

| Krytyk teatralny, publicysta
Krytyk teatralny i publicysta. Dziennikarz „Gazety Wyborczej”, wcześniej „Przekroju”. Studiował na MISH UJ.