Kraj

W PO konflikt pragmatyków z pragmatykami

Fot. Platforma Obywatelska RP/flickr.com CC0

Orzeczenie TK i protesty, debata, która się wokół aborcji dziś toczy, wpływają na postawy społeczne. PO to dostrzega i stara się za tą zmianą podążać. I zespół pracujący nad stanowiskiem PO, i grupa podpisana pod listem konserwatystów z tej partii mają jednak z tą reakcją kłopot.

Platforma Obywatelska wypracowuje stanowisko w sprawie aborcji. Ponieważ jest to temat, który wzbudza duże emocje społeczne, to wiadomo, że jakiegokolwiek stanowiska PO nie przyjmie, ktoś w partii unikającej raczej zajmowania mocnych stanowisk będzie niezadowolony.

Nad stanowiskiem PO pracuje zespół kierowany przez Małgorzatę Kidawę-Błońską. Efektów pracy tego zespołu jeszcze nie ma, ale niezadowoleni już się pojawili.

Stanowisko „grupy konserwatywnej”

Grupa posłów PO przedstawiła swój punkt widzenia na kwestię rozwiązań prawnych dotyczących prawa do aborcji. W „stanowisku grupy konserwatywnej PO ws. przepisów aborcyjnych”, jak sami podpisani określili dokument, czytamy, że sprzeciwiają się oni „opresyjnemu zaostrzeniu przepisów prawa aborcyjnego, dokonanemu przez PiS w wyroku TK Julii Przyłębskiej”, że państwo powinno wspierać kobiety i rodziny, że powinno też „zagwarantować edukację seksualną i dostęp do antykoncepcji”. Jednocześnie apelują, żeby PO nie zmieniała swojego dawnego, konserwatywnego kursu i opowiedziała za przepisami ustawy z roku 1993, czyli za „kompromisem” aborcyjnym. Cudzysłów jest mój, w dokumencie go oczywiście nie ma.

Przepis na nową PO: Trochę Macrona, trochę Hołowni, trochę starego anty-PiS-u

Posłowie określający się jako „grupa konserwatywna” są widać zaniepokojeni doniesieniami z prac zespołu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i nie chcą, żeby PO opowiedziała się za choćby minimalną liberalizacją prawa do aborcji.

W rozmowie z Radiem Zet Kidawa-Błońska mówiła, że w PO jest zgoda co do przywrócenia zlikwidowanej przed TK trzeciej przesłanki zezwalającej na aborcję, tej mówiącej o ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu płodu. I tę zgodę potwierdza przytoczone wyżej stanowisko. Wspomniała też jednak, że trwają dyskusje o czwartej przesłance zezwalającej na legalną aborcję, o tym, żeby „kobieta miała prawo wyboru w trudnej sytuacji pod pewnymi warunkami”, czyli m.in. po otrzymaniu rzetelnej informacji medycznej czy rozmowie z psychologiem.

Z powodów pragmatycznych

Platforma Obywatelska jest w trudnej sytuacji, bo do wypracowania stanowiska w sprawie aborcji zmusiły ją okoliczności – wyrok TK, gigantyczne protesty, a także głosy koalicjantów. PO współtworzy Koalicję Obywatelską z partiami może mniejszymi od siebie, ale za to w czasie dyskusji o prawach kobiet bardziej aktywnymi i słyszalnymi. I dlatego z czysto pragmatycznych powodów PO musi jakieś stanowisko zająć, bo jak tego nie zrobi, to sama zostanie oskarżona o to, że kiedy przez kraj przetaczają się protesty antyrządowe, ona siedzi cicho i nie ma żadnego pomysłu na Polskę.

Drugi czysto pragmatyczny powód to nie dać się „przykryć” przez mniejszych koalicjantów.

O tych powodach otwarcie powiedział „Gazecie Wyborczej” poseł Marek Sowa, jeden z podpisanych pod stanowiskiem grupy konserwatystów: „Mamy mocny spór światopoglądowy, bo w czasie protestów ulicznych trzeba się było opowiedzieć po którejś ze stron. Nie było miejsca na środek. I właśnie tu jest problem”.

Grupa konserwatywna pisze w swoim stanowisku, że „wobec wielkiego kryzysu społecznego, spowodowanego zaostrzeniem przez PiS przepisów aborcyjnych, Platforma nie powinna zajmować radykalnego stanowiska i stawać się stroną w wojnie aborcyjnej, która spolaryzuje nasz kraj na wiele lat. Polacy oczekują, że Platforma jak dotychczas, poprzez swoje rozsądne, centrowe stanowisko, uchroni Polskę od tej wojny”.

Podpisani pod listem posłowie użyli słowa „wojna” aż dwa razy, zapewne nie przypadkiem. Według nich ta „wojna” odbędzie się dopiero w przyszłości. Jeśli PO wyostrzy proaborcyjny kurs, to się do przyszłej polsko-polskiej „wojny” przyłoży. Cały kłopot w tym, że ta „wojna” trwa w najlepsze i już polaryzuje ludzi. Użycie czasu przyszłego przez posłów nie jest opisem rzeczywistości. Bo kiedy wojna trwa, utrzymanie neutralności nie już takie łatwe.

Co powiesz, może być użyte przeciwko tobie

Orzeczenie TK i protesty, debata, która się wokół aborcji dziś toczy, wpływają na postawy społeczne. PO to dostrzega i stara się za tą zmianą podążać. I zespół pracujący nad stanowiskiem PO, i grupa podpisana pod listem konserwatystów to widzą.

Konserwatyści z PO piszą: „Jesteśmy świadomi zmian społecznych, które dokonały się w ostatnich dekadach, ale wyrażamy przekonanie, że zadaniem ustawodawcy pozostaje niezmiennie zadbanie w omawianej sprawie o dwie wartości: prawa i wybór kobiety oraz ochronę życia ludzkiego w fazie prenatalnej”.

Pragmatycznym rozwiązaniem dla posłów konserwatywnych ma być referendum. Dzięki temu pomysłowi partia może uniknąć zajęcia własnego stanowiska. Idealne rozwiązanie.

Pragmatyczna jest też Małgorzata Kidawa-Błońska, kiedy mówi w Radiu Zet, że stanowisko, nad którym pracuje jej zespół, nie będzie projektem ustawy, tylko założeniami do ustawy. Można będzie mieć stanowisko, ale już ustawy proponować nie trzeba, bo – jak mówi Kidawa – w tym Sejmie żadnej ustawy choćby minimalnie progresywniejszej przegłosować się nie da. Idealne rozwiązanie.

Platforma Obywatelska jest w takiej sytuacji jak złodziej zatrzymany przez policję w amerykańskim filmie – wszystko, co powie, może być użyte przeciwko niej.

Lewica w koalicji z Budką i Trzaskowskim? Zandberg: „Nikt tego pomysłu nie traktuje poważnie”

Spór wewnątrz PO wygląda na spór pomiędzy skrzydłem liberalnym a konserwatywnym, choć jak się posłucha wypowiedzi posłanek i posłów z obu tych grup, to obie mówią, że potrzeba edukacji seksualnej i dostępu do antykoncepcji, mówią, że ostatnie zaostrzenie prawa do aborcji jest złe.

Wszyscy twierdzą, że trzeba wysłuchać głosu ludzi – ale już nie ma zgody których. Jedni chcą wysłuchać głosu zmian społecznych, jakie widać w sondażach czy badaniach wewnętrznych partii, a drudzy głosu ludu wyrażonego w referendum. Spór ten jednak jest sporem pragmatyków z pragmatykami – używają różnych argumentów, ale cel jest ten sam, byle sobie nie zaszkodzić.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Agnieszka Wiśniewska
Agnieszka Wiśniewska
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynatorka Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna".
Zamknij