Kraj

List otwarty do prymasa Polski Wojciecha Polaka

wojciech-polak

Czy nie zakrawa na paradoks, że oczekuje się szacunku dla Kościoła, jednocześnie dopuszczając do jawnego braku szacunku funkcjonariuszy tej instytucji względem Żydów, nauczycieli, osób LGBT, krytyków PiS?

Wojciech Polak
Prymas Polski

Szanowny Panie!

Zdaję sobie sprawę, że kierowanie do Państwa listów otwartych jest jak pisanie na Berdyczów — prawie zawsze nie uzyskuje się na nie odpowiedzi, o jawnym działaniu nie mówiąc. Jest to jednak jedyna możliwość aktywności obywatelskiej, którą posiadam. Był Pan łaskaw powiedzieć:

„Każdy człowiek, niezależnie od swojego światopoglądu, wyznawanych zasad, orientacji seksualnej czy religii bezwarunkowo zasługuje na szacunek. Ma też prawo do wyrażania swoich opinii i poglądów. Prawo to jednak kończy się w momencie, gdy swoją działalnością czy przekazem łamie wolność, wrażliwość, rani uczucia drugiego człowieka i wszystko, co dla niego jest święte.

Nie może więc być zgody, by z jakiegokolwiek powodu naruszać to, co dla poszczególnych ludzi, grup społecznych czy wyznaniowych oraz różnych środowisk jest nienaruszalne. Zatem żadna sytuacja nie usprawiedliwia działań, które ranią wrażliwość drugiego człowieka, ani takich, które w odwecie odbierają godność i poczucie bezpieczeństwa. Wizerunek Czarnej Madonny był, jest i powinien pozostać znakiem jedności i miłości nawet wówczas, gdy wartości te wynikają nie tylko z pobudek religijnych, ale są wyrazem szacunku dla drugiego człowieka”.

Tym, co nienaruszalne, jest dla mnie godność drugiego człowieka, z którą na elementarnym poziomie wiąże się poczucie bezpieczeństwa i możliwość twórczego realizowania się w przestrzeni społecznej. Pamiętam również, że w opowieści chrześcijańskiej człowiek jest obrazem Boga, a ten wymiar podkreśla dodatkowo wcielenie Logosu. Proszę zatem, by był Pan łaskaw ustosunkować się do następujących spraw.

— Przytoczenia (afirmatywnego) przez biskupa Andrzeja Jeża antysemickiej fałszywki w trakcie kazania w Wielki Czwartek.

— Deklaracji bp. Wiesława Meringa, skierowanej do Jarosława Kaczyńskiego: „Bardzo bym chciał, panie premierze, żeby czuł się pan tu, między nami, człowiekiem nie tylko akceptowanym, ale podziwianym. Jesteśmy wdzięczni za wszystko, co pan robi i robił dla Polski – razem ze swoim bratem prof. Lechem Kaczyńskim. Pańskie sukcesy są naszymi sukcesami”.

— Faktu wykorzystywania kościelnych tablic informacyjnych i płotów do promocji kandydatów politycznych. Przyznam, że jednym z najdziwniejszych uczuć było to, którego doświadczyłem przed wyborami samorządowymi w Konstantynowie Łódzkim. Otwarty kościół, sprawowana msza, słyszalna także przez głośniki, klęczący ludzie i wszechobecne twarze polityków. Nie wierzę jednak, żeby Panowie specjalnie przejęli się tym, że moje uczucia religijne zostały wtedy wyjątkowo obrażone.

— Wypowiedzi bp. Leszka Sławoja Głódzia o strajkujących nauczycielach z rezurekcyjnej homilii: „Młodzież szkolną potraktowano jak zakładników. Nie stajemy po żadnej stronie. Ale trzeba mówić prawdę i stać po stronie prawdy. Skrzywdzono wrażliwość, idealizm, zaufanie ludzi młodych, dzieci i młodzieży”.

W kampanię oczerniania nauczycieli zaangażowani byli inni duchowni, jak Leon Knabit, bp. Ignacy Dec (nauczyciele wystosowali nawet list protestacyjny) czy bp. Józef Zawitkowski: „Nauczyciele Kochani! Moja pani Pietrzakowa, moja profesor Trawińska, byłyście dla mnie i panią, i matką, bo byłem sierotą. Pani z tajnych kompletów w Rawie, coś uczyła za darmo, ale za cenę swojego życia. Tyś wiedziała, że nauczyciel to nie zawód – to powołanie! Powiedz to synowi. Szkołę i dzieci każe zostawić za tysiąc złotych na rękę. Jaki wstyd! Szkoło, moja rodzona, nie płacz! O moje Siłaczki, o moi Nauczyciele Królików, o moje Święte Męczennice, coście wychowały pokolenia Świętych, Uczonych i Mężnych Polaków. Wołajcie ze mną: Od głupoty i bezbożnej szkoły zachowaj nas, Panie! Warszawo! Przecież miałaś Collegium Nobilium, a tak schamiałaś. Były w historii różne strajki szkolne: o język, o historię, o krzyż. Teraz w historii pokażą organizatora i najgłupszy strajk szkolny o 1000 zł na rękę. O biedna szkoło moja!”.

— Demonizowania osób LGBT poprzez wieloletnią kampanię, w której obok metaforyki samochodowej (seks jak wkładanie tłoka w rurę wydechową), skatologicznej (kał przenikający do krwi) budowanie obrazu osób nieheteronormatywnych w oparciu o nierzetelne pseudobania uzupełnia krytyka zasady tolerancji i straszenie LGBT.

Leszek Głódź w tej samej homilii mówił: „Ład społeczny i pokój zaczyna podważać agresja hałaśliwych antychrześcijańskich prądów i ideologii, promocja moralnego nihilizmu i społecznej arogancji. Wynosi na piedestał społecznej akceptacji bożka tolerancji. A zawarta w nim jest akceptacja nawet wobec największych wynaturzeń”.

Bp. Józef Zawitkowski, zaczynając od inwokacji: „Warszawo, Ty moja, Warszawo! Nie poznaję Cię, Warszawo, nieujarzmiona, wierna i krwawa. O miasto moje, moje święte Jeruzalem, świńskie ryje rzucają na Twe święte kamienie. Owoce święte płaczą, bo rzucone są na zgnojenie”, wywodził m. in.: „Roztrzaskaj glinianych idoli LGBT, co po ludzku grzeszyć nie potrafią. Nie wstydzisz się, Warszawko? Nie! To Ty już wstydu nie masz!”.

— Do słów bp. Józefa Zawitkowskiego: „Naubliżałem niektórym, ale nie tak, jak Oni mnie opluwali i ubliżali mi, bom ksiądz. Nadstawiałem im drugi policzek, gdy bili mnie po mordzie. Więc powiedziałem, Panie Jezu, nie wytrzymam! Brakło mi cierpliwości, muszę oddać prawym sierpowym. I trochę mi lżej”.

Gaudium et spes uczy, że Kościół nie utożsamia się z żadną opcją polityczną.

Oskarżanie nauczycieli o to, że czynią zakładnikami uczniów, których intencjonalnie krzywdzą, należy do repertuaru retorycznego wykorzystywanego przez PiS i ich sympatyków, z krzywdą dla nauczycieli. Stała się ona elementem hejtu, który rozlał się na tę grupę zawodową, której dementi i wyjaśnienia nie były przyjmowane przez dużą część komentujących ludzi.

Wspieranie kandydatów w wyborach politycznych stanowi jawne naruszenie doktryny Kościoła, jasno ujętym w nr 76 Gaudium et spes. Zarówno promowanie kandydatów w wyborach, jak i wypowiedzi w stylu Wiesława Meringa wprowadzają podział do wspólnoty wiernych (gdzie mają znaleźć się katolicy, którzy nastawieni są krytycznie wobec władzy PiS?). Same działania ludzi władzy, w tym także Jarosława Kaczyńskiego (choćby wypowiedź dotycząca uchodźców przenoszących mikroby), potrafią być bardzo odległe od przesłania ewangelicznego.

Przeciw trwającej kampanii wymierzonej w osoby LGBT zaprotestowało już nawet stowarzyszenie rodziców osób nieheteronormatywnych. Kampania ta, prowadzona przez PiS i wspierana przez wielu przedstawicieli Kościoła, narusza spokojny rozwój młodych ludzi, odbiera im godność, przyczynia się do niepotrzebnego lęku, może być źródłem zaburzeń i chorób. Przypominam także, że plakaty, na których wizerunki Maryi i Jezusa otoczono tęczowym nimbem, były reakcją na wymierzoną w osoby LGBT dekorację tzw. grobu Pańskiego w kościele, z którego ksiądz wyprosił geja, nazywając go publicznie zboczeńcem, który powinien się leczyć (czego dowodzi nagranie).

Homoseksualizm nie jest chorobą, tzw. terapie reparatywne są pomysłem na wskroś ideologicznym, a księdzu nie przystoją takie słowa. Słów Zawitkowskiego nie potrafię nawet skomentować.

Jak to wszystko skorelować z godnością człowieka i jej nienaruszalnością? Z zasadą wzajemnego szacunku? Na jakiej podstawie obraz ma być ważniejszy niż godność drugiego człowieka? Dlaczego polski prymas i polski episkopat nigdy nie potępili słów i działań, jak te, o których wzmiankuję, które prowadzą do dehumanizacji określonych grup ludzi, przypisywania im cech i zachować wrogich społeczeństwu i kulturze, odbierania zasadności działań politycznych innych niż określonego ugrupowania itd.? Czy nie zakrawa na paradoks, że oczekuje się szacunku dla swojej instytucji, jednocześnie dopuszczając do jawnego braku szacunku funkcjonariuszy tej instytucji względem Żydów, nauczycieli, osób LGBT, krytyków PiS?

Z poważaniem,
Marcin M. Bogusławski, doktor filozofii, Łódź

Zamiast kolorować Madonnę

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.