Kraj

Lewica: Czas powiedzieć „stop” mafii reprywatyzacyjnej

Fot. Jakub Szafrański

Problem reprywatyzacji w Polsce pozostaje nierozwiązany od kilkudziesięciu lat. Najwyższy czas na uchwalenie konkretnych, długofalowych regulacji, które zatrzymają bezprawne działania bandytów i czyścicieli kamienic.

Temat reprywatyzacji wraca do debaty publicznej jak bumerang. Najczęściej jednak – w trakcie kampanii wyborczych.

To właśnie przy okazji kolejnych wyborów po zarzuty związane z zaniechaniami Platformy Obywatelskiej i włodarzy Warszawy, gdzie afery reprywatyzacyjne odbijały się najgłośniejszym echem, sięgali przede wszystkim reprezentanci PiS. Cel? Próba zdyskredytowania politycznych przeciwników oraz obietnice powyborczych rozliczeń. Tych nie udało się jednak nikomu zrealizować, podobnie zresztą jak nie udało się pomóc ludziom i rozwiązać w końcu skandalicznego problemu z polską reprywatyzacją.

Rządzący mają plan

Sytuacja znów się powtarza. Na dwa tygodnie przed końcem kampanii prezydenckiej grupa posłów PiS ponownie sięga po temat reprywatyzacji – w odpowiedzi na start Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich.

W politycznym spinie PiS-u Trzaskowskiemu stawiany jest zarzut, że po objęciu władzy w stolicy nie zrobił porządku z czyścicielami kamienic i sytuacją poszkodowanych lokatorów. Odpowiedzią na to ma być zaproponowany przez obóz prawicy projekt nowelizacji ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych, wydanych z naruszeniem prawa stołecznych decyzji reprywatyzacyjnych.

Autorzy projektu chcą przyspieszyć procedury związane z przyznawaniem odszkodowań lokatorom, ale będzie to dotyczyło tylko Warszawy. Zajmie się tym – jak do tej pory – komisja weryfikacyjna. To ona zdecyduje o odebraniu pieniędzy osobom, które nielegalnie wzbogaciły się na reprywatyzacji. Środki te mają trafiać do specjalnie utworzonego Funduszu Reprywatyzacji, skąd potem – już bez pośrednictwa ratusza – wpłyną na konto ofiar nieuczciwych procederów. Miasto będzie wyłączone z możliwości składania sprzeciwu wobec decyzji komisji. Wypłaty świadczeń mają nastąpić już nawet 14 dni po wejściu ustawy w życie.

Potomkowie biednych Polaków mają zapłacić potomkom bogatych

Do akcji wkracza Lewica

Projekt zyskał poparcie ruchów lokatorskich, a także polityków i polityczek Lewicy, którzy do obietnic PiS-u podchodzą jednak z dużą ostrożnością. Wskazują oni, że bierność wobec afer reprywatyzacyjnych to cecha obu stron politycznego duopolu. Mimo że pomysły posłów Kalety i Lisieckiego chronią mieszkańców warszawskich kamienic, to zdaniem przedstawicieli i przedstawicielek Wiosny, SLD i Razem są one niekompletne.

Dlatego też Lewica przygotowuje własną ustawę reprywatyzacyjną, która ma wyjaśnić wszystkie nieścisłości związane z roszczeniami do nieruchomości i której założenia podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sali Kolumnowej Sejmu zaprezentował m.in. startujący na prezydenta Robert Biedroń.

❗️Czas skończyć z dziką reprywatyzacją!

❗️Czas skończyć z dziką reprywatyzacją! 📋 Przedstawiamy projekt ustawy, który zostanie poddany szerokim konsultacjom społecznym z organizacjami lokatorskimi, prawnikami, ekspertami, ruchami miejskimi i ostatecznie rozwiąże problem roszczeń!

Opublikowany przez Lewica Poniedziałek, 15 czerwca 2020

– To jest ten długo oczekiwany moment na sprawiedliwość społeczną, której oczekują mieszkańcy wielu polskich miast – zaczął swoje przemówienie polityk i przypomniał, że przez ostatnie 31 lat państwo w sprawie reprywatyzacji „było silne wobec słabych i słabe wobec silnych”. Brak ustawy reprywatyzacyjnej dawał zielone światło bezkarnym działaniom czyścicieli kamienic i handlarzy roszczeń, co skutkowało tym, że ludzie lądowali na bruku. Jolanta Brzeska walkę z mafią reprywatyzacyjną przypłaciła życiem.

Gdybyście wyciągnęli wnioski z zabójstwa Brzeskiej, to waszym dzieciom nie zabrano by boiska szkolnego

– W 2017 roku w tym miejscu stanął ówczesny wiceminister sprawiedliwości, który przedstawił założenia ustawy reprywatyzacyjnej. Mijają trzy lata, PiS wciąż rządzi naszym krajem, a ustawy reprywatyzacyjnej jak nie było, tak nie ma. Sprawiedliwości jak się nie stało zadość, tak jej nie ma. Patryk Jaki mówił wtedy, że łapią byka za rogi, tymczasem PiS nie tylko nie złapał tego byka za rogi, ale pozwolił mafii reprywatyzacyjnej nadal bezkarnie funkcjonować. Podobnie ma się sprawa z tzw. komisją weryfikacyjną, która miała przywrócić sprawiedliwość tysiącom rodzin w całej Polsce, przez cały okres swojego funkcjonowania doprowadziła tylko do jednego rozwiązania – przypomniał Biedroń, a następnie oddał głos posłankom zaangażowanym w projekt.

50 tysięcy ofiar reprywatyzacji

Jedną z nich jest pochodząca z Łodzi Hanna Gill-Piątek, posłanka Lewicy i ekspertka ds. polityki mieszkaniowej. – My o ustawie reprywatyzacyjnej rozmawialiśmy od dawna, braliśmy udział w protestach ruchów lokatorskich, a także zapowiadaliśmy zmiany w prawie, odkąd tylko znaleźliśmy się w Sejmie. PiS z kolei posługuje się całkowicie instrumentalnie tą sprawą, co pokazała chociażby komisja weryfikacyjna, która była jednym wielkim nieporozumieniem. Prawo powinno być prawem, a nie uznaniowym i wybiórczym pokazywaniem, które sprawy zasługują na uwagę polityków, a które nie.

Ustawy reprywatyzacyjnej wciąż nie ma, a w Polsce już ponad 50 tysięcy osób stało się ofiarami „dzikiej” reprywatyzacji.

– Proszę sobie wyobrazić, jak długo ta komisja musiałaby działać, żeby rozpatrzyć wszystkie te przypadki. Obawiam się, że pomysły pana Kalety i pana Lisieckiego są ewidentnie nastawione na lans. Dzieje się to kosztem lokatorów, jak również samorządów, które nie są w stanie znaleźć właścicieli nieruchomości oraz prawowitych spadkobierców. Ci z kolei nie mogą doczekać się regulacji pozwalającej w cywilizowany sposób wypłacić rekompensaty – dodała posłanka Lewicy.

Czy Gill-Piątek liczy się z tym, że ogłoszenie inicjatywy przez Lewicę też może zostać podważone i uznane za element strategii kampanijnej Roberta Biedronia? Tak, ale nie jest żadną tajemnicą, że o swoich planach i poglądach na reprywatyzację Lewica mówi już od dawna.

– Lewica cały czas składa różne ważne ustawy i nie będzie się cofać dlatego, że trwa kampania lub ktoś inny zamierza coś podobnego złożyć w Sejmie. Realizujemy po prostu lewicową agendę. Robert Biedroń nie będzie więc ukrywał, że taką ustawę składamy. Dlatego pojawił się na konferencji i wspiera te pomysły.

O zbieg okoliczności politycznych spytaliśmy posłankę Magdalenę Biejat, która również bierze aktywny udział w przygotowywaniu projektu. – Rzeczywiście, trudno zapomnieć w tej chwili o kampanii, ale faktem jest, że planowaliśmy przedstawić założenia ustawy właśnie w czerwcu, nie wiedząc wtedy jeszcze, że w tym czasie wciąż będzie trwać wyścig wyborczy. Mimo to postanowiliśmy procedować projekt zgodnie z planem. O tym, że będziemy prezentować założenia tej ustawy, mówiliśmy jeszcze na konferencji prasowej w Warszawie 31 maja. Tak się złożyło, że zbiegło się to z prezentacją projektu posła Kalety, który dość wybiórczo obchodzi się z problemem reprywatyzacji – zaznacza posłanka i dodaje, że główną różnicą pomiędzy deklaracjami PiS a pomysłami Lewicy jest zasięg działania nowego prawa.

Cała Polska reprywatyzowana

Ustawa PiS to ustawa o odszkodowaniach dla lokatorów. Dotyka ona ważnego problemu odszkodowań, a konkretniej tego, że nie są one wypłacane ludziom. Jednak rozwiązuje ona skutki, a nie przyczyny reprywatyzacji.

– Projekt PiS, podobnie jak było z komisją weryfikacyjną, dotyczy tylko Warszawy. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu PiS nie dostrzega problemów lokatorów i samorządów poza stolicą, które również zmagają się z reprywatyzacją. Takim przykładem jest chociażby Kalisz, o którym na naszej konferencji prasowej opowiadała Karolina Pawliczak [była wiceprezydentka tego miasta i posłanka Lewicy – red.]. To są poważne problemy. Państwo powinno w końcu położyć kres krzywdzie lokatorów i bezkarności mafii handlarzy roszczeniami w całym kraju – podkreśla Magdalena Biejat.

Przykłady z własnego podwórka podaje z kolei Hanna Gill-Piątek, zwracając jednocześnie uwagę, że Łódź całkiem nieźle radzi sobie z problemem na poziomie samorządowym. Jest to jednak nierówna walka.

– Sprawy lokatorskie oraz czyścicieli kamienic to nie są wyłącznie sprawy warszawskie, co stanowi fundamentalny błąd popełniany wokół dyskusji o reprywatyzacji. Ona jest redukowana do dekretu Bieruta. A tak nie powinno to wyglądać. W Łodzi, gdzie działała mafia reprywatyzacyjna, w 2012 roku powstała specjalna komórka, która w urzędzie miasta zajmowała się ściganiem i zapobieganiem tego typu sytuacjom. Działania prewencyjne sprawiły, że jak ktoś zaczął grzebać w starych aktach własności miejskiej, to zanim wszedł do archiwum, prawnicy już o tym wiedzieli – mówi posłanka, od której słyszymy również, że owo powołane przez prezydentkę Hannę Zdanowską jedyne samorządowe biuro w Polsce, które zajmuje się nieuczciwym przejmowaniem nieruchomości, wniosło ponad 100 spraw przeciwko mafii reprywatyzacyjnej i walczy o zwrot ponad 300 kamienic.

Jak oczyścić kamienicę z wkładki mięsnej – poradnik

– Wprawdzie te sprawy toczą się wolno, ale głównie dlatego, że nie ma dobrej ustawy i prawa, na które można by się powoływać. Jeden z wygranych procesów został oparty o… „Kodeks Napoleona”, bo obecne procedury legislacyjne zawodzą. Mnóstwo przypadków wciąż czeka na rozwiązanie, a sytuacja ludzi, którzy zostali w przejętych kamienicach, jest po prostu dramatyczna – wskazuje Hanna Gill-Piątek.

Raz, a porządnie

Co w takim razie proponuje Lewica? Ustawę, która z nieuczciwymi praktykami rozprawi się całościowo, dając narzędzia do obrony interesów społecznych samorządom, państwu, a przede wszystkim lokatorom.

– Domagamy się całkowitego wygaśnięcia roszczeń reprywatyzacyjnych. Chcemy rekompensat tylko dla określonej grupy osób, co oznacza m.in. koniec zwrotów nieruchomości w naturze. Ponadto chcemy, by skorzystanie z tego prawa przysługiwało tylko osobom fizycznym i miało charakter niezbywalny, co stanie się równoznaczne z wprowadzeniem zakazu handlu roszczeniami. Wreszcie chcemy, by rekompensata w wysokości 10 procent wartości nieruchomości uwzględniała ceny, stan techniczny oraz obciążenia nieruchomości (np. hipoteczne) z dnia przejęcia – mówi polityczka.

Ustawa Lewicy ma też regulować własności nieruchomości Skarbu Państwa lub innych podmiotów, w tym samorządów. Przygotowywane przepisy, jak tłumaczy nam Magdalena Biejat, stworzą możliwość uporządkowania ksiąg wieczystych i nabycie przez państwo własności nieruchomości, które były opuszczone po wojnie i są w tej chwili administrowane przez państwo lub samorząd. – Chodzi przede wszystkim o to, by ułatwić procedurę zasiedzenia nieruchomości przez samorząd – precyzuje posłanka, dodając, że Lewica chce także pełnej transparentności i wprowadzenia kontroli społecznej wygaszania roszczeń.

Na czym to będzie polegać? – Chcemy, by lokatorzy mogli samodzielnie składać wnioski o zasiedzenie nieruchomości przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego. Ponadto nasz projekt ma zagwarantować opinii publicznej prawo do uzyskania informacji o toczących się postępowaniach. Zamierzamy zadbać też o to, by lokatorzy mieli prawo do przekazywania dowodów dotyczących nieruchomości urzędowi prowadzącemu postępowanie, czyli byli traktowani jako równorzędna strona w sprawie – dodaje posłanka.

Propozycję projektu Lewicy oficjalnie poparły już najbardziej znane warszawskie ruchy lokatorskie: Komitet Obrony Praw Lokatorów i Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów im. Jolanty Brzeskiej, a także ułaskawiony niedawno przez prezydenta aktywista miejski Jan Śpiewak. – Oczywiście mówimy w tej chwili o założeniach, cały projekt powstanie wówczas, gdy otrzymamy uwagi od strony społecznej, z którą prowadzimy konsultacje. Wydarzy się to najprawdopodobniej w lipcu – zaznacza Magdalena Biejat.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paulina Januszewska
Paulina Januszewska
Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.
Zamknij