Kraj

Czy Korwin zadecyduje o 500+?

Być może po raz pierwszy od wielu, wielu lat każda partia, poza skrajnie prawicowymi, ma w swojej agendzie ostre socjalne postulaty, a więc coś, do czego jeszcze dekadę temu nikt nie chciał się przyznawać.

Wydaje się, że nieco histeryczne ataki na partię Razem i jeszcze bardziej histeryczne kontrataki przesłaniają nam obraz wielkiego zwycięstwa, jakie lewica, przynajmniej na ten moment, odniosła w polityce krajowej. Zauważmy bowiem, że być może po raz pierwszy od wielu, wielu lat każda partia, poza skrajnie prawicowymi, ma w swojej agendzie ostre socjalne postulaty, a więc coś, do czego jeszcze dekadę temu nikt nie chciał się przyznawać. Socjalne postulaty ma PiS ze swoim sztandarowym „starym” 500+ i nowym „500+” na pierwsze dziecko.

Socjalne postulaty ma PO, która powoli zaczyna rozumieć polityczny zeitgeist zmieniającego się świata i nie tylko zlikwidowała OFE, ale sama proponowała PiS rozszerzenie programu 500+ na pierwsze dziecko. Socjalne rozwiązania proponuje Wiosna Biedronia, ze swoim głównym postulatem minimalnej emerytury, i oczywiście całą walizkę socjalnych pomysłów ma lewe skrzydło partii Razem. Zauważmy więc, że osoba o lewicowych poglądach po raz pierwszy od wielu lat może wybierać między partiami, z których niemal każda obiecuje w jakimś stopniu pomoc wykluczonym. Przyznam, że nie pamiętam, kiedy ostatnio było podobnie.

Wolnorynkowiec w kłopocie

Porównajmy to z sytuacją tych wszystkich wolnorynkowych fanów Misesa i Hayeka, których polityczne wybory jeszcze nigdy nie były tak trudne. Otóż w tym momencie zwolennik wolnorynkowego fundamentalizmu, który jednocześnie brzydzi się wyskokami Korwina albo całą tą antysemicką, brunatną zgrają, po prostu nie ma na kogo głosować. Bo każda inna partia promuje to znienawidzone przez niego „rozdawnictwo”. To jest wielkie zwycięstwo, od którego lada moment wszyscy po lewej stronie będą odcinać kupony, bo każdy sukces ma wiele matek i ojców. Ale bez względu na to, co zadecydowało, że polityczny mainstream przyjął „socjal” jako postulat realny i oczywisty, fakt jest taki, że dokonał się bardzo duży zwrot mentalny, który, być może, zdefiniował politykę tego kraju na lata.

Czy politykę rodzinną czeka wiosna?

Rzecz jasna, to że jest dobrze, nie oznacza, że nie może być lepiej i że lewica nie powinna w dłuższej perspektywie przejmować władzy od liberałów. Z dwojga złego lepiej chyba jednak, aby lewica nie miała partii w Sejmie, a jej program był realizowany przez innych, niż odwrotnie, żeby lewicowa partia w Sejmie była, a dookoła same wolnorynkowe prawice.

Rząd z fantazją

Najnowszy postulat nowego „500+” na pierwsze dziecko wydaje się ów rewolucyjny socjalny trend umacniać, niestety ma też kilka oczywistych wad, które narażają nas na ryzyko wolnorynkowej kontrrewolucji. Po pierwsze, nowe 500+ zostało wprowadzone bez żadnego trybu, jeszcze miesiąc temu nic o nim w uchwalonym budżecie nie było, a politycy PiS się zarzekali, że Polski na to nie stać. Dziś okazuje się, że jednym pstryknięciem palców, na skutek sondażowego wzmocnienia się opozycji, można tak rewolucyjny program wprowadzić, bo chyba nikt nie wierzy, że w ciągu 30 dni nagle przychody z VAT-u tak wzrosły, że państwo stać na dodatkowe ponad 30 miliardów. Po drugie, brak jakichkolwiek konsultacji publicznych, wyliczeń, dyskusji nad tym, w jaki sposób wydać owe dodatkowe miliardy, powoduje, że obywatele, chyba jednak słusznie, zaczynają postrzegać cały transfer jak jedną wielką łapówkę. To bardzo niebezpieczne, bo transfer socjalny ze słusznego postulatu moralnego staje się moralnie dwuznaczną próbą przekupstwa elektoratu. I bez względu na to, jak jest naprawdę, trudno będzie bronić tezy, że rząd wprowadza go ze słusznych moralnych powodów. Zresztą wystarczy posłuchać pana Kujdy na taśmach Birgfellnera, żeby zrozumieć, jak postrzegane w tym środowisku jest wpieranie potrzebujących.

Wiosna dla lewicy populistycznej?

Po trzecie, ów brak dyskusji publicznej powoduje, że oprócz oczywiście pozytywnych efektów, jak na przykład efekt popytowy, mogą się pojawić negatywne efekty uboczne nowego 500+. Zatrzymane mogą być inwestycje w infrastrukturę i instytucje obsługujące obywateli, gdyż tak wielki transfer gotówki zamrozi całą resztę. Przykładowo więc: transfer gotówki wraz z zatrzymaniem gigantycznych nakładów na rozwój służby zdrowia i edukacji publicznej doprowadzić może do rozrostu szpitali i szkół prywatnych i wytransferowania środków do kapitału prywatnego, niekoniecznie nawet polskiego (jeśli sieciówki wprowadzą korporacje). Żeby było jasne: trudno już dziś szybko zrobić bilans, oszacować skalę plusów i minusów, niemniej przy tak rewolucyjnie wysokim transferze socjalnym powinno to być poddane publicznej dyskusji, a nie widzimisię Naczelnika kraju. To jednak bardzo smutne, że Finowie planowali tę słynną reformę edukacji długimi latami, a w Polsce ustala się to w kilka weekendów przy herbatce na Nowogrodzkiej.

Kto zagra na 500+

Po czwarte wreszcie, zarówno PiS, jak i PO traktują socjalne transfery nie jako cel, a jedynie jako środek do celu. O ile partie w istocie lewicowe za cel stawiają sobie redystrybucję, o tyle w przypadku populistycznych partii prawicowych redystrybucja jest tylko i wyłącznie środkiem do innych celów. A to oznacza, że „socjal” jest tylko wehikułem, który pozwala osiągać metę, i gdy wehikuł przestanie być skuteczny, zostanie zastąpiony nowym (np. nagonką na emigrantów i Sorosa jak na Węgrzech). Dziś wydaje się, że to nam nie grozi, ale wszystko zależy od arytmetyki sejmowej.

Kto da więcej? Kobietom

Oczywistym jest, że gdy samodzielnie będzie rządził Schetyna, to nowe 500+ raczej nie wejdzie, a i stare 500+ będzie okrojone. Ale oczywiste jest też, że jeśli już Schetyna będzie rządził, to w koalicji z „lewicującym” SLD i PSL, i być może Wiosną. A to może oznaczać, że nawet jeśli Schetyna będzie chciał okrajać, to koalicjanci postawią mu weto co do kastracji 500+, bo to dla nich być albo nie być. Z drugiej strony oczywistym wydaje się, że w przypadku samodzielnej wygranej Kaczyńskiego oba programy 500+ mają szansę na realizację, nawet przy pogarszającej się koniunkturze gospodarczej. Problem jednak w tym, że PiS ma niewielkie szanse na rządy samodzielne, a to oznacza, że musi wejść w koalicję z wolnorynkowymi partiami prawicy. Paradoksalnie może się więc okazać, że stare 500+ i być może elementy nowego 500+ bardziej będą prawdopodobne przy koalicji niechętnego im Schetyny i chętnych im lewicujących przystawek niż w przypadku koalicji przychylnego im PiS-u i wrogich im partii prawicowych. Dla wolnorynkowych fundamentalistów zatrzymanie „wenezuelskiego rozdawnictwa” może stanowić bowiem najważniejszy punkt programu, od którego uzależnią koalicję z partią Kaczyńskiego.

Kaczyński zapowiada cuda

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.