Kraj

Drodzy mężczyźni, oto 15 rzeczy, których nie chcemy od was słyszeć

Fot. Jakub Szafrański

Porzućcie ten język, przestańcie oceniać nasze ciała, nie mówcie nam, na co mamy ochotę, a na co nie, dajcie spokój tanim komplementom, nie tłumaczcie nam, jak działa sprzęgło i hamulec, zwłaszcza jeśli sami nie macie prawa jazdy. Pisze Joanna Jędrusik.

1. Tylko na chwilę włożę

Chcemy, żeby sięganie po prezerwatywy było standardem, jak mycie rąk po skorzystaniu z toalety. Cóż, według statystyk wciąż 32 proc. Polaków nie myje rąk i − niestety − z odruchem korzystania z prezerwatyw jest podobnie. Niby wszyscy wiedzą, że trzeba, podobno to oczywiste i jak z przystankiem przy umywalce po dwójeczce − każdy z was zarzeka się, że to robi, a piekło brudnych rąk to inni… ale ile razy słyszałyśmy absurdalne „tylko na chwilę”? Ile razy zapewniano nas, że bez gumy jest przyjemniej? Ile razy słyszymy „będę uważał”? Drodzy czytelnicy, nawet teraz ogromny odsetek dzieci rodzi się parom, które nie planują potomstwa, a im jesteście starsi, tym szansa, że wasz tata zapewniał mamę, że będzie uważał, jest większa.

Przestańcie się zachowywać, jakby jutra nie było, choroby przenoszone drogą płciową nie istniały, a ciąża przydarzała się tylko innym ludziom. Chociaż fakt, wam się przecież nie przydarza, przydarza się kobietom.

2. Przyznaj się, chcesz tego

NIE! Zupełnie tak jak wy − kiedy kolega pyta, czy może was objąć, a wy mówicie „nie”, to naprawdę macie na myśli „nie”. Nie zmienicie zdania, jak będzie was namawiał, zapewniał, że będzie wam dobrze i przyjemnie. A jak mimo wszystko was obejmie, to nie odwzajemnicie uścisku, mało tego, możecie się nawet wkurzyć na natręta. Wytłumaczyłam, co znaczy „no means no”?

Tak wygląda sytuacja dziewczyn i młodych kobiet w świecie bez edukacji seksualnej

NIE, kobiety nie kokietują. Tak, kobiety często mają problem ze stawianiem oporu, wyrażaniem protestu, mówieniem, że coś im się nie podoba. Przez setki lat musiały siedzieć cicho, wiele z nas słyszało od dziecka, że „dziewczynce nie wypada się kłócić”. Przez to ciężej nam polemizować, prosić o to, co byśmy chciały dostać, i zdecydowanie odmawiać. Ale do cholery, jeśli już mówimy, że coś nam się nie podoba, to wcale nie po to, żebyście robili to mocniej, bardziej i uznawali, że się z wami droczymy. 20 proc. Polek padło ofiarą gwałtu. Jak myślicie, ile z nich mówiło „nie”, ale tak naprawdę miało na myśli „tak”?!?

3. Świetnie wyglądasz, schudłaś!

Po pierwsze – jeśli wypowiadacie powyższe zdanie, miejcie świadomość, że właśnie powiedzieliście: „byłaś wcześniej gruba i brzydka, ale już mi się podobasz”. Myślicie, że adresatka tych słów odetchnęła z ulgą?

Po drugie – ona nie schudła, żeby się wam podobać. Nie malujemy się dla was, nie dla was chodzimy do fryzjera. Jeśli powiecie koleżance czy nawet partnerce, że bardziej by wam się podobała w sukience czy z rudymi włosami, to uwierzcie, ona nie poleci się przebrać i nie zmieni koloru włosów po to, żeby się wam przypodobać. Po trzecie – miejcie z tyłu głowy, że chudnięcie i przybieranie na wadze to często kwestia problemów zdrowotnych. Mam koleżankę, która bardzo schudła w trakcie chemioterapii, myślicie, że cieszyły ją takie komplementy ze strony kolegów? A dziewczyny z zaburzeniami hormonalnymi, bulimią czy anoreksją? One na pewno nie chcą słyszeć, że ktoś wciąż im się przygląda i ocenia ich rozmiar.


4. Kolejna śliczna dziewczyna na naszym zebraniu!

Kobiety ocenia się po wyglądzie, mężczyzn po kompetencjach. Pomyślcie o pięknej kobiecie na eksperckim stanowisku. Musi nieustannie udowadniać, że nie jest tylko ładną buzią. Czy muszą się z tym mierzyć przystojni faceci eksperci? Jeśli dziewczyna jest osobą publiczną, to spora szansa, że podczas jej wystąpienia media zauważą, jak była ubrana, a nie wspomną słowem o tym, co powiedziała.

Pamiętajcie, wartość kobiet nie leży w ich wyglądzie. Sprowadzanie ich do opakowania czyni z was seksistów. Kobiety, przyzwyczajone przez setki lat do bycia opakowaniami, patrzą na siebie bardzo krytycznym okiem. Wyobraźcie sobie, że polskie nastolatki uważają, że są brzydkie, oceniają się gorzej niż ich koleżanki z pozostałych 42 badanych krajów. Z dorosłymi Polkami wcale nie jest lepiej – tylko 4 proc. z nich uważa się za atrakcyjne. Chyba nie sądzicie, że faktycznie jesteśmy brzydsze niż nasze zagraniczne koleżanki? I że na sto dziewczyn, które znacie, tylko cztery wyglądają fajnie?

Wszystkiemu winne uprzedmiotowianie kobiet i ciągłe poddawanie ocenie ich wyglądu. Oczywiście, że jeśli ich partnerzy, koledzy i koleżanki, rówieśnicy i ojcowie dają im do zrozumienia, że ich wartość leży w wyglądzie, to nie będą z niego zadowolone, a w końcu tylko te 4 proc. wygląda faktycznie jak modelki z reklam. Reszta nas, nieidealna, cierpi, głodzi się, ma kompleksy, wstydzi się rozebrać, nie ma takiej radości z seksu, jaką mogłaby mieć, gdyby nie skupiała się na tym, że musi zmienić pozycję, bo w tej na pewno widać te cholerne rozstępy. Dbajcie o dobrostan kobiet – nie przypominajcie im na każdym kroku, że je obserwujecie i oceniacie.

5. Wyglądasz na zmęczoną

Myślicie, że to troska? Odczytamy to najczęściej jako „nie postarałaś się dzisiaj, nie zadbałaś o siebie”. Kobiety nadal, pomimo postępującej emancypacji, żonglują pracą, domem i dziećmi. To na nich spoczywa większość pracy opiekuńczej, one podtrzymują więzi rodzinne. W dodatku, żeby sprostać ideałom, poświęcają cholernie dużo czasu na makijaż, depilację, maseczki, kosmetyczki, fryzjerów i inne cholerstwa. Powiecie, że to przyjemne? Zróbcie sobie chociaż raz brazilian bikini wax, a zmienicie zdanie. Przestaniecie sobie wyobrażać, że chodzimy do spa, relaksujemy się i wychodzimy z niego odstrzelone jak królewny. Słyszeliście o „chcesz być piękna – musisz cierpieć”?

Przeciętnie kobieta spędza 27 minut dziennie na dbaniu o wygląd, co przekłada się rocznie na dziesięć dni. Dziesięć dni, które wy, faceci, możecie spędzić na wypoczynku, piwie z kolegami, samorozwoju, graniu w gry, czytaniu i innych przyjemnościach. Więc zastanówcie się, zanim wyrazicie „troskę”.

Martwicie się o koleżankę, bo kiepsko wygląda? Zróbcie jej herbatę albo po prostu zapytajcie, co u niej. Zrobicie lepszą robotę, jeśli posłuchacie o troskach, niż kiedy zauważycie, że te troski przeświecają nawet spod grubej warstwy makijażu.

Wreszcie, wygląd koleżanki może odzwierciedlać jej problemy zdrowotne, w tym kontekście uwaga z waszej strony będzie jeszcze bardziej bolesna.

6. Papierosy? Będziesz miała zmarszczki

Hej, to moje ciało. Znowu, to, że od setek lat kobietom odbierano prawo do kontroli własnych ciał, nie znaczy, że możesz podtrzymywać tę tradycję. Chyba że chcesz być dzbanem?

Moja żona będzie feministką

czytaj także

Moja żona będzie feministką

Dariusz Żółtowski

7. Dlaczego nie masz dzieci i chłopaka?

Evergreenem wesel, pogrzebów i wszelkich imprez rodzinnych są pytania o plany reprodukcyjne albo matrymonialne, niestety można je też usłyszeć na randkach, spotkaniach towarzyskich lub w pracy.

O ile pytanie o chłopaka i ślub jest zwyczajnie niesmacznym przekroczeniem prywatności, niekulturalnie wyrażoną oceną, że coś z nią nie tak, skoro „nikt jej nie chce” (albo dlatego, że ona nie chce nikogo), o tyle pytanie o dzieci dotyka być może jeszcze bardziej delikatnej sfery. Część z nas nie ma dzieci, bo nie może. Wyobraźcie sobie, że zadajecie to pytanie koleżance, która bardzo się stara je mieć, ale poroniła już kilka razy. Jasne, nie mieliście pojęcia.

Bywa, że zadajecie to pytanie kobiecie, która uznała, że nie chce dzieci. I zgadnijcie co? Całe życie musi się z tego tłumaczyć. Sporo kobiet uznaje macierzyństwo za opcję, nie zaś za jedyną słuszną drogę i konieczność. Tymczasem wszyscy wokół uparcie próbują takiej kobiecie pokazać, że nie szanują jej decyzji. Kojarzycie teksty „jeszcze zmienisz zdanie” albo „dorośniesz do tego”? Wyobraźcie sobie, że wy, mężczyźni, oświadczacie, że nie chcecie brać ślubu. Że nie chcecie mieszkania na kredyt i żony – gorliwej katoliczki, komputera z macOS-em lub smartfona z Androidem. Czy słyszycie wtedy, że zmienicie zdanie i jeszcze do tego dorośniecie, czy ktoś zakwestionuje waszą decyzję? No właśnie.

To jest to słynne (chociaż w aksamitnych rękawiczkach) niedawanie kobietom pełni władzy w decydowaniu o własnym ciele. Okej, niby podjęły decyzję, ale przecież nikt nie traktuje jej poważnie!

Wreszcie, wiele kobiet nie decyduje się na dzieci, bo nie chce, żeby dorastały w czasach katastrofy klimatycznej. Zamiast pytać je, czy nie są egoistkami, idźcie sadzić drzewa i robić hummus.

8. Rozumiem feministki, ale…

Stara dobra konstrukcja z „ale…” działa i w tym przypadku. Oznacza, że zaraz powiecie coś, o czym doskonale wiecie, że jest seksistowskie i niesprawiedliwe. Odmianą tego dzbaniarskiego chwytu retorycznego jest poprzedzanie wypowiedzi, o której wiecie, że będzie przekroczeniem granic, wyrażeniem „nie zrozum mnie źle”. Chcecie powiedzieć coś złego, zabezpieczając się na wszelki wypadek przed ewentualnymi konsekwencjami? Jak będzie kiepsko, to nie wasza wina, po prostu to my źle zrozumiałyśmy, bo jesteśmy głupie. Nie, to nie jest takie sprytne, jak wam się wydaje.

Szczególną odmianą powyższego wariantu jest: „ale ty jesteś poważna, przecież żartowałem, wyluzuj!”.

Kiedy mówicie nam w napiętej sytuacji „uspokój się” i „wyluzuj”, to osiągacie efekt dokładnie odwrotny. Konstruujecie sytuację, w której krytyczna reakcja będzie oczywista, po czym określacie ją jako nie histerię?

Najseksowniejsza w łóżku jest zgoda

Jesteśmy wyczulone na to, że lekceważy się nasze emocje. Krzyczącym facetom nikt nie mówi, że są histerykami, i nie wywraca oczami, że to pewnie hormony. Skoro krzyczą – musi być powód. Skumajcie, my też mamy powody. Nie bawią nas też seksistowskie teksty i protekcjonalny ton. Przyznajcie czasem, że przekroczyliście granicę, powiedzieliście coś głupiego, zamiast upierać się, że to był świetny żart i tylko my, idiotki, nie zrozumiałyśmy, bo nie mamy do siebie dystansu.

Kolejny klasyk to dodanie po takiej akcji „uśmiechnij się”. Nie będziemy się uśmiechać, żebyście poczuli się lepiej i komfortowo, a w waszych głowach rozbrzmiało tryumfalne „nic się nie stałoooo, Polacy, nic się nie stałoooo”. Stało się i najlepiej przeprosić.

9. Jesteś taka kobieca i ładna, nie wyglądasz zupełnie na trans dziewczynę

Kobiety trans i wszelkie inne, które nie określają się jako cisheteryczki (czytaj – których nie umiesz zakwalifikować i które nie mają obowiązku informować cię o tym, z jaką płcią i typem seksualności się identyfikują), nie muszą dopasowywać się do waszych podziałów płciowych. A z takiej uwagi wynika, że osoby trans są według was brzydkie, poza tą „szczęściarą” obdarowaną przez was komplementem.

Bardzo kiepskie jest pytanie osób trans o to, jak miały kiedyś na imię, czy prośby o to, żeby pokazały zdjęcie siebie z przeszłości. Jeśli ktoś przechodzi korektę płci, ma za sobą tranzycję – bardzo często chce zapomnieć siebie z czasów, kiedy nie czuł czy czuła się sobą.

„Mam wam do opowiedzenia historię”

czytaj także

Nie zadawajcie tych pytań, nie traktujcie osób trans jak pokazywanych niegdyś w cyrkach bab z brodą. One często przez wiele lat cierpiały w swoim ciele z powodu swojego wyglądu, więc unikajcie oceniania go. Jak już musicie dać znać, że wam się podobają, skomplementujcie ich strój albo uśmiech.

10. Dziewczyny nie powinny tak przeklinać!

Że co, kurwa? Jesteśmy dziewczynami, więc mamy być grzeczne, pokorne i nie zgłaszać sprzeciwów? Siedzieć cicho? Kobiecie nie przystoi to czy tamto. Kiedy mówicie nam, jak być kobietami, liczcie się, że nie wywołacie przychylnej reakcji i usłyszycie od nas wiązankę, w „najlepszym” wypadku wkurzycie nas lub zrobi nam się smutno.

11. Masz jaja!

Nie, do cholery – mam jajniki. Bycie fajną i odważną nie jest równoznaczne z byciem mężczyzną. Ani jaja, ani jajniki nie odpowiadają za nasze porażki lub sukcesy. Przestańcie używać wyrażeń, które wartościują męskość i kobiecość. Są krzywdzące w obie strony. Wiele złego uczyniły powtarzane w kółko mantry o tym, że chłopaki nie płaczą i nie mówią o emocjach.

Malanowska, milcz, gdy mówią chłopcy

I w drugą stronę: jeśli się z nami nie zgadzacie, ujmijcie to inaczej niż: „ach, wy, kobiety!” albo protekcjonalne: „jesteście urocze”.

12. Piłka nożna nie jest dla dziewczyn

Tak, tak, decydujcie za nas, co jest kobiece, a co męskie. Wiem, że budowlanka, sport, nowe technologie czy motoryzacja to wspaniałe światy i że chcielibyście je tylko dla siebie, ale pogódźcie się, że dwie dyndające między nogami kulki nie czynią z was dobrego programisty, glazurnika czy mechanika. Świat się zmienia, a my coraz częściej wybieramy pracę i hobby zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Skoro dla was rozmaite zajęcia są interesujące, powinniście móc zrozumieć, że mogą jarać się nimi inne osoby, np. kobiety. Przyjmijcie też do wiadomości, że mogą również umieć lub wiedzieć więcej niż wy. Znacie kolegów, którzy są większymi ekspertami od was, dlaczego nie mają istnieć większe ekspertki? Niestety nagminnie zakładając, że nie mamy pojęcia o męskich dziedzinach, wychodzicie na buców. Przykład?

Lubię czasem poczytać o czołgach, bunkrach i wojnie. Zdarzało mi się nieraz słuchać totalnych bzdur na ten temat od facetów, którzy nie odróżniają T-34 od Leoparda. Nie, absolutnie nie uważam się za ekspertkę, ale pogódźcie się, do cholery, że mogę wiedzieć więcej niż wy. I że nie przestanę was szanować i lubić, jeśli to wyjdzie na jaw. Przestanę was szanować, jak będziecie uważali, że wiecie więcej po prostu z racji płci.

Jeszcze jeden przykład? Od czasu jak zrobiłam prawo jazdy (niedawno), kilka razy słuchałam pouczeń. Nie w samochodzie, kiedy zrobiłam coś źle, po prostu zawczasu, w trakcie błahej rozmowy faceci profilaktycznie dzielili się wiedzą z początkującą koleżanką. Informowali mnie, żeby nie zmieniać pasa bez wrzucania kierunkowskazu, parkować w taki czy inny sposób, żeby pilnować tej lub owej kontrolki i tym podobne. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w dwóch przypadkach wyszło na jaw, że porad udziela mi facet, który nie ma prawa jazdy. Jeśli obił wam się o uszy termin „mansplaining”, to są całkiem dobre jego przykłady.

No i ta śmieszna sytuacja, kiedy dziewczyna robi remont, idzie ze swoim facetem (który nie ma pojęcia o tym, jak trzymać śrubokręt, ale bardzo chce pomóc) do marketu budowlanego, pyta pracownika, które bezpieczniki wybrać na 16-fazową instalację elektryczną, a on uprzejmie objaśnia wszystko, ale zwracając się do towarzyszącego jej faceta. Nieważne, że to dziewczyna zadaje pytanie – typ z budowlanego zakłada, że i tak nie zrozumie odpowiedzi. Tak, to też z życia wzięte.

13. Skąd właściwie jesteś? Masz taką piękną ciemną skórę

Właśnie dałeś jej znać, że bardziej ją lubisz, bo jest z Azji. Równie dobrze mógłbyś jej z tego samego powodu bardziej nie lubić, nie? Dziewczyny o niekaukaskiej urodzie czy obcym akcencie nie cieszą się jak głupie z takich komplementów. Wystarczająco trudno im w Polsce, w której często spotykają się z rasizmem, nierównym traktowaniem, w najlepszym wypadku z niezdrową ciekawością. Mogą mieszkać tu od urodzenia, a za każdym razem, kiedy słyszą pytanie o pochodzenie, ktoś boleśnie przypomina im, że nie są u siebie i tu nie pasują.

Przestańcie mówić „Murzyn”. Serio

Chwalenie czyjejś pięknej ciemnej skóry (czy innej cechy, która ewidentnie ją wyróżnia) w rzeczywistości mówi: „jesteś obca” i jest krzywdzące jak cholera. Ciemnoskóra dziewczyna to nie żywy fetysz czy skansen, który możecie uprzedmiotowić, podziwiać, dotykać („to twoje prawdziwe włosy? Mogę dotknąć?”), nie jest elementem obcym albo odwrotnie, miłym dla oka ubarwieniem krajobrazu w duchu multi-kulti.

14. Wy po prostu robicie to lepiej, ja tak nie umiem prasować

Mantra powtarzana od pokoleń. Mówili tak wasi dziadkowie, ojcowie, nasłuchaliście się i powtarzacie z lubością, więc przypominam: nie skończyłyśmy Uniwersytetu Prasowania Koszul. Nie mamy doktoratów ze zmywania. Żadna z nas nie trenowała od dziecka, po kilka godzin dziennie składania ubrań na czas. Prasujemy, zmywamy, składamy, ale to nie jakiś boski przyrodzony talent, którego poskąpiła wam Bozia, szczodrze obradzając nim nas, wasze matki i babki. Po prostu się staramy. Jeśli mówicie podobne rzeczy, wynika to z waszej wygody i lenistwa. Zapewniam was, dajecie sobie radę z wbijaniem gwoździ, grą w piłkarzyki, golfem, łowieniem ryb, jedzeniem sztućcami i rozpalaniem ogniska, więc na pewno dacie sobie radę z pracami domowymi, trzeba tylko chcieć i się starać. Bo chyba nie muszę was zapewniać, że to po prostu głupie, jak ktoś uważa, że sprzątanie to zajęcie dla kobiet.

15. Jesteście stworzone do wychowania dzieci, nie oszukasz natury

Tak, tak – ile razy słyszałyśmy gadkę, że to właściwie nie nasza wina – to ewolucja zrobiła z nas pokorne domatorki nastawione na siedzenie w domu i czekanie na swojego jedynego partnera. Was zaś ewolucja uczyniła głośnymi, rozrywkowymi awanturnikami, zdradzanie swoich partnerek macie zapisane w genach. Wy jesteście myśliwymi, a my strzeżemy ogniska w jaskini, tak?

Nie ma równości w polskim domu

czytaj także

Bardzo wygodnie tak usprawiedliwiać biologią swoje poczynania. Ale przecież to nie działa w obie strony – czy jak kogoś zamordujemy, to sąd obniży nam wyrok, bo miałyśmy akurat PMS-a? Czy w takim razie nie powinniście starać się zapłodnić jak największej liczby partnerek? Alimenty? Ale jakie alimenty, w jaskini nic o tym nie mówili. Cofamy się do natury? Oddajcie samochody, smartfony, bieżącą wodę i internet, przestańcie chodzić do dentysty – przecież życie zgodnie z naturą to wartość sama w sobie.

Nie, biologia nie jest po to, żeby zwalać na nią odpowiedzialność za swoje moralne wybory. Nie jesteście zwierzętami, tysiące lat pokolenia homo sapiens zapieprzały, żebyście mogli teraz korzystać z dobrodziejstw techniki, medycyny, praw człowieka i wszelkiego rodzaju wolności. Od tysięcy lat gatunek sapiens parł do przodu, żeby zejść z drzew, wyjść z jaskiń itd. Byłoby im przykro, gdyby jakiś palant zachwalał te ich jaskinie jako jedyny słuszny porządek świata. Postęp cywilizacyjny nie poczeka na was, jeśli nie nadążacie z rozwojem.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Joanna Jędrusik

| Kulturoznawczyni, autorka książki „50 twarzy Tindera”
Kulturoznawczyni, przez lata na etacie w korpo. Prowadzi fanpejdż Swipe me to the end of love. Lubi Balzaca i gry komputerowe. Autorka książki „50 twarzy Tindera”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.