Świat

Lek na globalną biedę? Antykoncepcja

nauka-antykoncepcja-prezerwatywa-afryka

Gdyby kraje rozwinięte zrzuciły się po 20 centów rocznie od osoby, do 2030 roku moglibyśmy zapewnić kobietom na całym świecie gwarancję, że będą miały dostęp do pomocy w planowaniu rodziny bez obaw o konsekwencje i koszty.

Decyzja o założeniu rodziny należy do najważniejszych wyborów, jakie ludzie podejmują w życiu. Jest też fundamentalnym prawem człowieka – tak, dorosłe jednostki powinny mieć wyłączne prawo do decyzji o tym czy, kiedy i ile mieć dzieci. Jednak milionów ludzi na świecie prawo to zdaje się nie obowiązywać.

W krajach rozwijających się ponad 200 mln kobiet chcących opóźnić ciążę (lub jej uniknąć) wciąż nie korzysta z nowoczesnej antykoncepcji. Kobiety ubogie, mniej wykształcone lub żyjące na terenach wiejskich na swojej drodze do antykoncepcji napotykają rozmaite przeszkody ekonomiczne, kulturowe i instytucjonalne. Często z desperacji uciekają się do niebezpiecznych technik zapobiegania ciąży.

Gdyby kobiety miały powszechny dostęp do informacji o dobrowolnym planowaniu rodziny i związanych z nim usług, śmiertelność okołoporodowa matek mogłaby zostać zmniejszona nawet o trzy czwarte, a śmiertelność niemowląt o jedną piątą.

„Pigułki wypisuje mi weterynarz”, czyli antykoncepcja jest tylko dla bogatych

Planowanie rodziny nie tylko ratuje życie, lecz także oszczędza pieniądze. Na każdego dolara zainwestowanego w służbę zdrowia reprodukcyjnego, 2,20 dol. zostaje oszczędzone na kosztach opieki zdrowotnej związanych z ciążą. Co więcej okazuje się, że im dłużej zdrowa kobieta czeka z urodzeniem dzieci, tym dłużej pozostaje na rynku pracy, wspomagając dynamikę gospodarczą i dobrobyt swoje społeczności.

Niektóre rządy rozpoznały te korzyści i odpowiednio lokują fundusze. Na przykład ministerstwo zdrowia w Tajlandii zwiększyło budżet na planowanie rodziny. Uzasadnienie? Ten dodatkowy wydatek zmniejszy późniejsze koszty ochrony zdrowia.

Ocena tajskich władz jest prawidłowa. Jeśli kraje rozwijające się inwestują tak, by zachęcić młodych ludzi do założenia rodziny dopiero wtedy, kiedy będą na to naprawdę gotowi, to spada odsetek urodzeń, a liczba ludności w wieku produkcyjnym wzrasta w stosunku do ilości osób niesamodzielnych. Przewiduje się, że tak zwane „dywidendy demograficzne” będą szczególnie wysokie na przykład w krajach Afryki Subsaharyjskiej, gdzie około jedna trzecia populacji zalicza się do grupy wiekowej 10‑24.

Mimo licznych zalet świadomego planowania rodziny, zbyt wiele krajów wciąż nie przeznacza wystarczających kwot na ten ważny obszar służby zdrowia. Globalna grupa badawcza i rzecznicza Reproductive Health Supplies Coalition szacuje, że kraje rozwijające się w ciągu najbliższych 3 lat zmierzą się z niedofinansowaniem na antykoncepcję w wysokości 793 mln dolarów. Usługi opłacane przez rząd są często jedyną możliwością uzyskania bezpiecznych i skutecznych rozwiązań z zakresu planowania rodziny, zwłaszcza dla kobiet ubogich. Niedostępność programów publicznych powoduje utratę możliwości planowania rodziny i zwiększa odsetek nieplanowanych ciąż.

Jeśli towarzyszy jej rozsądna polityka ekonomiczna i rozkwit rynku pracy, inwestycja w kapitał ludzki przynosi znaczące zyski gospodarkom rozwijającym się. Pełne finansowanie planowania rodziny w krajach ubogich wyciągnęłoby miliony ludzi z biedy, podwyższyło wskaźniki poziomu wykształcenia i pomogło skorygować lukę płacową pomiędzy mężczyznami a kobietami na Globalnym Południu.

Rozmawiajmy z dziećmi o seksie od najmłodszych lat

Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych (UNFPA) podejmuje się wsparcia starań poszczególnych krajów o utrzymanie w mocy prawa jednostek – zwłaszcza kobiet – do wyboru: czy i kiedy mieć dzieci. Do 2030 roku UNFPA zamierza zapewnić kobietom na całym świecie gwarancję, że będą miały dostęp do pomocy w planowaniu rodziny bez obaw o konsekwencje i koszty. Nie zrobimy tego jednak sami. Rządzący, sektor prywatny i społeczeństwo obywatelskie muszą dołączyć do nas w dążeniu do tego ambitnego celu.

Kraje rozwinięte mogłyby wypełnić globalną lukę w finansowaniu planowania rodziny za bagatelne 20 centów rocznie na osobę – to tyle, co nic, biorąc pod uwagę przewidywane zyski dla osób, rodzin i gospodarek.

Wydaje nam się, że coś powinno nas kręcić, bo tak napisali w gazecie

Oprócz zwiększonych wydatków, do ochrony kobiet i wzmocnienia młodych małżeństw potrzebne będą też nowe przepisy i prawa oraz wdrażanie istniejących regulacji. Starania o zwiększony dostęp do usług planowania rodziny to nie nowy pomysł. Pięćdziesiąt lat temu na Światowej Konferencji Praw Człowieka ONZ w Teheranie globalna społeczność oświadczyła, że „rodzice mają podstawowe prawo człowieka do wolnego i odpowiedzialnego wyboru liczby swoich dzieci i różnicy wieku między nimi”. W tamtym czasie idea ta była nowością; dziś wiemy, że jej realizacja jest warunkiem naszego rozwoju.

**
Natalia Kanem jest podsekretarzem generalnym ONZ i dyrektorem wykonawczym Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA).

Copyright: Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Młodzież nie jest dziś „rozseksualizowana” bardziej niż sto lat temu [rozmowa z Agnieszką Kościańską]

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.