Gospodarka, Wyjaśniamy

Powtórka z nierówności

Mówić, że podatki to „kara” za świetny biznes, to jak mówić, że ograniczenie prędkości na autostradzie to kara za posiadanie szybkiego auta.

W poniedziałek tematem TVN-owego programu Tak jest był wzrost nierówności ekonomicznych spowodowany pandemią COVID-19. Punkt wyjścia do rozmowy stanowił raport Oxfamu, który mówi m.in. o tym, że dla najbogatszego tysiąca miliarderów powrót na „przedpandemiczne” pozycje ekonomiczne trwał jedynie dziewięć miesięcy. Tymczasem dla najbiedniejszych pandemia oznacza pogorszenie się sytuacji ekonomicznej na dekadę lub więcej.

Gośćmi Andrzeja Morozowskiego byli publicysta Łukasz Moll oraz Ryszard Petru. Pierwszy z gości mówił rzeczy zazwyczaj słuszne, z którymi trudno się nie zgodzić. Jego komentarz możecie przeczytać tutaj:

Praca nieopłacana, kobiety, nierówności. Kto się boi raportu Oxfam i dlaczego Ryszard Petru?"Kapitał jest pracą…

Posted by Łukasz Moll on Tuesday, February 2, 2021

My zaś przyjrzyjmy się kilku wypowiedziom tego drugiego.

Ryszard Petru o wzroście majątku miliarderów podczas pandemii: Wygrali ci, którzy mieli biznesy nastawione na taką właśnie sytuację.

Z kontekstu wypowiedzi byłego posła wynikało, że miał na myśli m.in. Jeffa Bezosa. Warto uczciwie powiedzieć (o czym wspomniał również Petru), że Bezos nie trzyma swoich 185 mld dolarów w skarbcu. „Pandemiczny” wzrost majątku Bezosa o około 70 mld dolarów związany był ze wzrostem wyceny samego Amazona. To z kolei wynikało ze zwiększenia zainteresowania usługami firmy. Miliarder kontroluje około 10 proc. akcji tej megakorporacji.

Jednak giganci technologiczni tacy jak Jeff Bezos nie byli wcale, jak powiedział Petru, „nastawieni na taką sytuację”. Nie dokonali oni niczego, co mogłoby zaowocować premią kilkudziesięciu miliardów dolarów. Ta wynikła ze zwykłego przypadku, zrządzania losu – lockdownu spowodowanego nieoczekiwaną ogólnoświatową pandemią wywołaną tym, że ktoś, prawdopodobnie na targu w Wuhan, zjadł nieświeże egzotyczne zwierzę.

Pandemia to dla nas wszystkich wielka szansa! Nas, miliarderów

Być może Ryszard Petru użył tutaj pewnego skrótu myślowego, który można streścić właśnie w następujący sposób: „ot, niektórzy mają szczęście, inni mają pecha”. Legitymizując jednak w ten sposób nierówności, legitymizujemy ślepy traf: „Jesteś bogaty, bo znalazłeś walizkę pieniędzy? Bardzo dobrze, po co drążyć?”.

Tylko że to ma już bardzo niewiele wspólnego z etyką pracy, o której tak często podczas wielu wypowiedzi publicznych mówił Petru. To gloryfikacja reguł gry obowiązujących w kasynie, pochwała rzutu kostką jako mechanizmu rozstrzygającego o czyjejś potędze.

Dyskurs nierówności zwraca uwagę na to, że tak urządzony świat jest po prostu niesprawiedliwy. Tak samo, jak niesprawiedliwy bywa ślepy los.

Ryszard Petru o firmach takich jak InPost czy Amazon: Dajmy ludziom się bogacić. To nie jest biznes oligarchiczny, to nie jest biznes państwowy. To biznes wynikający z tego, że duża liczba konsumentów korzysta z usług danej firmy.

Amazon wart jest około 1,7 bln dolarów. To więcej niż PKB całych państw (Polskie PKB w 2020 to około 590 mld dolarów). Amazon jest najwięcej wartą firmą na świecie, a jej szef jest najzamożniejszym człowiekiem świata. Oligarchia w klasycznym stylu to przy takich zasobach biedaki w porwanych trampach.

Tak ogromne środki pozwalają dyktować warunki dla całych branż na dużej części planety. Dodatkowo to ogromne środki na lobbystów, na finansowanie polityków i po prostu na wpływ na władzę. Ogromne majątki to jest właśnie zagrożenie zrastania się pieniędzy i władzy politycznej.

Ryszard Petru: Zamiast dyskutować o tym, ile osób się wzbogaciło, skupmy się na tym, co zrobić, żeby osoby, które zbiedniały, [otrzymały] pomocną dłoń. Nie na tym, żeby obłupić tych, którzy są trochę bogatsi. Skupmy się na tym, co zrobić, żeby nie rosła dziura edukacyjna między tymi, co mieszkają w małych miastach, którzy nie mają dostępu do Wi-Fi i do komputerów.

Ryszard Petru powinien rozumieć, że zamykanie dziury edukacyjnej wymaga dużych nakładów na publiczną edukację. Czyli podatków. Kraje, gdzie istnieje szeroki dostęp do wysokiej jakości edukacji i innych wysokiej jakości usług publicznych, to jednocześnie często kraje o progresywnych podatkach.

Dyskusja o zamykaniu luki edukacyjnej oraz jakości usług publicznych jest dokładnie dyskusją o tym, jak kto się wzbogacił i w jaki sposób bogactwo powinno być w państwie sprawiedliwie dzielone.

Ryszard Petru o progresji podatkowej: Był taki eksperyment, o którym pan [Łukasz Moll] mówi. Nazywał się „Polska Rzeczpospolita Ludowa”. I nie przetrwał, tylko zbankrutował. Tam wszyscy mieli tyle samo i nikomu nie chciało się pracować.

Ba! Owe komunistyczne eksperymenty z progresją podatkową nadal są gdzieniegdzie prowadzone. Nazywają się zbiorczo „Europa Zachodnia”. Czasem nazywają się również „Skandynawia”. A od lat powojennych tak do połowy lat 70. nazywały się również „Stany Zjednoczone”.

We wszystkich tych miejscach bardzo dużej części obywateli żyło się i/lub żyje najwygodniej na świecie.

Ryszard Petru: Innowacje by nie powstały, gdybyśmy nie dali ludziom możliwości zarabiania. Takim innowatorem był Steve Jobs, [jest] Elon Musk i szef Amazona. Ci innowatorzy mają szanse rozwoju w Stanach Zjednoczonych, gdyż tam najbardziej promuje się tego typu podejście.

Tu warto poruszyć dwie kwestie. Po pierwsze Steve Jobs, o czym świetnie pisała Mariana Mazzucato w książce Przedsiębiorcze państwo, nie był innowatorem takim, za jakiego się go powszechnie uważa. Był raczej kompilatorem. Większość rzeczy, które upakował w iPhonie, powstała w finansowanych publicznie ośrodkach badawczych (działających najczęściej na zlecenie wojska).

Elon Musk, o czym pisał Ashlee Vance w książce pod zaskakującym tytułem Elon Musk. Biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX, korzystał nie tylko ze swoich talentów organizacyjnych i inżynierskich (których trudno mu odmówić). Podkupywał również ludzi od NASA, czyli instytucji państwowej. Również dzięki kontraktom od tej publicznej instytucji jest w stanie zapewnić płynność finansową swojej flagowej marce, czyli SpaceX.

Innowacje u progu ery przemysłowej powstawały nie tylko z powodów finansowych (chociaż ten aspekt często grał istotną rolę). Wielu największych wynalazców owej ery, łącznie z Jamesem Wattem, twórcą silnika parowego (a właściwie człowiekiem, który udoskonalił istniejący już silnik Thomasa Necwomena, dodając do niego koło zamachowe), było marnymi biznesmenami. Lubili za to odkrywać. Motywacje stojące za przełomowymi innowacjami są o wiele bardziej skomplikowane niż w bajce opowiadanej przez Ryszarda Petru.

Druga sprawa to problematyczny status Stanów Zjednoczonych. Państwa, które z jednej strony rzeczywiście bardzo promuje innowatorów, z drugiej jednak zapomina o biedniejszej części społeczeństwa. Według Pew Research Center medianowa płaca w USA od lat 70., jeśli weźmiemy siłę nabywczą pieniądza, wzrosła bardzo nieznacznie.

Stany Zjednoczone są więc krajem, którego obywatelem jest Jeff Bezos, najbogatszy człowiek świata. Ale obywatelami USA są również dziesiątki tysięcy workamperów (zjawisko opisywała Jessica Bruder w świetnej książce Nomadland) – ludzi w wieku emerytalnym, którzy nie mogąc zaznać stabilizacji ekonomicznej, są zmuszeni do mieszkania w vanach.

Bezosa i workamperów łączy to, że ci ostatni zaludniają magazyny Amazona, w których poddani elektronicznemu nadzorowi (innowacyjnemu, oczywiście) wykonują męczącą, fizyczną pracę, niejednokrotnie przemierzając dziennie nawet 20 kilometrów piechotą po wielkich halach megakorporacji.

Ryszard Petru: Możemy być krajem, który ma progresywne podatki i który nic nie wymyśla.

Cóż, nie ma żadnej sprzeczności w tym, żebyśmy byli i krajem, i innowacyjnym, i takim, w którym jest progresja podatkowa. Jest wręcz silny związek między progresywnym opodatkowaniem (kraje zachodniej Europy) i innowacyjnością.

Kraje zamożne, zwłaszcza te europejskie, to kraje o progresywnych systemach podatkowych. Jednocześnie są to państwa, na których terenie istnieją centra badań i rozwoju. Natomiast kraje z bliskiego sąsiedztwa kulturowo-geograficznego, które stawiają na podatek liniowy, to m.in. Rosja, Ukraina, państwa bałtyckie czy Rumunia. Nie wszystkie z nich kojarzymy z wysoką innowacyjnością.

Dlaczego Polska nie umie w innowacje?

Ryszard Petru: Socjalistyczny rząd PiS-u rozdał pieniądze, których nie ma. Czyli pożyczył pieniądze od obywateli. I co się okazało? Nie zainwestował w tym czasie w ochronę zdrowia, nie zainwestował w pensje pielęgniarek i lekarzy. Nie zainwestował w szpitale.

No cóż, rząd PiS socjalistyczny nie jest, ale zainwestować mógłby – gdybyśmy mieli w Polsce progresywne, a nie regresywne podatki. To nie znaczy, że bez podatków progresywnych nigdy nie będziemy mieć ładnych rzeczy. To znaczy, że będziemy na nie musieli dłużej czekać.

Na koniec dorzucę jeszcze pytanie Andrzeja Morozowskiego do Łukasza Molla: Co jest złego w tym, że człowiek się wzbogacił na paczkomatach? Dlaczego teraz należałoby ukarać tego człowieka za to, że miał świetny pomysł?

Mówienie o podatkach jako o „karze” za świetne pomysły jest jak mówienie, że ograniczenie prędkości na autostradzie jest karą za posiadanie szybkich samochodów.

I jedno, i drugie to polityki, których zadaniem jest mądre zarządzanie skomplikowanymi systemami. Mądrzejsze niż zdolność tych systemów do swobodnego, spontanicznego organizowania samych siebie.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kamil Fejfer
Kamil Fejfer
Publicysta ekonomiczny
Publicysta zajmujący się rynkiem pracy i tematyką ekonomiczną. Autor książek: „O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia chociaż więcej pracuje” oraz „Zawód”.
Zamknij