Unia Europejska

Ochrona obywateli czy dyktatura? Burza we Francji po wprowadzeniu przepustki sanitarnej

To, co u nas jest jedynie czarnym snem antyszczepionkowców, właśnie staje się rzeczywistością we Francji. Na ulice wyszło ponad 100 tysięcy ludzi. Jednak czy rzeczywiście są to masowe demonstracje? Pisze Artur Troost.

Rozprzestrzenianie się wariantu Delta powoduje ostatnio wzrost zachorowań w Europie Zachodniej, co zmusiło już niektóre kraje do ponownego wprowadzenia części obostrzeń. Jednocześnie kolejne dane potwierdzają, że najskuteczniejszą bronią w walce z koronawirusem są szczepienia. We Francji, gdzie blisko połowa obywateli ma już za sobą dwie dawki szczepionki, aż 96 proc. objawowych zakażeń dotyczy osób niezaszczepionych i jest to wyraźny sygnał, że aby powrócić do normalności, należy objąć szczepieniami możliwie największą część społeczeństwa. Do tego potrzebne jest z kolei przekonanie osób sceptycznych wobec szczepionek lub ludzi po prostu ociągających się z wykonaniem tego obywatelskiego obowiązku. Na razie nigdzie nie zdecydowano się wprowadzić powszechnego przymusu szczepień, ale nad Sekwaną poczyniono kroki mające z jednej strony zachęcić nieprzekonanych, a z drugiej zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa.

Komu wolno i co?

Pewne kontrowersje wywołał już plan przymusowych szczepień dla pracowników opieki zdrowotnej, ale prawdziwe poruszenie nastąpiło po orędziu prezydenta Macrona, w którym zapowiedział ustanowienie przepustki sanitarnej, nazywanej też kartą zdrowia. Na słowach się nie skończyło, od 21 lipca certyfikat szczepienia (lub świeży negatywny wynik testu) zaczął być wymagany przy wejściu do placówek kulturalnych, sportowych lub rekreacyjnych, gdzie gromadzi się ponad 50 osób. Na tym nie koniec, od sierpnia bez przepustki sanitarnej żaden dorosły Francuz nie będzie mógł odwiedzić nawet kawiarni, nie mówiąc o wejściu na stadion lub skorzystaniu z transportu zbiorowego na szczeblu regionalnym. Nastolatków nowe przepisy dotkną dopiero pod koniec sierpnia, jako że starsze grupy wiekowe mają priorytet szczepienia, a spod ograniczeń wyłączone pozostaną przybytki religijne ze względu na swobodę kultu zagwarantowaną przez konstytucję.

Kijem czy marchewką? Jak przekonać ludzi do szczepień?

Na Emmanuela Macrona posypały się gromy ze wszystkich stron. Szczególnie dobitnie pokazały swoje niezadowolenie środowiska antyszczepionkowe, ale przepustka sanitarna ściągnęła również krytykę ze strony bardziej wpływowych polityków i komentatorów. Skrajna prawica potępiła pomysły rządu i chociaż Marine Le Pen nie stanęła na czele protestów, to w tej roli widzi siebie jej były zastępca we Froncie Narodowym, Florian Philippot. Ogłosił on już swój zamiar walki o Pałac Elizejski w przyszłorocznych wyborach i w kampanii pod hasłami sprzeciwu wobec „dyktatury sanitarnej” i „covidowemu szaleństwu” widzi szansę na przybliżenie się do prezydentury. Zbliżony ideologicznie Nicolas Dupont-Aignan myśli w podobny sposób i obu kandydatów można ostatnio zobaczyć na czele demonstracji.

Nie tylko radykalna prawica wystąpiła przeciwko przepustkom sanitarnym. Na lewicy rzadziej krytykuje się same szczepienia, ale niektórzy jej przedstawiciele (głównie z Francji Niepokornej, czasem też z Zielonych) dołączyli do kampanii przedstawiającej przepustkę sanitarną jako „sanitarny apartheid” łamiący podstawowe prawa obywatelskie. François Ruffin atakuje Macrona za stosowanie autorytarnych środków, powtarza się też zarzut rządów absolutystycznych. Także w bliższych prezydentowi środowiskach liberalnych pojawiają się głosy krytyczne, oskarżające rząd o ograniczanie wolności jednostki i stawianie kelnerów lub kinowych bileterów w roli policjantów.

Z dużej chmury mały deszcz?

Po gwałtownych polemikach w mediach przeciwnicy przepustek sanitarnych zaplanowali protesty w całym kraju na pierwszy weekend po ogłoszeniu planów rządowych (czyli 17–18 lipca). Swój udział zapowiedziało wielu polityków, a niektórzy przewidywali, że mogą to być największe demonstracje od początku pandemii, potencjalnie dorównujące siłą i gwałtownością pamiętnym protestom „żółtych kamizelek”. Jak było w rzeczywistości?

Szacuje się, że w całej Francji protestowało ok. 110 tysięcy ludzi, z czego kilkanaście tysięcy w Paryżu. Jak na francuskie standardy to wynik rozczarowująco (dla organizatorów) słaby. Przypomnijmy, że wspomniane „kamizelki” potrafiły wyprowadzić na ulice blisko 300 tysięcy Francuzów, strajk przeciwko reformie emerytalnej z przełomu 2019 i 2020 według niektórych szacunków nawet 1,5 miliona, a i manifestacje pierwszomajowe przyciągają co roku więcej ludzi. Prezydent Macron odetchnął pewnie z ulgą, widząc, że mimo maksymalnej mobilizacji przeciwnicy przepustki sanitarnej nie zdołali wywołać poruszenia dorównującego największym protestom jego kadencji. Nie oznacza to jednak, że opór wobec planów rządu jest znikomy lub nieznaczący, organizowane są kolejne manifestacje i zauważalna tendencja wzrostowa sprawia, że nie można lekceważyć głosu protestujących.

Jest to zarazem głos dosyć zróżnicowany. Trzon demonstracji przeciw karcie zdrowia stanowią antyszczepionkowcy od dawna krytykujący walkę z pandemią z pozycji antynaukowych, negujący zagrożenie koronawirusem i szerzący fałszywe teorie spiskowe, nie tylko na temat szczepionek. Przedstawiciele tych środowisk odpowiadają za ataki na centra szczepień antycovidowych, do których doszło w ostatnich tygodniach. Z ich strony słychać również najbardziej radykalne hasła, oprócz wspomnianych teorii antynaukowych w stałym repertuarze jest straszenie „segregacją sanitarną”, rzekomo łamiącą podstawowe prawa człowieka i obywatela. Niektórzy posuwają się do porównywania obostrzeń z ludobójczą polityką nazistów: wśród protestujących pojawiały się żółte gwiazdy Dawida nawiązujące do oznaczania Żydów w okupowanej Francji. W tym wszystkim widać sporo elementów wspólnych z naszymi polskimi antyszczepionkowcami. I oni, ku powszechnemu oburzeniu, usiłowali łączyć szczepienia z Holocaustem.

W tłumach demonstrujących byli jednak ludzie dystansujący się od środowisk antynaukowych, czasem sami niemający nic przeciwko szczepieniom. Można tu wyszczególnić kilka grup. Jedną stanowią osoby, dla których proponowana przez rząd „segregacja” stanowi krok za daleko i nawet walka z pandemią nie może być dla niej wytłumaczeniem. Niektórzy, mimo że sami zaszczepili się na COVID-19, zapowiadają bojkotowanie przepustki sanitarnej i jej niestosowanie. Inni traktują przepustkę sanitarną jako zagrożenie dla ich interesów. Drobni restauratorzy i inni przedsiębiorcy boją się potencjalnego spadku obrotów i kosztów związanych z kontrolą klientów oraz personelu, zwłaszcza że za niestosowanie się do przepisów będą grozić kary sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy euro. To pracownicy obiektów kulturalnych i gastronomicznych będą mieli obowiązek sprawdzać przy wejściu przepustki w formie papierowych dokumentów lub kodu QR ze specjalnej aplikacji mobilnej. Takiemu rozwiązaniu zarzuca się niekonstytucyjność i cały projekt trafił już do Rady Konstytucyjnej, ale prawdopodobnie zostanie on uznany za zgodny z prawem.

Wreszcie, są tacy protestujący, którzy przede wszystkim chcą wyrazić swoją niechęć do prezydentury Macrona i wykorzystają do tego każdy pretekst.

Mimo że przeciwnicy przepustki są głośni i dosyć liczni, to badania opinii publicznej wskazują na wysokie poparcie dla planów rządu. Większość Francuzów aprobuje wprowadzenie przepustki sanitarnej, a aż 70 proc. za dobry pomysł uważa obowiązkowe szczepienia dla pracowników opieki zdrowotnej i masową kampanię szczepień dla uczniów oraz studentów.

Wariant Delta, czyli COVID-19 groźniejszy niż wojna

Jak widać, argumenty o ograniczaniu wolności i „apartheidzie” trafiają tylko do części społeczeństwa. Sondaże pokazują zróżnicowanie opinii w zależności do wieku respondentów. Ponad trzy czwarte seniorów, a więc grupy najbardziej zagrożonej koronawirusem, pozytywnie ocenia przepustkę sanitarną, podczas gdy wśród najmłodszych jej zwolennicy stanowią niecałą połowę badanych.

Jednocześnie Francuzi zagłosowali masowo nogami. O ile na demonstracjach przeciwko karcie zdrowia pojawiło się ponad 100 tysięcy osób, i tyle w tydzień od orędzia Macrona blisko 4 miliony zapisały się na szczepienia. Dopiero się przekonamy, jak przepustka sprawdzi się w codziennym życiu i czy zapowiadany bojkot przybierze większe rozmiary, ale widać już, że przepustka sanitarna odniosła sukces w promowaniu szczepień, co było jedną z głównych motywacji stojących za jej wprowadzeniem. Jeśli dalsze wyniki francuskiej polityki będą równie obiecujące, to pewnie inne kraje wezmą z niej przykład. Mówi się już o zastosowaniu podobnych środków np. we Włoszech, gdzie istnieje dla tego pomysłu spore poparcie. W Polsce przepustka sanitarna wydaje się odległą przyszłością, o ile w ogóle zostanie wprowadzona, ale być może okaże się najskuteczniejszym sposobem na powrót do normalności i zwalczenie pandemii.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Artur Troost
Artur Troost
Pisze o Francji dla Krytyki Politycznej
Student historii i socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o Francji dla Krytyki Politycznej.
Zamknij