Unia Europejska

Francja: Młodzi Socjaliści pukają do drzwi

Przekonanie, że im mniejsza frekwencja, tym większe pole dla eurosceptyków, jest powszechne.

Na dwa tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które we Francji też odbędą się 25 maja, głos zabrał do tej pory nieaktywny prezydent François Hollande. Jego reakcja wywołał rosnący w siłę Front Narodowy: „Europa jest zagrożona przez siły, które próbują ją zniszczyć, podkreślając swoje rozczarowanie, zniechęcanie, podsycając obawy”. W swoim orędziu przypomniał również słowa z ostatniego przemówienia François Mitterranda w Parlamencie Europejskim: „Nacjonalizm to wojna”. „Zagrożenie nacjonalizmem przejawia się na granicach Ukrainy i Rosji – dodał Hollande. – Konieczne jest zatem przypomnienie tego oczywistego założenia, że Europa to pokój!”

Obawy rządzących socjalistów są uzasadnione. W sondażu dla „Le Figaro” i kanału LCI Front Narodowy zdobył 20 procent głosów, dwa punkty mniej niż prowadząca prawicowa UMP (Unia na Rzecz Ruchu Ludowego), lecz cztery więcej od partii rządzącej, która miała 16%. Szefowa Frontu Marine Le Pen początkowo odmówiła nawet debaty z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, niemieckim socjalistą Martinem Schulzem, twierdząc, że „nie jest zainteresowana dyskusjami z obcokrajowcami w czasie kampanii wyborczej”.

Sytuacji socjalistów nie poprawia ani fakt, że skrajna lewica nie chce tworzyć z nimi wspólnego frontu, ani to, że Partię Socjalistyczną opuściły feministki, tworząc własną formację Feministki dla Solidarnej Europy. W wywiadzie udzielonym „Libération” ich liderka, Caroline de Haas, podkreśliła konieczność utworzenia w UE stanowiska komisarza praw kobiet. Według feministek kryzys oraz polityka zaciskania pasa uderzają w największej mierze w kobiety – większość cięć dotyczyła bowiem sfery publicznej. Feministki proponują również wpisanie do Karty Praw Podstawowych prawa do dysponowania swoim ciałem. Chcą także, by Unia Europejska starała się ograniczać religijne wpływy w publicznej debacie.

Wybory do Parlamentu Europejskiego poprzedzały wybory do samorządów lokalnych we Francji i do 23 marca żaden inny temat nie istniał w sferze publicznej. 

Podstawowe pytanie, jakie zadawały sobie francuskie partie, brzmiało więc: jak zainteresować Francuzów wyborami do Europarlamentu? Według sondaży z 3 maja wyborami zainteresowanych było około 60 procent Francuzów, a spośród nich tylko 24% bardzo. 39% obywateli nie wyraziło chęci wzięcia w nich udziału. Dla porównania, wyborami do samorządu lokalnego było zainteresowanych 76% wyborców.

Obawiająć się wysokiej absencji, Młodzi Socjaliści rozpoczęli akcję profrekwencyjną. W tym celu pukali codziennie do kolejnych drzwi i przekonywali o konieczności oddania głosu. Celem było dotarcie do 100 tysięcy osób, w szczególności młodych (aż 70% młodych wyborców nie wzięło udziału w wyborach do Parlamentu w 2009 roku). Z kolei Zieloni między 17 a 25 kwietnia objechali całą Francję, organizując koncerty, pikniki i konferencje zachęcając do głosowania. „To najlepszy środek na aktualny eurosceptycyzm” – twierdzą.

Jednak mimo powszechnego przekonania, że im mniejsza frekwencja, tym większe pole dla eurosceptyków, do tej pory niska frekwencja zawsze uderzała we Front Narodowy. „Ludzie z tzw. niższych sfer, niewykształceni, bezrobotni, którzy stanowią część elektoratu narodowców, nie są najczęściej zainteresowani europejską machiną” – twierdzi Sylvain Crépon z Uniwersytetu Nanterre. W swój twardy elektorat , tj. wyborców powyżej 65. roku życia, wierzy jednak prawicowa UMP.

„Europa naszą siłą”, „Wybrać naszą Europę”, „Dla Francji, działając w Europie”, „Nie dla Brukseli, tak dla Francji” – jak zawsze hasła wyborcze nie mówią prawie nic, co mogłoby odzwierciedlać propozycje programowe partii. Przyjrzyjmy się zatem tematom, które pojawiają się w debacie publicznej. 

Jednym z nich jest umowa handlowa między Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi (TTIP). Dla Frontu Lewicy i Zielonych zgoda na traktat oznaczałaby „destabilizację europejskiego przemysłu, kultury, rolnictwa” oraz „zalanie Europy produktami nieodpowiadającymi normom społecznym czy środowiskowym”. Jedynymi zwolennikami TTIP zdają się prawicowcy spod znaku UMP, którzy podkreślają, że traktat wiązałby się z harmonizacją przepisów, a więc domeną, w której Europejczycy są silniejszą stroną.

Kolejnym tematem przedwyborczych debat jest kwestia ewentualnego wzmocnienia kontroli granic Unii Europejskiej. I tu skrajna lewica wyraźnie sprzeciwia się polityce zatrzymań i wydaleń nielegalnych imigrantów. W zamian proponuje nową politykę migracyjną i wspólny rozwój z państwami basenu Morza Śródziemnego. Zieloni podkreślają konieczność całkowitej zmiany polityki Frontexu, który „blokuje dostęp do Europy i naraża na niebezpieczeństwo proszących o azyl”. Bardziej zdystansowani socjaliści podkreślają konieczność prowadzenia odpowiedzialnej polityki w zakresie nielegalnej imigracji, odrzucając jednak ideę „Europy-fortecy”. Prawica opowiada się przeciwko nielegalnej imigracji, i jest to jeden z głównych wątków jej kampanii. Chce przeprowadzić reformę systemu Schengen, utworzyć stanowisko komisarza europejskiego odpowiedzialnego za imigrację i wprowadzić możliwość wykluczenia ze strefy Schengen państw, które nie utrzymują właściwej kontroli nad swoimi granicami.

Ponadto UMP proponuje opuszczenie strefy Schengen przez Francję w ciągu najbliższego roku. „Nierealne” – ocenia ten postulat reprezentujący centrystów Jean Arthuis. Wskazuje, że konieczne jest wzmocnienie kontroli na granicach Unii, ale także pomoc państwom konfrontującym się z problemem nielegalnej imigracji: „Nie zostawiajmy Włoch samych z problemem Lampedusy czy Hiszpanii z enklawą Melilla”. Oczywiście Front Narodowy sprzeciwia się nawet istnieniu strefy Schengen, wzywając do przywrócenia granic narodowych, by „zerwać z rozwiązłością Unii Europejskiej”.

Kwestia przyjęcia Turcji do Unii wywołuje ostrożne reakcje po stronie skrajnej lewicy: jest na tak, pod warunkiem spełnienia warunków, to jest respektowania w tym kraju wolności demokratycznych. Socjaliści widzą taką możliwość, jednak „w dłuższej perspektywie czasowej”. Centryści i prawica wskazują raczej na „wzmocnienie partnerstwa” z Ankarą. Priorytetem jest dla nich najpierw wzmocnienie Unii; podkreślają, że obecnie UE nie jest jeszcze w stanie „strawić ostatnich akcesji”. Przeciw są również narodowcy, którzy postrzegają Unię jako „klub państw europejskich, tzn. wywodzących się z tej samej cywilizacji”.

Co ze złagodzeniem europejskich reguł budżetowych, które ograniczają deficyt publiczny i poziom zadłużenia? Temat ten dzieli polityków. Zieloni i Front Lewicy proponują zniesienie tych ograniczeń, sprzeciwiają się też nieustającej polityce zaciskania pasa, dużym cięciom wydatków publicznych, społecznych zabezpieczeń i usług. Rządzący socjaliści opowiadają się za rozsądnym redukowaniem deficytu, a także możliwością finansowego wspierania przyszłych wydatków. Prawica jest przeciwna renegocjowaniu dotychczasowych reguł. Większość partii jest za zmianą statusu Europejskiego Banku Centralnego. Front Lewicy liczy na możliwość bezpośrednich pożyczek dla państw. Prawica domaga się większej aktywności w zakresie wspierania rozwoju i zatrudnienia. Narodowcy proponują powrót do suwerenności monetarnej oraz opuszczenia strefy euro.

Możliwość wprowadzenia barier celnych na granicach Unii przewiduje kilka partii. „Podatek kilometrowy” (uzależniony od liczby kilometrów przebytych przez dany towar), jak i wizy społeczne i środowiskowe na granicach Unii proponuje Front Lewicy. Zieloni opowiadają się za podatkiem węglowym oraz ocleniem produktów z państw nierespektujących wolności związkowej. Socjaliści są za sprawiedliwą wymianą handlową na zasadzie wzajemności i poszanowania norm międzynarodowych. Centryści sprzeciwiają się protekcjonizmowi, który promują narodowcy.

Na pytanie, czy Unia powinna stać się prawdziwą federacją państw, delegując swoje podstawowe kompetencje na wspólnotę, Zieloni odpowiadają „tak”. Zdaniem centrystów suwerenność narodowa na szczeblu państwowym stała się iluzją. Przeciwne stanowisko prezentuje partia Marine Le Pen, która opowiada się za „przywróceniem narodowej suwerenności we wszystkich sprawach, w których jej nie ma”. Skrajna lewica popiera pomysł federacji, podkreślając jednak, że państwo musi mieć suwerenność w sprawach budżetowych. Najbardziej rozdarta jest UMP, w której wciąż toczy się walka między euroentuzjastami i sceptykami. Także socjaliści wskazują, że „nie tylko Francja nie poświęci swojego narodu na ołtarzu utopii federalizmu” i podkreślają, że Unia powinna pogodzić wolę suwerenności państw oraz konieczność jedności Europy w polityce. Philip Cordery dodaje: „Chcemy, by pewne instytucje były federalne, ale nie możemy uczynić z Unii kalki Stanów Zjednoczonych”.

Ustanowienie minimalnego wynagrodzenia w każdym państwie członkowskim zgodnie z siłą nabywczą danego kraju proponuje skrajna lewica oraz Zieloni. Socjaliści mówią o stawce 60% średniego wynagrodzenia. Centryści zapraszają do dyskusji, jednak część z nich (jak Jean Arthuis) wątpi w wykonalność tego projektu. Prawica zgadza się na wynagrodzenie minimalne w każdym kraju, ale nie na jednym poziomie w całej Unii, „doprowadziłoby to bowiem do obniżenia francuskiego minimum oraz do podwyższenia stawek w krajach, które z pewnością nie mogą sobie na to pozwolić”.

Ciekawym wątkiem jest również kwestia wydobywania gazu łupkowego. Jedynie prawica jest za, pod warunkiem „respektowania środowiska”. Ekolodzy proponują moratorium w tej sprawie. Centryści i narodowcy są przeciw, choć ci ostatni zastrzegają zgodę pod warunkiem znalezienia rozwiązania redukującego zagrożenia dla środowiska.

Czytaj także:

Kampania w Czechach: Piraci, strachy na lachy i banały

Kampania w Niemczech: Wybory w cieniu Ukrainy

Kampania w UK: Putinizm po angielsku

Kampania w Hiszpanii: Nadejdzie Europejska Wiosna?

Kampania we Włoszech: Przeklęte euro!

***

Serwis >>WYBORY EUROPY jest współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych

 

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij