UE

Finlandia – kraj, w którym nie ma znaczenia z kim sypiasz, dopóki dobrze segregujesz śmieci

„To kraj z największym zaufaniem społecznym w Europie. W Polsce, gdy ktoś zauważy źle zaparkowany samochód i zgłosi to odpowiednim służbom, uważany jest za donosiciela. W Finlandii zwrócenie uwagi, że ktoś źle postawił samochód, to obowiązek” – mówi Małgorzata Sidz, autorka książki „Kocie chrzciny”.


Joanna Wiśniowska: Co to jest gaciopicie?

Małgorzata Sidz: Finowie dzielą rok na dwie części – na zimę i lato – i zachowują się odpowiednio do pory roku. Kalsarikännit, czyli gaciopicie to najważniejsza fińska aktywność zimowa. Dosłownie oznacza to upijanie się w kalesonach. To sytuacja, w której masz ogromną ochotę się po prostu napić, ale niekoniecznie chcesz się spotkać z ludźmi, rozmawiać z nimi. A oprócz picia, pooglądać sobie filmiki na YouTube czy na Netfliksie. To relaks wynikający z absolutnego braku oczekiwań.

Kochasz kapitalizm? Jedź do Finlandii!

Chodzi o to, żeby się zatracić?

Tak. Chodzi o to, żeby być w sytuacji, w której nic nie trzeba, że gdy obudzę się, nie muszę sprzątać. Jutro nie nadejdzie nigdy. Więc, żeby zrobić sobie gaciopicie, musisz posprzątać dom, żeby mieć poczucie, że możesz sobie na to pozwolić i nie czekają na ciebie żadne obowiązki. Dlatego trzeba się odpowiednio przygotować – to gwóźdź tygodnia.

Gacipicie w Finlandii wiąże się z samotnością?

Raczej z komfortem bycia samemu, co nie musi – a może – oznaczać samotności. Oczywiście, jeżeli mamy do tego partnera, który chce to zrobić z nami, to jeszcze lepiej. Ale to musi być osoba czy osoby, które mieszkają z nami. Trudno sobie wyobrazić gaciopicie, po którym musisz ubrać się w normalne ciuchy, wyjść na zewnątrz i wrócić do domu.

W Finlandii miało być pięknie, a wyszło jak zawsze

W swojej książce piszesz, że w Finlandii samotność jest epidemią.

Finowie lubią być sami, czują się w tym komfortowo. Nie potrzebują spotykać się z ludźmi. To nie jest żaden wstyd iść samemu do restauracji czy kina, jeżeli mam na to ochotę, a inni nie, to dlaczego mam nie iść? Finowie potrafią całymi dniami nie rozmawiać z drugim człowiekiem. Starają się być samowystarczalni. Ale to prawda, samotność jest ogromną plagą, łączy się z alkoholizmem, depresją, a czasem nawet z samobójstwem. To plaga zwłaszcza wśród osób starszych.

Ale w Polsce pewnie jest tak samo?

Moim zdaniem to się jednak różni. W Polsce relacje rodzinne oparte są na trochę innych zasadach. Czujemy odpowiedzialność za naszych starszych rodziców, mamy poczucie, że musimy zająć się starszymi członkami naszej rodziny. W Finlandii, gdzie pozostają oni pod opieką państwa, rodziny czują się zwolnione z tego obowiązku.

Gdy dorosłe dziecko odwiedza rodzica raz na miesiąc, uważane jest za opiekuńczego syna lub córkę. W każdym razie fińscy seniorzy znani są z niezależności. Wielu do końca życia mieszka w domu i samodzielnie daje sobie radę z codziennością.

O czym Finowie nie rozmawiają?

W codziennych rozmowach nie mówią za wiele o uczuciach. Ważą słowa, nie powtarzają cztery razy tego samego zdania na różne sposoby. Bardzo komfortowo czują się z ciszą. Słowo jest dla nich ważne i coś znaczy. Jeżeli obiecali, że coś zrobią, a oznacza to np. pobudkę o godz. 4 rano – trudno, trzeba to zrobić.

Co jest w Finlandii tabu?

Niewiele jest takich tematów.

Cielesność nie jest tabu?

Finowie chodzą do sauny od dziecka, widzą tam osoby w wszelakim wieku. Dzięki temu mają pojęcie jak wygląda ciało kobiety i nie bierze się ono z pornografii czy teledysków na MTV. Ale ta nagość w saunie jest aseksualna. Ciało to coś neutralnego, nie ekscytują się tym i nie wstydzą.

A choroby psychiczne?

To coraz rzadsze tabu, zwłaszcza jeśli chodzi o depresję. W latach 90., gdy była ogromna epidemia samobójstw – średnio dwa dziennie – rząd stworzył program, który miał nauczyć ludzi mówienia o problemach psychicznych. Miało to pomóc tym, którzy mają problemy, żeby mogli się z nimi zgłosić po odpowiednią pomoc. Statystyki pokazują, że coraz więcej osób to robi. Więc jest to tabu na wymarciu. I na pewno depresja coraz rzadziej jest powodem do wstydu.

Berlińska depresja [fragment książki Andy Rottenberg]

Czym w tym wszystkim jest sisu?

To siła, którą mamy w środku, która sprawia, że idziemy cały czas do przodu, nawet jeżeli nie jest łatwo i jesteśmy u granic wytrzymałości. Sisu to wytrzymałość, determinacja, nieustępliwość, samowystarczalność, hart, krzepa, odporność, upór i odwaga w mozolnym dążeniu do celu. To znajdowanie w sobie siły i stawianie czoła przeciwnościom. Wszystko dlatego, że pewne rzeczy po prostu wymagają zrobienia.

Jeszcze 100 lat temu Finowie głównie zajmowali się rolnictwem. W kraju, w którym ziemia jest jałowa, klimat surowy, a co jakiś czas przydarza się klęska głodu, trzeba radzić sobie z przeciwnościami. To kwestia przetrwania, żeby milcząco i bez narzekania robić to, co do nas należy.

To męska domena?

Absolutnie nie. Jeżeli chodzi o podział ról, nigdy nie było takiego momentu w historii Finlandii, żeby mężczyzna szedł do pracy, a kobieta pozostawała w domu. W kraju, w którym mamy tak trudny klimat, nikt nie mógł sobie na to pozwolić. Kobiety przez to robiły jeszcze więcej niż mężczyźni.

Co nam mówi szum wokół fińskiej premierki?

Sisu odgrywa dziś rolę w myśleniu Finów?

Oczywiście. Żyjemy w neoliberalnym społeczeństwie, które wiele od nas wymaga. Sisu to czasem tylko to, że siedzimy na spotkaniu i nie narzekamy. Robimy to, co szef każe nam zrobić. Gdy tracimy pracę, nie poddajemy się, nie idziemy na zasiłek, tylko szukamy kolejnej. Upadamy, ale się podnosimy.

W książce wspominasz, że dla Finów praca jest czymś bardzo ważnym, jest religią, ale z drugiej strony to kraj, w którym, jeśli chodzi o czas pracy, pracuje się najkrócej w Europie.

Tak, w świeckiej Finlandii religią jest praca. Liczy się, żeby coś robić i aktywnie uczestniczyć w społeczności. Żeby być przydatnym. Ten, kto jest bezrobotny, a nie ma ku temu większych powodów, traktowany jest z podejrzliwością. To samo dotyczy czasu wolnego, rozrywka po fińsku to często też praca. Więc w godzinach relaksu także powinno się dać z siebie wszystko, a jak zrobić to najlepiej? Stawiając ciągle na rozwój. Pracując nad tężyzną fizyczną, rozwijając się intelektualnie.

O tym, jak Finowie reformowali swoje szkolnictwo… i dlaczego im się to udało

W takim razie jedynym miejscem, w którym można się rozluźnić, jest bar?

Jest miejscem zawieszenia reguł społecznych. Możemy tam pozwolić sobie na rzeczy, na które nie pozwalamy sobie na co dzień. Możemy zagadać do obcej osoby, możemy być głośni, możemy – jeżeli odpowiednio dużo wypijemy – rozmawiać o uczuciach i emocjach. To kozetka u terapeuty i jedno z niewielu miejsc, w którym fiński mężczyzna może płakać. Gdzie nie musi już udawać, że ma sisu. Finowie otwierają się, pijąc, a w piciu przypominają raczej Słowian niż południowców. W tym kraju ludzie rzadko umawiają się na jedno piwo.

Fiński alkoholizm dotkliwie odczuwają kobiety, mimo że one zazwyczaj nie nadużywają alkoholu. Finlandia zajmuje drugie miejsce w UE w statystykach dot. przemocy wobec kobiet.

To nordycki paradoks – równość płci, ale i wysoki wskaźnik przemocy domowej. Najłatwiej połączyć to z alkoholizmem. Ponad połowa małżeństw kończy się rozwodem i alkohol jest podawany jako jedna z przyczyn rozstania. Ale konsekwencje picia kobiety odczuwają nie tylko poprzez przemoc domową: mąż zajęty jest piciem, a to one muszą zostać z chorym dzieckiem, zadzwonić, że nie będą w pracy.


Jak państwo stara się radzić z tym problemem?

Mocniejszy alkohol można kupić wyłącznie w godzinach otwarcia oficjalnych sklepów. Czasami w mieście znajduje się tylko jeden sklep monopolowy. Mieszkańcy mniejszych miejscowości po alkohol muszą jechać kilka kilometrów. A oprócz tego państwo pomaga ofiarom alkoholików. Są infolinie, azyle dla kobiet. Ale, co najważniejsze, państwo wierzy kobietom. Nikt nie czeka, aż stanie się tragedia.

Jak jest z tą równością w Finlandii?

Opowiem Ci na przykładzie zajmowania się dziećmi, tu ciągle jest pole do zmiany. Rząd Sanny Marin dąży do ujednolicenia urlopu rodzicielskiego dla matek i ojców. To kwestia systemowa, ale w życiu codziennym w tej równości dochodzi do wielu absurdów.

Kobiety rządzące Finlandią zrównały obowiązki opiekuńcze. Równy urlop dla matek i ojców

Znam historię takiej pary: płacili czynsz po połowie, ale gdy ona zaszła w ciążę, dużo czasu spędzała w domu, nie pracowała, dostawała mało pieniędzy, a dalej musiała płacić połowę czynszu. Dzielili się wydatkami na pieluchy, mleko czy ubranka, ale np. jedzenie było indywidualną sprawą. Więc doszło do tego, że on miał lepsze produkty z delikatesów Wilkund, a ona gorsze, z Lidla.

Znam to też z autopsji: gdy zaczęłam spotykać się z Finem, dzieliliśmy się płaceniem za zakupy po połowie. Któregoś dnia wzięłam mozzarellę, a że on jej nie jadł, stwierdził, że muszę za to sama zapłacić. Zaproponowałam, że w takim razie możemy kupić wagę i przed każdym posiłkiem sprawdzać, ile kto nakłada na talerz. Odpuścił.

W grudniu zrobiło się głośno o premierce Finlandii i jej zastępczyniach, to coś mówi nam o Finlandii?

Myślę, że to wiele mówi o fińskich kobietach i ich walce. Finki o wolność i równość zaczęły walczyć pod koniec XIX wieku. Wówczas Finowie zdali sobie sprawę, że będąc pod rządami Szwedów, jednocześnie są równi między sobą. W tym znaleźli swoją tożsamość. Jednocześnie ruchy związane z narodowością, językiem czy niepodległością powiązane często były z ruchami mniejszości i kobiet. I to właśnie kobiety bardzo często były najaktywniejsze.

Jak kobiety uczyły się mówić

Finlandia to drugi kraj na świecie, w którym kobiety otrzymały prawo głosu i pierwszy, w którym mogły startować w wyborach. Już w 1907 roku w rządzie nie zasiadali sami mężczyźni, mimo że Finlandia nie miała jeszcze swojego państwa, nadal była pod rosyjskim zaborem.

W 2000 roku na prezydentkę wybrano Tarje Halonen, która rządziła 12 lat. Dlatego nikogo nie zdziwiło, gdy premierką została Sanna Marin. Finowie zorientowali się, że to coś wyjątkowego dopiero, gdy napisały o tym zagraniczne media. Poza tym w Finlandii kobietom się ufa. Młode dziewczyny szybko wciela się w partyjne struktury.

W Polsce głównie mówiło się o tym, że premierka wychowana została przez matkę i jej partnerkę. Tymczasem prawa dla par homoseksualnych to całkiem świeża sprawa.

Finlandia nie była pionierem, bo małżeństwa jednopłciowe z równym prawem do adopcji dzieci są legalne dopiero od 2017 roku. Wcześniej osoby nieheteronormatywne mogły od 2002 roku zawierać ze sobą związki partnerskie. Homoseksualizm nie jest problemem w armii, szkolnictwie czy w polityce. Cudza orientacja seksualna spotyka się wśród Finów z tak samo niewielkim zainteresowaniem jak cudze preferencje żywnościowe.

W Finlandii już w 1907 roku w rządzie nie zasiadali sami mężczyźni.

Poza tym Finlandia jest krajem, w którym bohaterką narodową jest autorka Muminków Tove Janson, lesbijka z mniejszości szwedzkojęzycznej, innym bohaterem – ikona gejowskiej sztuki, Tom of Finland. Fińska poczta wypuściła nawet znaczki z jego dziełami, które stały się największym hitem w historii fińskiej poczty. Nawet heteroseksualne starsze osoby mają w domach rzeczy z jego twórczością.

To mały kraj, w którym mieszkańcy wychodzą z założenia, że jeżeli ktoś sławi Finlandię na świecie, to dlaczego mieliby się go wstydzić? Tylko dlatego, że jest homoseksualny? Finowie są dumni ze swojego kraju, wystarczy tylko przestrzegać zasad. Poczucie przynależności i wspólnego celu przykrywa różnice, które mogłoby pojawić się między nimi.

Piszesz: „Nie ma znaczenia z kim sypiamy, dopóki dobrze segregujemy śmieci i przestrzega zasad bezpiecznego parkowania”.

Dla mieszkańców Finlandii śmieci to poważna sprawa. Finowie przestrzegają reguł nawet, gdy nikt nie patrzy im na ręce i w takim społeczeństwie, gdzie przestrzega się tych zasad, chcą żyć. Nawet jeżeli coś wydaje im się nieważne, to przestrzegają tego, bo ufają państwu. Skoro ktoś tak wymyślił, to znaczy, że miał ku temu powód. To kraj z największym zaufaniem społecznym w Europie.

Czy polska szkoła może być tak fajna jak fińska? [rozmowa z Martą Zahorską]

W Polsce, gdy ktoś zauważy źle zaparkowany samochód i zgłosi to odpowiednim służbom, uważany jest za donosiciela. W Finlandii zwrócenie uwagi, że ktoś źle postawił samochód, to obowiązek.

W swojej książce nazywasz Finlandię krajem postkonsumpcyjnym.

W latach 50. Finlandia była biednym krajem. Nasycenie rynku dobrami luksusowymi i ich powszechną dostępnością sprawiają, że w oczach wielu powszednieją. Luksus, na który pozwolić sobie mogą wszyscy, nie jest oznaką statusu. Atrakcyjniejsze są produkty dobrej jakości. Poza tym to kraj, w którym ludziom niewiele potrzeba do zadowolenia. Finowie inwestują w trwałe rzeczy, które posłużą im na lata, a jak się zepsują, to zamiast wyrzucać, naprawią je.

**

Małgorzata Sidz –japonistka, magister studiów regionalnych o Azji Wschodniej na Uniwersytecie w Turku i absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Sześć lat spędziła kursując między Szwecją, Finlandią i Danią, z przystankami w Japonii i Korei Południowej.

Joanna Wiśniowska – dziennikarka współpracująca z „Gazetą Wyborczą Trójmiasto”, „Wysokimi Obcasami” i „Tygodnikiem Powszechnym”.

Ciekawy artykuł? Pomóż nam pisać takie teksty dalej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.