Świat

Kiedy ludowy bohater bije kobiety. Przypadek Diego Maradony

Fot. Vinod Divakaran/Wikimedia Commons

Argentyńskie społeczeństwo nie otrzymało przekazu, że każdy może ze slumsów dojść do majątku, ale że bogaci, sławni mężczyźni mogą bić swoje partnerki bezkarnie.

25 listopada, w Międzynarodowy Dzień Zwalczania Przemocy wobec Kobiet, zmarł w domu na zawał serca Diego Maradona – emerytowany argentyński piłkarz, milioner urodzony w slumsach, niebiały mężczyzna znany z przemocowego traktowania kobiet.

Śmierć Maradony postanowiło publicznie opłakać kilka liderek ruchu Ni Una Menos (Ani jednej mniej), ważnego latynoamerykańskiego kolektywu dziennikarek, pisarek i naukowczyń zaangażowanych w zwalczanie przemocy związanej z płcią – oraz inne znane argentyńskie feministki. W ten sposób dekolonialne, ludowe feminizmy wpłynęły na nieznane wody.

Znana historia przemocy

To, że po śmierci traktowany jest niemal jak święty, Maradona zawdzięcza swojej życiowej drodze ze slumsu Villa Fiorito do bogactwa i światowej sławy. Jego fani przypominają, że spektakularna kariera piłkarza dała nadzieję wielu podobnym mu chłopakom. Dziś mówią o Maradonie jako człowieku niedoskonałym – jak my wszyscy – któremu udało się osiągnąć niebotyczny sukces. Diego pokazał światu, że zwycięstwo nad straszliwą biedą nie jest niemożliwe.

Domosławski: Boniek w Amazonii

czytaj także

Domosławski: Boniek w Amazonii

Artur Domosławski

Maradona traktował kobiety przemocowo i jest to dobrze udokumentowane. Ponad 30 lat temu ożenił się z Claudią Villafañe, z którą miał dwoje dzieci. Dwadzieścia lat później uznał swojego syna z Włoch, który urodził się podczas małżeństwa Maradony z Villafañe. Dopiero po przeciągającej się serii batalii prawnych piłkarz uznał ojcostwo trojga dzieci swojej byłej dziewczyny Veroniki Ojedy. Dziś w toku jest sześć dalszych procesów o jego ojcostwo.

Przemocowość Maradony nie kończyła się jednak na porzucaniu dzieci i ich matek. Długo po rozwodzie stanął przed sądem za psychiczne znęcanie się nad Villafañe i nękanie jej. Swoje inne partnerki również bił. Jedna z byłych dziewczyn Maradony, Rocío Olivia, zdołała uchwycić taką sytuację na filmie. Maradona nie zaprzeczył prawdziwości nagrania, tylko skomentował: „Nie jestem z tych, co biją, ale Rocío zasługiwała, żeby urwać jej głowę”.

Zawiłości argentyńskich feminizmów

Śmierć Maradony zakłóciła już i tak niełatwe współistnienie ruchu feministycznego – o białych i średnioklasowych przecież korzeniach – z realiami barrios i slumsów, w których dziś ten ruch funkcjonuje.

Wojskowa dyktatura w Argentynie (1976–1983) przetarła drogę programom restrukturyzacyjnym Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które przyniosły ludności tego kraju biedę i masowe bezrobocie, w pewnym momencie sięgające niemal 25 proc. Ubóstwo i bezrobocie zmusiło wiele kobiet do tego, by uwspólnić osobiste zasoby i pracę reprodukcyjną. To te kobiety, pracujące w ramach stowarzyszeń osób bezrobotnych – tak zwane piqueteras – organizowały ogromne blokady dróg, które wreszcie zmusiły Bank Światowy do wprowadzenia programów walki z bezrobociem.

W okupowanym budynku: meksykańskie aktywistki przeciwko mordowaniu kobiet

Uwspólnienie pracy reprodukcyjnej przyczyniło się zakwestionowania tego, jak dalece naturalne jest powiązanie całości pracy reprodukcyjnej z jedną płcią. Ruch ten otworzył przestrzeń do przemyśleń nad tym, z czym wiąże się praca opiekuńcza i macierzyństwo: między innymi do refleksji o aborcji, biedzie i przemocy domowej. Piqueteras zaczęły organizować Encuentro Nacional de Mujeres [Narodowe Spotkanie Kobiet – przyp. red.], doroczny zjazd kolektywów feministycznych. Tam zaczęły formułować feministyczną krytykę swojej sytuacji, wskazując na przemoc wobec kobiet jako jeden z najważniejszych problemów w ich życiu.

Kiedy feminizm krzyżuje się z dekolonizacją

Jednym z filarów feminizmów zrodzonych w barrios i slumsach jest postulat nierepresyjnego, opartego na wspólnocie podejścia do maczystowskiej przemocy. Wiele lat temu piqueteras stworzyły grupy wsparcia, które prowadziły interwencje w domach kobiet doznających przemocy. Grupy mężczyzn i kobiet prowadziły rozmowy z napastnikiem, a jeśli rozmowa nie zmieniła jego zachowania, wypierały mężczyznę z domu, by chronić kobiety i dzieci. Policji nigdy nie wzywano.

Podobnie jak wiele społeczności czarnych, rdzennych i niebiałych w Stanach Zjednoczonych, ludowe feministki w Argentynie starają się stosować alternatywne formy prewencji, tak aby nie wpuszczać państwa do domu. Odczytują one bowiem przemoc niebiałych mężczyzn wobec swoich partnerek w kontekście historyczno-społecznym. Dostrzegają, że władze kolonialne i suprematyzm białych odbierają mężczyznom niebiałym własność i męskość. A skoro między innymi na tym polega opresja, machos chcą biciem i mordowaniem kobiet udowadniać swoją męskość potężnym mężczyznom, którzy ich gnębią. Ciało kobiece, naznaczone przemocą i mniej silne niż odbierające męskość neoliberalne państwo, jest terytorium, które można zdobyć – przemocą zmusić do uległości.

Patriarchat chce kontrolować kobiece ciała i dewastuje przyrodę. Trzeba go obalić

Kiedy powszechnie lubiany – ale agresywny – Maradona zmarł, doszły do głosu głębokie różnice w polityce i podejściach członkiń tego sojuszu feministycznego. Te segmenty ruchu, które oburzały się na gloryfikację Maradony, surowo wyciszono. W mediach społecznościowych doszło do rozłamu. Przywódczynie Ni Una Menos usłyszały oskarżenia, że przedkładają piłkę nożną i populistyczną politykę państwa ponad życie kobiet. One z kolei odpowiadały zarzutami o rasizm i klasizm – z tym że i one są dużej mierze białe i pochodzą z klasy średniej – a same nazwały się „feministkami maradonkami”.

Kim są feministki maradonki?

Tak zwane feministki maradonki to często lewicujące byłe autonomistki. Czasem należą do kierownictwa partii trockistowskich w narodowym i stanowych parlamentach Argentyny. Wspierają też prezydenta Alberta Fernandeza, peronistę, który odziedziczył po poprzedniej neoliberalnej administracji głęboko zadłużone państwo, a obecnie toczy nierówną bitwę z gospodarczymi i społecznymi skutkami pandemii COVID-19.

Wybory w Argentynie, czyli czerwona kartka dla neoliberalizmu

Ponieważ Fernández musi lawirować wokół ograniczeń nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, chciał wykorzystać śmierć Maradony, by coś dla siebie wizerunkowo ugrać. Ogłosił trzy dni żałoby narodowej. Rząd zorganizował Maradonie pogrzeb państwowy w Casa Rosada, pałacu prezydenckim wychodzącym na kultowy Plaza de Mayo. Źle zaplanowany pogrzeb szybko zakończyła policja represjonująca tłum, który wtargnął do Casa Rosada.

Feministki maradonki, które dołączyły do żałoby, nie zaprzeczają oskarżeniom o przemoc, wysuwanym przeciwko Maradonie. Starają się raczej zrzucić przemocowość na karb jego wychowania w straszliwym ubóstwie.

Przemoc państwowa i przemoc domowa w Argentynie

Jednak w przeciwieństwie do doświadczeń, jakie są udziałem większości biednych ludzi mieszkających w slumsach, Maradona zbliżył się do władzy na wczesnym etapie życia. Już jako nastolatka lansowała go i celebrowała dyktatura wojskowa. Władza uprowadzała i torturowała innych lewicowców, którzy często „znikali” na zawsze, a w tym samym czasie ta sama władza organizowała imprezy świętujące sukces Maradony.

W latach 90. prezydent Carlos Menem, peronista, którego polityka gospodarcza i społeczna pogrążyły Argentynę w neoliberalnej niedoli, był gościem na weselu Maradony. Obaj mężczyźni widnieją na wielu zdjęciach z tamtego okresu. W kolejnych latach Maradonę zaczęła otaczać aura lewicowości, bo zagorzale wspierał Kubę, gdzie mieszkał pięć lat, a także inne populistyczne rządy w regionie. Aura ta gryzie się jednak z rozmiarem jego majątku, szacowanym na około miliarda dolarów.

Feministki maradonki próbują uzasadnić, dlaczego darowały Maradonie jego przemoc i mizoginię, sięgając po historię i teorię feministyczną. W 1988 roku mistrz bokserski Carlos Monzón pobił na śmierć swoją byłą żonę Alicię Muñoz, a radykalne feministki doprowadziły do skazania go na karę więzienia. Monzón twierdził wtedy, że owszem, kłócili się, ale to kobieta „w przypływie histerii” rzuciła się z balkonu. Natomiast po śmierci Diega Maradony pewna kobieta, określająca się jako „pionierka feminizmu”, stwierdziła, że za czasów Monzona brakowało im „dekolonialnej, ludowej” analizy feministycznej. Dziś rozumieją – ciągnęła działaczka – że dorastanie w straszliwej biedzie prowadzi do przemocy. Zamiast więc przypominać o brutalnych czynach, feministki powinny „towarzyszyć” ludowi w jego cierpieniu.

Nierepresyjne, dekolonialne podejście do przemocy wobec kobiet notowałoby może większe sukcesy, gdyby państwo wspierało oddolne organizacje. Niestety, tak nie jest. Przeciwnie: nieskutecznie działa na przykład Ministerstwo Kobiet, Płci i Różnorodności Seksualnej, niedawno utworzone po to, by zająć się problemem wzmożonej przemocy domowej podczas lockdownu w pandemii. Rząd nie potrafi adekwatnie zareagować na ten poważny problem. Z tego powodu wiele feministek mówi, że czarne wstążki, którymi rząd kazał udekorować strony internetowe na znak żałoby narodowej po śmierci Maradony, tak naprawdę symbolizują całkowity brak poszanowania władz dla ochrony życia kobiet.

W stronę dekolonialnej, wspólnotowej sprawiedliwości

Feministki niemaradonki, między innymi anarchistki i trockistki niezasiadające w parlamencie, zgadzają się, że trzeba budować wspólnoty, które cenią i szanują ludzkie życie. Ich zdaniem publiczna żałoba i upamiętnienie człowieka przemocowego wykracza poza podejście nierepresyjne, a jest po prostu zwykłym darowaniem winy człowiekowi, który stosował przemoc wobec kobiet.

Maradona nie uczestniczył we wspólnotowym procesie, w ramach którego miałby możliwość przyznania się do przemocy, sięgnięcia po wsparcie i zmiany swojego zachowania. Wobec tego żałoba niektórych feministek po jego śmierci nie jest niczym innymi niż krokiem wstecz w walce o koniec przemocy wobec kobiet. Martwi to zwłaszcza w kraju, w którym co 36 godzin wskutek przemocy domowej ginie kobieta.

Domosławski: Różowe krzyże w dolinie łez

czytaj także

Nierepresyjne, autonomiczne podejście ma realny potencjał naprawczy, ponieważ umożliwia przeprowadzenie całego procesu wewnątrz społeczności i za jej sprawą. Karząca siła państwa nie rozwiąże problemu, ponieważ przemoc wobec kobiet bierze się z toksycznej męskości, powstałej pod jarzmem kolonizacji i neoliberalizmu. Koncentrując się na budowaniu wspólnoty po to, by ratować życie kobiet, mężczyźni mogą zacząć tworzyć nowe, nieopresyjne modele męskości.

Kto bogatemu zabroni (nie tylko w Argentynie)

Jednak zupełnie darowując Maradonie winę za przemoc, bez wspólnotowego procesu uznania sprawstwa i społecznej naprawy, feministki maradonki podtrzymują hegemonię polityki populistycznej, państwowej i zdominowanej przez mężczyzn. Wizerunek bohatera mas, zaprzyjaźnionego zarówno z „ludem”, jak i z rządami populistów w Ameryce Łacińskiej, zbudowany jest na posiniaczonych ciałach kobiet, którym kazano ubóstwiać piłkarza i umniejszano jego przemocowe ekscesy.

Celebryci bronią Dominica, a ofiary gwałtów przeżywają piekło

Mit od pucybuta do milionera ma w Argentynie funkcję podobnie narodotwórczą jak w Stanach Zjednoczonych. Zamiast wzmacniać osoby urodzone w slumsach, maradończycy skonstruowali mit o sukcesie ekonomicznym – który przecież stanie się udziałem nielicznych, co tym bardziej utrudni realizację skutecznego, nierepresyjnego i opartego na wspólnocie podejścia do maczystowskiej przemocy.

Za sprawą Maradony argentyńskie społeczeństwo nie otrzymało przekazu, że każdy może ze slumsów dojść do majątku. Tego dnia, który powinien zostać poświęcony protestom przeciwko przemocy wobec kobiet, Argentyńczycy i Argentynki usłyszeli, że bogaci, potężni mężczyźni mogą bić swoje partnerki bezkarnie.

**
Graciela Monteagudo jest argentyńską badaczką, starszą wykładowczynią i zastępczynią dyrektora programu myśli społecznej i ekonomii politycznej na Uniwersytecie w Massachusetts w Amherst.

Artykuł opublikowany w magazynie Roar na licencji Creative Commons. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij