Świat

Kwadrans na odbudowę i lata na zieloną transformację. Jak światowe metropolie walczą z pandemią?

red.

Co zrobić, by życie w mieście stało się wygodniejsze, mniej stresujące i bardziej zrównoważone, a kryzys wywołany przez koronawirusa – łatwiejszy do zażegnania? Odpowiedzią na to wyzwanie ma być m.in. koncepcja piętnastominutowego miasta, czyli transformacyjny program naprawczy, który będzie sprzyjać naturze, klimatowi, a przede wszystkim ludziom.


Tak ambitne plany ma międzynarodowa koalicja liderów i liderek światowych metropolii C40, która wspólnie z zespołem ekspertek i ekspertów opracowała szereg nowatorskich rozwiązań dla miast borykających się z konsekwencjami pandemii oraz globalnego ocieplenia. W dokumencie zatytułowanym Agenda for a Green and Just Recovery burmistrzowie i burmistrzynie takich miast jak Los Angeles, Lizbona, Rotterdam czy Hongkong wskazują kierunki wyjścia z kryzysu i odbudowy gospodarek nadwerężonych przez lockdown.

Ulice dla ludzi i rowerów

Kluczem do przywrócenia miastom świetności, ale rozumianej zupełnie inaczej niż w erze sprzed koronawirusa, będą takie działania, jak rozwój zielonej infrastruktury, transportu zbiorowego oraz ekologiczne i neutralne klimatycznie inwestycje, które planecie dadzą wytchnienie, a ludziom – nowe miejsca pracy, komfort ekonomiczny, bezpieczeństwo zdrowotne oraz dostęp do sprawnych usług publicznych.

Wszystko po to, by „nie przespać” i nie zmarnować kryzysu, lecz przekuć go w coś dobrego. Włodarze z C40 zobowiązali się do modernizacji wielu obszarów miejskiego życia, największy nacisk położyli zaś na dostosowanie wspólnej przestrzeni do potrzeb ludzi. Odpowiada na nie projekt tzw. piętnastominutowego miasta, którego pierwotną autorką jest Anne Hidalgo, sprawująca od 2014 r. funkcję mera Paryża.

Koncept ten stał się zresztą jednym z głównych haseł kampanii wyborczej, podczas której Francuzka ubiegała się o reelekcję. A na czym polegał? Anne Hidalgo zaproponowała, by infrastruktura poszczególnych dzielnic miasta została przekształcona w sposób, który pozwoli mieszkańcom i mieszkankom zaspokoić większość ich potrzeb w odległości nie większej niż kwadrans jazdy rowerem lub spaceru.

Korzyści? Tych jest całe mnóstwo: od poprawy jakości życia ludzi, przez zwiększenie ich aktywności ruchowej, aż po inwestowanie w ekoinfrastukturę i ograniczenie emisji pochodzących ze spalin. Co więcej – w dobie ryzyka zakażenia koronawirusem popularyzacja przesiadania się na rower czy przemieszczania piechotą to najlepszy sposób na zachowanie społecznego dystansu.

Dokładnie takie same założenia przedstawiają członkowie i członkinie C40, którzy wskazują Paryż jako przykład wielu lokalnych dobrych praktyk. W naprawczej agendzie koalicji czytamy też, że podobne rozwiązania i ambitne plany zwiększenia ruchu pieszych i cyklistów w czasie pandemii wprowadzono już w wielu innych miejscach na świecie, m.in. w Berlinie, Mediolanie, Londynie i Bogocie, która utworzyła w ostatnich miesiącach 35 km ścieżek rowerowych i system tymczasowego lub stałego zamykania ulic dla samochodów. Przedstawiciele i przedstawicielki C40 postulują jednak, by lokalne władze nie poprzestawały na wspieraniu pieszych, ale wspierały także transport publiczny i kolejowy, najlepiej nisko- i zeroemisyjny.

Od samochodozy, korków i smogu wybaw nas, koronawirusie

Ekologicznie, sprawiedliwie, równościowo

Międzynarodowa grupa podkreśla, że choć miasta najsilniej odczuły koronawirusowe tąpnięcie, to radzą sobie często znacznie lepiej w zwalczaniu jego skutków niż polityka na szczeblu krajowym. Dlatego też koalicjanci z C40 domagają się wsparcia od rządów, przypominając, że odbudowa po pandemii musi być realizowana we współpracy decydentów centralnych z miejskimi i nakierowana na działania sprzyjające realizacji celów porozumienia paryskiego. Co to oznacza? Między innymi stawianie na czystsze i bardziej ekologiczne surowce i źródła energii oraz odpowiedzialną gospodarkę wodną.

Specjaliści i specjalistki współpracujący z miastami wyliczyli, że ​proponowany plan ekologicznej naprawy może przynieść nawet 24 bln dolarów korzyści gospodarczych do 2050 r., a inwestycje proklimatyczne to dodatkowe 80 mln miejsc pracy do 2030 r. Widać to już po zmianach wprowadzonych np. w Seulu, który w ramach programu modernizacji budynków (i zmiany ich w zeroemisyjne) do 2022 r. zatrudni 20 tys. osób.

A po pandemii chodziliśmy na pączki. Amsterdam już wie, jak ugryźć kryzys

„Burmistrzowie widzą pandemię COVID-19 i kryzys klimatyczny takimi, jakimi są w istocie, czyli jako globalne wyzwania, które stanowią ogromne zagrożenie dla naszego życia i źródeł utrzymania, i domagają się pilnych działań w celu skorygowania nierówności strukturalnych, poprawy zdrowia publicznego i utworzenia bardziej inkluzywnej społecznie gospodarki” – stwierdził zaangażowany w projekt Eric Garcetti, burmistrz Los Angeles i przewodniczący C40.

„Sposób, w jaki będziemy kształtować nasze ożywienie, przygotuje nasze miasta dla przyszłych pokoleń, a program C40 wykorzysta zbiorową władzę, jaką dysponują burmistrzowie, aby pomóc chronić naszą planetę i położyć podwaliny pod bardziej sprawiedliwą i odporną na kryzysy przyszłość” – podsumował Amerykanin.

W podobnym tonie o projekcie mówi burmistrzyni Melbourne. „Nadszedł czas na odważne myślenie i szybkie działania wspierające miejsca pracy oraz gospodarkę poprzez inwestycje w projekty, które zapewniają czystsze i bardziej ekologiczne miasta” – powiedziała Sally Capp, która jednocześnie dodaje, że proponowane ramy transformacji zakładają również walkę z nierównościami społecznymi wynikającymi z sytuacji ekonomicznej, płci, rasy czy wieku.

Jak to pogodzić? Tak jak Medellín, którego burmistrz Daniel Quintero zobowiązał się do stworzenia 20 tys. miejsc pracy w branżach cyfrowych, a jednocześnie przeszkolenia 25 tys. osób w naukach ścisłych, związanych z nowymi technologiami i innowacjami, z naciskiem na edukację kobiet, młodzieży i osób starszych.

Źródło: BusinessGreen, SmogLab

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać