Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Kultura

Prawda i sprawiedliwość

Skradanka, w której wcielamy się w londyńskiego dziennikarza śledczego, i dramat sądowy z czasów jakobińskiego terroru. Właśnie ukazały się dwie niezależne gry, które mierzą się z potworem biurokracji.

 

Gry The Occupation i We. The Revolution ukazały się w tym miesiącu, w odstępie dwóch tygodni. To tytuły bardzo różne w swojej mechanice, jednak z podobną pasją podsycające nieufność do biurokracji. Pierwsza z nich to produkt White Paper Games, za wyprodukowanie drugiej odpowiedzialne jest polskie studio Polyslash. Obydwie są zaangażowane politycznie, co podkreśla umiejscowienie ich akcji w wyjątkowych czasach.

Prawdziwi bohaterowie kierują się emocjami

The Occupation przenosi nas do Londynu z roku 1987, We. The Revolution natomiast to lata jakobińskiego terroru w Paryżu. I tu, i tu niebawem nastąpią przemiany, które na zawsze zmienią świat głównych bohaterów gier. The Occupation to skradanka, w której gracz wciela się w dziennikarza śledczego. We. The Revolution to dramat sądowy, a gracz jest sędzią Trybunału Rewolucyjnego.

W tej pierwszej trzeba zebrać wystarczającą liczbę dowodów, by orzec o winie jednostki (lub jej braku), co z kolei może „uświęcić” lub powstrzymać działania rządu brytyjskiego. W drugiej nie zbieramy dowodów, mamy je przed sobą i na ich podstawie skazujemy wrogów rewolucji, własnych przeciwników, a także niewinnych mieszkańców. Tu jedyną istotną jednostką jest sam bohater.

The Occupation

Lewicowy terrorysta Alex Dubois (ponoć) zabił w zamachu bombowym w Londynie 23 osoby. Do tej pory pracował w Bowman Carson, półprywatnej firmie powiązanej z brytyjskim rządem. Chociaż Dubois twierdzi, że jest niewinny, firma podejmuje zaawansowane kroki, by tacy jak on – ci okropni imigranci – nie mieli wstępu do kraju, a ci, którzy tu już są, wrócili tam, gdzie ich miejsce (co dosyć zabawne w kontekście brytyjskiej kolonizacji). Główny bohater, dziennikarz Harvey Miller, ma jednak wątpliwości dotyczące winy Dubois. Ponieważ nie ufa ogólnej narracji firmy, postanawia przeszukać biura Bowman Carson.

Miller przybywa na spotkania sporo przed czasem i na własną rękę zbiera dowody, które konfrontuje potem z wypowiedziami rozmówców. Przeanalizowane dokumenty pozwalają zadawać nowe pytania podczas wywiadów i popychają śledztwo do przodu. Ich brak odpowiednio wpływa na zakończenie, a źle wykonana praca wpłynie wręcz na politykę międzynarodową kraju.

Pierwszoosobowa skradanka, w której przechodzimy między gabinetami, do nikogo nie strzelamy, a złapani przez ochroniarzy musimy odczekać kilka minut na recepcji, nie brzmi jak porywająca gra. Ale sama historia i dziennikarski głód prawdy wystarczą, by uczynić ją wartą uwagi.

Największą wadą The Occupation jest jej mechanika. Zdarza się, że coś, co jest nam niezbędne, po prostu nie działa. Zdobyliśmy upragniony kod, ale nie możemy go wpisać. Bohater utyka w szybie wentylacyjnym i jedynym wyjściem jest rozegrać poziom od nowa. Teczka, z którą porusza się nasz dziennikarz, jest zaskakująco mało pojemna – jeśli coś podnosimy, zaraz upuszczamy inną rzecz. Przez te błędy gra bywa frustrująca, a szkoda, bo fabularnie niczego jej nie brakuje – to dobrze napisana opowieść o dwuznacznościach, etyce i dyplomatycznych rozgrywkach.

We. The Revolution

Sędzia Alexis Fidele to pijak i hazardzista. Jego rodzina jest w rozsypce: starszy syn nim pogardza, młodszy ciągle wdaje się w kłopoty, żeby zwrócić na siebie uwagę ojca, a żona ma tego wszystkiego serdecznie dość. Jedyną rzeczą, jakiej całkowicie oddany jest Fidele, pozostaje praca – główny bohater gry jest sędzią. Rozpoczyna karierę na moment przed rewolucją francuską, gdy nastroje społeczne nie są, delikatnie mówiąc, najlepsze. Pierwszym oskarżonym, który staje przed jego obliczem, jest jego własny syn oskarżony o pobicie kolegi. Już tutaj gracz musi zadecydować, co jest dla niego ważniejsze: rodzinne więzy czy sprawiedliwość. Kolejne wybory będą tylko trudniejsze.

Jednym z oskarżonych jest zasłużony rewolucjonista, który dopuścił się gwałtu na szesnastolatce. Wina tego człowieka wydaje się niezaprzeczalna, ale presja ludu może wpłynąć na decyzje gracza. Wielokrotnie będzie musiał stawać po stronie prawdy lub rewolucji, które nie zawsze są tym samym. Inne oczekiwania wobec wyroków ma też ława przysięgłych, której sugestii nie wolno ignorować. A gdy przed naszym obliczem stanie sam król Ludwik XVI i jako opcja do wyboru pojawi się gilotyna, kolejna opinia, z którą będziemy musieli się liczyć, należeć będzie do stojących pod sądem tłumów. Które bywają niecierpliwe, wybijają szyby i grożą śmiercią sędziemu.

Jestem Dante, bijcie brawa!

czytaj także

Jestem Dante, bijcie brawa!

Konrad Janczura

Gra pokazuje, jak niesamowicie skomplikowana jest praca sędziego, tym bardziej w tak niebezpiecznych dla wymiaru sprawiedliwości czasach. Na podstawie dowodów i zeznań gracz musi szukać wątków, a następnie odpowiednio je połączyć, by jego wyroki budziły jak najmniej wątpliwości. Po każdej sprawie wypełniamy protokoły, które, jeśli zapełnią się błędami, znacząco wpłyną na naszą reputację. Ta jest ważna, bo naszym celem jest nie tyle służenie sprawiedliwości, ile ewentualne przejęcie władzy w mieście.

Instytucje a jednostka

Gry podejmują refleksję nad tym, jak na przestrzeni wieków zmieniała się rola jednostki. W We. The Revolution bohater jest istotny tylko dzięki swojej uprzywilejowanej pozycji – gdyby nie ona, dawno by o nim zapomniano. Z drugiej strony z pracą sędziego wiąże się ogromna odpowiedzialność, którą oczywiście można ignorować w imię zakulisowych rozgrywek i pędu ku władzy. W The Occupation dziennikarz Harvey Miller jest istotny jako bohater gry, ale ważniejszy jest Alex Dubois, przypadkowy człowiek, który może stać się twarzą międzynarodowego terroryzmu.

#TeamSapkowski, czyli nie bójmy się marzyć

Gry różni więc nie tylko epoka historyczna, ale i odmienna forma. Jedynym, co je łączy – i pozostaje niezmienne – jest biurokracja, która nie spełnia swojej roli właśnie przez wadliwe jednostki. Miller podważa jej podstawy, wykazując, jak łatwo ci u władzy manipulują faktami. Fidele, choć umysł ma przyćmiony winem, potrafi doskonale je wykorzystać dla własnych korzyści.

Prawda jest immanentną cechą sprawiedliwości, bez tej pierwszej ta druga nie jest możliwa. Według dziennikarza z The Occupation pęd ku prawdzie ma sens, a odkrywanie jej prowadzi do lepszego, sprawiedliwszego świata. Sędzia z We. The Revolution ma prawdę w garści, ale może zwinąć ją w kulkę i wyrzucić pod buty rewolucyjnego tłumu.

Bio

Łukasz Muniowski

| Doktor literatury amerykańskiej
Obronił doktorat z literatury amerykańskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Adiunkt na uczelni Wszechnica Polska.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.