Czytaj dalej

„Ty uchodźco!”

Dla krzyczących tak dzieci uchodźca nie jest kimś, komu należy się pomoc i solidarność, „uchodźca” to obelga.

Dzieci słyszą wszystko. Słyszą słowa pełne agresji, nienawiści, pogardy, lęku, których tak wielu dorosłych używa, mówiąc o uchodźcach. Nie odseparujesz ich od tego, wyłączając „Wiadomości”, nie wystarczy też, że ty takich słów nie używasz. Dzieci słyszą wszystko, dlatego jeśli my wytężymy słuch, coraz częściej zdarzy nam się usłyszeć na szkolnym korytarzu albo na boisku słowa: „Ty uchodźco!”. I to, że adresat tego okrzyku najczęściej nie jest uchodźcą ani nawet cudzoziemcem, tylko ofiarą klasowego prześladowania, nie powinno być dla nas pocieszeniem – może nawet wręcz przeciwnie. Dla krzyczących tak dzieci uchodźca nie jest kimś, komu należy się pomoc i solidarność, „uchodźca” to obelga.

Dlatego słowom pełnym nienawiści i pogardy trzeba przeciwstawić inne. Z pomocą jak zwykle przyjść może literatura dla dzieci – i to nie tylko klasyczna (w końcu Miś Paddington też był uchodźcą) – na polskim rynku obecnych jest kilka książek, które bezpośrednio nawiązują do współczesnej fali migracyjnej i europejskich reakcji na nią, od opowieści opartych na faktach po bardziej alegoryczne.

***

Ewa Nowak, Kot, który zgubił dom, ilustracje Adam Pękalski, Egmont 2016

Książka ukazała się w serii Poczytaj ze mną, której celem jest przybliżenie dzieciom różnych form i gatunków literackich. W tym wypadku mamy do czynienia z reportażem dla najmłodszych czytelników i czytelniczek (na początku książki znajdziemy przeznaczoną dla nich, uproszczoną definicję tego gatunku), co oznacza, że przedstawione tu wydarzenia naprawdę miały miejsce. Historia ucieczki do Europy irackiej rodziny, która dzięki zaangażowaniu wielu ludzi odzyskuje ukochanego kota Kunkusha zaginionego tuż po szczęśliwym dotarciu do wybrzeży Lesbos, obiegła europejskie media. Opowieść Ewy Nowak nie wykracza właściwie poza to, czego możemy się dowiedzieć choćby z filmu „Guardiana”, ale na pewno ma większą niż on moc trafienia do niedorosłego odbiorcy. Chciałoby się może sprostować, że w wypadku przeprawy na Lesbos cały czas widać brzeg na horyzoncie, co nie czyni tej podróży mniej niebezpieczną (w książce: „Podróż jest długa i bardzo niebezpieczna. Trwa wiele godzin. W końcu widzą brzeg na horyzoncie. Dotarli do greckiej wyspy Lesbos”), nie dowiemy się też, w jaki sposób rodzina dotarła z Iraku do miejsca, w którym wsiada na ponton, ale może ewentualne dopowiedzenia to już zadanie dla osoby czytającej z dzieckiem. Adam Pękalski, ilustrator książki, wyraził nadzieję, że „losy Kunkusha, opowiedziane przez Ewę Nowak, przemówią do serc młodych czytelników i zachęcą ich do bycia współczującymi i solidarnymi istotami ludzkimi”. Mogę tylko tę nadzieję podzielać.

***

Francesca Sanna, Podróż, przeł. Agata Napiórska, Kultura Gniewu 2016

Jeśli Kot pozostawiał niedosyt w kwestii samej drogi do Europy, to picture book Franceski Sanny na niej właśnie się koncentruje. Tym razem mamy jednak do czynienia nie z reportażem, ale odrealnioną opowieścią o ucieczce mamy z dwójką dzieci (tatę „zabrała wojna”) z ogarniętego wojną „miasta położonego blisko morza” do „odległego państwa, w którym są wysokie góry”, opowiedzianą za pomocą niewielu słów i wyrazistych obrazów.

Podczas swej podróży uciekinierzy napotykają mur zagradzający im drogę, wściekłego strażnika, każącego im wracać do siebie, mężczyznę, który za pieniądze przeprowadza ich przez granicę, wreszcie morze, przez które muszą się przeprawić. Migrują jak ptaki, ich podróż jest równie długa, ale „ptaki nie muszą przekraczać żadnych granic”. Jak pisze na końcu autorka, książka jest kolażem zebranych przez nią historii uchodźczych podróży i „nieprawdopodobnej siły, jaką mieli w sobie ci ludzie”.

***

Jarosław Mikołajewski, Wędrówka Nabu, ilustracje Joanna Rusinek, Austeria 2016

Jarosław Mikołajewski jest autorem „dorosłej” książki Wielki przypływ poświęconej włoskiej wyspie Lapmedusa, która dla wielu migrantów stała się przedsionkiem do Europy, była też świadkiem największych tragedii uchodźców, na moment przykuwających uwagę świata. Wędrówka Nabu to opowieść o uchodźczej tragedii przeznaczona dla dzieci, w żadnym razie jednak nie zinfantylizowana. To spojrzenie reportażysty i poety splecione z ekspresyjnymi ilustracjami Joanny Rusinek to dla mnie zdecydowanie najbardziej poruszająca z książek, które tu przywołuję. Fabularnie bardzo bliska opowieści Franceski Sanny – choć tu w wędrówce towarzyszymy małej Nabu, która ucieka z miejsca, gdzie płoną domy, sama, bo rodzice iść nie chcieli i zabronili tego dzieciom – jednak bardziej zmetaforyzowana. W swojej podróży Nabu napotyka ścianę i ogrodzenie z drutu kolczastego, które istnieją powołane do życia przekonaniem i słowami pilnujących ich żołnierzy, a przestają istnieć, gdy nie ma nikogo, kto by je do życia powołał.

Przejmujące jest zakończenie, która uświadamia, że decyzja co do dalszych losów Nabu podejmowana jest teraz. „Bo to jest właśnie ta chwila”. I my odpowiadamy za to, co stanie się, kiedy ta chwila minie – czy Nabu pójdzie się ogrzać i wypocząć, czy znów wejdzie do wody. Wielka książka!

***

Barbara Gawryluk, Teraz tu jest nasz dom, ilustracje Maciej Szymanowicz, Wydawnictwo Literatura 2016

Książka Barbary Gawryluk to również historia ucieczki przed wojną w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, ale to także powrót do realizmu. Tym razem dostajemy opartą na faktach historię polsko-ukraińsiej rodziny opowiadaną przez Romana, jedno z trojga dzieci. Rodzina Romana z ogarniętego wojną Doniecka przyjeżdża do Polski – gdzie najpierw mieszka w ośrodku dla uchodźców, a potem dzięki pomocy fundacji pani Anny (czyli Fundacji Anny Dymnej, jak dowiadujemy się z posłowia) dostaje mieszkanie w mieście na południu Polski i na nowo układa sobie życie. Gawryluk koncentruje się na wyzwaniu, jakim jest adaptacja w nowym miejscu (dzieci w Polsce nigdy wcześniej nie były, a języka dopiero muszą się nauczyć), zderzenie się z uprzedzeniami („Ruski!” – wołają koledzy bohatera) i tęsknota za domem, w którym zostali dziadkowie („Starych drzew się nie przesadza” – mówili rodzice, tłumacząc, dlaczego dziadkowie wolą zostać w Doniecku). Książka wciąga i niedorosły czytelnik lub czytelniczka (to już pozycja do samodzielnego czytania) z łatwością utożsami się z bohaterami.

Jako czytelniczka dorosła żałuję tylko, że posłowie buduje wrażenie, że pojawiające się coraz częściej w szkole, na podwórku czy w drużynie sportowej dzieci, które „nie zawsze was rozumieją, mają kłopoty z dogadaniem się z wami”, pochodzą wyłącznie z Ukrainy. Szkoda, że autorka zaprzepaściła szansę, by powiedzieć, że choć opowiada historię uciekinierów z Ukrainy, dzieci, które trafiają do polskich szkół, pochodzą z różnych krajów i z różnych powodów opuściły swój kraj (czy nie więcej jest choćby dzieci czeczeńskich lub wietnamskich?).

***

Shaun Tan, Przybysz, Kultura Gniewu 2009

Historię adaptacji w nowym kraju opowiada też Przybysz – przepiękna, obywająca się bez słów powieść graficzna Shauna Tana. Umieszczanie jej wśród książek dla dzieci zawsze wywołuje protesty – poniekąd słusznie, bo Przybysz nie jest książką dla dzieci. Nie jest też jednak książką „nie dla dzieci”. A niewykluczone, że w wielu przypadkach dzieci mają większe umiejętności czytania języka obrazów, którym tak niesamowicie posługuje się autor. Dla dorosłych, którzy z tym językiem mają problemy, może to być jednak próbka zderzenia z obcością, które jest doświadczeniem każdego emigranta. Pozycja obowiązkowa!

***

Pamiętajmy: „to jest właśnie ta chwila”. Chwila, by przeciwstawić się językowi nienawiści, rasizmowi, przemocy, rozmawiając z dziećmi, ale też wychodząc na ulicę. Do zobaczenia dziś na manifestacji Warszawa przeciw rasizmowi i przemocy. Przez cały czas trwania demonstracji będzie działać strefa dziecięca, w której będzie można m.in. spotkać się z historią kota Kunkusha w innej odsłonie.

Strefa dziecięca manifestacji „Warszawa przeciwko rasizmowi i przemocy” czynna będzie w barze Studio od 15.45 do 18.45 – przez cały czas trwania manifestacji.

Czytaj także:
Agata Diduszko-Zyglewska, Czy mały chłopczyk może być wrogiem ojczyzny?

**Dziennik Opinii nr 289/2016 (1489) 

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Magda Majewska
Magda Majewska
Redaktorka Krytyki Politycznej, animatorka kultury
W Krytyce Politycznej od 2010 roku, do 2013 odpowiedzialna za promocję Wydawnictwa Krytyki Politycznej, od lipca 2013 redaktorka Krytyki Politycznej. Absolwentka politologii UW, Podyplomowych Studiów Polityki Wydawniczej i Księgarstwa UW oraz Studiów Podyplomowych „Literatura i książka dla młodzieży wobec wyzwań nowoczesności” na UW. Zajmowała się promocją i PR-em w dziedzinie kultury (m.in. promocją TR Warszawa w latach 2006-2010) oraz animacją projektów społeczno-kulturalnych. Redaktorka książek i tłumaczka z języka niemieckiego. Inicjatorka akcji społecznej „Warszawa Czyta”, współprowadzi Mokotowski Dyskusyjny Klub Dyskusyjny. Feministka, weganka, rowerzystka. Mama Mirona.
Zamknij