Kinga Dunin czyta

Smutek gangstera i znikanie

W opisywanym przez siebie okresie Gabriel jest młodocianym bandziorem, żyje z napadów, włamań, dilowania. I jednocześnie studiuje anglistykę, stara się nie opuszczać zajęć i oddawać prace w terminie, chyba że akurat siedzi w więzieniu. Kinga Dunin czyta „Tu byli, tak stali” Gabriela Krauzego i „Żywe morze snów na jawie” Richarda Flanagana.

Gabriel Krauze, Tu byli, tak stali, przeł. Tomasz S. Gałązka, Wydawnictwo Czarne 2022

Tu byli tak stali okładkai wyskok z fury i nogi na chodniku i właśnie ten moment – jak wyskoczysz z wozu i już za późno, żeby się cofnąć – kiedy wiesz że na bank to zrobisz, choć adrenalina wali po całym ciele tak że przez chwilę aż się chce być zupełnie gdzie indziej. Więc teraz ciśniemy pomału ulicą, źle wybraliśmy moment, ale nie możemy pobiec żeby ją dopaść bo się zaniepokoi, obróci, to się skradamy ale szybko. Kominiara ciasno opina mi twarz, naciągnąłem jeszcze na nią kaptur, czuję adrenalinę wybuchającą głęboko w piersiach jak konająca gwiazda, zupełnie jakby całe moje ciało pulsowało niczym serce.

To początek długiej nawijki, w której Gabriel opowiada o nieudanym napadzie rabunkowym na kobietę z klasy wyższej. Jak chyłkiem podążali za nią ze wspólnikiem, dopadli ją pod drzwiami jej domu, jak zaczął ją dusić, przewrócił na ziemię, wspólnik próbował bezskutecznie zerwać jej zegarek, a potem ściągnąć pierścionek, a kiedy się nie udało, Gabriel wyłamał jej palec. Pojawił się jej mąż, potem policja, w ostatniej chwili uciekli… Czy miał wyrzuty sumienia? „zero wyrzutów sumienia, mnie nic nie gryzie […] Co mam się spinać żeby coś poczuć, jeżeli nie bierze mnie na to samo z siebie”. Jak mówi: ona nie myśli o takich jak ja, a ja nie myślę o takich jak ona.

A więc to tak, myślę sobie, to wszystko zemsta klasy niższej, uboczny skutek nierówności i beznadziejnego życia w złej dzielnicy, dysfunkcyjnej rodziny, niedostatków polityki społecznej. Współczuję kobiecie, ale od razu włączają się właściwe interpretacje, a może klisze. Tylko do pewnego stopnia właściwe, jeśli myślimy o tej konkretnej powieści.

Tak, kultura młodych mężczyzn, oparta na przemocy, przenosi się z pokolenia na pokolenie. Dzielnica Londynu, gdzie akurat mieszka Gabriel, South Kilburn, jest znana z problemów z przestępczością, wojen z sąsiednimi dzielnicami, gangów, porachunków, strzelanin, zabójstw nożem, bójek, narkotyków. Ale w jego przypadku to nie takie proste. Ta książka jest autobiografią. Gabriel nie urodził się w SK, a jego rodzina nie jest dysfunkcyjna. Rodzice przyjechali do Anglii z Polski na początku lat 80. Są artystami, ojciec zarabia jako rysownik. W dzieciństwie ojciec czytał mu po polsku O dwóch takich, co ukradli księżyc.

Ma dwóch braci, jeden jest zawodowym skrzypkiem, i został opisany w powieści. Drugi jest aktorem. Gabriel ma za sobą osiem lat wykształcenia muzycznego – fortepian, chodził do dobrej prywatnej szkoły – stypendium ze względu na wyjątkowe zdolności. Ze szkoły wyleciał. Zna języki obce. W opisywanym przez siebie okresie jest młodocianym bandziorem, żyje z napadów, włamań, dilowania. (Nie jest jednak gangsterem). I jednocześnie studiuje anglistykę, stara się nie opuszczać zajęć i oddawać prace w terminie, chyba że akurat siedzi w więzieniu.

Pewno trochę odstaje od kolegów – na zębach ma „dekor”, protezy z białego złota wysadzane brylancikami, tatuaż, na szyi „kajdany”, czyli złoty łańcuch… Jego książka została nominowana do Bookera, a tu możecie go zobaczyć i posłuchać:

Poza społecznymi uwarunkowaniami „kultury przemocy” istnieją też indywidualne predyspozycje. Męskie? Instynktowna agresja? I to nie jest reportaż społeczny, chociaż dostajemy wnikliwy portret „złej dzielnicy” i jej mieszkańców. Przede wszystkim jednak przenosimy się w niej na drugą stronę – tę, której się obawiamy i tłumaczymy sobie na różne sposoby. Poznajemy młodych mężczyzn, których raczej wolelibyśmy nie spotkać na pustej ulicy, i możemy zrozumieć, a raczej poczuć to, co ich napędza. Adrenalina, szybka kasa, łatwe laski, walka o pozycję w grupie i władzę, jakiś rodzaj honoru… Prawo dżungli: zwyciężaj albo giń. Prosta moralność: słabość jest zła, siła jest dobra. Oczywiście w końcu bohater zacznie rozumieć, że w ten sposób marnuje sobie życie, znajdzie spokojniejsze zajęcie, czyli handel kokainą, ale nie da nam satysfakcji w postaci wyrzutów sumienia.

Malcolm XD: Szkaluję tylko tych, którzy na to zasługują

Kiedy po latach wraca odwiedzić dawne miejsca, czuje jednak niewiarygodny smutek. Ale może też trochę nostalgii? Bo mimo tych wszystkich udanych akcji, zdobytej kasy, wygranych bójek, wykiwanych stróżów porządku, tysięcy wypalonych skunów i innych blantów czas ten okazuje się pusty. W każdym razie, kończąc lekturę, nie czujemy się jak po udanej rozgrywce w GTA. (To bardzo brutalna gra. A Gabriel porównuje swoje życie właśnie do niej – tylko w realu).

Wydawało mi się, że nie jest to książka, która mi się spodoba. Albo że wpadnie do przegródki: może i dobre, ale nie dla mnie. A jednak… Przeczytałam ją na jednym oddechu. Jest naprawdę dobrze skonstruowana i napisana. Możemy w niej znaleźć wyrażenia w rodzaju „chocweluidźjużpoklamkę”, a obok „księżyc wygląda na nabrzmiały i masywny, jakby dociskał utrzymującą go na niebie sieć chmur”. To połączenie slangu, języka oddającego mowę, z językiem literackim dobrze gra. I z każdą stroną rósł mój podziw dla tłumacza, nie dlatego, że mogę to porównać z oryginałem, ale dlatego, że tak świetnie napisał to dla nas po polsku.

A tu można posłuchać, jak to brzmi po angielsku:

*
Richard Flanagan, Żywe morze snów na jawie, przeł. Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Literackie 2022

Żywe morze snów na jawie okładkaJej dłoń.
Nie wiadomo, jak rozpoczęło się znikanie ani czy już się skończyło, myślała Anna.

Najpierw Annie zniknął palec. Po prostu zniknął. Później tego znikania będzie więcej, może nawet zniknąć cała osoba. I choć może brzmi to dziwnie, w powieści wydaje się coraz bardziej oczywiste. Tyle rzeczy znika – „znikają prastare lasy, plaże są całe obsrane, dzikie ptaki wymiotują plastikowymi torebkami z supermarketów, świat znika, bo jakaś straszliwa siła powraca dokonać ostatniego rozrachunku”. Lista znikających jest bardzo długa. Ptaki, owady, zwierzęta. Prawdziwe życie znika, bo wycieka do cyberświata. W Australii szaleją pożary…

Co nam mówi pogorzelisko? Pocztówki z australijskiego czarnego lata [rozmowa z Szymonem Drobniakiem]

Anna, dobrze prosperująca architektka, mieszka w Sydney. Ma dwóch braci – sprytnego biznesmena i malarza nieudacznika. Ta trójka będzie musiała zająć się umierającą matką. Ta ma już 86 lat i jej życie po prostu dobiega końca. Jednak dzieci nie chcą jej dać umrzeć, uruchamiają wszelkie środki, pieniądze i znajomości, aby przedłużyć jej życie. Ten wątek najłatwiej jest sprowadzić do psychologii, i to takiej dla każdego zrozumiałej. Relacje rodzinne, napięcia między rodzeństwem, towarzyszenie w odchodzeniu bliskiej osoby. Pytania, jak długo należy walczyć, a kiedy pozwolić odejść…

Można z tej powieści wyciągnąć głównie to, ale chyba nie o to chodzi. To umieranie matki przeradza się w jakiś senny koszmar, który szybko przestaje być realistyczny, także jeśli spojrzymy na to z medycznego punktu widzenia. Jest metaforą, podobnie jak znikanie części ciała. Jaki sens ma ta walka w świecie, który znika, a śmierć może nadejść z zupełnie niespodziewanej strony? A o ptaszka z zagrożonego gatunku też należy aż tak walczyć? Ile w tych wszystkich walkach jest miłości, a ile pychy i lęku?

To nie jest powieść, która nadawałaby się do prostych interpretacji, ale jest bardzo piękna. Smutna i piękna.

Flanagana, pisarza z Tasmanii, cenię od dawna. Nie wiem, czy nie jest to najlepsza z jego powieści.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij