Kinga Dunin czyta

Potrzebne jak pingwinowi łódka

Czy Bóg istnieje? Czy czasem sami sobie go nie wymyślamy albo ktoś nas w tej kwestii nie oszukuje? Czy potop da się usprawiedliwić? Kinga Dunin czyta „O ósmej na arce” i cykl Stephena Kinga „Mroczna Wieża”.

Ulrich Hub, O ósmej na arce, przeł. Anna Gamroth, Dwie Siostry 2021

Gdzieś na świecie jest okolica pełna śniegu i lodu.

I mieszkają tam trzy pingwiny.

O ósmej na arce to urocza książka dla dzieci z równie uroczymi ilustracjami Jörga Mühle. Wielokrotnie nagradzana i tłumaczona na wiele języków. Zwykle nie zajmuję się książkami dla dzieci, a jeśli już, to czasem literaturą dla young adult, tym razem jednak adresatami są young young. Ale dorośli też przy okazji mogą sprawić sobie przyjemność i mieć materiał do przemyśleń i rozmów z dziećmi. Rzecz dotyczy znanej opowieści o arce Noego. Oraz trzech pingwinów.

To, o czym będą z dziećmi rozmawiać, zapewne zależy od tego, czy są to rodzice wierzący, czy niewierzący, a jeśli wierzący, to jak bardzo. W ramach religijnej edukacji bardzo wcześnie zapoznajemy dzieci z opowieściami ze Starego Testamentu. Nawet ateiści często uważają, że to mity ważne w naszej kulturze i należy je znać. Klasyczne bajki, które dzieciom opowiadamy, też są okrutne, ale przecież krzywdy nie robią. Można zatem swobodnie opowiedzieć dzieciakom o genocydzie, jaki Pan Bóg urządził ludzkości pod nazwą: potop. I zilustrować to uroczym obrazkiem, na którym wesołe pary zwierzaków wchodzą do wielkiej łódki. A potem tęcza (chociaż dziś może dla niektórych podejrzana) i gołębica z gałązką oliwną. Czyli wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Bójcie się dzieci

Gdybyśmy jednak te mityczne opowieści: o Abrahamie i Izaaku, arce Noego czy zagładzie Sodomy (wymieniam te najbardziej znane, przekazywane w trakcie wczesnej katechizacji) potraktowali poważnie, to są one dość przerażające. Jednak tak już oswojone, że nawet nie zastanawiamy się, czy odpowiednie dla dzieci albo w jaki sposób je opowiadać. I nie sprowadzajmy tego do: to tylko Stary Testament, nie traktujmy go literalnie, Nowy już jest inny, i ten jest dla katolików ważniejszy.

Niedawno dziewczynka z podstawówki opowiadała przy mnie, jak na lekcji religii kolorują obrazki z ukrzyżowanym Jezusem. Czy uznalibyśmy za właściwe i normalne wydawanie kolorowanek dla dzieci z obrazkami przedstawiającymi różne sposoby tortur i okrutnego zadawania śmierci?

Wróćmy jednak do pingwinów, które żyją sobie w krainie pełnej śniegu i lodu. Są przyjaciółmi, którzy czasem bardzo się kłócą, ale to nie zmienia ich przyjaźni. Ta kłótnia jest jednak wyjątkowa. Jeden z nich niechcący, a może specjalnie, zabija motyla. Taki motyl to coś niezwykłego na lodowej pustyni. Kolega poucza go, że Bogu to się nie spodoba, bo to Bóg ustala reguły obowiązujące na tym świecie, a jedna z nich to „nie zabijaj”.

„Dziewczyna, kobieta, inna”: Bajka z innego świata?

Bóg widzi i słyszy wszystko, ale czy istnieje? Jest pewien szkopuł – jest niewidzialny, więc trudno to stwierdzić. Za złe uczynki jednak karze i jest w tej kwestii bardzo pomysłowy. A jak bardzo, okazuje się, kiedy nadlatuje gołąb i zapowiada nadchodzący potop.

Bóg, zniecierpliwiony kłótniami, chce zniszczyć całą Ziemię i zacząć wszystko od początku, więc wszyscy zginą. Prawie wszyscy, bo gołąb ma dla pingwinów dwa bilety na arkę Noego. Dwa, a co z trzecim? Przyjaciele postanawiają go przemycić. Czy uda się im to ukryć?

Będą różne zabawne przygody. I kolejne pytania o Boga, niestawiane wprost ani dydaktycznie. Czy Bóg istnieje? Czy czasem sami sobie go nie wymyślamy albo ktoś nas w tej kwestii nie oszukuje? Czy potop da się usprawiedliwić i czy wystarczy tęcza i obietnica, że już nigdy więcej? Czy pingwin, zabijając motyla, stał się odpowiedzialny za – nazwijmy rzeczy po imieniu – globalną katastrofę? (Ekologiczni rodzice mogą w tym miejscu porozmawiać o indywidualnej odpowiedzialności za katastrofę klimatyczną).

Gołąb, który pilnuje porządku na arce, najpierw jest uprzykrzonym strażnikiem, innym i obcym, ale z czasem zaprzyjaźnia się z nadmiarowym pingwinem i już po opuszczeniu arki tworzą bliską parę. Tę parę stale nawiedzają jednak grzechotniki i tłumaczą, że „Bóg z całą pewnością nie chciał takiego związku. Ale gołąb i pingwin wcale się tym nie przejmują. Bo przecież tymczasem bardzo się polubili”. Koniec.

Pozostajemy z pytaniem, czy grzechotniki naprawdę znają wolę Boga? Tak to właśnie jest zrobione – żadne pytanie nie pada wprost. Dziecko, a nawet dorosły czytelnik, mogą poprzestać na tym, co wprost zostało opowiedziane, albo mogą pojawiać się niepokojące wątpliwości. I to chyba powinny, jeśli nawet niewyrażane wprost, to jakoś podprogowo.

Na większość pytań stawianych w tej książeczce znam odpowiedzi. Pozostały mi dwa: Dlaczego wszystkie pingwiny i gołąb są rodzaju męskiego (chłopięcego)? Po wyjściu z arki pingwiny przypominają sobie, że przecież świetnie umieją pływać, więc arka nie była im potrzebna. Czy to znaczy, że i nam jest niepotrzebna, podobnie jak Pan Bóg?

Stephen King, Mroczna wieża, cykl 8 tomów, przekład zbiorowy, Albatros 2002–2013

Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim.

Pustynia stanowiła kwintesencję wszystkich pustyń – ogromna, rozpościerająca się w każdym kierunku na odległość, którą można było liczyć w parsekach.

Przed laty próbowałam to czytać, ale chyba przeraziła mnie ta pustynia, „którą można było liczyć w parsekach”. No i siedem tomów, wtedy było jeszcze siedem. Ósmy ukazał później i tak naprawdę to jest tom czwarty i pół. A jednak w końcu się skusiłam, dorośli też lubią czasem bajki.

Mroczną wieżę King pisał przez dziesięciolecia, od 1970 do 2014. Prawdziwi miłośnicy jego twórczości (ja nie jestem prawdziwa) znajdą tu nawiązania do kilkunastu innych powieści tego autora. Miłośnicy fantasy ulubioną bajkę – dzielny bohater zbiera drużynę i zdąża do celu, aby uratować świat. On, Roland, jest rewolwerowcem, jego drużyna to głównie chłopiec, czarna kobieta na wózku i narkoman. Oraz bumbler, uroczy zwierzak, coś pomiędzy szopem a pieskiem. Światu wyraźnie coś dolega. Są tu pozostałości jakiejś dawnej cywilizacji wysoko rozwiniętej technologicznie, ale aktualnie, jak to w fantastyce, to raczej średniowiecze. Oraz gdzieniegdzie drzwi, przez które można przejść do światów równoległych, a te znajdują się w Nowym Jorku, też w różnych jego wersjach.

Chcesz zostać pisarzem? Czytaj książki, słuchaj redaktorek

Znajdziemy tu też western – rewolwerowiec na prerii, taki Clint Eastwood i spaghetti western. I oczywiście horror. Może nawet SF. I klasyczne baśnie. Historia pączkuje – czasem osiada na mieliznach i dłużyznach, a czasem są to właściwie dłuższe, naprawdę wciągające, oddzielne historie, które mogłyby być samodzielnymi książkami.

Mnóstwo tu różnych odniesień do znanych toposów – legendy arturiańskie, Mordred; do motywów z popkultury – „siedmiu wspaniałych” (albo samurajów), czarnoksiężnik z krainy Oz. Główny antagonista, Walter, znany z innych kingów Flagg, zdradza swoje prawdziwe nazwisko: O’Dim. (I ten motyw już popłynął dalej. O’Dim jest demoniczną postacią z gry Wiedźmin: Dziki Gon. Tak, dzięki pandemii udało mi się zagrać). Są też odniesienia do kultury wyższej – inspiracją dla książki jest poemat Roberta Browninga Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął, a jeden z tomów nosi tytuł Ziemie jałowe.

Nie ma złota w Szarych Górach [Dunin ogląda „Wiedźmina”]

To chyba już niemodne, ale powiedziałbym, że jest to dzieło postmodernistyczne. Także z tego powodu, że autor sam staje się bohaterem zwierzającym się z kłopotów z napisaniem tego swoistego opus magnum. W pewnym momencie w powieści King umiera i można dać się zwieść i uznać, że to koniec – no bo kto ma napisać ciąg dalszy? A zakończenie nie tyle dotyczy świata przedstawionego, ile odsyła nas do literackości jako takiej. Metanarracja rulez.

W takie bajki przynajmniej nikt nie każe nam wierzyć. Jednak na chwilę (w tym wypadku całkiem długą), w trakcie lektury, ten brak wiary możemy zawiesić. Na tym polega chyba ta przyjemność.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij

Zapisz się na newsletter Krytyki Politycznej
i bądź na bieżąco