Kraj

Nie dajmy spłonąć Puszczy!

Strażakom udało się zażegnać kryzys w Biebrzańskim Parku Narodowym, ale podobny dramat może za chwilę rozegrać się w Puszczy Białowieskiej. „Ogromny pożar, którego świadkami byliśmy w zeszłym tygodniu nad Biebrzą, pokazuje, że zagrożenie jest realne i trzeba działać szybko” – apelują ekolodzy z koalicji Kocham Puszczę. „To powinien być problem narodowy. Dlatego wzywamy ministra środowiska do pilnego powołania zespołu kryzysowego już w tym sezonie pożarowym” – dodają.


Aktywiści, ekolodzy i naukowcy z koalicji Kocham Puszczę, w skład której wchodzą organizacje środowiskowe: Greenpeace Polska, ClientEarth – Prawnicy dla Ziemi, Fundacja Dzika Polska, Fundacja Greenmind, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i WWF Polska oraz Obóz dla Puszczy, zaprezentowali na środowej wideokonferencji prasowej postulaty wysłane do ministra Michała Wosia w sprawie ochrony przeciwpożarowej jednego z najcenniejszych przyrodniczych terenów w Polsce.

Suchą szosą Sasza szedł, aż zdechł

Obrońcy Puszczy Białowieskiej wskazują, że na trudną sytuację wpływają zarówno nasilające się od lat zmiany klimatyczne i towarzysząca im susza, jak i wieloletnie zaniedbania w zarządzaniu tym obszarem na szczeblu centralnym. Mowa przede wszystkim o braku strategii hydrologicznej, która pozwoliłaby zatrzymywać wodę na tym obszarze, jak również niepodejmowaniu działań ograniczających ryzyko pożarowe. Jeśli dodamy do tego ingerencję w naturalne ekosystemy, wśród których warto wymienić wycinkę, melioracje czy odstrzał bobrów, okaże się, że na tragedię w białowieskich lasach, łęgach i olsach ludzie, a w zasadzie polskie rządy, zapracowali sobie sami.

Suchą stopą przez Puszczę

„Puszcza Białowieska to ponad 40 procent siedlisk bagiennych i wilgotnych, które najczęściej wiosną były zalane wodą i podtopione. To jest obraz, który znaliśmy jeszcze kilka lat temu, ale z roku na rok sytuacja się pogarsza. Na większości olsów i łęgów, w sąsiednich dolinach rzecznych nie ma wody. Suszę widać gołym okiem” – mówił podczas konferencji prof. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

„Te zmiany nie wynikają wyłącznie z braków opadów w tym roku. Sytuacja pogarsza się od dłuższego czasu, a odpowiedzialne za to są posuchy, czyli coraz dłuższe i częstsze okresy bezdeszczowe, które wysuszają glebę. Ta jednak nawet, gdy przychodzą obfite deszcze, nie jest w stanie zatrzymać wody, która w efekcie od razu spływa do rzek” – podkreślił naukowiec, zauważając, że rozwiązanie problemów Puszczy powinno być tożsame ze zmianą myślenia o systemie gospodarowania wodą w Polsce.

Zdaniem prof. Kowalczyka trzeba przywracać naturalne metody retencjonowania. „Nie musimy pogłębiać, prostować, betonować rzek. Nie musimy strzelać do bobrów, które są najlepszymi inżynierami wodnej naturalnej infrastruktury i wykonują mnóstwo pożytecznej pracy dla nawadniania ekosystemów. Pracy, którą w dodatku robią za darmo, a na którą w zastępstwie ludzie musieliby wydać miliony złotych” – dodał.

W podobnym tonie wypowiedział się przedstawiciel Fundacji Greenmind Przemysław Chylarecki, który zwrócił uwagę na spadek poziomu wód gruntowych w Puszczy. „Wiele miejsc, w których jeszcze kilkanaście lat temu przez wiele miesięcy stała woda, teraz można przejść suchą stopą. To nie tylko wpływa bardzo negatywnie na przyrodę, ale także w oczywisty sposób zwiększa zagrożenie pożarowe. Wodę w Puszczy trzeba zatrzymać!” – zaapelował w oficjalnym komunikacie koalicji Kocham Puszczę.

Cisza przed suszą. Być może największą od ponad 50 lat

Marta Grundland, koordynatorka kampanii leśnej z Greenpeace, podczas wideospotkania z dziennikarzami dodała z kolei, że zachowanie zasobów wody w ekosystemie jest warunkiem koniecznym do zabezpieczenia Puszczy, która w tej chwili „przeorana jest bardzo dużą ilością robót odwadniających”. „Obejmują one aż 34 hektary powierzchni Puszczy i zamiast zatrzymywać wodę, odprowadzają ją z lasu” – wskazała, uznając za niedopuszczalny fakt, że „mimo zobowiązujących zapisów planu zadań ochronnych [określonych m.in. w zaleceniach UNESCO – przyp. red.], od kilkunastu lat praktycznie nie powiększono małej retencji w Puszczy”.

„Większość istniejących obiektów retencyjnych nie jest konserwowana i po prostu nie działa. Co gorsza, w Puszczy znajduje się wiele rowów odwadniających, które powinny jak najszybciej zostać zablokowane. Nadleśnictwa nie zgadzają się jednak na takie działania, powołując się na absurdalne argumenty. Oznacza to ich akceptację dalszego osuszania Puszczy, na które nie może być zgody” – zaznaczyła Marta Grundland.

Polska się wysusza

Nie igra się z ogniem

Z jej relacji dowiedzieliśmy się również, jakie postulaty obrońcy Puszczy skierowali do ministra Michała Wosia. Od szefa resortu środowiska domagają się jak najszybszego powołania zespołu kryzysowego do spraw ochrony przeciwpożarowej Puszczy Białowieskiej. Ów sztab, w skład którego weszliby przedstawiciele ministerstwa, Lasów Państwowych, Białowieskiego Parku Narodowego, Państwowej Straży Pożarnej, naukowcy oraz aktorzy społeczni – aktywiści i członkowie organizacji środowiskowych, miałby odpowiadać za „przygotowanie i pilne wdrożenie działań, które pomogą zmniejszyć zagrożenie w Puszczy już w tym sezonie pożarowym, przy respektowaniu wyjątkowej wartości przyrodniczej tego obszaru i obowiązujących nasz kraj wymogów ochrony terenu”. Wszystko po to, aby nie powtórzyć i nie pogorszyć scenariusza biebrzańskiego.

„To, co działo się w Biebrzańskim Parku Narodowym, w którym spaliło się 10 procent bardzo cennych obszarów przyrodniczych, jest dzwonkiem alarmowym. Musimy działać jak najszybciej” – podkreśliła działaczka Greenpeace. Od jej organizacji otrzymaliśmy również informację, że Puszcza Białowieska ma już w tym roku za sobą co najmniej kilka pożarów. Dokładne dane zdobył Obóz dla Puszczy, który wyliczył, że od stycznia 2020 roku w kompleksie leśnym Puszczy Białowieskiej było dziewięć pożarów, w tym sześć podpaleń, a do kolejnych 28 pożarów doszło na przylegających łąkach. W zdecydowanej większości były to podpalenia. „Zajęły niewielką powierzchnię i udało się je ugasić, ale jest ryzyko, że sytuacja wymknie się spod kontroli, jak to miało miejsce w Biebrzańskim Parku Narodowym” – zaznaczają aktywiści i proponują od razu konkretne rozwiązania.

Lasy Państwowe robią wiele, żeby ich zysk nie był zbyt duży

Pierwszym punktem rekomendowanego przez koalicjantów z Kocham Puszczę i Obozu dla Puszczy planu ochrony Puszczy jest obalenie drzew zagrażających liniom energetycznym, a w dalszej perspektywie – poprowadzenie tych linii pod ziemią tak, by nie stwarzały zagrożenia dla bezpieczeństwa przyrodniczego i publicznego. W tej chwili takich drzew – jak wynika z inwentaryzacji przeprowadzonej przez wolontariuszy z Obozu dla Puszczy – są setki. „W zeszłym roku największy pożar był spowodowany tą samą sytuacją – suche, martwe drzewo przewróciło się na sieć i wznieciło ogień. Już wtedy apelowaliśmy o to, by obalić drzewa, które stanowią zagrożenie dla sieci elektrycznej. Niestety Lasy Państwowe pozostały na to głuche, mówiąc, że bez planu wycinki nic nie mogą zrobić. To nieprawda: jak pokazują praktyki z rezerwatu, drzewa, które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, można obalić, pozostawiając je w lesie do całkowitego rozkładu i bez ryzyka zaprószenia ognia” – mówiła dziennikarzom Marta Grundland.

Agata Szafraniuk z ClientEarth oraz Sylwia Szczutkowska z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot zwróciły z kolei uwagę, że ignorowanie wskazań aktywistów i świata nauki było na rękę zwolennikom wycinki drzew w Puszczy. Ci twierdzili bowiem, że planowane usuwanie drewna z lasu wynika z rzekomej konieczności ochrony przeciwpożarowej. „Postawmy sprawę jasno – to nie martwe drzewa są zagrożeniem, tylko brak odpowiednich działań. Wycinki całych hektarów lasu nie rozwiążą problemu zagrożenia pożarem w Puszczy” – czytamy w komunikacie koalicjantów Kocham Puszczę.

Puszcza nie może czekać. Strażacy też

Kolejne działanie, które zdaniem ekologów powinien podjąć minister Woś, to przygotowanie wymaganego przez obowiązujący plan zadań ochronnych Natura 2000 programu retencji, polegającego na budowie urządzeń piętrzących na ciekach oraz przywrócenie odpowiedniego stanu istniejącym obiektom retencyjnym i zablokowanie rowów odwadniających.

W opinii organizacji środowiskowych Ministerstwo Środowiska niezwłocznie powinno także doposażyć jednostki straży pożarnej działające w rejonie Puszczy. „Wczoraj miał miejsce kolejny pożar na granicy polsko-białoruskiej, gdzie ogniem zajęły się łąki bagienne. Straż pożarna na szczęście szybko zareagowała, więc spalił się tylko 1 hektar. Wiemy jednak, że nie zawsze da się zareagować błyskawicznie, a lokalne oddziały OSP mają problem z zaopatrzeniem się w sprzęt. W zeszłym roku strażacy musieli prowadzić zbiórkę na pomagamy.pl, żeby kupić odpowiednie wyposażenie” – tłumaczyła podczas konferencji Marta Grundland. „Minister Woś, który zapowiedział, że będzie prowadził audyty w parkach narodowych, musi sobie zdać sprawę, że jest to tylko gest. Wiele zagrożonych pożarami miejsc to nie są parki narodowe, a pomoc tam jest potrzebna już teraz. Trzeba więc błyskawicznie reagować na potrzeby lokalnych strażaków” – dodała.

Czy będzie Wiosna w puszczy? [rozmowa z Wajrakiem]

Ostatni postulat obrońców Puszczy dotyczy ukończenia oraz wdrożenia w życie planu przeciwpożarowego Światowego Dziedzictwa Ludzkości Puszcza Białowieska, który w całości zabezpieczałby Puszczę i brał pod uwagę to, jak wyjątkowy jest ten obiekt przyrodniczy. „Trzeba bowiem pamiętać, że Puszcza z pożarem jest w stanie poradzić sobie sama, o ile my nie będziemy jej w tym przeszkadzać” – powiedziała Marta Grundland.

Puszcza może i powinna odnowić się sama [rozmowa po wyroku Trybunału Sprawiedliwości]

Tomasz Pezold Knežević z WWF przypomniał z kolei o zobowiązaniach wynikających z umieszczenia Puszczy na liście światowego dziedzictwa UNESCO, wskazując, że organizacja niejednokrotnie wzywała polskie władze do zakończenia i tak już spóźnionego projektu zabezpieczenia przeciwpożarowego, uwzględniającego wyjątkowe wartości przyrodnicze Puszczy. „Prace nad nim ruszyły wreszcie w zeszłym roku, po pięciu latach zwłoki. Przedstawiciele koalicji Kocham Puszczę byli zaangażowani w prace nad  planem, a ich eksperci przedstawili swoje rekomendacje. Niestety do dzisiaj koalicja nie otrzymała wersji roboczej planu do wglądu. Nie została ona również udostępniona współpracującym z koalicją ekspertom. Nie rozumiemy, co blokuje prace nad planem, i oczekujemy ich jak najszybszego wznowienia i zakończenia. Puszcza nie może dłużej czekać w obliczu rosnącego zagrożenia pożarowego!” – podsumował członek WWF.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Paulina Januszewska

| Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.