Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Kraj

Nastolatki i nowe media

Kiedy sieć sprzyja wzmacnianiu osobowości, a kiedy powoduje wewnętrzną kruchość? Najważniejsze wnioski z badań nad obecnością nowych technologii w życiu młodych.

Jest taki klasyczny tekst Freuda (Poza zasadą przyjemności, 1920), w którym opisuje on zabawę dziecka czekającego na powrót matki. Niespełna dwuletni szkrab odrzuca szpulkę, która znika mu z oczu. Wytrzymuje jej nieobecność, a następnie przyciąga ją z powrotem. Ta zabawa to nic innego, jak radzenie sobie z nieobecnością matki, ćwiczenie z separacji. Dziecko uczy się czekać na powrót szpulki (matki), a zarazem wie, że mimo że jej nie ma tu i teraz, to ona – choć jest nieobecna – istnieje. „Jest – nie ma. Połączenie – rozstanie. Rozstanie – powrót”. W ten sposób uwewnętrznia się reprezentacja dobrego obiektu, który zainstalowany wewnątrz pozwala znosić separację, frustrację, mieć nadzieję na utrzymanie ciągłości relacji (lepsze jutro).


Wyobraźmy sobie, że dziecko widzi obraz swojej matki na Skype’ie. Nie ma jej obok, ale słyszy jej głos, widzi obraz. To matka jest czy jej nie ma? Czy w takich okolicznościach dziecko może rozwijać umiejętność czekania, znosić frustrację? Czy w tej sytuacji wytworzy się przestrzeń na zabawę, rozumiana jako przestrzeń do zmiany, rozwoju myślenia, czucia i kreatywności?

Według psychoanalitycznych teorii rozwoju proces separacji – czyli rozszerzenie diady matka–dziecko o element trzeci (role: matka, ojciec zazwyczaj są tożsame z płcią żeńską i męską; w powyższym rozumieniu raczej chodzi o głównego opiekuna i drugiego opiekuna – trzeciego rozbijającego diadę) – stanowi przestrzeń rozwoju zdolności myślenia. Wprowadzenie „trzeciego” wiąże się z umiejętnością trójwymiarowego widzenia świata, relacji, kształtowania emocjonalnego ja, znoszenia frustracji wynikającej z braku natychmiastowego zaspokojenia czy inności.

Rewolucja cyfrowa umożliwiła wprowadzenie zmiany w procesach separacji. Inaczej definiujemy bycie w kontakcie z ważnymi dla nas osobami. Czy kontakt jest teraz zależny od przestrzeni fizycznej czy może odbywać się poprzez dostępność emocjonalną? Czy mogę przeżywać samotność, będąc on-line? Jak w związku z tymi zmianami rozwija się tożsamość młodych ludzi kształtowana w ciągłym kontakcie i zaspokojeniu? Jakie potrzeby psychiczne realizowane są w przestrzeni cyfrowej?

Pracując w poradni młodzieżowej w 2016 roku, postanowiliśmy przeprowadzić jakościowe badania dotyczące korzystania przez młodzież z nowych technologii. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń do myślenia o technologiach cyfrowych inaczej niż jak o „uzależniającym internecie, który odciąga dzieciaki od realnego życia”.

Udział w badaniu wzięli uczniowie kilku warszawskich liceów i gimnazjów. W próbie znaleźli się zarówno bardzo dobrzy uczniowie, jak i doświadczający problemów z nauką, uczniowie i uczennice mający różne problemy rodzinne, pochodzący zarówno z pełnych, jak i rozbitych rodzin, typy samotnicze i towarzyskie.

Wyniki próbujemy analizować, używając teorii psychoanalitycznej. Poniższe rozważania są próbą interpretacji rzeczywistości, nadania znaczenia temu, co nas otacza, bez waloryzowania, czy to „dobrze czy źle na przyszłość”.

Separacja – konieczny etap rozwoju

Separacja, zanim nastała era internetu, przebiegała w dynamice stopniowego odchodzenia od rodziców. Krok po kroku treści wprowadzane przez grupę rówieśniczą stawały się główną busolą określającą kierunek, w którym podążała młoda osoba. Już nie rodzice, a koleżanki i koledzy decydowali o tym, w jaki sposób rozumieć świat. Poczucie wspólnoty z grupą rówieśniczą było niezmiernie ważne, dawało siłę, aby stawiać pytania o sens i cel życia, o dobro i zło, i móc krytycznie określać siebie wobec tego, jak żyją rodzice.

Podział na świat dorosłych – rodziców i świat rówieśniczy był jednoznaczny w czasie i przestrzeni. Istniał wyraźny podział na czas z rówieśnikami i czas bez nich, ale za to z rodzicami. We wspólnej przestrzeni domu, dzielonej z rodzicami, można było być reprezentantem „nowego podejścia” (przyniesionego z zewnątrz), poczucie wsparcia od rówieśników nie było dosłowne, tylko zachowane w głoszonych poglądach czy wyrażanych emocjach. Sytuacja oddzielenia w przestrzeni i czasie wspierała umiejętność czekania i radzenia sobie z frustracją: chciałbym być z nimi, ale muszę poczekać na następny dzień, do kolejnego spotkania, kolejnego listu. Czekanie wzmacniało procesy wewnętrzne: tworzenie własnych poglądów, ścieranie się z dorosłymi, wytrzymywanie niespełnienia i frustracji. Poprzez wchodzenie w dwa odrębne światy młody człowiek kształtował też umiejętność dialogu z obiema perspektywami, trzeba się było odnaleźć w obu: w swobodnej sytuacji z rówieśnikami, ale i w domu rodzinnym.

Bez różnicy czasu i miejsca

W erze komunikatorów sytuacja wygląda inaczej. Zniesiona została konieczność uwzględniania czasu i przestrzeni. Na przestrzeń z atomów nakłada się tworzona z bitów przestrzeń przepływów podtrzymywana przez internet. Młodzież może przebywać z rówieśnikami, będąc w domu rodzinnym. To powoduje stan rozszczepienia w obszarze tego, gdzie jestem. Zmienia się proces separacji: młodzi mogą fizycznie nie oddzielać się od rodziców, bo i tak emocjonalnie ich z nimi nie ma. Mogą nie przeżywać frustracji czekania na spotkanie, bo mogą być on-line – w kontakcie non stop.

Jak kapitalizm wychowuje nasze dzieci

Można postawić filozoficzne pytanie, związane z kształtowaniem tożsamości: czy umiem wytrzymać z sobą samym? Czy niespełnienie w danym momencie jest rozczarowujące czy stanowi przestrzeń do eksplorowania siebie? Czy jestem tam, gdzie ciało, czy tam, gdzie moje emocje? Zamieszczanie zdjęć w sieci, załączanie zdjęć jako „świadectw bycia tu i teraz” można rozumieć jako próbę scalenia ciała z obecnością. Skoro „ja” jest obecne w sieci – w komunikacji – to włączenie ciała umożliwia przezwyciężenie rozszczepienia: znowu jestem cały/cała ja. Deklarowana przez badanych konieczność ciągłego bycia on-line, nieprzerywania kontaktu czy też przymusu odpowiadania na każdą nadesłaną wiadomość może być rozumiana jako pragnienie zaspokojenia, unikania frustracji jako doświadczenia związanego z pustką. Nie chodzi tutaj o stygmatyzowanie kontaktów on-line jako mniej wartościowych, niepełnych. Chodzi raczej o to, że zdolność do doświadczania pustki jest kontynuacją separacji rozpoczętej, gdy dziecko odkrywa, że matka i ono nie są jednością (szpulka jest, znika, ale potem powraca).

Żeby dzieci mogły być dziećmi

Młodzież jest bardzo wrażliwa na dynamikę konwersacji. W przypadku Messengera (i innych komunikatorów) istotne jest, żeby przebiegała ona w czasie rzeczywistym. Ponieważ nie tylko widzimy, kiedy nasza wiadomość zostanie odczytana przez odbiorcę, to jeszcze widzimy, kiedy nam odpisuje, zanim jeszcze wyświetli się treść przesłanego komunikatu. Pisanie w czasie rzeczywistym wywiera olbrzymią presję, żeby natychmiast odpisać. Każda zwłoka z odpowiedzią czy odstąpienie od konwersacji jest postrzegane jako faux pas i zniewaga. To powoduje permanentny stan czuwania. Młodzież czuje presję pozostawania w ciągłej dostępności. Bycie wyłączonym, konieczność czekania na rozmowę wydaje się nie do zniesienia. Nie wiadomo, co z sobą zrobić, to stan, który trudno zmentalizować. Napawa lękiem o drugą osobę, o siebie samego. Dlatego młodzież ostrzega się nawzajem, gdy planuje odłączyć się od sieci, żeby nie niepokoić innych. Nieobecność nie jest przeżywana jako odrębność (ktoś coś ma swojego, nie może teraz odpisać), ale zagrożenie dla ciągłości relacji.

Część młodzieży nastawionej na realny kontakt stara się odzyskiwać dla siebie przestrzeń i wręcz za bohaterstwo uważa ujawnianie w messengerowej konwersacji chęci przerwania rozmowy i zajęcia się czytaniem czy wyjściem na spacer.

Savoir-vivre bycia on-line

Podczas wywiadów powszechnie rozważano, jaka jest norma korzystania z nowych technologii. Kiedy i czego jest już za dużo? Młodzież chętnie wychwytuje tak zwane „osoby uzależnione” i poddaje krytyce ich nadmiarową obecność on-line (jesteś nołlajfem/nerdem). Wyraźnie podkreśla rozróżnienie zastosowania sieci do komunikowania się, kreowania swojego wizerunku, dostępu do wiedzy i sztuki czy też grania w gry komputerowe. Każdy z tych sposobów jest obarczony ryzykiem przesady. Przeniesienie życia do sieci, zamiast podtrzymywania realności w sieci, jest niepokojące.

Młodzi dokonują wyraźnego rozróżnienia na doświadczanie intensywności rzeczywistości i ucieczkę od rzeczywistości. „Uzależnienie” od nowych technologii traktują właśnie jako przejaw unikania rzeczywistości.

Kładą wielki nacisk na naturalność: żeby z niczym nie przesadzić. W sieci oczywiście trzeba być, natomiast liczy się sposób kreacji. Wszelki nadmiar zdjęć i postów jest od razu kojarzony z niskim poczuciem wartości, koniecznością szukania zewnętrznego wzmocnienia. Natomiast fotorelacje z całego dnia mają znamiona sensacji i budzą niesmak.

Przeniesienie życia do sieci, zamiast podtrzymywania realności w sieci, jest niepokojące.

Młodzież uważa, że nadmiarowy kontakt z niezbyt bliskimi znajomymi on-line świadczy o braku tych ważnych, prawdziwych relacji. Dba też o zasady używania telefonów. Co prawda są one zrośnięte z dłonią, więc przestrzeń nie ma znaczenia (czy to kuchnia, czy toaleta). Znaczenie ma obecność innych osób. Wyraźnie młodzi starają się nie używać telefonów przy rodzicach, podczas wspólnych posiłków oraz podczas ważnych, umówionych spotkań, kiedy liczy się kontakt twarzą w twarz.

Style korzystania z nowych technologii są zróżnicowane. Decydującym czynnikiem jest zarówno „kondycja psychiczna”, jak i przynależność klasowa. Teza o intensyfikacji pokazuje, że bycie on-line wyostrzy i wydobędzie psychiczne problemy. Tak zwane problemowe użytkowanie internetu jest pochodną problemów emocjonalnych, a nie je wywołuje. Młodzi, którzy nie doświadczają problemów emocjonalnych, będą on-line po to, aby wzmacniać to, co jest ważne w realności. Natomiast młodzi z problemami mogą rzeczywistość on-line traktować jako przestrzeń do kontenerowania swoich psychicznych problemów.

Inaczej również od ich kolegów i koleżanek z klas niższych korzystają z internetu dzieci z klasy średniej. Nie tylko chodzi o rodzaj poszukiwanych treści, ale przede wszystkim o bycie aktywnym/biernym użytkownikiem/użytkowniczką.

Wchodzenie w dorosłość i seksualność

Okres nastoletni to czas kryzysu. Kształtowanie tożsamości wymaga określenia się w wielu wymiarach. Ważną rolę w poradzeniu sobie z wchodzeniem w dorosłość odgrywają kwestie rozwoju seksualnego. Posługując się językiem psychoanalitycznym, możemy powiedzieć, że po okresie edypalnym dziecko wchodzi w okres uśpienia – latencji, kiedy to aż do okresu dojrzewania, przez kilka lat, siła libidinalna zostaje przekierowana na poznawanie świata. Takie zatopienie w doświadczaniu i poznawaniu świata rozwija aparat poznawczy, przygotowuje emocjonalnie na mający nadejść za kilka lat okres dojrzewania z powracającymi kwestiami seksualnymi. Mają się one wtedy rozegrać na innym gruncie – wzmocnionym przez osadzenie w świecie, zintegrowanie z wartościami i zasadami, poczuciem własnych kompetencji poznawczych.

W świecie zdominowanym przez nowe technologie dynamika rozwojowa się zmienia. Zanika okres latencji, gdyż dzieci dużo wcześniej niż kiedykolwiek mają stały kontakt z treściami seksualnymi, przemocą, silną emocjonalnością. Te treści na okrągło dostępne są w internecie.

Doświadczenie jest naseksualizowane, zanika okres wyciszenia, energia libidinalna nie może być w całości przekierowana na rozwój poznawczy. To skutkuje obniżaniem się wieku wchodzenia w okres dojrzewania, zajmowaniem się swoim ciałem, wyglądem, atrakcyjnością, zanim wejdzie się w okres adolescencji.

Są też skutki emocjonalne: młodzież, która nie przeszła przez okres latencji, staje się bardziej krucha emocjonalnie, bezradna w obliczu przeżywanych kryzysów i strat. Nasila się lęk, gdyż nie została w pełni ukształtowana umiejętność radzenia sobie z kryzysami.

Intensyfikacja bańki

Może ten wymiar kondycji współczesnej młodzieży wpływa na to, że im bardziej czują się niepewnie i krucho, tym silniej muszą przylgnąć do swojej rodziny zewnętrznej – grupy?

Terapia superbohaterem

W wywiadach młodzież mówiła o wpływie internetu na procesy z jednej strony konsolidowania się grup, ale z drugiej ograniczania możliwości wchodzenia w nowe relacje. Za tym idzie ograniczenie umiejętności odnajdywania się w różnych grupach, radzenie sobie z frustracją wynikającą z tego, że nie myślimy podobnie, dzielą nas różne poglądy, ale staramy się być razem i tworzyć jakąś wspólnotę.

Do najważniejszych relacji dochodzi w obrębie grupy rówieśniczej – rodziny zewnętrznej, z którą młodzi spotykają się także na co dzień. Koncentracja na najbliższych znajomych sprawia, że mimo iż jesteśmy razem on-line, to trudno jest przełamać dzielącą nas przestrzeń i wejść w bliższy realny kontakt. Wirtualny kontakt jest możliwy wówczas, gdy realny kontakt jest intensywny i znaczący.

Jednak te zjawiska nie powinny dziwić, gdyż zawsze przynależność do grupy – rodziny zewnętrznej była intensywnie chroniona przez budowanie i podkreślanie różnic między moją grupą a innym. Obecność innego służyła konsolidacji jedności i poczucia przynależności. Jednak pozostawało starać się i mieć nadzieję. Obecnie możliwość dołączenia jest ograniczona, tym bardziej że istnieje silna zasada, że jak się nie znamy, to ze sobą nie rozmawiamy w rzeczywistości. Nawet jeśli dojdzie do kontaktu w internecie, będziemy ze sobą czatować, to nie musi to oznaczać kontaktu, gdy młodzi spotkają się na przerwie czy w stołówce szkolnej. Jak podkreślali rozmówcy, może dojść wtedy do przywitania się i tyle albo udawania, że się w ogóle nie znamy. Młodzież unika nawiązywania nowych kontaktów, odnosząc się wciąż i podtrzymując relację ze swoją rodziną zewnętrzną.

Bezcenny czas bycia ze sobą sam na sam

W przeprowadzonych wywiadach zaobserwowaliśmy wyraźny wpływ stopnia pewności i stałości bycia w świecie na stosunek młodych do internetu. Rozmówcy, którzy czują się bezpiecznie, mają określone swoje miejsce w świecie (w okresie latencji dużo uwagi skierowanej na rozwój poznawczy, kształtowanie pasji i zainteresowań), traktują internet bardziej użytkowo, łatwiej im się odłączyć, stawiają na realny kontakt.

Zdarza się, że młodzi, którzy mają trudności w nauce czy też nie rozwinęli swoich pasji i mniej stabilnie czują się w świecie zewnętrznym, internet traktują jako spoiwo, które utrzymuje ich w lepszym stanie, jest kontenerem na treści psychiczne, których nie udaje się opracować. Wtedy sens istnienia zależy od liczebności relacji, ciągłego bycia w kontakcie.

Szkoła, w której głos dzieci się liczy

Ta niemożność odseparowania się jest ściśle związana z brakiem siły wewnętrznej, by wytrzymać frustrację samotności, a nierozwinięta umiejętność znoszenia frustracji blokuje rozwój zdolności myślenia, bo to brak natychmiastowej odpowiedzi, oczekiwanie może „uruchomić myślenie”.

Stała obecność w sieci spowodowała, że zniknął czas nudy rozumiany jako bycie sam na sam z sobą. A to właśnie doświadczanie tego czasu, pustki, znoszenie frustracji jest kluczowe do stworzenia wyodrębnionej jednostki, gotowej do budowania dorosłych związków.

**
Aleksandra Denst-Sadura
jest psychoterapeutką psychoanalityczną, psycholożką, socjolożką. Pracuje w Młodzieżowej Poradni MOP w Warszawie oraz w Ośrodku Rozwoju Dobra 4.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.