Kraj

Lepsza farba niż krew

Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew został oblany czerwoną farbą podczas próby złożenia kwiatów na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. – Jestem dumny ze swojego prezydenta – mówił, opuszczając cmentarz. – Faszyści! Bandyci! – krzyczeli w tle protestujący. Komentarz Macieja Gduli.

Ambasador Rosji, wybierając się na cmentarz żołnierzy radzieckich w czasie, gdy żołnierze rosyjscy mordują Ukraińców, wiedział, co robi. Rosyjska machina propagandowa wykorzystuje bohaterów walki z faszyzmem z czasów II wojny światowej, żeby uzasadnić dzisiejszy imperializm i niesprawiedliwą wojnę. Siergiej Iwanow Andriejew wystąpił jako część tej machiny i byłby naiwny, gdyby zakładał, że nie spotka się na miejscu z protestami.

Na tym proteście zdarzyła się rzecz niewątpliwie nieprzyjemna. Ambasador został oblany farbą imitującą sztuczną krew. Na wszystkich publicznych imprezach tego typu wydarzenia nie powinny mieć miejsca i służby starają się – i słusznie – do nich nie dopuścić. Jednocześnie w demokratycznych krajach zdarzają się one niestety od czasu do czasu. W latach 90. Jerzy Wiatr, ówczesny Minister Edukacji, obrzucony został jajkami. Jajkami rzucano też niecelnie do Aleksandra Kwaśniewskiego podczas jego drugiej kadencji. W 2000 roku obrzucony tortem został Leszek Balcerowicz.

Zachęcanie do tego typu ekspresji politycznej byłoby głupotą. W polityce demokratycznej rezygnujemy z przemocy na rzecz rozwiązywania sporów politycznych za pomocą dyskusji. Trudno jednak nie zauważyć, że ekscesy demokracji, gdy politycy zostaną oblani farbą lub obrzuceni tortem, są czymś o niebo łagodniejszym niż sposób traktowania przeciwników politycznych w autokracji takiej jak Rosja.

W Rosji bowiem, gdy ktoś nie podoba się władzy, zostaje przez nią uwięziony albo po prostu zabity. Tak stało się z Anną Politkowską, Aleksandrem Litwinienką czy Borysem Niemcowem.

Teraz rosyjska propaganda będzie pewnie wykorzystywać obraz ambasadora jako dowód na wrogą postawę polskiego państwa wobec Rosji. Może gdyby Rosja i tak codziennie nie posługiwała się czarną propagandą wobec Polski, warto by się tym przejmować. Obecnie nie ma to jednak większego znaczenia.

Państwo polskie prowadzi politykę solidarności z zaatakowaną Ukrainą, a nie politykę obłaskawiania rosyjskiej dumy. Jest to słuszne i nie należy z tej polityki rezygnować. Na pewno zapewnić trzeba teraz lepszą ochronę polskim placówkom dyplomatycznym w Rosji, bo narażeni oni będą w większym stopniu na agresję, być może także o charakterze odwetowym, organizowaną po cichu przez państwo rosyjskie.

Póki wojska rosyjskie atakują i okupują Ukrainę, rosyjscy dyplomaci w całym demokratycznym świecie będą słusznie uznawani za reprezentantów agresora. Będą wygwizdywani, nazywani faszystami i ośmieszani. Jest tylko jeden prosty sposób, jak z tym skończyć: wycofać wojska rosyjskie z Ukrainy.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Maciej Gdula
Maciej Gdula
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, socjolog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracownik Instytutu Socjologii UW. Zajmuje się teorią społeczną i klasami społecznymi. Autor szeroko komentowanego badania „Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”. Opublikował m.in.: „Style życia i porządek klasowy w Polsce” (2012, wspólnie z Przemysławem Sadurą), „Nowy autorytaryzm” (2018). Od lat związany z Krytyką Polityczną.
Zamknij