Kraj

Rodzina się wstydzi, obcy patrzą z odrazą. Co zrobiłam? Nie golę nóg

Choć walczę ze sobą, jak mantrę powtarzając pod nosem ciałopozytywne hasła, nadal podwijam nogi pod siebie i boję się na nie spojrzeć, by nie usłyszeć we własnej głowie echa opinii publicznej. Obrzydliwa. Męska. Niedbała. Leniwa. Odrzucająca.

W upalny, letni dzień, wyruszam do popularnej warszawskiej lodziarni. Siadam w ogródku, przy stoliku w rogu, żeby dyskretnie. Po kilkunastu sekundach orientuję się, że pani około dziewięćdziesiątki wpatruje się we mnie oniemiała. Jej dłoń zastyga w połowie drogi do ust, a bita śmietana spływa jej na spódnicę. Długie, ciemne włoski przykuwają jej wzrok i wygląda, że odbierają apetyt. Podkulam nogi pod krzesło. Matka przechodząca ulicą ciągnie córkę za rękę i przyspiesza kroku, byle dziewczynka mnie nie zobaczyła. Dziwne pomysły mogłyby powstać w jej głowie. Obciągam spódnicę, ile mogę. Kobieta w średnim wieku wychodząca z lokalu bierze haust powietrza, jakby miała wejść w chmurę toksyn, i tak zabezpieczona obchodzi mnie łukiem, ostentacyjnie odwracając wzrok.

Maszynki do golenia pojawiły się w moim życiu, gdy miałam jakieś trzynaście lat. Pamiętam swój lęk, gdy mama przyłożyła lśniące ostrze do mojej nogi i obiecała, że nie zaboli. Przypadkiem zabolało i cóż, nie powstrzymało mnie to przed powtarzaniem tej czynności przez kolejnych piętnaście lat, tydzień w tydzień, czasem dzień w dzień. Plastikową rączkę z wściekle cienkimi nożami zanurzałam w pianie chemii, by ciągnąć nią jak najśmielej i spod chmury odsłaniać to, co dla dziewczyny przecież najcenniejsze – gładką skórę.

Sztuka odwalania się od siebie [rozmowa]

Krew, która pojawiała się dość często, spływała niewinnie wraz z pianą. Nie budziło to mojego zaniepokojenia – raczej złość na własną drżącą rękę, przez którą moja noga nie będzie już nogą kobiety idealnej.

Wiele lat później, rok przed trzydziestką, dotarła do mnie głupota całego przedsięwzięcia. Wyrzuciwszy do kosza kolejną zużytą główkę, zdartą na zrębie czarnych, sterczących włosków, postanowiłam – w imię środowiska, własnego czasu oraz feminizmu – spróbować robić to rzadziej. Wtedy nie sądziłam, że zupełnie przestanę się golić. Ani że w stolicy europejskiego kraju moja decyzja będzie wzbudzać taką sensację.

Nadchodziła jesień, czas długich spodni i grubych rajstop. Wychwalajmy pod niebiosa okoliczności, w których nasza skóra nareszcie ma szansę zagoić strupy i wyrosnąć wrośnięte włoski! Czekamy na ten okres, nie potrafimy jednak same podarować ciału ulgi, jaką przynosi.

Na Wielkanoc rodzina zdębiała. Babcia spytała tylko: „Co ty, nóg nie golisz?”. Matka musiała iść do toalety. Ciotka zrezygnowała ze śniadania. Wuj na mój widok nalał sobie pełną szklankę whisky. Ciotka babki przez całe spotkanie nie wypowiedziała ani słowa. Próbowali wielu argumentów. Że klienci nie będą mnie szanować jako lekarki weterynarii. Bo jak to, niby pani doktor, a na łydkach taki wstyd? Przecież mądrość baby jest odwrotnie proporcjonalna do długości włosów na jej nogach. Albo: nie znajdę chłopaka. Gdy odparowałam, że już go mam, dowiedziałam się, że prędko stracę. I tak się dyskusja skończyła. Na razie stanęło na tym, że na plaży siedzimy osobno.

Przez cały maj nosiłam długie spodnie i spódnice maxi, aby ukryć włosy przed niechcianym wzrokiem. W czerwcu poszłam na kilka imprez w krótkich spodenkach. Okazało się, że także w mojej młodej, warszawskiej bańce nie jest tak feministycznie i radośnie, jak sądziłam. Nareszcie znalazłam odpowiednik męskiego gapienia się w dekolt – niektóre znajome (lub nieznajome) nie mogły oderwać wzroku od niecodziennego wyglądu moich zupełnie codziennych nóg, po dziesięciu minutach milczenia nadal bezmyślnie pociągając z pustej szklanki po drinku. Inne czuły potrzebę wyrażenia zachwytu: „podziwiam twoją odwagę”, dodając zwykle: „ja bym tak nie mogła!”. Komentarze kolejno kłuły mnie w serce. Dlaczego to musi wymagać tyle odwagi?

Teraz, w środku sierpnia, włosy mają około dwóch centymetrów. Oburzonym i zawziętym odpowiadam: nie zgolę. Gdy pytają dlaczego, odpowiadam pytaniem – dlaczego golicie? Dlaczego facetom wypada, a mnie nie? Dlaczego jestem „mniej kobietą”, dlaczego to „obrzydliwe”, dlaczego się gapicie, dlaczego, dlaczego, dlaczego?

Ale przecież wiem dlaczego. Kobieta musi spełniać oczekiwania. Ma być piękna i gładka jak trzynastolatka, ale nie na głowie, z niej powinna jak kaskada spływać loków fala, znikać w czeluściach dekoltu i przechodzić w pustynię bez włosa, aż po palce stóp, koniecznie drobne i umalowane.

Czy sto lat temu kobiety też goliły nogi? W trakcie wojny? Czy hiszpańskie kochanice króla spędzały poranek z żyletką w dłoni? Czy kobiety w Sudanie w szczycie katastrofy humanitarnej także się tym zajmują? A może objęte suszą w Etiopii biorą wody na zapas, by móc dobrze spłukać pianę? W 1920 amerykański lekarz napisał artykuł o pacjentce, która trafiła do niego z raną ciętą na nodze – tak zszokował go pomysł jej golenia. Wydawał się wtedy równie abstrakcyjny co teraz golenia odpuszczenie.

I choć walczę ze sobą, jak mantrę powtarzając pod nosem ciałopozytywne hasła, nadal podwijam nogi pod siebie i boję się na nie spojrzeć, by nie usłyszeć we własnej głowie echa opinii publicznej. Obrzydliwa. Męska. Niedbała. Leniwa. Odrzucająca.

Z rozważań wybija mnie dziewczyna wychodząca z lodziarni. Spogląda na moją twarz, a ja osłaniam oczy dłonią, by zobaczyć ją pod słońce. Jest piękna. Z jej długich nóg sterczą nieśmiało krótkie włoski. Przenosi wzrok na moją czarną pachę. Bezwstydnie wraca spojrzeniem do mojego i uśmiecha się. Przyjaźnie.

Puszczam spódnicę luzem i wysuwam nogi spod stołu. Może jeszcze nie taka stracona ta Warszawa.

**

Karolina Niegowska – lekarka weterynarii, felietonistka, scenarzystka, w smutniejsze dni poetka.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij