Gospodarka

Czy obniżka VAT sprawi, że mniej zapłacimy za jedzenie?

Tarcza Antyinflacyjna 2.0 może odczuwalnie obniżyć tegoroczną inflację, szczególnie ceny żywności, o ile jednak zostanie przedłużona do końca 2022 roku. Jeśli potrwa tylko zapowiadane pół roku, to w sierpniu czeka nas bolesny efekt jojo.

U progu 2022 roku sytuacja w Polsce zmienia się tak szybko, że już trudno dociec, czy to rząd swoimi działaniami próbuje dogonić rzeczywistość, czy już ją jednak przegonił i teraz to rzeczywistość zacznie reagować na działania rządu.

Jeszcze się dobrze nie uleżała skomplikowana i niejasna, a także niestety nieudana, reforma podatkowa Polskiego Ładu, a już trzeba analizować skutki kolejnych dużych zmian. Nazwano je Tarczą Antyinflacyjną 2.0, gdyż pierwsza tarcza antyinflacyjna weszła w życie pod koniec ubiegłego roku, co mogło wielu umknąć, gdyż, jak już chyba wyżej napisałem, sytuacja w Polsce pędzi jak szalona.

Bezzębny Polski Ład. Ostatnia szansa na sprawiedliwe podatki w Polsce przepadła?

Słabość rządu do software’owej nomenklatury ma zapewne symbolizować nowoczesność, ale faktycznie kojarzy się raczej z typową dla wielu programów dużą liczbą bugów i niedoróbek. Nieprzypadkowo Polski Ład porównywany jest z premierą Cyberpunku 2077. Ten ostatni finalnie okazał się całkiem dobrą grą, tylko że dopiero gdzieś tak po roku, półtora od premiery. Jeśli rządzący będą poprawiać i uzupełniać swoje reformy w takim tempie jak CD Projekt, to możemy się nie pozbierać.

Cała lista ryzyk

Wracając jednak do najnowszej wersji Tarczy Antyinflacyjnej. W przeciwieństwie do pierwszej, która zawierała również elementy socjalne, ta druga opiera się już właściwie jedynie na obniżkach podatków pośrednich.

Kluczową i najszerzej dyskutowaną zmianą będzie obniżenie stawki podatku VAT na wiele kategorii żywności z 5 do 0 proc. Mowa nie o wszystkich produktach spożywczych, ale większości podstawowych, takich jak warzywa i owoce, ich przetwory, zboża, mąki, nabiał i tak dalej. Nie mniej istotne będzie także obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 do 8 proc. VAT obciążający gaz ziemny spadnie do zera, natomiast obłożenie VAT-em energii elektrycznej i cieplnej do 5 proc. Rolnicy ucieszą się zapewne z redukcji VAT-u na nawozy i środki ochrony roślin z 8 do 0 proc.

Obniżanie podatków pośrednich samo w sobie jest słuszne, więc należałoby temu przyklasnąć. W przeciwieństwie do podatków dochodowych te pośrednie są szkodliwe i zwiększają realne nierówności ekonomiczne, o czym pisano już wielokrotnie, więc nie ma sensu tutaj tego zgłębiać.

To na podatkach bezpośrednich powinien opierać się system podatkowy

Problem w tym, że zapowiedziana obniżka ma charakter tymczasowy i według zapowiedzi funkcjonować będzie jedynie przez pół roku – od 1 lutego. Tak więc, jeśli te zapowiedzi zostaną zrealizowane, w sierpniu czeka nas efekt jojo. Teoretycznie więc jedynie przesuniemy szczyt inflacji o kilka miesięcy.

Pojawia się też pytanie, czy ceny spadną odpowiednio do skali redukcji VAT-u. To pytanie dotyczy szczególnie żywności. Formalnie rzecz biorąc, sprzedawcy wcale nie muszą obniżyć swoich cen – przynajmniej część z nich może spróbować wykorzystać sytuację do podwyższenia swojej marży. Poza tym obniżanie VAT-u jest często uznawane za bardzo skuteczny mechanizm nie walki z inflacją, lecz wręcz przeciwnie, pobudzania popytu. Pobudzanie popytu w sytuacji podwyższonej inflacji jest co najmniej ryzykowne, tylko że obecna inflacja jest specyficzna, więc i walczyć z nią trzeba inaczej niż zwykle.

Gdzie dwa banki, tam dwie opinie

Sceptycznie do działań rządu podchodzą ekonomiści z banku Credit Agricole. Według nich tarcza 2.0 obniży inflację w tym roku o ledwie 0,1 pkt proc., czyli zupełnie nieodczuwalnie, za to w przyszłym roku podbije ją o 0,6 pkt proc. Tak więc wyjdziemy na tym „w plecy”. Według analityków CA przedsiębiorcy obniżają ceny w reakcji na redukcję VAT wtedy, gdy zmagają się z niskim popytem. Jednak obecnie popyt konsumpcyjny jest wysoki, więc motywacja do obniżenia cen będzie znacznie mniejsza.

Poza tym skłonność do obniżania cen występuje głównie wśród przedsiębiorstw, które mają wysokie marże, tymczasem artykuły żywnościowe sprzedawane są na niskiej marży.

Finalnie więc, według Credit Agricole, najpierw czeka nas niewielka obniżka cen, a następnie w sierpniu, gdy wrócą obecne stawki, firmy podwyższą je bardziej, niż wcześniej obniżyły. Dokładnie rzecz biorąc, spadek cen wyniesie 50 proc. obniżki VAT, a sierpniowy wzrost cen 90 proc. podwyżki.

Inną optykę prezentują jednak ekonomiści z banku Pekao SA w biuletynie dziennym z 12 stycznia. Według nich faktycznie w sierpniu inflacja skoczy do 9 proc., a więc do poziomu ze stycznia. Jednak od lutego do lipca będzie wyraźnie niższa – w kwietniu nawet o prawie 3 pkt proc. w porównaniu ze scenariuszem bez Tarczy 2.0. Finalnie tarcza obniży średnią roczną inflację w 2022 roku o 1,2 pkt proc. – w tym scenariuszu tegoroczna inflacja wyniesie 7,3 proc. Jednak według Pekao bardzo prawdopodobne jest, że Tarcza 2.0 zostanie przedłużona do końca roku – a to będzie oznaczać spadek tegorocznej inflacji do 6,3 proc. Czyli aż o 2,2 pkt proc.

Również według tej prognozy przedsiębiorcy zachowają część obniżki VAT w swojej kieszeni, ale nie będzie to miało dużego znaczenia i większość korzyści trafi do konsumentów. A to dlatego, że sektory sprzedaży paliw oraz żywności są wysoko konkurencyjne, poza tym przedsiębiorstwa notują ostatnimi czasy bardzo wysokie marże, więc nie powinny być szczególnie skłonne do ich zwiększania. „Nie negując podstawowego motywu ekonomicznego, nie dostrzegamy jednak, aby sprzedawcy byli szczególnie zmotywowani do odbudowywania marż. Wręcz przeciwnie – rentowność w większości rozważanych sektorów jest na tle historycznym wysoka i dotyczyło to zarówno sprzedawców, jak i wytwórców” – czytamy w analizie Pekao.

Dowody empiryczne

W przeszłości możemy znaleźć wiele przykładów reform obniżających stawki podatków pośrednich, a w szczególności VAT. Także na żywność. W publikacji Parlamentu Europejskiego VAT gap, reduced VAT rates and their impact on compliance costs for businesses and on consumers z września 2021 roku zawarty jest między innymi przegląd badań dotyczących wpływu redukcji VAT na ceny.

Tylko w dwóch przypadkach analizowana redukcja VAT właściwie nie przełożyła się na ceny. Jednym z nich jest zresztą Polska – mowa o obniżce VAT na żywność z 7 do 5 proc. w 2011 roku. To była jednak na tyle niewielka zmiana, że handlowcom łatwiej było zachomikować całą korzyść z reformy. Drugą taką redukcją bez wpływu na ceny była obniżka VAT w restauracjach na Węgrzech z 27 do 18 proc. W pozostałych dziesięciu analizowanych przypadkach zanotowano spadki cen. W dwóch przypadkach redukcja VAT w całości przełożyła się na ceny – co istotne, oba dotyczyły bardzo wyraźnych obniżek VAT na żywność (w Norwegii i na Węgrzech). Obniżka VAT na warzywa i owoce na Łotwie przełożyła się na ceny aż w 88 proc., więc niemal w całości.

Generalnie, nie licząc specyficznego przypadku Polski z 2011 roku, obniżki VAT na żywność wyraźnie przekładały się na ceny i całość lub zdecydowana większość korzyści trafiała do konsumentów. Najsłabiej ceny reagowały za to w restauracjach.

Pan płaci, pani płaci, a kolega „bierze na fakturkę”

W 2020 roku VAT wyraźnie obniżyły Niemcy – z 19 do 16 proc. Troje ekonomistów z Monachium zbadało wpływ tej obniżki na ceny paliw. Generalnie redukcja stawki istotnie wpłynęła na ceny, chociaż zależała od rodzaju paliwa. W przypadku paliwa E5, na które popyt jest mniej elastyczny, konsumenci zyskali tylko 40 proc. korzyści z redukcji stawki. Natomiast w przypadku paliwa E10 do klientów trafiło prawie dwie trzecie korzyści ze zmniejszenia stawki – dokładnie 61 proc. W konkluzjach autorki badania wskazują jednak, co nie było już przedmiotem badania, że obniżka VAT w Niemczech prawdopodobnie w pełni przełożyła się na ceny w dyskontach, gdzie występuje duża konkurencja. Za to już Starbucks, który znany jest z cen zupełnie niekonkurencyjnych, oficjalnie zapowiedział, że ich nie obniży. Na dokładnie to samo wskazał Klaus Müller z Federalnego Urzędu Konsumenckiego w rozmowie z Deutsche Welle. Według Müllera redukcja VAT w handlu żywnością została w pełni przeniesiona na ceny, za to w gastronomii i hotelarstwie właściwie nie zaobserwowano żadnych zmian.

Niebezpieczna spirala

W normalnych warunkach obniżenie VAT przy podwyższonej inflacji byłoby lekkomyślne, gdyż podbiłoby popyt, a więc finalnie mogłoby nawet doprowadzić do wzrostu inflacji. Tylko że obecna inflacja jest specyficzna – jest napędzana głównie przez bariery podażowe, które w tym roku powinny wreszcie zacząć zanikać.

W obecnej sytuacji kluczowe jest stłumienie oczekiwań inflacyjnych, które w Polsce są wyjątkowo rozbudzone. Według badania przeprowadzonego dla „Dziennika Gazety Prawnej” subiektywny poziom inflacji wśród Polaków wynosi aż 27 proc. – trzy razy więcej niż w rzeczywistości.

Rozbudzone oczekiwania inflacyjne mogą doprowadzić do spirali cenowo-płacowej. Według analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego ryzyko wystąpienia w Polsce spirali cenowo-płacowej jest bardzo wysokie i drugie najwyższe w UE – po Litwie. To efekt nie tylko rozbuchanych oczekiwań inflacyjnych, ale też niedoborów ludzi na rynku pracy – liczba wakatów w Polsce to dziś 153 tysięcy. Stłumienie oczekiwań inflacyjnych za pomocą obniżki podatków pośrednich, a co za tym idzie – cen, będzie miało znacznie większy wpływ na inflację niż ewentualne pobudzenie popytu.

Tarcza Antyinflacyjna 2.0 może więc odczuwalnie obniżyć ceny żywności i zapewne w mniejszym stopniu ceny paliw. Najprawdopodobniej nie wszystkie korzyści trafią do konsumentów, gdyż część przedsiębiorstw podniesie sobie marże.

Jeśli Tarcza 2.0 obniży oczekiwania Polek i Polaków względem cen, to może ona istotnie ograniczyć tegoroczną inflację. Jednak pod warunkiem, że zostanie przedłużona do końca roku. W tym roku ceny żywności mogą wyraźnie wzrastać, a górka wystąpi właśnie w okolicach sierpnia. Oczywiście jeśli obniżka VAT potrwa do końca roku, wtedy wspomniany wcześniej efekt jojo wystąpi za 12 miesięcy, jednak w przyszłym roku inflacja powinna być znacznie mniejszym problemem, więc również ten efekt będzie znacznie mniej dotkliwy. W najlepszym scenariuszu wprowadzane właśnie obniżki zostałyby z nami na dłużej albo najlepiej na stałe.

Podatki pośrednie powinny być możliwie niskie. A skąd rząd miałby wziąć pieniądze na powstałą lukę w budżecie? No, to chyba jest jasne – z podwyższenia podatków najlepiej zarabiającym. Ale prawdziwego, a nie kosmetycznego, jaki zawarto w Polskim Ładzie.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Piotr Wójcik
Piotr Wójcik
Publicysta ekonomiczny
Publicysta ekonomiczny. Komentator i współpracownik Krytyki Politycznej. Stale współpracuje z „Nowym Obywatelem”, „Przewodnikiem Katolickim” i REO.pl. Publikuje lub publikował m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, magazynie „Dziennika Gazety Prawnej”, dziale opinii Gazety.pl i „Gazecie Polskiej Codziennie”.
Zamknij