Felieton

7 prostych porad, jak przetrwać czasy koronawirusa

Kaja Puto. Fot. Jakub Szafrański

Doceńmy państwo i pomyślmy o ludziach, którzy nie mają w kraju państwowej ochrony zdrowia, a ich los w przypadku ciężkiej choroby zależy od widzimisię ubezpieczyciela.


Jak zapewne i wielu z Was znajduję się obecnie w pozycji bardzo uprzywilejowanej: nie mam dzieci, nie opiekuję się starszymi rodzicami, jestem młoda, zdrowa i mogę – do pewnego stopnia – pracować zdalnie.

Mieszkam w stosunkowo zamożnym kraju, w którym mimo wszystko funkcjonuje państwowy system ochrony zdrowia, w którym nie toczy się żaden konflikt i w którym mimo stosunkowo skromnych zarobków mam dostęp do usług i towarów zapewniających mi przetrwanie. Mieszkam też na kontynencie, który w obliczu najmniejszego zagrożenia potrafi wywrócić cały świat do góry nogami – bo są też takie kontynenty, na których panują dużo większe zagrożenia i nie zainteresuje się tym żaden europejski pies z kulawą nogą (i karnetem do psiego behawiorysty).

Koronawirus: epidemia paniki vs. epidemia ignorancji

Ale o przywileju mogę mówić nawet na skalę kraju: większość Polaków normalnie pracuje, przy czym normalnie nie oznacza normalnych warunków pracy. Absolutnymi bohaterami koronawirkowej paniki są pracownicy i pracownice sklepów spożywczych, którzy robią za psychologów, mediatorów, informatorów i użerają się z niezadowolonymi klientami. O ilości pracy z dostawami nie wspomnę. W mojej Biedronce najgłośniej swoje niezadowolenie wyrażają ci, którzy na oko zostali – w przeciwieństwie do ekspedientów – zwolnieni ze swoich biurowych prac, na oko niewiele mają do czynienia z państwową opieką medyczną i na oko jeżdżą wszędzie uberami.

Lista bohaterów jest z pewnością długa: należą do niej przede wszystkim lekarze, pielęgniarze, pracownicy Sanepidu, ale też kurierzy, pracownicy szeroko pojętych usług komunalnych czy służb mundurowych. Wielu Polaków i Polek chętnie dostałoby home office, ale ze względu na rodzaj wykonywanej pracy nie ma na to szans. Wielu też koszmarnie obawia się zwolnień ze śmieciówek, do których z pewnością w najbliższym czasie dojdzie. Pamiętajmy o tym, heheszkując z pomocy dla przedsiębiorstw (przy czym mam oczywiście na myśli te mniejsze, które naprawdę nie mają rezerw na obecne okoliczności).

Koronawirus nie obali kapitalizmu, tylko dojedzie biednych

Polska – podobnie jak wiele krajów regionu – wprowadziła rygorystyczne obostrzenia w związku z epidemią koronawirusa – i dobrze, bo choć jesteśmy krajem stosunkowo zamożnym, nie jesteśmy w stanie przeciwdziałać jej skutkom chociażby na poziomie Niemiec czy Francji. Nie jesteśmy też w stanie diagnozować choroby przez wirus wywoływanej na szeroką skalę. Dlatego sporo zależy od samoorganizacji i odpowiedzialności lokalnych społeczności – oznacza ona zarówno stosowanie elementarnych środków bezpieczeństwa, jak i nierozsiewanie paniki.

Koronawirus i przedsiębiorcy: jak trwoga, to do państwa

Nie znam się na wirusach, więc powstrzymam się od polskiego – wedle definicji Piotra Stankiewicza – widzimisizmu, czyli bycia ekspertką od wszystkiego, choć oczywiście jest to dla nas wszystkich obecnie psychologicznie kuszące. Ale mam kilka prostych porad, które – również na podstawie lektur – wymyśliłam dla siebie i które pozwalają mi przetrwać ten jakże filmowy czas. No to tak:

1.

Pomagajmy sobie! Wokół nas żyje mnóstwo ludzi, którzy mogą potrzebować pomocy. Mam tu na myśli przede wszystkim osoby starsze, dla których wirus stanowi zagrożenie – wywieśmy na klatce kartkę, że możemy im pójść po zakupy czy leki. Możemy je zostawić na wycieraczce. Zapiszmy się do fejsbukowych grup samopomocowych (np. Widzialna ręka) lub sąsiedzkich. Pomóc można również bezkontaktowo – chociażby udzielając bąbelkom lekcji na skajpie. Samorządy zaczynają też organizować wolontariaty – śledźmy niusy o tym, by wiedzieć, jak można bezpiecznie i skutecznie pomóc.

Koronawirus: edukacja w chaosie

2.

Sklepów spożywczych i aptek nie zamkną – a jeśli zamkną, to w sytuacji, kiedy w sumie już będzie wszystko jedno. Nie tłoczmy się w kolejkach po roczne zapasy i ograniczmy swoje wymogi konsumpcyjne – przeżyć można też na prostych daniach. Jakby co – jako zapalona żeglarka służę radami w zakresie #nowaste i jadłospisów złożonych z produktów, które przetrwają nawet w warunkach sztormowych i bez lodówki.

3.

Naciskajmy władzę, by zadbała w pierwszej kolejności o tych, dla których obecna sytuacja stanowi największe finansowe wyzwanie. Adrian Zandberg pisze o pracownikach zatrudnionych na umowach śmieciowych, którzy migają się od kwarantanny, bo oznaczałaby dla nich utratę środków do życia. Pamiętajmy też o naszych gościach z zagranicy, którzy często są tutaj sami, bez rodziny, a niejeden z nich w obliczu obecnych okoliczności przyjmie każdą robotę – również taką, z której uciekną Polacy. Rząd zapewnia, co prawda, że na darmową hospitalizację z powodu koronawirusa może liczyć każdy niezależnie od statusu pobytowego – niby logiczne, ale patrzmy im na ręce.

Mamy pierwsze informacje od lekarzy o pacjentach pracujących na śmieciówkach, którzy migają się od kwarantanny z obawy…

Opublikowany przez Adrian Zandberg Piątek, 13 marca 2020

 

4.

Doceńmy jakościowe media i zamiast piątej paczki tofu dajmy im pieniążek, bo nadchodzący kryzys gospodarczy może je dobić. Czytajmy teksty spod piór dziennikarzy, nie czytajmy i nie rozpowszechniajmy plotek. Widzę najlepsze umysły mojego pokolenia, jak kompulsywnie rozsiewają fake newsy. No więc, jeśli wciąż macie ochotę czytać o koronawirusie, czytajcie o nim w gazetach (na przykład u nas!), a jeśli nie, to tym lepiej, weźcie się za nieprzeczytane książki, nieobejrzane seriale czy workouty na jutubie.

Koronawirus propagandy, czyli to państwa są niesolidarne, nie Unia Europejska

5.

Doceńmy państwo, nawet jeśli jest kulawe i zarządzane nie przez tych, co byśmy chcieli, bo moglibyśmy się urodzić w dużo gorszym. Pomyślmy o ludziach, którzy nie mają w kraju państwowej ochrony zdrowia, a ich los w przypadku ciężkiej choroby zależy od widzimisię ubezpieczyciela. Który – jeśli sytuacja się pogorszy – zapewne zwinie kramik i ucieknie z kasą na antypody. Jakikolwiek będzie bilans epidemii w Polsce, miejmy nadzieję, że będzie to dla polityków nauczka, by już nigdy – a robili to wszyscy i zawsze – nie zaniedbywać usług publicznych.

6.

Nie użalaj się nad sobą. Wszystkim w Europie obecność epidemii utrudnia życie. Jesteśmy w tym razem, więc wróć do punktu pierwszego.

7.

W Chinach można mówić już o końcu szczytu, we włoskim Codogno, gdzie wykryto pierwszy przypadek koronawirusa we Włoszech, też już spokój. Wszystko niedługo wróci do normy – jak i wróciło po innych pandemiach, mniej medialnych, bo przy poprzednich zachodnie elity się niczym nie zarażały. Skupmy się na minimalizowaniu strat – jeśli to możliwe, nie tylko w indywidualnej skali.


Ciekawy artykuł? Pomóż nam pisać takie teksty dalej.

Bio

Kaja Puto

| Reportażystka, felietonistka
Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką Europy Wschodniej, migracji i nacjonalizmu. Współpracuje z mediami polskimi i zagranicznymi jako freelancerka. Związana z Krytyką Polityczną, stowarzyszeniem reporterów Rekolektyw i stowarzyszeniem n-ost – The Network for Reporting on Eastern Europe. Absolwentka MISH UJ, studiowała też w Berlinie i Tbilisi. W latach 2015-2018 wiceprezeska wydawnictwa Ha!art.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.