Felieton

Wszyscy głosują przeciwko onkologii, to tradycja sejmowej większości

Fot. Alex Borland CC0/KPRM flickr.com, Fotoedycja KP.

Powstaje pytanie, czy milionowa poprawka rzucana przez posłów opozycji rzeczywiście jest obliczona na konkretną pomoc, czy jest raczej gestem na pokaz – z góry przegranym, za to dobrze sprzedającym się w mediach.


Czasy mamy takie, że oto wszyscy zaczynają się zastanawiać, kto z kandydatów i kandydatek, posłów i posłanek głosował w sprawie onkologii i jak głosował. Dla jednych to czysty populizm, dla innych dowód na to, że wreszcie politycy będą się musieli tłumaczyć z tego, co robią w Sejmie i dlaczego. Oto na kanwie dwóch miliardów złotych i apelów do prezydenta, aby przekazać je na onkologię zamiast na telewizję Kurskiego, wypłynęła sprawa głosowania Kidawy-Błońskiej w sprawie onkologii przed pięcioma laty. Sprawę nagłośniła TVP, przypominając, jak Kidawa-Błońska odrzucała poprawki opozycji w sprawach głosowań nad dofinansowaniem onkologii.

Pancernik Marian vs Prokurator Zero. Jaka jest stawka tej wojny?

I bardzo dobrze, że to pokazano. Zawsze lepiej mieć pełny obraz niż jego część. Symetrycznie się zastanawiając, jak to wyglądało z drugiej strony, dla pełnego obrazu poszukałem, jak analogiczne poprawki przyjmował PiS. W końcu nie wiem, czy państwo zauważyli, ale od pięciu lat Platforma nie rządzi, chociaż oglądając publiczną TV, można odnieść wrażenie, że premierem wciąż jest Tusk, a Kidawa-Błońska jakąś ministrą.

Weźmy więc ostatni budżet – ten ponoć piękny, bo bez deficytu. W druku nr 204 mamy wykaz tzw. wniosków mniejszości. Zgodnie z art. 43 ust. 3 Regulaminu Sejmu takie wnioski są załączane na wyraźne życzenie wnioskodawcy i zawierają odrzucone w głosowaniu poprawki. Otóż zaledwie kilka tygodni temu pisowska Komisja Finansów Publicznych odrzuciła poprawki dotyczące:

  • zwiększenia rezerwy na budowę szpitala onkologicznego we Wrocławiu (50 tys. złotych),
  • przygotowania dokumentacji budowy szpitala onkologicznego i uniwersyteckiego w Rzeszowie (20 tys. złotych),
  • zakup doposażenia i sprzętu specjalistycznego dla Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej (10 tys. złotych),
  • środków dla Zagłębiowskiego Centrum Onkologii im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej (93,6 tys. złotych).

Wydawałoby się, że przy tym budżecie to fistaszki, bo zaledwie 173 tys. złotych, gdy budżet IPN wzrósł o, bagatela, 81 milionów. Jak widać, nawet fistaszki nie miały prawa zostać uwzględnione, podobnie zresztą jak złożony w drugim czytaniu wniosek PSL-Kukiz, aby przeznaczyć 40 tys. złotych na wyposażenie Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli. Na PiS i święty Jan z Dukli nie pomoże.

Spójrzmy też na poprzedni budżet, na rok 2019. Zgodnie z drukiem 2073 zaledwie nieco ponad rok temu pisowska Komisja Finansów Publicznych odrzuciła poprawki dotyczące:

  • rozbudowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz rozbudowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu – budynek „C” Ponadregionalnego Centrum Onkologii Dorosłych i Pediatrii (100 tys. złotych),
  • zakończenia budowy Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej (budynek „B”) (65 tys. złotych),
  • rozbudowy Beskidzkiego Centrum Onkologicznego – Szpital Miejski im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej (40 tys. złotych).

Raport NIK miażdży reformę szpitali. Co zrobić, żeby uzdrowić system opieki zdrowotnej?

Powie ktoś, że wszystko to drobne kwoty, podczas gdy PO-PSL z Kidawą i Kosiniakiem-Kamyszem wetowały poprawki na kwoty znacznie większe, wręcz milionowe. I będzie miał rację. Tylko powstaje pytanie, czy milionowa poprawka rzucana przez posłów opozycji rzeczywiście jest obliczona na konkretną pomoc, czy jest raczej gestem na pokaz – z góry przegranym, za to dobrze sprzedającym się w mediach. To właśnie drobne poprawki, pomagające lokalnym szpitalom, mogą mieć o wiele większe szanse powodzenia, o ile oczywiście ktoś ceni onkologię wyżej od IPN (prawica pisowska) albo od autostrad (prawica peowska).

To właśnie drobne poprawki, pomagające lokalnym szpitalom, mają większe szanse powodzenia, o ile ktoś ceni onkologię wyżej od IPN (prawica pisowska) albo od autostrad (prawica peowska).

Można by też pewnie cały ten wykaz ciągnąć jeszcze długo, rok za rokiem, budżet za budżetem. Opozycja wrzuca poprawki na onkologię, większość sejmowa je bezkrytycznie odrzuca. Dlaczego opozycja wrzuca, czy i jaki dramat się kryje za każdą poprawką – szczerze mówiąc, nie wiem, bo nikt tego publicznie nie tłumaczy. Dlaczego większość odrzuca? Też nie wiem i też nikt nam tego nie tłumaczy. Być może ktoś powinien zacząć.

Wiem natomiast, że oto po raz pierwszy od wielu lat leżą na stole dwa miliardy i bez względu na to, jak głosowała Kidawa-Błońska i jak głosował PiS, ktoś te pieniądze dostanie. Trzymam kciuki, żeby to była onkologia, w końcu media publiczne w ciągu trzech ostatnich lat już dwa miliardy dostały, więc pora, aby dostał ktoś inny. Bez względu na to, jakie to będzie miało znaczenie w wyborach prezydenckich.

System ochrony zdrowia, czyli polityczny granat bez zawleczki

 

Ciekawy artykuł? Pomóż nam pisać takie teksty dalej.

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.