Felieton

Symboliczne, w rocznicę symbolicznej katastrofy

Fot. Biuro poselskie Adama Szłapki

Wobec faktycznego, acz wprost nienazwanego, stanu wyjątkowego ostentacyjne wręcz nieprzestrzeganie przepisów przez Kaczyńskiego ukazuje w pełni istotę suwerena. Suweren ów nie musi się starać, ba, nie musi nawet nic mówić. Cała reszta organów państwa rozumie jego rolę w sposób oczywisty.


Doprawdy, sposób, w jaki władza zorganizowała dzisiaj uczczenie dziesiątej rocznicy katastrofy smoleńskiej ma w sobie coś z ponurego symbolizmu, ale nie jest to symbol tylko i wyłącznie kolejnej smoleńszczyzny, tudzież znanego nam wszystkich tupolewizmu.

Prawdziwy suweren

Ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym, jest suwerenny – brzmi, bodajże najsłynniejsze zdanie Carla Schmitta, którego dorobku teoretycznego od kilku lat możemy doświadczać w praktyce, patrząc na państwo polskie.

Istniejące państwo prawa poprzez swoje normy i przepisy pętać powinno wszystkich, w tym zwłaszcza działającą na podstawie i w granicach prawa władzę. Tymczasem wobec faktycznego, acz wprost nienazwanego, stanu wyjątkowego, ostentacyjne wręcz nieprzestrzeganie przepisów przez Kaczyńskiego, ukazuje w pełni istotę suwerena.

Co najważniejsze suweren ów nie musi się nawet starać i używać swojego autorytetu, aby cokolwiek wymuszać. Nie musi potrząsać legitymacją poselską, ba, nie musi nawet nic mówić. Cała reszta organów państwa rozumie jego rolę w sposób oczywisty, w tym mająca nas także przed nim chronić polska policja. Dlatego polska policja pospiesznie tłumaczy, dlaczego jedno zgromadzenie może się odbyć, a inne nie, chociaż dla wirusa to wszystko jedno.

 

Władza się wirusa nie boi

Całkowite zlekceważenie zasad ostrożności i wszelkich obostrzeń dotyczących gromadzenia symbolizuje także ryzykanctwo, czy zupełny brak strachu. Ta władza się wirusa nie boi. Nie boi się go także, a może przede wszystkim, Kaczyński. Było to widać w czasie wywiadu, gdy opowiadał jak to nic się nie zmieniło i można wyjść do sklepu. Widać to było w Sejmie, gdy posłowie PiS gromadnie nachylali się między sobą bez żadnych odstępów, maseczek i rękawiczek.

Widać to także teraz, gdy bez rękawiczek paradują w centrum Warszawy. W innych warunkach można byłoby to uznać za przykład, być może nawet imponującej, brawury, jednak w warunkach pandemii jest to działanie mało odpowiedzialne. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co by się działo, gdyby Kaczyński zakaził się jak premier Boris Johnson.

Wyobrażam sobie natomiast, dlaczego okazuje pandemii takie lekceważenie.  Nasz szeregowy poseł po prostu brnie ku wyborom. On po prostu uważa, że to ciut mocniejsza grypa, nie dba o siebie, to czemu miałby dbać o swoich poddanych, znaczy przepraszam, o swoich wyborców.

Samotnych świąt wielkanocnych

Są dzisiejsze sceny także symbolem kompletnego oderwania władzy od rzeczywistości. Także politycznej. Władza, nawet jeśli się nie boi, nawet jeśli bardziej lub mniej zagrożenie sobie lekceważy, powinna jednak wsłuchiwać się w odgłosy społeczne. A społeczeństwo w swym oburzeniu coraz bardziej bulgocze, nie tylko z powody bieda-tarczy, ale także coraz bardziej dotkliwych restrykcji, zwłaszcza w święta, zwłaszcza przy takiej pogodzie.

I oto władza, która na tym olbrzymi placu Piłsudskiego mogłaby swobodnie zachować odstęp, mogłaby nawet dać wymowne i jakże symboliczne zdjęcia samotnego Kaczyńskiego, przypominające samotnego papieża na placu świętego Piotra – oto ta władza pakuje się razem, jedno obok drugiego. Trudno wyobrazić sobie większy brak taktu i danie powodu do telefonicznych rozmów Polaków przy świątecznym stole. Oni to zapamiętają, bo są nikt nie lubi samotnych świąt.

Słuchaj policjanta, on prawdę Ci powie

Wreszcie, symboliczny jest gniew na władzę, za to, jak ostentacyjnie łamie wszelkie obostrzenia zestawiony z ciszą nad łamaniem tych obostrzeń przez fotoreporterów. Wiele się mówi o bezczelności władzy, ale wiele się powinno mówić także o bezczelności obywateli, albowiem ową władzę zasilają przecież obywatele, którzy część nawyków wnoszą ze swojego życia prywatnego. A potem się wszyscy dziwą, że polskie państwo znowu nie działa.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.