Felieton

Jak uratować kampanię Biedronia?

Fot. Monika Bryk

Przede wszystkim polecałbym porzucenie „retoryki zwycięstwa” i opowiadania, że Biedroń wygra te wybory. To nierealne, a upieranie się przy tym, że Biedroń wygrał debatę, Biedroń wygra wybory, Biedroń zostanie znakomitym prezydentem, tylko obraża wyborców.


Dopiero po wymianie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego i jego sondażowym odbiciu w całej swej marności ukazały się nam wszystkim notowania kandydata Lewicy. Doprawdy, po licznych wyborczych porażkach, gdy wreszcie udało się Lewicy odnieść sukces i w ramach zjednoczenia wejść od Sejmu, kolejna klęska majaczy na horyzoncie. Pytanie, czy i jak temu zaradzić, zwłaszcza że czasu coraz mniej.

Gdzieniegdzie słychać pomysły wymiany kandydata. Niestety, to droga donikąd. Po pierwsze, taki ruch będzie wyglądać na desperację. Po drugie, nie ma na ten moment kogoś, kto byłby w stanie z miejsca odbić elektorat konkurencji. Po trzecie, nawet jeśli by się pojawił, to ryzyko „spalenia” kolejnej osoby przez wystawienie w wyborach, w których skazana jest na słaby wynik, jest zbyt wysokie, aby próbować. Wydaje się więc, że Lewica powinna zostać z kandydaturą Roberta Biedronia i walczyć dalej. Pytanie tylko: jak?

Biedroń: Bojkot wyborów nie jest rozwiązaniem. Trzeba walczyć do końca

Otóż przede wszystkim polecałbym porzucenie „retoryki zwycięstwa” i opowiadania, że Biedroń wygra te wybory. To nierealne, a upieranie się przy tym, że Biedroń wygrał debatę, Biedroń wygra wybory, Biedroń zostanie znakomitym prezydentem, tylko obraża wyborców. Oni wiedzą, jak jest źle sondażowo, i cała ta opowieść o zwycięstwie wydawać im się musi absurdalna. Retorykę zwycięstwa uprawiać mogą kandydaci, który mają realną szansę na wygraną. Zamiast tego lepiej wybrać „retorykę lojalności”. Głosujemy na Biedronia nie dlatego, że to kandydat z szansą na wygraną, ale dlatego, że to nasz kandydat. Głosuję na Biedronia nie dlatego, że to dobrze zrobi samemu Biedroniowi, ale dlatego, że to dobrze zrobi Lewicy. Głosujemy po to, aby się policzyć.

Tylko jeden kandydat ma odwagę powiedzieć: „Tak, podpiszę ustawę dającą Polkom pełnię praw”

No dobrze, ale co nam z tego, że się policzymy? – spytają wyborcy. Policzyliśmy się już przy okazji wyborów do Sejmu i tyle. Teraz głosujemy na tego, kto pokona Andrzeja Dudę – dopowiedzą, bo przecież ogromna większość wyborców Lewicy jest przeciwko PiS.

I tu pojawia się punkt drugi planu – liczymy się po to, aby Lewica mogła w drugiej turze warunkowo poprzeć kandydata opozycji. Warunkowo, czyli w zamian za obietnicę spełnienia pakietu wyborczego przedstawionego przez Lewicę. To bardzo ważne. Wyborcy Lewicy muszą mieć pewność, że ich głos na Roberta Biedronia coś im da. Na przykład szansę na to, że określone lewicowe postulaty będą przyjęte przez kandydata opozycji w drugiej turze.

Największą bolączką Lewicy od kilku lat jest brak siły sprawczej. Owszem, mebluje ona wyobraźnię i powoli narzuca tematy, ale tematy te są następnie podkradane przez inne partie, a Lewica zostaje z niczym. Tak było chociażby z postulatem podwyżki zasiłku dla bezrobotnych, który PiS odrzuca w Sejmie, aby tego samego dnia… ogłosić go jako program rządowy. Dlatego trzeba w świetle jupiterów palcem pokazać: ten i ten postulat to pomysł Lewicy, za obietnicę realizacji którego Lewica publicznie poprze Trzaskowskiego, Hołownię czy Kosiniaka-Kamysza.

Ktoś powie, że to bez sensu, niech sobie wyborcy Lewicy zagłosują, jak chcą, w drugiej turze. Problem w tym, że oni rzeczywiście zagłosują na kogoś innego. Skoro jednak wiemy, że oddadzą głos, to lepiej na tym skorzystać politycznie, niż patrzeć jak opozycyjni kandydaci rozparcelowują sobie lewicowy elektorat tylko dlatego, że wydają się mieć szansę na zwycięstwo, a więc na prawdziwą siłę sprawczą.

Jak powinien wyglądać taki prezydencki pakiet Lewicy? W tej chwili nie warto o nim mówić, bo w tej chwili kandydatem Lewicy jest Robert Biedroń i Lewica powinna się skupiać na jego programie i jego kampanii. Ponadto ogłaszanie teraz jakiegoś minimum programowego, którego Lewica oczekuje od kandydata opozycji w drugiej turze, mija się z celem – zaraz Duda z Morawieckim albo Trzaskowski podkradną. Wrócimy do tematu w drugiej turze, wskazując konkretne rozwiązania i warunki brzegowe udzielenia poparcia.

To, co jest istotne teraz, to przekaz do lewicowego elektoratu – im więcej głosów na Biedronia, tym bardziej Lewica będzie dyktować warunki w drugiej turze. A tym samym wreszcie decydować o zwycięstwie.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.