Świat

Majmurek: Jeden procent jedzie na gapę. Pora wywalić miliarderów z pokładu

donald-trump-królowa

Paradise Papers to tak naprawdę pytanie: czy politycy finansowo zależni od miliarderów, używających tak wyrafinowanych prawnych rozwiązań do ucieczki przed fiskusem i okiem opinii publicznej, są w stanie rzetelnie sprawować swoje funkcję? Stać na straży interesu publicznego? Sprawiedliwego i przejrzystego systemu podatkowego?

Paradise Papers na pierwszy rzut oka nie mówią nam nic, czego byśmy od dawna nie wiedzieli. Jesteśmy przecież mniej więcej zorientowani, do czego służą tzw. raje podatkowe. Zdajemy sobie sprawę, że najbogatsze jednostki i wielkie korporacje z chęcią lokują w nich swoje aktywa. Nie tylko po to, by zmniejszyć stopę realnego opodatkowania przychodów – wielką zaletą rajów podatkowych jest przecież także ich dyskrecja. W piramidzie spółek zarejestrowanych na różnych karaibskich wyspach można w bardzo wygodny sposób ukryć przed skarbówką, dziennikarzami i opinią publiczną kapitał z podejrzanego źródła lub udziały w spółkach, do których posiadania lepiej się na razie nie przyznawać.

„Panama Papers” zaproszeniem do likwidacji rajów podatkowych?

A jednak czytając to, co przynoszą Paradise Papers – dokumenty kancelarii prawniczej specjalizującej się w lokowaniu aktywów swoich klientów w takich miejscach, jak Brytyjskie Wyspy Dziewicze – trudno nie zszokować się skalą zjawiska.

Nie chodzi przy tym nawet o ukryte w tropikach miliardy, ale o to, jak wiele sieci przepływów kapitału skupia się dziś w miejscach o egzotycznych nazwach, gdzie podatki bliskie są zeru, a zasady przejrzystości i transparentności traktowane z bardzo daleko posuniętym liberalizmem.

Największym paradoksem jest to, że zdecydowana większość działań opisanych w Paradise Papers jest całkowicie legalna. Choć wszyscy chyba mamy poczucie – o ile sami nie jesteśmy wśród szczęśliwej jednej setnej jednego procenta najbogatszych Ziemian – że chyba nie powinna być.

I co nam zrobicie?

W lekturze Paradise Papers uderza także całkowita bezradność państwa. Niektóre działania superbogatych wyglądają wręcz jak ostentacyjny pokaz bezczelności. Jak komunikat „i co nam zrobicie?!”, wysłany rządom i reprezentującym je urzędnikom.

Weźmy choćby to, w jaki sposób najbogatsi unikali płacenia podatku VAT za swoje prywatne odrzutowce na terenie Unii Europejskiej. By móc na jej obszarze poruszać się prywatnym samolotem, trzeba go formalnie importować, a od importu zapłacić podatek VAT. Biorąc pod uwagę ceny takich maszyn, to realny koszt nawet dla bardzo bogatych.

Byłoby lepiej, gdyby gwiazdy zarabiały mniej

Na wszystko można znaleźć jednak sposób. Rozwiązanie problemu zaoferowała wyspa Man – podległa koronie brytyjskiej, pozostająca w unii celnej ze Zjednoczonym Królestwem, samorządna wyspa między Wielką Brytanią a Irlandią. Dzięki korzystnemu prawu panującemu na wyspie można było uzyskać zwrot VAT na prywatny odrzutowiec – wystarczyło kupić go na firmę, która używa maszyny do prowadzenia działalności gospodarczej.

Pragnący polatać sobie swoim samolotem po terenie UE multimilioner zakładał spółkę więc gdzieś na Bahamach, ta z kolei zakładała kolejną na Wyspie Man. Spółka z Man sprowadzała samolot w celu jego komercyjnego wynajmu. Z tym, że jej jedynym klientem pozostawał rzeczony milioner.

O żadnym faktycznym prowadzeniu działalności gospodarczej nie było więc mowy, pieniądze przepływały między spółkami należącymi do tego samego właściciela. W sumie w ten sposób naprawdę bogatym ludziom i korporacjom udało się zaoszczędzić na VAT ponad miliard funtów.

Raje podatkowe pozwalają nie tylko zoptymalizować koszty luksusowej konsumpcji, ale wykorzystywane są przez podmioty gospodarcze o naprawdę wielkich przychodach do tego, by unikać opodatkowania. Paradise Papers opisują, jak robiło to Nike. Przychody ze sprzedaży produktów firmy z Europy, Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu trafiają od lat do holenderskiego oddziału spółki. Z kolei prawa do użycia znaków towarowych Nike na tym terenie przez lata posiadała zarejestrowana na Bermudach spółka Nike International Ltd.

5 przyczyn wzrostu nierówności

Holenderski oddział Nike płacił potężne opłaty licencyjne za wykorzystanie znaków spółce na Bermudach, w ten sposób zmniejszając kwotę podlegającą opodatkowaniu. Gdy holenderskie prawo zamknęło to okienko, odzieżowy gigant znalazł nowe – wykorzystał pochodzącą jeszcze z lat 30. XIX wieku instytucję w prawie holenderskim, przewidzianą dla spółek z udziałem zagranicznych partnerów. Spółka taka może nie posiadać rezydencji podatkowej w żadnym miejscu, a więc nie musi płacić podatków. Zgadliście – tym razem takiej właśnie spółce, Nike Innovate CV, holenderskie Nike płaci za wykorzystanie własnych znaków towarowych, unikając rzetelnego opodatkowania przychodów. W efekcie, jak oceniają dziennikarze, zyski z międzynarodowej działalności giganta opodatkowane są obecnie na realnym poziomie 2%.

Karaibskie pieniądze w polityce

Paradise Papers pokazują nie tylko bezsiłę polityków, ale i ich mniej lub bardziej bezpośrednie uwikłanie w świat tajnych kont na Bahamach. Jak się dowiadujemy, z takich rozwiązań korzystała królowa Elżbieta II oraz jej najstarszy syn i następca tronu książę Karol.

Podobnie jak miliarderzy hojnie finansujący politykę. Dokumenty wymieniają w tym kontekście m.in. przyjaciela Justine’a Trudeau i skarbnika kanadyjskiej Partii Liberalnej Stephena Bronfmana, hojnie wspierającego brytyjskich Torysów konserwatywnego Lorda Ashcrofta (choć zasiadał w Izbie Lordów, by przyoszczędzić na podatkach formalnie pozostawał mieszkańcem Belize), czy licznych donatorów amerykańskich Republikanów. Wśród nich znajdują się takie postaci, jak osławieni bracia Koch, Warren Stephens czy Paul Singer.

Wszystkie te rewelacje prowokują do pytania: czy politycy finansowo zależni od miliarderów, używających tak wyrafinowanych prawnych rozwiązań do ucieczki przed fiskusem i okiem opinii publicznej, są w stanie rzetelnie sprawować swoje funkcję? Stać na straży interesu publicznego? Sprawiedliwego i przejrzystego systemu podatkowego?

Wśród ujawnionych dokumentów znajduje się też wewnętrzna korespondencja International Financial Centres Forum – grupy reprezentującej spółki działające na rynku finansowych i prawnych usług dla superbogatych. Możemy w niej przeczytać, jak działacze organizacji chwalą się swoimi nadzwyczajnymi wpływami w brytyjskim rządzie i parlamencie. Korespondencja związana jest z organizowanym przez Brytyjczyków szczytem G8 z 2013 roku. Miał on uregulować problem rajów podatkowych. Przyjęte rozwiązania okazały się w końcu o wiele bardziej liberalne niż wszyscy się spodziewali.

Każda grupa ma prawo do uczciwego i określonego prawem lobbingu. Znów – nie ma dowodu, że IFCF przekroczyło prawo w jakikolwiek sposób. Ale tym niemniej wpływ pieniędzy z rajów podatkowych na demokratyczną politykę jest czymś, co może budzić uzasadniony niepokój o jakość zachodnich demokracji.

Znów Trump i Rosjanie

Dokumenty w wielu miejscach wymieniając też ludzi bliskich Trumpowi. Pojawia się w nich magnat branży hazardowej Sheldon Adelston oraz rodzina Mercerów – główni sponsorzy Trumpa i bliskich mu środowisk (Steve Bannon, Breitbart News) od samego początku kampanii. Jest to o tyle paradoksalne, że Trump i Bannon zdobyli popularność krzycząc o konieczności zahamowania globalizacji, ekonomicznego nacjonalizmu, powrotu amerykańskich miejsc pracy i kapitałów do Stanów.

To, co mogliśmy przeczytać, wzmocni też wątpliwości co do rosyjskich związków obecnego prezydenta. Okazuje się bowiem, że jego zatrudniony w Białym Domu zięć – Jared Kushner – korzystał w swoich prywatnych przedsięwzięciach ze wsparcia rosyjsko-amerykańskiego milionera Jurija Milnera. Tego samego, który za pieniądze państwowego rosyjskiego banku VTB i Gazpromu inwestował w Facebooka i Twittera. Media kluczowe dla ofensywy informacyjnej Rosji i fake-newsowej kampanii Trumpa.

Stiglitz: Prawdziwa cena nierówności społecznych

Najbardziej kompromitujące są jednak rewelacje na temat sekretarza handlu Wilbura Rossa. Jak się okazało przez zarejestrowane na Kajmanach spółki posiada on udziały w firmie armatorskiej Navigator Holdings. Jej głównym klientem jest rosyjski gazowy gigant Sibur. Spółkę kontrolują bliscy Putinowi ludzie: jego zięć Kirył Szamałow i partner od judo Giennadij Timczenko.

Stawia to Rossa w niewygodnej sytuacji – nie ujawnił tych szczegółów, gdy był przesłuchiwany przez Senat przed objęciem funkcji. Zmusza to też do postawienia pytania: czy rozmawiając w najbliższej z prezydentem o sankcjach wobec Rosji Ross kierować się będzie racją stanu swojego państwa, czy ceną udziałów we współpracującej z Moskwą spółce?

Czas się wziąć za pasażerów na gapę

Czy te rewelacje wywołają w Stanach trzęsienie ziemi? Wątpię. Jak dotąd wszystkie rosyjskie zarzuty odbijają się od administracji Trumpa jak piłka od ściany. W warunkach plemiennego podziału w amerykańskiej polityce niewiele jest w stanie zaszkodzić Trumpowi w jego własnej bazie. A to właśnie bunt jej części potrzebny jest do „nowego Watergate”.

Jakie szersze polityczne skutki mogą mieć Paradise Papers? Na pewno zwiększą buzujący dziś we wszystkich demokracjach gniew na elity. Czy przejmie go jednak lewica, zdolna przekuć go na sensowne, progresywne rozwiązania? Niekoniecznie.

Na temat rajów podatkowych i ich roli w gospodarce lewica ma bowiem często dość mało do powiedzenia. W świetle tego, co czytamy w ostatnich dniach, trudniej też będzie lewicowym partiom sprzedać pomysły dotykającej klasy średniej większej progresji podatkowej. Lekarz, któremu Corbyn proponuje większe podatki, może słusznie spytać, czemu to on ma płacić więcej niż Nike, Windsorowie czy Lord Ashcroft.

List do miliarderów

Lewica musi bardziej agresywnie zaadresować problem rajów podatkowych i uchylania się najpotężniejszych od umowy społecznej. Problemu nie da się rozwiązać na poziomie państwa narodowego, ale na poziomie UE już tak.

Jest to więc wielka szansa na narzucenie tematu rozmowy przez lewicę przy okazji następnych wyborów europejskich. Wokół opodatkowania najpotężniejszych można zbudować szeroki, ponadklasowy, progresywny blok. Problem ten nie powinien przy tym interesować wyłącznie lewicy, ale wszystkie siły, jakim zależy na przetrwaniu demokracji liberalnej. Bo ona może nie przetrwać gniewu, jaki w ludziach najbardziej dotkniętych polityką cięć wywołują informację o tym, jak system pozwala najbogatszym uzyskać zwrot VAT za import prywatnych odrzutowców na teren UE.

Już w zeszłym roku – po opublikowaniu Panama Papers – grupa 300 wybitnych ekonomistów (wśród nich Thomas Piketty, Ha-Joon Chang, Jeffrey Sachs) wystosowała list wzywający do likwidacji rajów podatkowych. Instytucje te nie mają dziś ich zdaniem żadnego ekonomicznego sensu.

10 najbogatszych osób w Polsce ma tyle, co 6,8 miliona najuboższych

Chang zauważył, że pozwalają one najbogatszym odgrywać rolę pasażerów na gapę globalnej gospodarki. Wielkie koncerny, czy superbogate jednostki mogą bowiem zbijać majątek wyłącznie dzięki aktywności państw: za sprawą publicznych środków kształcących pracowników, budujących drogi i kolej, dostarczających prawnego otoczenia, w którym można bezpiecznie robić interesy. Przenosząc swoje zyski w miejsce, gdzie fiskus nie sięga, bogaci uchylają się od ponoszenia sprawiedliwych kosztów utrzymania systemu, z którego sami najbardziej korzystają.

Neoliberałowie przekonywali nas przez lata, że państwo opiekuńcze tworzy fenomen „pasażerów na gapę” – wiecznych bezrobotnych żyjących jak królowie z zasiłków i zapomóg. Okazuje się, że prawdziwi pasażerowie na gapę są dziś gdzie indziej. Czas na społeczny ruch, który zmusi ich, by w końcu kupili sobie bilet miesięczny. Stać ich.

Lech Wałęsa: „Kapitaliści i politycy, bierzcie się do roboty”

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"Problemu nie da się rozwiązać na poziomie państwa narodowego, ale na poziomie UE już tak."

Kiedy Polska chciała wprowadzić częściowo podatek obrotowy, to uwaliła go właśnie UE (ogólnie rzecz biorąc - powszechny podatek obrotowy cały problem rozwiązuje). Jaki PiS by nie był, bardziej jest prawdopodobne, że w kieszeni najbogatszego 1% jest kierownictwo UE niż PiSu.

Lewica ma ogromny problem z narzucaniem narracji. Prawica część tradycyjnie lewicowych problemów przerobiła na własne. Zgadzam się, że taką narrację można by w końcu zbudować w oparciu o problem rajów podatkowych. Tylko znowu, same chęci nie wystarczą. Trzeba mieć pomysł jak przemówić do ludzi i stworzyć masową paneuropejską presję. Bo jeśli Podemos, Razem i Warufakis sobie pogadają, my pokiwamy głowami, to nic z tego nie wyjdzie.

stoicki obserwator

Z tym że za rozdmuchaniem tej całej sztucznej afery stoją prywatne firmy (tak tak, wiem, "niezależne grupy dziennikarzy śledczych") pewnego filnatropa, jednego z największych żyjących przewalaczy i oszustów, a i przy okazji głównego sponsora tego portalu.

Ludzie zapomną o tym po za dwa tygodnie a was już i tak nie ma. Nikt już wam nie ufa, więc dajcie sobie spokój z takimi akcjami.

Smutne jest to, że chociaż nikt Ci za to nie płaci i z pewnością nie należysz do 1 procenta (nie mówiąc o promilu), a raczej do dolnych 40%, to i tak walczysz w ich obronie. Gdybyś jeszcze był płatnym trollem, no ale nie mogę uwierzyć, że ktoś płaciłby za takie komentarze na portalu KP.

stoicki obserwator

Ja nie muszę już o nic walczyć, miałem szczęście urodzić się jako pierworodny syn bogatych rodziców, śmieszy natomiast łzawy artykulik o podatkowych przewalaczach wystawiony na portalu sponsorowanym przez jednego z największych podatkowych przewalaczy (a to jest i tak najmniejszy z jego grzechów)

Szum wokół paradise peirpars jest duży we wszelakich gazetach, Nie tylko polskich. Dlaczego? Bo to jest prawdziwy problem a nie "rozdmuchana afera". Popatrz na kwoty i negatywne skutki dla obywateli i gospodarek i zastanów się jeszcze raz nad swoją opinią.

stoicki obserwator

Ja myślę że ten problem jest tak prawdziwy jak broń masowego rażenia w Iraku, a tego typu sztuczne afery robią za wentyl bezpieczeństwa podobnie jak Ucho Prezesa ma za zadanie ocieplić wizerunek PiSu.

Smutne że ludzie dają się na takie rzeczy nabrać. Prywatna firma filantropa, jednego z największych żyjących obecnie przewalaczy i oszustów podatkowych publikuje raport o oszustach podatkowych. W jutrzejszym odcinku Hans Frank zaprasza na warsztaty ds. przeciwdziałania rasizmowi a Salman ibn Abd al-Aziz Al wygłosi referat na temat równouprawnienia.

Ja nie mogę, wy jesteście czasem zabawniejsi od parówek smoleńskich. Lubię ten portal, pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

Hmm,
-jeśli uważasz że płacenie 2% podatku dochodowego zamiast np 19% nie zaburza mechanizmu konkurencji na "wolnym rynku",
-jeśli uważasz że państwa powinny oddać pole korporacjom na ogólnoświatowej szachownicy,
-jeśli uważasz że "wyprowadzone podatki" są marginalne kwotowo i nie mają wpływu na podniesienie poziomu zycia obywateli,
to Twoje prawo tak myśleć.
Ja myślę zupełnie inaczej a jestem zamożnym prawakiem ( w Polsce to 1% gospodarstw który posiada majątek netto > 2.8 mio, tak, cześć też odziedziczyłem - nie chodzi mi tu o licytowanie się, tylko o fakt że nie tylko lewicowcy widzą w rajach podatkowych problem, i przy wyborach będą wspierali tych co chcą z tym walczyć - oczywiście ważąc inne sprawy. Mam też nadzieję że EU skupi się wreszczie na sprawach istotnych a nie na duperelach - bo inaczej na jaki grzyb mi ( nam) ta Unia )
Jednakże jeśli argumenty przeciwników rajów podatkowych przemówią do obywateli to zacznie się mocniejsza presja na polityków aby "ugryźć problem". I może z czasem skończy się też w Europie imposybilizm w tej kwestii mimo tego że pewno wielu z urzędników dostaje "dolę" żeby sprawa nie wpływała na agendę spraw istotnych dla EU.

stoicki obserwator

No i co mogę napisać? Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś i życzę Ci dalszego życia w dostatku. Mnie chodzi jedynie o to, że Paradise Papers powagą przypomina parówki smoleńskie, a intencje "dziennikarzy śledczych" którzy "rozpracowali" tę "aferę" są tak szczere jak Erdogana który płacze nad łamaniem praw człowieka w Unii Europejskiej.

Oczywiscie odwzajemniam życzenia. A co meritum to "teatrzyk" wokół jakiejkolwiek sprawy i intencje staram się oddzielić od istoty problemu i znaleźć interesariuszy. Nie zawsze jest to proste. Wspominasz Sorosza, niestety ale nie widzę jego interesu w ujawnianiu podatkowych przekrętów jeśli sam z nich korzystał. A Paradise Papers to jednak inna kategoria niż parówki smoleńskie.

Raje są były i będą, ogromna większość rzeczy, które pojawiły się z Paradise Papers to nie jest nawet złamanie prawa, te osoby wykorzystały po prostu swoje możliwości w dzisiejszym świecie, czy da się coś zrobić na forum UE - wątpię, bo tu także mamy rozbieżność interesów, rajem podatkowym jest np Luksemburg członek UE, a co dopiero mówić o jakiejś walce z dziesiątkami zamorskich terytoriów, czy hubami finansowymi Azji. Sprzeczność interesów jest tu czymś naturalnym i tego się nie przeskoczy bez ogólnoświatowej rewolucji, a zgodzimy się chyba, że taka rewolucja byłaby czymś gorszym, niż opisane tu patologie.

O święta naiwności!
Autor sądzi, że znajdzie urzędników którzy nie ulegną pokusie ogromnych łapówek, tym razem na poziomie UE - bo na poziomie państwa się nie udało. Miliarder który ma być obciążony dużym podatkiem może te łapówki dawać naprawdę bardzo duże.
Tak samo jak szanowny Autor chciwie patrzy na majątki miliarderów tak samo chciwie urzędnicy patrzą na łapówki które mogą dostać.

No to najlepiej odwróćmy się od problemu, przecież bogaci zawsze załatwią, co chcą, najlepiej ich w ogóle nie kontrolować i wyciszyć temat.

A może po prostu zarekwirować majątek powyżej jakiejś kwoty, 10% z tego dać urzędnikom, którzy znaleźli poukrywany w rajach podatkowych majątek a resztę wcielić do budżetu. Sam zysk:
- miliarder traci siłę wynikającą z możliwości korumpowania urzędników i państwa
- urzędnik dostaje pieniądze i nieco trudniej go skorumpować
- państwo ma pieniądze na realizację podstawowych zadań.

Gdzie strata?

Właściwie to nigdzie. Jak ten czy inny zrezygnuje z działalności i inwestowania to zawsze znajdzie się inny w jego miejsce, który będzie chciał być bogaty.

Krzysztof Gadomski

A urzędnicy nie połaszczą się wtedy na 15% majątku miliardera w zamian za "nieudolność szukania"?

Może warto sprawdzić?

Polecam "List otwarty do partii" Kuronia i Modzelewskiego jako wnioski z podobnej próby "sprawdzenia".

Jeżeli okaże się, że nie działa to najlepiej to po tych 20-30 latach przyjdzie naprawić!

Chyba najlepszym rozwiązaniem dla ludzi o podobnych do autora przekonaniach, jest zostać uczciwym bogaczem. Im więcej uczciwych bogaczy, tym lepszy przykład i budowa etosu. Zapraszam do tańca.

Soros w Panama Papers

Jak George ,na liscie Panama Papers, robiacy biznesy w posrednictwie handlu bronia z Arabia Saudyjska m.in. Majmurek doczyta o wydymaniu wielu panstw przez tego slachetnego sponsora spoleczenstwa otwartego. Funta pominie,bo to wie.

Lewica nawet na poziomie intelektualistów nie potrafi się wyzbyć dziecinnej logiki - co znaczy wyrzucić ten 1 procent z pokładu ?
Rozstrzelać, pozbawić obywatelstwa - nie ma problemu, oni mogą pojechać gdzie chcą i ich przyjmą. Dwa ten nowy 1 procent, który się ukształtuje nie porzuci podobnych praktyk, a jak ktoś jest super bogaty to otwierają się przed nimi dowolne drzwi i jak miałoby wyglądać owe zmuszenie ? Te zjawiska dotyczą w jakimś stopniu nawet bogatych freelancerów, który żyją sobie podróżując od jednego miejsca w globalnej gospodarce do drugiego. Europa wcale nie jest dziś najlepszym miejscem do życia dla tych, którym się udało, a co by nie mówić to jakaś część osób z listy dorobiła się majątku sama, choćby Lewis Hamilton, który po prostu ma talent. Michael Schumacher przeniósł się przecież z Niemiec do Szwajcarii, żeby płacić niższe podatki, zrobiła to także Tina Turner i właściwie jak zdefiniować dochody osób, które żyją z tantiem, licencji , praw autorskich, czy cyfrowej gospodarki ? Ogromna część tych osób nawet nie złamała prawa, a kto z definicji lubi płacić wysokie podatki ?

Rozwiązanie jest gorsze, niż choroba. Umówmy się, że w dobie internetu, swobody podróżowania, przepływu kapitału, trudno by ludzie nie emigrowali, nie zakładali spółek tam, gdzie są niższe podatki. Londyn jest przecież i tak wielkim beneficjentem bycia globalnym centrum finansowym, gdzie płyną pieniądze z Rosji, Bliskiego Wschodu, Azji, więc per saldo UK korzysta z bycia takim rajem - łącznie z City i terytoriami zależnymi tworzy to ciekawy miks.

"Największym paradoksem jest to, że zdecydowana większość działań opisanych w Paradise Papers jest całkowicie legalna. Choć wszyscy chyba mamy poczucie – o ile sami nie jesteśmy wśród szczęśliwej jednej setnej jednego procenta najbogatszych Ziemian – że chyba nie powinna być."

Niestety, założenie "chyba" nietrafione.

A władze szukają przyczyn problemu wszędzie, tylko nie u siebie. Najnormalniejszą rzeczą na świecie jest to, że człowiek zarabiający pieniądze chce zarabiać jak najwięcej i chce mieć jak największy wpływ na swoje pieniądze. Więc naturalnym zjawiskiem jest poszukiwanie tego typu rajów podatkowych (tak samo, jak naturalne jest poszukiwanie pracy za granicą przez migrantów zarobkowych). Jak zatem zwalczyć uciekanie przedsiębiorców do rajów podatkowych? Stworzenie takiego raju we własnym państwie. Państwa powinny ze sobą zwyczajnie konkurować na tym polu. Przedsiębiorczy obywatele to ci, którzy bezpośrednio odpowiadają za rozwój. Mniejsze podatki oraz liberalny stosunek państwa do biznesu z kolei pomagają rozwijać się przedsiębiorczości wśród obywateli.

Smaczku tutaj dodaje polskie tłumaczenie "tax haven" na "raj podatkowy". Jaki RAJ? Przecież "haven" oznacza kryjówkę - w gwarze złodziejskiej "dziuplę".
Nasz nadwiślański liberalizm każe myśleć o takim miejscu, gdzie nie pobierają podatku, że to raj. A tymczasem to jest złodziejska dziupla i tyle!

Zamożność że tak to ujmę chyba nie jest najistotniejsza. Można być zarówno bogatym i sprawiedliwym, jak biednym i niesprawiedliwym. Najistotniejsze jest jednak to, że większość partii i tzw. polityków w Polsce chce niszczyć naszą ojczyznę i naród, ceniąc sobie przy tym jak najdrożej tą usługę. Chodzi więc o cały pakiet mega-złodziejstwo + mordowanie narodu polskiego. Ja mam taki pomysł, żeby zrobić całkowicie odwrotnie. Rządzić za darmo i sprawiedliwie. Mogę za darmo zrobić porządek w Polsce i za darmo pozamykać do więzień wszystkich lewackich bandytów, tylko potrzebuję władzy. Niczego innego.

Majmurek nie był by Majmurkiem a Krypta Kryptą gdyby nie drobny szczególik który zauważyłem w powyższym artykuliku, mianowicie parę wersecików na temat qrestwa NIKE, jedno słówko na temat kumpla boskiego Justina z Kanady, mało co nieco o Elżbietce II, ociupinka o jej synku Karolu a POOOOOOOOOOOOOOOTEM lawina na temat Trumpa i oczywiście RUSKIE!!!!!!!!!!!! Musiał być Trump i Ruskie boć przecież cały świat wie kto stoi za Paradise Papers i kto w gruncie rzeczy spuścił swe dziennikarskie psy ze smyczy aby węszyły za rusko-trampowym smrodkiem. Sponsor owego polowania jest jak złodziej który w razie wpadki wrzeszczy na całe gardło "ŁAPAĆ ZŁODZIEJA!!!", tenże sponsor (i zarazem główny dobroczyńca krypty) swym działaniem zrobił dla sprawy rozprawienia się z tzw. rajami więcej złego niż dobrego -- sorry, nie kupuję czystych intencji pana Sorosa, cała hołota z jego listy pt. PARADISE PAPERS nie sięga mu do kostek w dziedzinie "optymalizacji podatkowej" i wyciskaniu z milionów ludzi potu i krwi, jako ateista wierzę, że basen ze smołą i zastępy diabłów już szykują się na jego przyjęcie.

Jonasz Korbin Kekka

Konferencja partii Razem:

>Hurr durr doje*iemy najbogatszym prywaciarzom 75% podatku bo teraz mają za mały
>To uczucie kiedy prywaciarze płacą 2% realnego podatku niezależnie od socjalistycznych mokrych snów

zandberg_face.jpg

"Czas na społeczny ruch, który zmusi ich, by w końcu kupili sobie bilet miesięczny." - o co zakład, że taki ruch nie powstanie? I nie, nie dlatego, że spisek, oligarchia, mafia, ale dlatego, że lewica typu Razem/KP jest mocna w biciu piany ("w gębie" jak to się kiedyś mówiło) a tak naprawdę g*** robi, skupiając się na walkach frakcyjnych i drugorzędnych tematach. Kiedy w końcu lewica z prawdziwego zdarzenia z hasłem bezwzględnego i szybkiego wyrównania nierówności społecznych, łącznie z kulką w łeb dla różnych "paradajsów", którzy nie zechcą współpracować? No kiedy?

O, towarzysz Obszczymurek przejawia swędzenie kukli, że jest jakaś forsa na świecie, na której swoich złodziejskich łapek nie może położyć.
Coś mi się zdaje, że prędzej z pokładu poleci lewica. Nie mogę się już tego doczekać.